Strona 43 z 64
: 12 stycznia 2015, 19:46
autor: Keth
Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:49
Próbujący wyszarpnąć reporterowi telefon Clarens uspokoił się na dźwięk słów Jima, cofnął się o kilka kroków popatrując na Franka złowieszczo i grożąc mu ściskanym w dłoni taserem.
- Rozumiem pańską ostrożność - z głośnika popłynął dystyngowany głos Bricewella - Przywykłem do negocjacji z inteligentnymi osobami, toteż nie poczułem się zaskoczony. Jak rozumiem, potwierdza pan wersję pana Suttona? Jesteście w posiadaniu ładunku będącego własnością Orbital Air? Czego dokładnie oczekujecie w zamian za współpracę?
Jest okazja do podjęcia negocjacji na bardzo wysokim szczeblu!
: 12 stycznia 2015, 19:55
autor: namakemono
- Panie Bricewell, jak już powiedziałem, pewnych spraw nie będziemy omawiać przez telefon. Doskonale zdaje pan sobie sprawę z delikatności położenia w jakim się znaleźliśmy. Nasze bezpieczeństwo jest pierwszym i najważniejszym warunkiem. Myślę, że nie od rzeczy byłoby umówić się na negocjacje w jakimś ustronnym i bezpiecznym miejscu, żeby porozmawiać o szczegółach. Pan poda swoje warunki, my swoje. Potwierdzam słowa Franka i potwierdzam naszą gotowość do pełnej współpracy. Ze względów bezpieczeństwa w interesie żadnej ze stron, mam taką nadzieję, nie leży zbytnie przeciąganie tej rozmowy. Proszę nas zapewnić o gotowości do objęcia nas wszystkich programem ochrony źródeł informacji i na tym etapie proponuję zakończyć rozmowę. Chyba, że ma pan jeszcze słówko do Franka.
: 12 stycznia 2015, 19:56
autor: Suriel
Biały uspokoił się nieco i wrócił na łóżko ale gniewne spojrzenie rzucone przez ramię w stronę Franka mówiło że nie wszystko gra.
Z łóżka zabrał paczkę papierosów i odruchowo poszukal zapalniczki w kieszeniach lekarskiego kitla ale tym razem nie miał go na sobie. Potem dosłuchał rozmowy do końca i wyszedł na korytarz zapalić.
Wyszedł na korytarz w ciemność.
- Kurwa, ja pierdolę... - rzucił zmietą paczką po fajkach o ścianę i ruszył ciemnym korytarzem. Swiatło dawała tylko jedna jarzeniówka mrugająca cyklicznie na końcu korytarza gdzie było zsuwane zejście przeciwpożarowe.
Oświetlała napis zrobiony brązowym sprejem albo gównem "piepż się Silverhand". Napis poprawił mu nieco humor, Biały też nie nie lubił tej kapeli.
Przeszedł korytarzem, do przeżartych rdzą drzwi przeciwpożarowych, po drodze ciszę wypełniały jedynie krzyki kłócącej się pary w którymś pokoju. Wtórował im wyciem pies. Kiedy odsunął okno i wyszedł na zewnątrz kakofonia dźwięków, i neonowych świateł uderzyła po zmysłach. Miasto nie spało nigdy. Kopnął w strzykawki wyrzucane przez tutejszych żeby nie kłapnąć dupą w igły. Siadł i zwiesił nogi na zewnątrz barierki. Na górze waliła ostra muzyka w stylu techno.
Gonzowi by się spodobała. Biali się chuja znają na dobrej muzie.
Siedział i myślał wpatrzony w sztuczny blask Nightcity i dźwięki miejskiego ruchu. Siedział tak jeszcze chwilę nawet kiedy para skończyła się kłócić i w dziwka wyrzuciła najpierw półnagiego klienta, szczując wielkim czarnym psiskiem, a po chwili jego ubranie.
To Clarensowi pasowało teraz już nic nie zakłócało kontemplacji papierosa i miasta.
no to gadajcie panowie ja lecę maleństwo uśpić
: 12 stycznia 2015, 21:00
autor: czak
Absolutnie im nie ufam. Poza tym w momencie jak powiedziałeś "ale chwilowo ujawnienie naszej lokalizacji nie jest możliwe" koleś skinął ręką na swoich techników którzy właśnie próbują namierzyć ten numer.
Gdy tylko zaczęła się rozmowa Eric wyciągnął swoją komórę. Tak łatwo mnie nie podejdziecie! - pomyślał. Włączył nagrywanie aby złapać próbkę głosu Bricewella.
Dobra jak nagrałem to szukam w necie jakiegoś softu do analizy głosu (takiego który wyświetli mi wykres). Nie jestem ekspertem ale syntetyczny dźwięk chyba musi mieć jakieś wady. Może zbyt idealne równomierne przerwy między wyrazami? Może brak oddechu? Jakieś częstotliwości nieosiągalne dla ludzi a pojawiające się przypadkowo?
- Szanowny Panie Bricewell czy Pan jest dyrektorem redakcji prognozy pogody ?
: 12 stycznia 2015, 21:05
autor: Keth
Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:50
- Panie Smith... przyjmijmy, że będę się do pana zwracał w ten sposób, potwierdzam gotowość do objęcia pana i pańskich wspólników natychmiastową klauzulą programu OZO na preferencyjnych warunkach, o ile nie są panowie poszukiwanymi przez policję kryminalistami o zarzutach na tyle poważnych, by kolidowały z regulaminem programu ochrony prasowej. Szczegóły możemy omówić bezpośrednio w naszej siedzibie, jeśli to panu odpowiada.
Vega zerknął porozumiewawczo na swoich przyjaciół, potem pochylił się ponownie nad trzymanym przez dziwnie pobladłego Franka telefonem.
- Jak już mówiłem, na tę chwilę chciałbym zakończyć nasze negocjacje - powiedział solo - Ma pan może słówko do Franka, zanim przerwiemy połączenie?
- Na tym etapie negocjacji powinniśmy przejść do bezpośredniego kontaktu, panie Smith - oznajmił Alexander Bricewell - Frank Sutton nie będzie nam już potrzebny, chociaż oczywiście doceniam wkład tego młodzieńca w nawiązanie pomiędzy nami porozumienia. Kiedy mogę się spodziewać...
Ciśnięty gwałtownie ku ziemi smartfon uderzył w podłogę z głuchym trzaskiem, ale wciąż byłyby zdatny do użytku, gdyby dziennikarz nie zmiażdżył go uderzeniem obcasa. Ukryta dotąd za plecami druga ręka Suttona wyszarpnęła noszonego pod kurtką niewielkiego Budget Armsa, małokalibrowego, ale wciąż niebezpiecznego dla ludzi pozbawionych pancerza.
Dostrzegając błysk broni Jim i Tofi zareagowali instynktownie, ruchami tak błyskawicznymi, że reszta grupy nawet nie zdążyła ich zauważyć.
- Kurwa! - wrzasnął Eduardo, kiedy dotarło do niego, że spogląda na trójkę szachujących się lufami pistoletów mężczyzn - Co wy robicie?!
- Nie dam się wyruchać! - odpowiedział histerycznym tonem Frank - Nie bądźcie tacy kurwa cwani! Uratowałem wam dupy, dranie!
Jedna rozmowa dobiegła końca, druga właśnie się zaczyna. Bricewell nie zdążył odpowiedzieć na pytanie Tempera, ale Eric złapał na swego smartfona próbkę jego głosu.
: 12 stycznia 2015, 21:09
autor: Suriel
Clarens wychodzi wkurwiony olewając wyciągnięte gnaty, patrz mój post powyżej.
[KETH] Zakładam, że wyszedł chwilę wcześniej!
ok, wolalbym nie dostać kulki i wtym pbfie
: 12 stycznia 2015, 22:02
autor: 8art
- Kurwa! Odłóż tego gnata! Wisisz mi za telefon pedale! - Eduardo był zrozpaczony. Właśnie został pozbawiony jednego z trzech najważniejszych dla niego przedmiotów. Chwilowo stracił wszystkie kontakty i poczuł się jak odarta do nagości cnotka. Musiał jak najszybciej zdobyć nowy telefon i załadawać cały stuff z chmurki. Ale najpierw trzeba było opanować zaognioną dramatycznie sytuacje w pokoju. Trzeba było zagrać na czas:
- Pojebało Cie! Jak Cie odstrzelimy to chuja będziesz miał! Co najwyżej skromny pogrzeb frajerze. Schowaj tę spluwę. Pomogłeś nam, to my pomożemy Tobie! Miałem powoedzieć Twojemu staremu, że oprócz naszego bezpieczeństwa, to ty masz dostać wyłączność na materiał ćwoku niemyty! A ty kurwa rozjebałeś mój smartfon!
: 12 stycznia 2015, 22:06
autor: czak
Eric manipulował przy smarfonie analizując ścieżkę dźwiękową tak namiętnie, że gdyby nie rozbity na podłodze telefon pewnie w ogóle nie zauważył by całej sytuacji
- Heheheheh rozjebałeś sobie tele...... - Na widok wyciągniętych gnatów oczy Erica przybrały rozmiar reflektorów ciężarówki.
- Kurwa Sutton odłóż broń. Nikt nie chce Cię wyruchać. Nie jesteśmy pederastami - Eric wstał z fotela starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów - Panowie spokojnie jak zaczniemy teraz do siebie strzelać to równie dobrze od razu może oddać walizę borgom.
: 13 stycznia 2015, 08:20
autor: namakemono
- Uspokój się Frank. Nikt nie chce cię wyruchać, no, może poza twoim szefem. Zanim rozjebałeś telefon, chciałem powiedzieć Bricewellowi, że pozostajesz w ekipie, że jesteś naszą zaufaną osobą gwarantującą nam bezpieczny kontakt z redakcją. Chciałem powiedzieć, że bez twojej skromnej osoby gówno wyjdzie z negocjacji. Chciałem też powiedzieć, że w przeciwieństwie do całej rzeszy nieznanych nam ludzie z redakcji do ciebie mamy zaufanie. Ale to ostatnie zdanie zaczyna tracić na wartości. To jak będzie Frank? W impasie czekamy aż wpadną tu goście z wielkimi gnatami i rozwalą nas wszystkich czy chowamy urazy i pakujemy mandżury?
: 13 stycznia 2015, 15:06
autor: Trihikilius
- No, Frank rozumisz tego ogarnij się koleś, Vega dobrze gada, my nie walimy w rogi swoich - Badass mrugnął porozumiewawczo do reportera - Odłóż broń, z tej pukawki kropniesz najwyżej jednego z nas, nie o to nam chyba chodzi, tak z innej beczki rozumisz tego - młody solo odchrząknął nerwowo - Miałem rację, że nie mówisz nam wszystkiego, zbieraj się, pogadamy po drodze.
: 16 stycznia 2015, 13:48
autor: Keth
Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:51
Dwa wycelowane w głowę pistolety w przeciągu kilku sekund schłodziły targające reporterem emocje, chociaż na twarzy młodego dziennikarza nadal malował się grymas wściekłej determinacji.
- Siedzimy w tym wszyscy, tak? - upewnił się Frank, opuszczając nieznacznie lufę broni. James i Tofi lekko się odprężyli, choć nie przejawiali zamiaru schowania swych pistoletów w obecności mierzącego do nich Suttona.
- Dobra, odkładam gnata - Frank podniósł do góry pustą dłoń w pojednawczym geście, po czym odrzucił Budget Armsa na materac górnego łóżka - Przepraszam, chyba trochę mnie poniosło. Dyrektor Bricewell to prawdziwy skurczybyk, ma gdzieś szeregowych pracowników, a dla mnie ta sprawa to prawdziwa szansa na wyrwanie się z pierdolonego dołka! Rozumiecie? Chcę wiedzieć, co jest na tym dysku!
- Nie wiem, czy to zdrowy pomysł - wzruszył ramionami Eric, który odetchnął w międzyczasie z ulgą i zaczął szukać czegoś pośpiesznie w sieciowej przeglądarce swego smartfonu.
- Jeszcze głupszym pomysłem było wyciągnięcie na nas broni - warknął Vega - Nie rób tego nigdy więcej, słyszysz? Chcesz zarobić kulkę?
- Chcę wiedzieć, co ukrywa Orbital Air? - odpowiedział pytaniem Frank - Co robimy teraz? Jaki macie plan?
No właśnie, jaki macie plan? Komórka do wyłączenia, karta do zniszczenia? Opuszczacie hotelik? Inne sugestie?
: 16 stycznia 2015, 14:17
autor: namakemono
- Frank, przede wszystkim kwestia podstawowa, bo chodzi o nasze pieprzone życia. Czy możemy ufać Bricewellowi? Czy możemy założyć, że nas nie sprzeda OrbitalAir czy komuś innemu kto da więcej? Bo jeśli jest choć cień szansy, że ten kutas nas wydyma, to musimy go olać i szukać innego sposobu wypłynięcia na powierzchnię tego szamba.
: 16 stycznia 2015, 14:33
autor: Keth
Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:51
Sutton usiadł na poplamionym plastikowym krześle, objął głowę rękami ściskając skronie w wyrazie wciąż wysokiego wzburzenia, potem wzruszył lekko ramionami.
- Bricewell to Mocarz - oznajmił po chwili ciągnącego się w nieskończoność milczenia - Gość z samej góry kontynentalnego NT54, członek zarządu. Nigdy go nie spotkałem, nawet nie widziałem na żywo. On przylatuje do roboty własną avką, ma osobne wejście do gabinetu od strony lądowiska na dachu... a przed chwilą był u Stana. Rozumiecie?
Wyraz twarzy słuchających uważnie mężczyzn podpowiedział reporterowi, że nie pojęli oni do końca tego, co Frank chciał im przekazać.
- Sekcja meteo to ostatnie miejsce, gdzie Bricewell pofatygowałby swój tłusty zad - w głosie Suttona pojawiła się jakaś nowa nuta, dźwięcząca rosnącym przeświadczeniem o słuszności swych podejrzeń - Czterdzieści pięter poniżej apartamentu Bricewella, a do Stana dzwoniłem na jego numer wewnętrzny, nikt nas nie przełączył... on już wie. Kurwa mać, on już wszystko wie!
: 16 stycznia 2015, 14:41
autor: namakemono
- Czyli możemy założyć, że ten kontakt jest spalony. Lepiej nie ryzykować niepotrzebnie dupska. Co zatem robimy? Punkt pierwszy to wypad z tej kwatery. Natychmiast. Punkt drugi - szukamy pomocy w konkurencyjnej stacji telewizyjnej? Frank, znasz kogoś z branży, kto mógłby włączyć się do sprawy? Coś mi się wydaje, że twoje OZO właśnie chuj strzelił.
: 16 stycznia 2015, 15:04
autor: Keth
Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:51
Sutton wytrzymał w pozycji siedzącej zaledwie chwilkę, po czym zaczął spacerować po ciasnym pokoju wzbudzając swą ruchliwością irracjonalną niechęć Badassa.
- Sam nie wiem, co o tym myśleć - powiedział Frank - Może się mylę? Ale co Bricewell robiłby u Stana? Chyba, że góra podejrzewa Orbital Air od początku o przekręt i Bricewell dowiedział się o mojej rozmowie z Annabelle? Nie, to chyba niemożliwe, to była rozmowa na najniższym możliwym szczeblu...
- Słyszałem, że w korporacjach zaawansowane SI monitorują przez cały czas przepływ informacji, również w rozmowach telefonicznych - wtrącił pracujący nad smartfonem Temperstone - Wystarczyło wprowadzić do ich filtra kluczowe słowa, choćby Northside, i od razu zaczęły czesać rejestr rozmów. Bracie, żyjemy w świecie totalnej inwigilacji, korporacje wsadzają nos nawet w nasze odbyty! Taka SI mogła cię przefiltrować po pięciu sekundach rozmowy z tą całą lalą z recepcji.
- Też o tym słyszałem, robiliśmy nawet jakieś reportaże na temat łamania praw obywatelskich, ale nie przeszły przez wewnętrzną cenzurę - Frank zacisnął usta tak, że utworzyły one na chwilę cienką bezkrwistą kreskę - Jeśli tak... chyba musimy się stąd zabierać? Kurwa, musimy stąd wiać i to już!