Strona 43 z 170
: 22 sierpnia 2013, 22:59
autor: Dobro
- Szybko, gdzie te przeklęte regliny czy jak im tam - mruczał Drayaharus, rozglądając się wokoło siebie. Bezużyteczną kuszę odłożył, wciąż jednak krył się za Huskinem nie chcąc nawet wyściubiać nosa poza zielonoskórego towarzysza.
Mistrzu, co moja postać wie o renginach?
: 22 sierpnia 2013, 23:21
autor: Araven
Ja chyba jako krasnolud wiem co one jedzą. Ew. chyba trzeba art Deliada przeczytać o krasnoludach to się dowiemy, czytałem kiedyś ale zapomniałem co te insekty wcinają.
: 24 sierpnia 2013, 07:00
autor: deliad
Dla Balina
Więc jak przeszukujecie karczmę? W grupach czy indywidualnie? Gdzie zaczynacie? Dwie strony wstecz jest mapa karczmy. Gdzie rozkładacie zanętę?
: 24 sierpnia 2013, 08:37
autor: namakemono
A może krasnolud wie jak się łapie te paskudztwa? Może wie też gdzie najchętniej lubią się kryć? W ciemnych, wilgotnych dziurach czy może wręcz przeciwnie? Wtedy będziemy wiedzieli gdzie zacząć poszukiwania: w piwnicy czy w spiżarni na przykład. I jeszcze jedno: łagodne one czy niebezpieczne? Szukać tego w rękawicach ochronnych czy bez stresu pchać łapy w zakamary?
: 24 sierpnia 2013, 10:07
autor: Araven
U nas w podziemnych ogrodach żrą co innego, ale tu dawałem im agawę, to skorupiaki, szukajcie i wabcie go na liście agawy. Chyba was nie pożrą, jak sobie przypomnę czy renginy są groźne to wam powiem.
: 24 sierpnia 2013, 10:24
autor: deliad
: 24 sierpnia 2013, 12:03
autor: Araven
Słuchajta gobliny i insze stworzenia, renginy to zwierzęta podziemne, unikają wszelkich źródeł światła, są płochliwe i rzadko wychodzą na wolne przestrzenie, wolą kryć się w różnych ciasnych zakamarkach i lubią wilgotne miejsca nie suche. Mają dobry słuch. A, i jeszcze jedno, renginy nie są wcale takie małe, osiągają wielkość małego psa czyli mają około 40 centymetrów długości i ważą nawet 3-4 kilogramy, czyli zapomnijcie, że to małe insekty poniali? To agawa w ręce i szukajcie rengina, ja z dziaduniem zostanę. Nie są groźne, chyba, że ktoś takiego rengina zje... Czyli one są tak wielkie jak stopa Barthura.
: 24 sierpnia 2013, 16:35
autor: Keth
"Spokojna Przystań", po zmroku
Najedzony do granic możliwości, a przez to mało ruchliwy goblin wytrzeszczył ślepia słysząc, że każe mu się szukać jakiegoś robaka, w dodatku cudzoziemskiego dziwadła. W głębi ducha zaklinacz spodziewał się przerażającego pojedynku na martwiacze moce i kapłańską magię, lewitujące w powietrzu ławy i wrzeszczących w przerażeniu kompanów, a tymczasem cudaczna zjawa domagała się w mało napastliwy sposób jakiegoś robaka.
Cywilizowane życie wydawało się różnić od wegetacji na bagnach w największym możliwym stopniu i to pod każdym względem, od sposobu biesiadowania i chędożenia poprzez wytrawne maniery aż po zachowanie ożywieńców!
Nie tracąc nawet na chwilę czujności Huskun opadł na czworaki na ławę, po czym wcisnął głowę pomiędzy siedzisko i kant dębowego stołu próbując zajrzeć w ciemny kąt izby.
Goblin pomoże poszukać zgubę - przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności! Krasnolud może twierdzić, że renginy nie gryzą, ale Huskun jest daleki od bezgranicznej ufności w te słowa!
: 24 sierpnia 2013, 17:23
autor: Dobro
Widząc powolne ruchy Huskina, Drayaharus również przyłączył się do poszukiwań, udając, że zagląda w kąt, nie odstawiając jednak załadowanej kuszy. Uznając jednak, że nie chce mu się schylać, wpadł na genialny pomysł.
- Hej, Mordil, Barthur! Chodźmy no do piwnicy, pewnikiem znajdziemy tam to paskudztwo dla tej zjawy! - zawołał nieco drżącym głosem gnom licząc, że jego towarzysze będą szli z przodu, a on sam będzie pilnował ich pleców.
Schodzę do piwnicy, ale tylko wtedy, gdy ktoś pójdzie przodem!
: 24 sierpnia 2013, 21:59
autor: 8art
- Wygląda mi na to, że bydeh ino mógł se dupa poświecić, jak robal światła nie lubi. Gdzie ja w takiej ćmica reglina znajdę... - markotnym tonem stwierdził Barthur.
Krasnoludzki kurczak jakiego mieli znaleźć lubił wszytko to czego olbrzym nie lubił: ciemności i ciasnoty. Ale od czego goblin taki jak Barthur miał łeb? Ano od myślenia...
Szykuje pułapkę na reglina. Gdzieś w piwniczce z dostępnych przedmiotów robię "wilgotny zakamarek" - ustawiam kilka beczek, ław itp w rodzaj ślepego korytarzyka, który mogę obserwować z góry i który mogę zamknąć od wejścia. W środku przygotowywuje sporą kupkę wilgotnej, aromatycznej agawy, żeby zwabić kuraka. Jestem łowcą i mam umiejkę zdobywanie żywności, więc traktuje polowanie na reglina jako łowy, tyle że zwierzyne chce żywcem schwycić. Może jako łowca znam jakieś tajemnicze patenty na podobne pułapki. Może chociaż wiem, gdzie ustawić i jak zrobić pułapkę.
: 25 sierpnia 2013, 07:12
autor: deliad
Spokojna przystań, przed północą
Opowiedziawszy reszcie drużyny o renginach, Balin zasiadł za stołem wpatrując się smutno w zjawę, która niegdyś była chlubą jego rodziny. Senior rodziny Balina był swojego czasu żywą legendą. Brał udział we wszystkich wojnach i ważniejszych bitwach trzech pokoleń krasnoludzkich. Był niedoścignionym wzorem wszystkich synów, wnuków i prawnuków. Teraz natomiast siedział w eterycznej postaci przykuty do tego świata mocami Pana Ciemności i siłą swych niezmiennych od ponad setki lat przyzwyczajeń. Całe życie i kariera Balina legła w gruzach wraz ze śmiercią dziadka.
Balin pogrążył się w wspomnieniach. Gdy przybył do Rotgan-kir czuł się jakby samego Gotam-gora chwycił za nogi. Dziadek na starość stetryczał i zamieniła się w wiecznie narzekającego i marudzącego potworka, a za każdym razem gdy coś mu nie pasowało tłukł wszystkich wokół swoją drewnianą laseczką. Już następnego dnia miała zakończyć się jego niemal dwutygodniowa wyprawa i miał odstawić dziadunia do Wroobo, prężnie rozwijającej się wioski z kopalnią soli. Wroombo należało do szóstego syna dziadunia, Dwalina Rugharga. Gdy Balin poinformował Dwalina o śmierci jego ojca i jego szybkim pochówku na cmentarzu w Rotgan-kir, Dwalin wpadł w szał. Trudno mu było wytłumaczyć, że ciało zaczęło się nienaturalnie szybko psuć, a jedyny w Rotgan-kir alchemik, który mógłby zakonserwować zwłoki, leżał spity do nieprzytomności, nie reagując na żadne sposoby obudzenia. Szybki pochówek był koniecznością. Cóż poszło na ostre. Balin do dzisiejszego dnia nosił blizny po starciu z wujem. Z resztą wuj nosił też swoje, bo Balin również z nim się nie cackał.
Balin wyrwał się ze wspomnień.
Tymczasem Huskun zdążył zajrzeć pod wszystkie ławy w karczmie. Podczas tych poszukiwań ani razu nie stąpnął po podłodze, wolał skakać ze stołu na stół. Jednak nie odnalazł żadnego robala.
Reszta grupy podążyła w poszukiwaniu podpiwniczenia. Odnaleziono je dosyć szybko. Było w kuchni. Zejście na dół znajdowało się za drewnianymi, pochyło zamontowanymi - wspierającymi się o podłogę i ścianę - drzwiami. Dwuskrzydłowe drzwi jednak spinał łańcuch zapięty wielgachną kłódką. Najwyraźniej to były te drzwi do spiżarni, o których wspominał karczmarz. Mówił, że to jedyne miejsce gdzie Nieulękli nie mają wstępu.
: 25 sierpnia 2013, 12:10
autor: Araven
Patrząc na zjawę dziadka, Balin wspominał przeszłość, nie pamiętał złych rzeczy, tylko te dobre. Teraz zaś dziadunio, nie zaznała jak na razie spokoju, coś go trzymało nie pozwalając odejść do świata umarłych. Oby rozwiązaniem okazał się ten rengin i oby po jego znalezieniu dziadunio mógł odejść w spokoju, ciekawe co robią te obiboki pomyślał Balin...
: 25 sierpnia 2013, 19:48
autor: Keth
"Spokojna Przystań", po zmroku
Huskun obejrzał uważnie wejście do piwniczki, oblizał bezwiednie usta wyobrażając sobie na krótką chwilę ukryte zapewne za drzwiami skarby. Jeśli rengin faktycznie zdołał się przedostać na przeciwną stronę, poczucie obowiązku wymagało spenetrowania również tego zakątka, bez względu na zakazy czy nakazy karczmarza. Skąd ów poczciwy człowiek mógł zresztą wiedzieć, kto otworzył drzwi? Równie dobrze winę można było zrzucić na samą zjawę!
- Poczekajcie tutaj, wraz się obaczy, co i jak z tą kłódką - oznajmił zaklinacz okręcając się na pięcie i ruszając gibkim krokiem w poszukiwaniu swych podróżnych sakw. Długie dni spędzone w dolinie Nieulękłych nauczyły złodziejską naturę Huskuna kilku nowych sztuczek i szkoda by było ich nie wykorzystać.
Ukryte bezpiecznie w sakwie, owinięte w miękką szmatkę wytrychy wręcz czekały na podobną okazję!
No to wio po wytrychy! Umiejętność profesyjna Otwieranie zamków, suma 1/2 ZR i 1/10 INT wynosi 58. Turlaj Mistrzu kości, póki mam wytrychy (na razie pełny oryginalny komplet, 10 sztuk).
: 25 sierpnia 2013, 19:52
autor: 8art
Jesli sztuczki Huskuna nie pomoga, lub beda trwaly zbyt dlugo to mlot Barthura zalatwi klodke w mgnieniu oka

: 25 sierpnia 2013, 20:09
autor: namakemono
- Jeno spraw się dobrze, uczniu mój najwierniejszy, bacz, by karczmarz na występku twoim poznać się nie zdołał. Zbyt wartko tego nie czyń, czasu mamy dość, mus nam jeno na precyzji się skupić.
Ciekaw jestem jaka niespodzianka czeka na nas za drzwiami. Moja chora wyobraźnia różne opcje mi podpowiada.
