: 17 grudnia 2012, 19:13
Usta Zoriana na przemian przybierały kształt litery U, by zaraz potem odwrócić się w podkowę. Zaciskał i luzował uchwyt rąk na kolbie kuszy. Palce już zaczynały się upominać o chwilę przerwy i całkowitego wyluzowania. Adrenalina wyraźnie spadła, myśli żołnierza wróciły na właściwe tory...
- Na Mitrę! - wykrzyknął w aquilończyk, prostując się całkiem. - Osłaniajcie nas - powiedział do reszty. - Będziemy przynętą. Ktoś się wychyli to strzała mu w łeb.
Weteran podbiegł do zaznaczających teren najemników.
Mitro, dopomóż... wyszeptał, zaciskając dłonie na kuszy.
- Hej, Vanko! A weź no jeszcze nasraj, pokaż im czym są dla nas! - wykrzyczał Zorian, od czego zachrypło mu w gardle. Sięgnął po bukłak z winem, popił łyk i poczęstował Vanka i kończącego szczanie Belvasa.
- Na Mitrę! - wykrzyknął w aquilończyk, prostując się całkiem. - Osłaniajcie nas - powiedział do reszty. - Będziemy przynętą. Ktoś się wychyli to strzała mu w łeb.
Weteran podbiegł do zaznaczających teren najemników.
Mitro, dopomóż... wyszeptał, zaciskając dłonie na kuszy.
- Hej, Vanko! A weź no jeszcze nasraj, pokaż im czym są dla nas! - wykrzyczał Zorian, od czego zachrypło mu w gardle. Sięgnął po bukłak z winem, popił łyk i poczęstował Vanka i kończącego szczanie Belvasa.