Centrala PBF
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Moi drodzy, wróciłem z cudzoziemskiej krainy i powoli mogę wznawiać swą działalność na portalu. Ten tydzień jeszcze na pół gwizdka, bo mamy urlop całą rodziną (w Niemczech są teraz ferie jesienne) i trudno przesiadywać całymi dniami przed kompem, ale najdalej od następnego tygodnia zabawa pójdzie ponownie pełną parą!
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Jeśli nie wypali CP2020 z Kethem to ja bym się pisał na Wampira jeśli wypali to się zobaczy bo mam czas mocno ograniczony. Co do mojej znajomości i doświadczenia z pbf to chyba się orientujesz 8art...
Jeśli ci pasuję daj znać na priv bo mogę przeoczyć.
Jeśli ci pasuję daj znać na priv bo mogę przeoczyć.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Generalnie ograniczen co do klanow nie ma. Nie traktuje podrecznika kanonicznie i zakladam ze w Camarilli sa przedstawiciele wszystkich klanow.
Zalozenie jest takie, ze wampiry maja byc stosunkowo mlode tak do kilkunastu lat po przemianie (ale nie ma znaczenia w jakim fizycznym wieku byli jako ludzie).
Genralnie zależało by mi najbardziej w tej sesji na wczucie się w postaci, opisywanie ich przeżyć. Więcej storytellingu, mniej mechaniki.
Postaram sie skrobnac wiecej pozniej.
Zalozenie jest takie, ze wampiry maja byc stosunkowo mlode tak do kilkunastu lat po przemianie (ale nie ma znaczenia w jakim fizycznym wieku byli jako ludzie).
Genralnie zależało by mi najbardziej w tej sesji na wczucie się w postaci, opisywanie ich przeżyć. Więcej storytellingu, mniej mechaniki.
Postaram sie skrobnac wiecej pozniej.
Ostatnio zmieniony 22 października 2014, 09:53 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Oggy
- Reactions:
- Posty: 766
- Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
- Has thanked: 24 times
- Been thanked: 10 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wkrótce wrzucę tu krótką zajawkę do PBF - Bournemouth after Midnight, żebyście poczuli klimat. Będzie mrok i zuo;) nie no nie będzie aż tak źle;)
Start przewiduje raczej dopiero jak skończę kilka pbf jako gracz. Tempo samej rozgrywki raczej nie będzie zbyt śpieszne, bo praca, rodzina itp. Mam nadzieję pisać updaty codziennie, ale z pewnością będą przestoje. Mam cztery miejsca dla graczy. Szacuję, że sesja w takim składzie może potrwać nawet rok jak w przypadku Chłopców z East Marina i zająć około tysiąc postów.
Start przewiduje raczej dopiero jak skończę kilka pbf jako gracz. Tempo samej rozgrywki raczej nie będzie zbyt śpieszne, bo praca, rodzina itp. Mam nadzieję pisać updaty codziennie, ale z pewnością będą przestoje. Mam cztery miejsca dla graczy. Szacuję, że sesja w takim składzie może potrwać nawet rok jak w przypadku Chłopców z East Marina i zająć około tysiąc postów.
Ostatnio zmieniony 22 października 2014, 17:13 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
PBF - Bournemouth after Midnight
Od kilku dni pogoda była okropna, nawet jak na południowo angielskie warunki. Listopadowe niebo spowite było czarnymi chmurami szybko przesuwającymi się po firmamencie, a przynoszącymi zacinającą wszystko, nieprzyjemną dżdżystą mżawkę. Mimo niesprzyjącej aury, dość niskiej temperatury, podwoje wszystkich nocnych klubów w mieście pękały w szwach, a przed drzwiami Cameo, Blissa, Baru So, Le Chic na wejście czekały setki jeśli nie tysiące roznegliżowanych mimo zimna i spragnionych zabawy ludzi.
Dudniące echo drum'n'bassu niosło się po centrum podgrzewając chłodną atmosfere listopadowej nocy, powodując, że studencka brać Bournemouth University zapominała o chłodzie, pogrążona w pełnym seksualności alkoholowo narkotykowym amoku.
Ale nie oni jedyni nie zważali na kapryśną, jesienną aurę. Nocą w mieście pojawiało się grono tajemniczych mieszkańców, których ciała, czasem nawet od setek lat były tak samo chłodne jak dzisiejsza listopadowa noc. Oni też bawili się w centrum niemal każdej nocy. Ogromne terytorium pomiędzy Town Centre i Boscombe nazywali lunaparkiem. Nie sposób było tu jednak znaleźć diabelskie młyny i karuzele. Prędzej można było się doszukać porównania z gabinetem strachu, lub czy szyderczymi klaunami w wykrzywionych zwierciadłach. Nocami ludzie stawali się zwierzyną w wyuzdanych łowach, a szkarłatna krew nagrodą i zarazem chlebem powszednim tajemniczych myśliwych.
W śmierdzących uryną zaułkach, w ciszy cieszącego się złą sławą parku Horshoe Common, w hotelowych pokojach, klubowych toaletach, na siedzeniach aut kły nieumarłych zatapiały się w ludzkich tętnicach spijając życiodajną vitae. Ofiary najczęściej uchodziły z życiem, ale rzadko kiedy pamiętały, co zrobili im tajemniczy nieznajomi. Niektórzy nawet podświadomie starali się stać ofiarami krwiopijców raz jeszcze. Nic dziwnego, bo sam pocałunek nieumarłego był niczym ekstatyczny dotyk najwspanialszej kochanki.
I dziś w nocy kilku, jak sami siebie zwali Kainitów zapuściło się w tętniące ludzką krwią, pełne zwierzyny ulice Bournemouth.
***
Póki co, do gry zadeklarowali się napewno Koszal, Czak oraz Suriel.
Od kilku dni pogoda była okropna, nawet jak na południowo angielskie warunki. Listopadowe niebo spowite było czarnymi chmurami szybko przesuwającymi się po firmamencie, a przynoszącymi zacinającą wszystko, nieprzyjemną dżdżystą mżawkę. Mimo niesprzyjącej aury, dość niskiej temperatury, podwoje wszystkich nocnych klubów w mieście pękały w szwach, a przed drzwiami Cameo, Blissa, Baru So, Le Chic na wejście czekały setki jeśli nie tysiące roznegliżowanych mimo zimna i spragnionych zabawy ludzi.
Dudniące echo drum'n'bassu niosło się po centrum podgrzewając chłodną atmosfere listopadowej nocy, powodując, że studencka brać Bournemouth University zapominała o chłodzie, pogrążona w pełnym seksualności alkoholowo narkotykowym amoku.
Ale nie oni jedyni nie zważali na kapryśną, jesienną aurę. Nocą w mieście pojawiało się grono tajemniczych mieszkańców, których ciała, czasem nawet od setek lat były tak samo chłodne jak dzisiejsza listopadowa noc. Oni też bawili się w centrum niemal każdej nocy. Ogromne terytorium pomiędzy Town Centre i Boscombe nazywali lunaparkiem. Nie sposób było tu jednak znaleźć diabelskie młyny i karuzele. Prędzej można było się doszukać porównania z gabinetem strachu, lub czy szyderczymi klaunami w wykrzywionych zwierciadłach. Nocami ludzie stawali się zwierzyną w wyuzdanych łowach, a szkarłatna krew nagrodą i zarazem chlebem powszednim tajemniczych myśliwych.
W śmierdzących uryną zaułkach, w ciszy cieszącego się złą sławą parku Horshoe Common, w hotelowych pokojach, klubowych toaletach, na siedzeniach aut kły nieumarłych zatapiały się w ludzkich tętnicach spijając życiodajną vitae. Ofiary najczęściej uchodziły z życiem, ale rzadko kiedy pamiętały, co zrobili im tajemniczy nieznajomi. Niektórzy nawet podświadomie starali się stać ofiarami krwiopijców raz jeszcze. Nic dziwnego, bo sam pocałunek nieumarłego był niczym ekstatyczny dotyk najwspanialszej kochanki.
I dziś w nocy kilku, jak sami siebie zwali Kainitów zapuściło się w tętniące ludzką krwią, pełne zwierzyny ulice Bournemouth.
***
Póki co, do gry zadeklarowali się napewno Koszal, Czak oraz Suriel.
Ostatnio zmieniony 22 października 2014, 20:01 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.