Przed wierzejami pojawił się oblizujący wargi Huskun, dzierżący w swej prawicy pełen komplet nowiuśkich, mało co używanych wytrychów. Przez chwilę popatrywał to na kłódkę to na wytrychy. Przy okazji czerpiąc płochą uciechę bycia w centrum uwagi. W końcu z miną specjalisty i krzywym uśmieszkiem osoby, która już wie, że osiągnie fenomenalny sukces zabrał się do pracy. Wetknął swoje narzędzia w dziurkę i kazał przytrzymać kłódkę Barthurowi, bo ten goblin małej wiary zamiast czekać już szykował swój młotek.
Sekunda wlekła się za sekundą, a na skroniach młodego goblina zaskrzyły się krople potu, świadczące o wręcz niewyobrażalnym skupieniu. Ciszę panującą w kuchni przerwało charakterystyczne szczęknięcie obracającego się mechanizmu. Niemal równocześnie z owym dźwiękiem twarz Huskuna rozpromienił uśmiech tryumfu. Młody szaman rozwarł kłódkę zwalniając w ten sposób spinające wrota piwnicy skrzydła wrót.
Otwarciem ciężkich wrót zajął się najsilniejszy goblin Orkusa Wielkiego, a może i całej Orchii, czyli Barthur.
Z ciemnej jamy buchnęła mieszanka smakowitych zapachów. Woń wędzonki, cebuli, jabłek wymieszana z korzennymi zapachami przypraw. W dół prowadziły dość strome schody o niskim sklepieniu.
Kto rusza zwiedzić spiżarnię jako pierwszy?
Rzut na otwieranie zamków 34, pełen sukces.
Rzut na otwieranie zamków 34, pełen sukces.