: 07 listopada 2015, 21:02
Bournemouth, Przed Spearmint Rhino; 26/11/2014 około 04:23
Xavier po słowach starszego i pracy Niny uspokoił się nieco. Wkładał kolejne naboje do pistoletu zdając sobie sprawę, że jest na wojnie. Zapiął pas dla swojego bezpieczeństwa, bo nigdy nie wiadomo skąd nadejdzie ewentualny atak. Spojrzał na siedzącego obok Thomasa, ale ten widocznie nie chciał odzywać się pierwszy. Młodemu Ventrue nie pozostało nic, tylko zacząć mówić.
- Price, posłuchaj mnie uważnie. Wiem ile dla ciebie znaczyło Rhino, ale otworzysz nowy rozdział. Jeśli wszystko się powiedzie, odbudujesz klub i stworzysz prawdziwe Elizjum, nie przytułek dla wyrzutków. Rozumiesz o czym mówię?
- Rozumiem - odpowiedział krótko.
- Domena was potrzebuje. Gdzie Korowiev i Panajotov? Co się stało z Achile? Dzwonił do mnie ale połączenie się zerwało na dobre.
- Achille pojechał szukać mojego Ghula Owena i do tej pory nie wrócił. Nie wiem, co się z nim dzieje. Panajotov wywiązał się z dżentelmeńskiej umowy jaką zawarliśmy. Potwierdził moje wcześniejsze przypuszczenia, że jest Ravnosem, gdyż podczas naszej ostatniej rozmowy przyznał się do swojej przynależności klanowej. Opuścił miasto, przynajmniej tak powiedział.
- Co się stało w klubie?
Xavier spiął się nieco, gdy miał mówić o wydarzeniach z jego Domeny.
- Co do Marcusa to sprawa się skomplikowała. Do Rhino wszedł ten sam typ, który zdominował Baza i nasłał nastolatków by urządzili sobie strzelaninę pół roku temu w klubie. Malkavian miał mi pomóc w załatwieniu tej sprawy, a zrobił coś zupełnie przeciwnego. Ściągnął na siebie uwagę ochrony, która na pewno uznałaby go za intruza. Świr kompletnie oszalał i przeszkodził mi w pościgu za intruzem. Odebrał mi prawo do zemsty. Byłem zmuszony go unieszkodliwić, używając drastycznych środków w postaci przymusu bezpośredniego. Gdyby nie on, nie musiałbym skakać z dachu ryzykując życiem i zapewne wiedziałbym coś więcej.
- Intruz wydobył coś, co było zamurowane w jednej z ścian Rhino. Na dachu dostał kulkę, ale zmienił się w kruka i zleciał na dół. Skoczyłem za nim i dopadłem go. Jestem pewien, że trafiłem w samo serce. Potem... on zniknął. Następnie straciłem kontrolę i wyładowałem się na Thomasie, który wszedł mi na linię strzału.
Zwrócił się bezpośrednio do Tremera:
- To co powiedziałem wcześniej nie było prawdą i należą ci się przeprosiny. Zemsta, którą odebrał mi Koriviev znaczyła dla mnie więcej niż całe Rhino. Ta bardzo osobista i honorowa sprawa. Jeżeli jesteś prawdziwym mężczyzną powinieneś to zrozumieć. Mimo wszystko, nie powinienem był cię tak potraktować. Przepraszam.
- Więc kto za tym wszystkim stoi i co się dzieje w mieście?
Xavier po słowach starszego i pracy Niny uspokoił się nieco. Wkładał kolejne naboje do pistoletu zdając sobie sprawę, że jest na wojnie. Zapiął pas dla swojego bezpieczeństwa, bo nigdy nie wiadomo skąd nadejdzie ewentualny atak. Spojrzał na siedzącego obok Thomasa, ale ten widocznie nie chciał odzywać się pierwszy. Młodemu Ventrue nie pozostało nic, tylko zacząć mówić.
- Price, posłuchaj mnie uważnie. Wiem ile dla ciebie znaczyło Rhino, ale otworzysz nowy rozdział. Jeśli wszystko się powiedzie, odbudujesz klub i stworzysz prawdziwe Elizjum, nie przytułek dla wyrzutków. Rozumiesz o czym mówię?
- Rozumiem - odpowiedział krótko.
- Domena was potrzebuje. Gdzie Korowiev i Panajotov? Co się stało z Achile? Dzwonił do mnie ale połączenie się zerwało na dobre.
- Achille pojechał szukać mojego Ghula Owena i do tej pory nie wrócił. Nie wiem, co się z nim dzieje. Panajotov wywiązał się z dżentelmeńskiej umowy jaką zawarliśmy. Potwierdził moje wcześniejsze przypuszczenia, że jest Ravnosem, gdyż podczas naszej ostatniej rozmowy przyznał się do swojej przynależności klanowej. Opuścił miasto, przynajmniej tak powiedział.
- Co się stało w klubie?
Xavier spiął się nieco, gdy miał mówić o wydarzeniach z jego Domeny.
- Co do Marcusa to sprawa się skomplikowała. Do Rhino wszedł ten sam typ, który zdominował Baza i nasłał nastolatków by urządzili sobie strzelaninę pół roku temu w klubie. Malkavian miał mi pomóc w załatwieniu tej sprawy, a zrobił coś zupełnie przeciwnego. Ściągnął na siebie uwagę ochrony, która na pewno uznałaby go za intruza. Świr kompletnie oszalał i przeszkodził mi w pościgu za intruzem. Odebrał mi prawo do zemsty. Byłem zmuszony go unieszkodliwić, używając drastycznych środków w postaci przymusu bezpośredniego. Gdyby nie on, nie musiałbym skakać z dachu ryzykując życiem i zapewne wiedziałbym coś więcej.
- Intruz wydobył coś, co było zamurowane w jednej z ścian Rhino. Na dachu dostał kulkę, ale zmienił się w kruka i zleciał na dół. Skoczyłem za nim i dopadłem go. Jestem pewien, że trafiłem w samo serce. Potem... on zniknął. Następnie straciłem kontrolę i wyładowałem się na Thomasie, który wszedł mi na linię strzału.
Zwrócił się bezpośrednio do Tremera:
- To co powiedziałem wcześniej nie było prawdą i należą ci się przeprosiny. Zemsta, którą odebrał mi Koriviev znaczyła dla mnie więcej niż całe Rhino. Ta bardzo osobista i honorowa sprawa. Jeżeli jesteś prawdziwym mężczyzną powinieneś to zrozumieć. Mimo wszystko, nie powinienem był cię tak potraktować. Przepraszam.
- Więc kto za tym wszystkim stoi i co się dzieje w mieście?
[/center]