: 24 września 2015, 15:13
- Nie!- doktor był wściekły, z trudem odzyskiwał kontrolę. Tylko lata praktyki w obserwowaniu wyzwalaczy swego szału ocaliły go przed uwolnieniem bestii. Teraz tkwił w jasnym pokoju bez okien i klamek. Stanowiło to pewien postęp w stosunku do ciemnej, wilgotnej celi i ciężkiego łańcucha jakim King Willy przykuł go do ściany w pierwszych minutach swojej dominacji. Biały pokój wyściełany poduszkami budził odpowiednie skojarzenia myślowe z wolna budując przewagę Sandsa. Skupił się na swym eleganckim, staromodnym fotelu z dębowego drzewa, o solidnym, sztywnym oparciu wyściełanym czerwonym..
http://media4.picsearch.com/is?zAixdTWn ... height=316
-Nie! Do cholery!- parsknął doktor, błąkający się gdzieś poza pokojem Koroviev przypadkiem odnalazł drzwi izolatki, po czym rozpoczął uporczywe, miarowe drapanie najwyraźniej usiłując dostać się do wnętrza. Początkowo nieistotne odgłosy nadzwyczaj szybko przybrały na sile, niczym młot kowalski uderzając w budowaną z trudenm osnowę bezpieczeństwa doktora.
Zachowaj spokój. Musisz rozwikłać tę zagadkę zanim wszyscy zginiemy. -doktor miękko osiadł na fotelu ignorując piskliwy gwizd przygniecionej pośladkami gumowej kaczuszki kąpielowej. Oparł dłonie na oparciach fotela mocy. Fotel z wolna wchodził w ruch obrotowy, w pozbawionym fizycznych przeszkód świecie Koroviev zdążył już wydrapać w drzwiach dziurę, po czym włożył do środka megafon rozpoczynając jazgotliwą kakofonię chorej muzyki
(podkładzik tutaj: https://youtu.be/k85mRPqvMbE)
Pośród szalonego hałasu niezłomny mieszkaniec umysłu Korovieva analizował sytuację. Sands walczył.
Jest istota, która nade wszystko pragnie zachowania statusu. Są zatem i inne, które ów status będą chciały jej odebrać.
-Ding! Ding!
Istota musi mieć strażnika. Posiada go, by zachować władzę. Inni także posiadają sługi, by móc obalić strażnika. Takie są zasady równowagi.
-Ring Ding Ding Ding Dooo Dooo!
Istoty knują przeciw temu, któego władzę chcą zyskać. Co jeśli nie mają dość mocnego sługi, by obalić strażnika?
Kupują strażnika obietnicami.
A co z pozostałymi strażnikami?
Należy ich oszukać.
- Ding! Ding!
Sands znieruchomiał. Wnioski okazywały się dramatyczne.
- Zatem drogi Antonie wraz z nieznanymi mi towarzyszami postanowiłeś pozbyć się księcia. W jego miejsce wybiorą nową personę, która swoim nieoczekiwanym genialnym wejściem rozwiąże problem zagrożenia ze strony sabatu. Oczywiście zagrożenia rzekomego. Tym kimś będzie nowy, podstawiony Vallo... wprost z kliniki doktorka "Ostry Dyżur"..
Muszę skontaktować się z Price'm nim będzie za późno. Wydaje się zbyt małym graczem, by był wtajemniczony w te plany. Pozostaje kwestia sprowokowania nosferatu do odkrycia kart..
http://media4.picsearch.com/is?zAixdTWn ... height=316
-Nie! Do cholery!- parsknął doktor, błąkający się gdzieś poza pokojem Koroviev przypadkiem odnalazł drzwi izolatki, po czym rozpoczął uporczywe, miarowe drapanie najwyraźniej usiłując dostać się do wnętrza. Początkowo nieistotne odgłosy nadzwyczaj szybko przybrały na sile, niczym młot kowalski uderzając w budowaną z trudenm osnowę bezpieczeństwa doktora.
Zachowaj spokój. Musisz rozwikłać tę zagadkę zanim wszyscy zginiemy. -doktor miękko osiadł na fotelu ignorując piskliwy gwizd przygniecionej pośladkami gumowej kaczuszki kąpielowej. Oparł dłonie na oparciach fotela mocy. Fotel z wolna wchodził w ruch obrotowy, w pozbawionym fizycznych przeszkód świecie Koroviev zdążył już wydrapać w drzwiach dziurę, po czym włożył do środka megafon rozpoczynając jazgotliwą kakofonię chorej muzyki
(podkładzik tutaj: https://youtu.be/k85mRPqvMbE)
Pośród szalonego hałasu niezłomny mieszkaniec umysłu Korovieva analizował sytuację. Sands walczył.
Jest istota, która nade wszystko pragnie zachowania statusu. Są zatem i inne, które ów status będą chciały jej odebrać.
-Ding! Ding!
Istota musi mieć strażnika. Posiada go, by zachować władzę. Inni także posiadają sługi, by móc obalić strażnika. Takie są zasady równowagi.
-Ring Ding Ding Ding Dooo Dooo!
Istoty knują przeciw temu, któego władzę chcą zyskać. Co jeśli nie mają dość mocnego sługi, by obalić strażnika?
Kupują strażnika obietnicami.
A co z pozostałymi strażnikami?
Należy ich oszukać.
- Ding! Ding!
Sands znieruchomiał. Wnioski okazywały się dramatyczne.
- Zatem drogi Antonie wraz z nieznanymi mi towarzyszami postanowiłeś pozbyć się księcia. W jego miejsce wybiorą nową personę, która swoim nieoczekiwanym genialnym wejściem rozwiąże problem zagrożenia ze strony sabatu. Oczywiście zagrożenia rzekomego. Tym kimś będzie nowy, podstawiony Vallo... wprost z kliniki doktorka "Ostry Dyżur"..
Muszę skontaktować się z Price'm nim będzie za późno. Wydaje się zbyt małym graczem, by był wtajemniczony w te plany. Pozostaje kwestia sprowokowania nosferatu do odkrycia kart..
[/center]