Strona 43 z 57

: 05 września 2011, 17:28
autor: Ula
Jak w końcu kiedyś przestanę uciekać, to spórbuję zawrócic i jakoś bronić nieszczęśnej osady....

: 05 września 2011, 18:01
autor: mordimer00
Staram się opanować, jeśli i się uda to będę próbował przeprowadzić szarżę obalająco-tratującą na te martwiaki, a jeśli nie to trudno, wycofuje się na bezpieczną odległość.

: 06 września 2011, 11:02
autor: Keth
Schodki ponad Duvikiem, noc

Kształt na schodkach zastygł w bezruchu, najwyraźniej dostrzegając tropiciela w tej samej chwili, w której ten poruszył się bardzo ostrożnie z zamiarem pokonania następnego stopnia. Skela zmrużył oczy próbując dostrzec więcej szczegółów tajemniczej postaci, ta jednak pozostała nieruchoma. Mężczyzna mógłby przysiąc, że czuje na sobie czyjś świdrujący wzrok.

- Ktoś ty? - zawołał cicho tropiciel, zaciskając jedną dłoń na skalnej półeczce, a drugą sięgając po ostry jak brzytwa krążek metalu schowany w sprytnej kieszonce pasa - Byłeś w kopalni, prawda?

Ciemny kształt nic nie odrzekł, ale znienacka poruszył się bardzo wolno i zstąpił o kilka schodków w dół. Wciąż nie odrywając od intruza wzroku Skela doszedł do wniosku, że wbrew jego podejrzeniom obcy nie był rodzajem jakiegoś mniejszego arkana, tylko człowiekiem lub istotą człowiekowi pokrewną.

Z dołu, od strony osady, w nocnym powietrzu niosły się przeraźliwe krzyki i nawoływania, ale Skela wciąż nie odrywał wzroku od wiszącego nad sobą kształtu.


Wątek techniczny

Istota tkwiąca na schodkach przemieściła się nieznacznie w dół i ponownie zastygła w bezruchu, nie reagując na słowa Skeli. Jest teraz dwa, dwa i pół metra nad tropicielem, dokładnie powyżej, bo schodki biegną pionowo w górę. Co dalej?

: 06 września 2011, 11:17
autor: venar
Skoro widzę, że to humanoid nadal próbuję się porozumieć, choć wiem że czas nie jest moim sprzymierzeńcem. Walka to ostateczność, zwłaszcza że dla obu nas może zakończyć się tragicznie.

: 06 września 2011, 11:50
autor: Keth
Schodki ponad Duvikiem, noc

Tropiciel przygryzł z niecierpliwością usta, zdając sobie sprawę z uciekającego czasu i dramatu rozgrywającego się właśnie w Duviku. Niema postać wisząca w niewygodnej pozycji kilkanaście półeczek wyżej wciąż nie próbowała nawiązać z nim kontaktu, budząc w Skeli coraz silniejszą frustrację.

- Odezwij się! - ponaglił nieznajomego szorstkim szeptem - Ktoś ty?

Ciemny kształt drgnął ponownie, a potem nagle runął w dół, puszczając się skalnych półeczek i spadając z przerażającym impetem wprost na głowę tropiciela.


Wątek techniczny

Dosłownie sekunda czasu na reakcję...

: 07 września 2011, 08:28
autor: venar
Uchylam się a następnienie wyprowadzam kopnięcie (drajiku). Chyba że on po prostu spada a nie atakuje wtedy tylko się uchylam.

: 07 września 2011, 12:53
autor: Keth
Wąwóz opodal Duviku, noc

Trehant rzucił się w tył krzycząc jednocześnie na całe gardło, wymachując ponad głową ściskanym kurczowo łukiem. Półork był szybki, niesiony gibkimi nogami, które nieraz wyniosły go z opresji podczas myśliwskich wypraw. Czterej dzierżący włócznie i tarcze Duvikanie, szaleńczo odważni lub tylko szaleni, nawet nie spróbowali pójść w ślady łowcy, nie odwrócili się w jego stronę. Czarna horda uderzyła w nich niczym kowalski młot, ostrza włóczni utkwiły w martwych ciałach, drzewca pękły z suchym trzaskiem. Trehant dostrzegł jak czterej straceńcy znikają pośród gęstwy tratujących ich nieumarłych, konając pod gradem ciosów.

Półork napiął w ułamku chwili łuk, przyciągnął brzechwę strzały do policzka, posłał ją w stronę potwornych najeźdźców. Jakiś nieumarły noszący na sobie odzienie duvikańskiego górnika został trafiony w środek klatki piersiowej, ale wcale nie zwrócił na sterczące mu z torsu drzewce uwagi, sunąc sztywnym krokiem w kierunku łucznika. Trehant wykrzyczał pełne wściekłości przekleństwo i pognał w ślad za towarzyszami, modląc się w duchu o to, by nie skręcić sobie kostki na jakimś luźnym kamyku.

Pierwsza linia obrony przestała istnieć.


Wątek techniczny

Eithart i Uhra zaliczyli testy strachu dobiegając do wewnętrznego krańca wąwozu, dołączyli do nich czterej Duvikanie (czterech nadal ucieka, wśród nich Zoltar Januk). Mordil opanował się dopiero przy chatce dla gości. Jeśli o mechanikę idzie, wszyscy prócz Trehanta będą musieli znowu testować strach, kiedy przyjdzie im znowu walczyć z martwiakami (a te prą dalej na osadę i zaraz wyskoczą z wąwozu). Mordil zadeklarował szarżę na hordę, co robi reszta?

: 07 września 2011, 13:17
autor: Keth
Schodki ponad Duvikiem, noc

Skela wrzasnął zaskoczony, kiedy ciemny kształt runął mu na głowę łopocząc płaszczem niczym skrzydłami. Mężczyzna przywarł z całej siły do skalnej półki, targnięty mocno za pas w chwili, kiedy napastnik w niego uderzył próbując pociągnąć wraz ze sobą w dół, na dno rozpadliny. Okrzyk Skeli przeszedł w plugawe przekleństwo, gdy obciążone ponad miarę palce tropiciela zaczęły się ześlizgiwać z krawędzi schodka, w tej samej jednak chwili ciężar intruza zniknął bez śladu.

Zmieniając ułożenie rąk i nóg na stabilniejsze Skela obejrzał się błyskawicznie w dół, dysząc ciężko i mrugając rozpaczliwie. Ciemny kształt znajdował się na ścianie rozpadliny kilka metrów niżej, ale tym razem nie tkwił już w bezruchu, tylko schodził zwinnie w dół, w stronę osady. Tropiciel pozwolił sobie na jeszcze jedną klątwę, pojmując, że próbujący go strącić ze schodów napastnik z iście zwierzęcą zręcznością zdołał złapać za położone niżej stopnie i umykał teraz czym prędzej w stronę Duviku.


Wątek techniczny

Wyniku testu ZR 26, tropiciel zdołał się zatem utrzymać na półeczce, chociaż niewiele brakowało do upadku na dachy najbliższych domostw. Napastnik jest tera poniżej Skeli, znowu na schodkach, z niebywałą zwinnością opuszczając się w dół w stronę osady. Kontakt okazał się niebywale krótki, ale tropiciel odniósł wrażenie, że ze stopni próbował go zrzucić człowiek.

: 07 września 2011, 14:37
autor: 8art
Wątek techniczny

Wątpie czy uda nam się postawić skuteczny mur obrońców przeciw nadchodzącym martwiakom. Nawet jeśli uzbieramy odpowiednią ilość wojowników to i tak połowa z nich nie oprze się strachowi i będziemy wiać z kupą w portkach. Czy wygłoszenie jakiegoś kazania może zwiększyć tymczasowo odporność na strach?
Niestety nie dysponuję magią, która mogłaby być użyteczna w takiej sytuacji.

Dopadnięcie do koni nie jest głupim pomysłem, przynajmniej staniemy się nieco bardziej mobilni. A że jesteśmy już niedaleko chatki to ułątwi sprawę. Zresztą i reszta "bohaterskich" obrońców dalej gna w stronę wioski. W 3 rady nie damy martwiakom, nawet z wodą świeconą. Sugeruję odwrót na z góry upatrzone pozycje:)

: 07 września 2011, 16:13
autor: mordimer00
Wątek Techniczny:
Trzeba by było matwiakom odciąć możliwość poruszania się, najlepiej jakby ich zwabić do miejsca z którego jest tylko jedno wyjście, jaskinia..itp, wyjście zasłonić czymś, może ściana ognia...

: 07 września 2011, 19:13
autor: Treant
- Zbroić się i za mną! Niech jeden z was biegnie po więcej sił i sprowadzi kapłana. Wycofajmy się do ciasnego zaułka i brońmy go z obu stron.

Wątek techniczny

Wycofując się w głąb osady kontynuuję proces ostrzeliwania wroga. Nieuzbrojonym żołnierzom, którzy opanowali już strach nakazuję się szybko wyekwipować i zwołać więcej wojaków z osady oraz Jareda Bruntę, jeśli zdołają go teraz znaleźć. Moim celem będzie jakiś wąski zaułek, który uniemożliwi przeciwnikowi nacieranie na nas masą. Blokując go z obu stron będziemy mieli do czynienia w danym momencie z mniejszą ilością martwiaków w bezpośrednim starciu.

: 07 września 2011, 19:56
autor: Ula
"jeśli zwiejemy, pomordują ludzi w osadzie, nie godzi sie zwiewać! do cholery raz się zyje!"
dodatkowo klnąc na czym swiat stoi szarżuję z Modrilem, ale tak by jakoś wpasować sie w plan obrony osady realizowany przez Trehanta

Jesli serce znowu strachu nie ździerży przynajmniej będę wiedziała, że próbowałam walczyć. W bogów nie wierzę, po śmierci nic nie ma, trzeba żyć pełnią - wolę umrzeć walcząc niż żyć zwiewając.

: 07 września 2011, 21:04
autor: venar
podążam dalej w górę

: 07 września 2011, 22:34
autor: mordimer00
Wątek techniczny:
Jeśli się opanuje wobec mojej strachliwości, chcę na gulmaku wgnieść te truposzczaki w ziemie, czyli wykonywać przejazdu z rozpędu gulmaka z wykorzystaniem jego masy i siły rozpędu, chciałbym wgnieść ile mogę tych stworzeń w ziemie.

: 08 września 2011, 10:46
autor: Keth
Wątek techniczny

Następny naturalny punkt obronny to miejsce, gdzie stoi domek dla gości, droga wiodąca do Duviku jest tam ogrodzona kamiennymi murkami, które mogą nieco zwolnić napastników (ale istnieje ryzyko, że nieumarli spróbują obejść blokadę z flanki poprzez półotwartą pieczarę, w której obozowali Esajanie). Sama chatka jest na tyle wysoka, że na dach można się dostać poprzez "siodełko" z pomocą towarzyszy, co stwarza pozory bezpiecznego miejsca.

Następnie mamy już domostwa Duviku, tam pełno jest zaułków, można też wchodzić na dachy czy wyższe piętra budynków. Wadą zaułka jest to, że można się znaleźć w ślepej odnodze i zginąć niechybnie w przypadku ponownie oblanego testu strachu.

Przyjąłem do wiadomości chęć szarży Mordila, jeśli o organizację obrony idzie, pierwszy kapitan już biegnie w stronę chatki z dwoma tuzinami żołnierzy i chłopów, rozmaicie uzbrojonymi, w tyle truchta Jared Brunta w towarzystwie Hakana Harmuna i kilku śmiertelnie przerażonych akolitów.

Nie widzę problemu w tym, by posiadacze koni na nie wsiedli, póki jeszcze jest ku temu czasu, chociaż zwierzęta już zdradzają oznaki głębokiego zdenerwowania.

8ART sugerował krótkie kazanie mogące zwiększyć szansę na zaliczenie testu strachu. Wyrzuciłem 36 dla testu 1/2 MD (kazanie dla innowierców) oraz 58 dla podwojonej Charyzmy, więc wszyscy słuchający Eitharta obrońcy otrzymają +10 do rzeczonego testu.

Tak więc raz jeszcze poproszę o deklarację systemu obrony - faktycznie w zaułek (gdzie możecie mieć odciętą drogę ucieczki), na najbliższe dachy czy w głąb osady? Ktoś pójdzie może wraz z Mordilem w kontrszarżę? (oprócz Uhry). Inne deklaracje?