Strona 43 z 74
: 16 stycznia 2013, 14:46
autor: 8art
Zakładam, że sprzedaż ciał prawie zawsze odbywa się osobiście z bardzo prostej przyczyny. Ręka czy noga wysłana kurierem po prostu by się zepsuła, zanim zostałaby dostarczona. Tak więc przychodzi klient z ciałem, czy jego częściami. Personel pakuje to do komór kriotonicznych, ocenia stan i na tej podstawie wypłaca szmalec.
W placówkach oficjalnych skanują ID i sprawdzają czy cześci ciała nie pochodzą z przestępstwa itp. natomiast wujkowie ripperdocy nie bawią się w takie ceregiele i dają kasę od ręki, nie patrząc na pochodzenie "towaru". Ceny są jednak dużo niższe na czarnym rynku.
Jest jeszcze jedna opcja. Można zostawić towar w kriotonicznej skrzynce pocztowej REO MEATWAGON. Komputer rejestruje nadawce, konto itp. Najczesciej w ciagu kilku dni, depozyt jest sprawdzany przez pracownikow i wyplacana jest kasa zalezna od stanu czesci. Ale na dobra sprawe to to samo co wizyta osobista. Procedura taka sama jak w każdej szanującej się placówce.
: 16 stycznia 2013, 17:56
autor: koszal
Hmm, ciekawe co na to doc Kitty..
: 16 stycznia 2013, 18:20
autor: Keth
Nie nie, Koszalu, sprzedamy Lewego na części zamienne za cenę dużo wyższą niż zgrzewka Grzmota, możesz być tego pewien!
Ale nie ma wybiegać za daleko w przyszłość, wciąż nie mamy opcji transportu po boostera, więc pozostaje czekać z dziką niecierpliwością na nowy wpis Mistrza Gry!
: 16 stycznia 2013, 18:33
autor: koszal
Są sprawy cenniejsze od forsy, ale forsa też nie jest zła.

: 17 stycznia 2013, 00:34
autor: 8art
Eastside; Mieszkanie wynajmowane przez Sarę i jej koleżanki; Sat 25/07/2020, 1032hrs
- Chwila, chwila, Hector. - Alt powstrzymała słowotok Garcia: - Jeszcze raz tylko wolniej. Więc mówisz, że macie Rzeźnika, który kierował akcją z ramienia Arasaki? Ok. Tato jest teraz nieosiągalny, ale jesli poczekacie ze dwie godziny, to moglibyście z nim pogadać.
- Nie mamy tyle czasu. Musimy wywieść gnojka jak najszybciej.
- Aha. Z Webem i Mike'em dziś nic nie załatwicie. Robią jakąś fuchę dla Kapusty i nie ma ich w mieście. Gdzie jesteście teraz?
- Na Eastside. - Bez zastanowienia odpowiedział fixer.
- Dobra słuchaj. Wyslij mi adres. Za pół godziny podstawię Wam tam jakąś furę z Hondy-Avis. Znam dyra jeszcze z dawnych czasów. Tylko nie rozbijcie tej fury i żeby była w jednym kawałku.
Jeśli fura będzie pod domem, to powinniście w ciągu godziny być na miejscu. Teoretycznie półtora godziny i bylibyście z powrotem. Tylko czy Lewy jeszcze tyle pociągnie? Z trupa naprawdę będziecie mogli co najwyżej zedrzeć parę dolców za organy.
Bierzecie Hondę od Alt, kombinujecie z Navarrą, czy może jedziecie tam taxi. Kilka stów może przekona jakiegoś taksiarza, żeby tam skoczyć i wrócić.
: 17 stycznia 2013, 01:24
autor: Jaz
Czekamy na fure od Alt. Nie ma co sie szarpac z Czarnym i ryzykowac z postrzelana Navarra. Jak co zawsze jest opcja sprzedazy organow.
: 17 stycznia 2013, 02:26
autor: koszal
Biorę zatem odświeżacz do klopa oraz jebany koc, lub lepiej folię strecz, coby to jebnąć na siedzenia.
: 17 stycznia 2013, 20:54
autor: Keth
Pół godziny to akceptowalny czas oczekiwania, pewnie stracilibyśmy znacznie więcej czasu kombinując z alternatywnymi środkami transportu! Jak tylko dostaniemy wóz, ruszamy w trasę, nie ma co zwlekać, inaczej jeszcze Lewy wyciągnie kopyta! (jeśli musi, niech wyciąga, ale dopiero po przesłuchaniu).
: 18 stycznia 2013, 00:57
autor: 8art
Strefa Walki; Sat 25/07/2020; 1125hrs
Okolica przez jaką jechali od ostatnich dwudziestu minut sprawiała zarazem odrażające, jak i niebezpieczne wrażenie. Wydawało się, że nikt nie mieszka w rzędach, gęsto stojących jednopiętrowych ruder. Pozory myliły. Garcia słyszał, że znajdują się tu otoczone wysokimi murami rezydencje, które musiały być zamieszkane. I to nie przez byle kogo, bo podobno wszędzie kręcili się uzbrojeni po zęby strażnicy o posturach byłych komandosów Grup Uderzeniowych Militechu, Arasaki czy Lazarusa.
Z ruder też wydawało się, że ktoś non stop obserwuje przejeżdżającą Hondę. W takiej okolicy bardziej można było się spodziewać opancerzonego wozu bojowego lub punkcernika, ale Honda Puyo, którym panie z klasy średniej jeździły po zakupy? Malutkie kółka i zaiweszenie prawie w ogóle nie tłumiły nie reperowanych nigdy dziur w nawierzchni i prowadzący auto Czarny zaczynał powoli martwić się czy uda im się zwrócić auto w jednym kawałku.
Wilson siedział z tyłu podskakując na wybojach i kurczowo dociskając do nóg swojego Vipera. Garcia tymczasem z pomocą nawigacji w smartfonie próbował skierować wóz we wskazane przez Lewego miejsce. Nie należało to bynajmniej do czynności łatwych, bo droga usłana była wrakami aut, dziurami, które były przeszkodą zupełnie nie do przebycia dla niewielkiego, miejskiego auta. Na domiar złego gęsta mgła nie ułatwiała nawigacji i dostrzegania charakterystycznych punktów orientacyjnych.
W końcu jednak dotarli pod opisany przez Lewego dom. Rzucał się rzeczywiście w oczy. Był różowy. Był, bo teraz farba odłaziłą z niego płatami, świecąc szarym tynkiem i powybijanymi oknami. Wyglądało jakby czas stanął tu w miejscu, a przez okolicę przetoczył się wielokrotnie wojenny front. To miejsce wyglądało na całkowicie opuszczone i nie sposób było dostrzec jakichkolwiek śladów niedawnej bytności człowieka. Chłopaki wysiedli z auta. Drzwi do domu były otwarte na oścież. Wilson odbezpieczył peemkę i bezszelestnie wślizngął się do środka. W nos uderzył fetor fekaliów, więc ktoś jednak musiał tu być ostatnio. Wilson przeszedł przez długi hol i dotarł do pomieszczenia, które kiedyś musiało byc jadalnią połączoną z kuchnią. Nie było tu nikogo. Solo cofnał się i skierował uwagę na wąskie schodki, prowadzące na pietro domu.
Zaczął się wdrapywać na górę przy wtórze skrzypiących niemiłosiernie stopni...
Czy ktoś zostaje przy Waszej wypasanej furze? Na razie założyłem, że dom sprawdza Wislon, który ma ku temu jako solo najlepsze predyspozycje, ale nie ma problemu, żebyście szli tuż za nim, lub czekali przy Hondzie. Tu macie dla wizualizcję tej zacnej fury jaką wozicie się po Strefie. Prawda, że budzi respekt?;) Musicie w niej wyglądać jak prawdziwi zabijacy z Chupacabras[center]

[/center]
: 18 stycznia 2013, 08:31
autor: koszal
Ja pierdolę! Ukradną ją razem z nami a środku i sprzedadzą do chińskiego burdelu.. -łamanym głosem wyskrzeczał Czarny, go po raz pierwszy ujrzał "furę". WWyobrażał sobie, jak siedząc w aucie przepasanym różową wstążką są pakowani widlakiem do kontenera gdzieś na mniej strzeżonych terytoriach nabrzeża. Milcząc wsiadł do niej od czasu do czasu głośno przełykając ołowianą, wydawałoby się ślinę.
[center]***[/center]
Stercząc na odpalonym silniku pod domniemaną kryjówką Lewego, Czarny zastanawiał się ile mocy w razie kłopotów wyciągnie z Barbiemobila? Stał tu tak cholernie długo, bo każda sekunda wydawała się wiecznością i wciąż nikt się nie zjawiał. Wcisnął łeb głęboko w szyję i nerwowo rozglądając się postanowił zgasić silnik, zdając sobie sprawę że dźwięk odpalonej zabawki może ściągnąć kłopoty.
: 18 stycznia 2013, 09:17
autor: Jaz
Gladzio z ulga wysiadl z samochodzika. Sciskajac odpezpieczonego vipera wsliznal sie do zrujnowanego domu.
Proponuje zeby Czarny zostal i pilnowal fury. Garcia niech idzie za Wilsonem.
: 19 stycznia 2013, 20:37
autor: 8art
Strefa Walki; Sat 25/07/2020; 1127hrs
Wspinaczka przez piętnaście skrzypiących stopni, które dzieliły Gladzia od parteru, wydawały się może nie najdłuższą, ale jednym z najgłośniejszych wejść. Wilson, co zresztą całkowicie zrozumiałe, obawiał się zasadzki. Na schody nie trafił jednak żaden granat, zza rogu nie wyskoczył żaden psychol z prując serią z karabinu maszynowego. Gladzio wreszcie wszedł na górę, nerwowo obiegł lufą karabinu niewielki przedpokój. W drzwiach jednego z pokojów dostrzegł leżące w kałuży krwi ciało. Skinął ręką do czekającego na dole Garcii. Hector wszedł szybko na górę, jakby bojąc się czekać samemu na dole.
Na górze było cicho, ale do cyberaudio fixera doszedł odgłos ciężkiego, świszczącego oddechu. Garcia spojrzał wymownie na drzwi i Wilson ruszył tam z trzymając Vipera gotowego do strzału. Solo ominął leżące zwłoki i powoli wsunął się do pokoju. Uwadze Garcii nie umknął kurczowo trzymany w dłoni rewolwer Super Chief. W śmierdzącym pleśnią i trupem pomieszczeniu siedział w kałuży krwi Lewy oparty o ścianę. Na środku leżały jeszcze twarzą do ziemi jedne zwłoki. Tył głowy trupa ekspolodował, zapewne trafiony szczęśliwym headshotem. Z prawej ręki wciąż wystawały szpony, którym jednak nie udało się pociąć Lewego. Booster został jednak z pewnością trafiony z tej ciężkiej spluwy jednego z trupa. Prawa noga wyglądała, jakby trzymała się reszty ciała tylko dlatego, że jest w spodniach. Drugi postrzał spowodował że przedramię cyberęki Lewego zniknęło i a z części, która wciąż należała do brzytwiarza co jakiś czas sypał się snop małych iskier. Lewy trzymał w prawej ręce pistolet. W zasadzie usiłował, bo lufa broni nieskaładnie latała w słabnącej ręce:
- Zabije was skurwysyny. Nie zabierzecie mnie do Tanka... - wycedził jeszcze, po czym upuścił rękę, tracąc przytomność.
- Kurwa chyba nie zszedł. - Jakby zdziwony zapytał Paul.
Fixer podbiegł do Brzytwiarza i sprawdził puls. Bił, a Lewy jeszcze oddychał:
- Jakby nie ta opaska uciskowa to już byłby zimny jak tych dwóch. Kurwa musimy go stąd zabrać.
Lewy traci i co chwila traci świadomość. Jest ciężko ranny i raczej o własnych siłach nie dotrze do Hondy. Jakieś delklarki? Wynosicie go? Na miejscu kroicie i sprzedajecie mięcho ripperdocowi?
: 19 stycznia 2013, 20:39
autor: 8art
Strefa Walki; Sat 25/07/2020; 1127hrs
Czarny niecierpliwie czekał na dole. Zdążył już rozłozyć folię na tylnym siedzisku Hondy i teraz zastanawiał się grubo, jak dwóch dorosłych facetów ma się tam wcisnąć. Podrapał się po głowie i poprawił za paskiem Colta Alfa Omegę, tego samego, jakiego kilka dni temu dostał od Masha przed akcją odbicia Sary.
Smog choć z jednej strony, maskował chłopaków to z drugiej strony powodował rosnącą frustrację technika. Nic nie widział, a cisza wokół budziła dodatkową obawę, że coś jest nie tak. Na wszelki wypadek wyciągnął spluwę i przykucnął przy aucie. Przynajmniej nie będzie tak łatwym celem dla jakiegoś typa z optyką termowizyjną lub podczerwoną.
Czas dłużył się niemiłosiernie, choć minęło zaledwie dwie minuty odkąd Hec i Paul zniknęli w różowej ruderze:
- Szybciej kurwa. Bierzcie tego kutasa i z tej jebanej dziury. - Powiedział sam do siebie.
: 20 stycznia 2013, 19:22
autor: Keth
Strefa Walki; Sat 25/07/2020; 1127hrs
Podróż do Strefy Walki okazała się dla Hectora Garcii przeżyciem, które Latynos najpewniej miał zapamiętać do końca swego życia. Zorganizowane przez Alt auto wprawiło fiksera wpierw w skrajne osłupienie, potem zaś histeryczną wesołość pomieszaną z bezsilną rozpaczą. Produkowany z myślą o ekstrawaganckiej klasie średniej samochodzik był bez wątpienia ostatnią rzeczą, o jakiej myślałby każdy zdrowy na rozumie uliczny gangster planujący wypad do Strefy.
- Jakbym ją teraz złapał, ogoliłbym jej pitkę, kurwa mać! - jęknął Garcia tuląc do piersi swoją podróżną torbę niczym matka niemowlę i odwzajemniając zza szyby spojrzenia słane ku niemu na każdym zaniedbanym skrzyżowaniu przez bandy okupujących krawężniki bezrobotnych młodych ludzi - Cholera, jedź szybciej! Przy takiej szybkości rozbiorą nas na części w locie!
Mała retrospekcja! Tak, podróż takim pojazdem to autentyczna przygoda i Hector na długo ją zapamięta! Teraz deklaracje odnośnie operacji przejęcia Lewego - zanim przeciągniemy go do auta, przeszukamy oba trupy. Zabieramy im gnaty i portfele (o ile jakieś mają), zabieramy spluwę Lewego. Jeśli znajdziemy oderwane elementy jego cyberręki, zabieramy. Kusi mnie na dodatek, żeby temu zabitemu uciąć rękę, najlepiej w łokciu, wtedy nie uszkodzę mu szponów!
: 20 stycznia 2013, 21:39
autor: 8art
Strefa Walki; Sat 25/07/2020; 1127hrs
- Szybko, zbierz manele tych ziomków i spadamy z tym ćwokiem. - Fixer szybko rozejrzał po obleśnym pokoju, podniósł broń Lewego i schował ją za pasek. Wilson posłusznie sięgnał po rewolwer i zaczął szukać portfela trupa.
Garcia kucnął przy drugich zwłokach, brzydząc się odorem i samym wyglądem roztrzaskanej czaszki martwego. Próbował stłumić uczucie, jakby śniadanie, które zjadł dziś rano próbowało raptownie znaleźć ujście i odwrócił zwłoki wciąż patrzące nieludzkim, pustym wzrokiem. Oczy trupa przeważyły szalę i ciałem latynosa targnął spazm wymiotnego odruchu. Jak tylko uwolnił zawartość żołądka, pomimo obrzydzenia sięgnął do kieszeni nieszczęśnika. Nie znalazł portfela tylko trochę drobnych:
- Dobre i to. - Powiedział do siebie, otarł usta i zaczął zastanawiać się, jakby tu uciać rękę ze szponami. Ktoś mógł dobrze wybulić hajsu za takie cacuszko.
- Ja pierdolę, już musiał zahaftować całą hacjendę. Nie myśl tak bo się kurwa spocisz Hec. O co hose? - Wtrącił się Wilson, który już skończył obszukiwać swojego trupa i przypatrywał się pytająco kumplowi.
- Za te szpony moglibyśmy wydębić trochę dolców, tylko jak ją oddzielić bez siekiery?
Zrobiłem dwa szybkie teściki Opanowania. Wislon zaliczył z wynikiem 4, ale fixerowi wypadła 9 i trzewia Garcii nie wytrzymały całokształtu trupa.
Żaden z zabitych nie miał portfela niemniej z opróżnionych kieszeni wyciągneliście 50 eurodolców. Macie jeszcze rewolwer SuperChief, z dodatkowymi dwudziestoma sztukami amunicji, Dailunga Streetmastera Lewego no i potencjalnie szpony, jesli tylko uda się Wam je jakoś oddzielić od reszty ciała. Niestety w pobliżu nie widać odstrzelonej cyberdłoni brzytwiarza.