Strona 44 z 170
: 25 sierpnia 2013, 20:18
autor: deliad
"Spokojna Przystań", przed północą
Przed wierzejami pojawił się oblizujący wargi Huskun, dzierżący w swej prawicy pełen komplet nowiuśkich, mało co używanych wytrychów. Przez chwilę popatrywał to na kłódkę to na wytrychy. Przy okazji czerpiąc płochą uciechę bycia w centrum uwagi. W końcu z miną specjalisty i krzywym uśmieszkiem osoby, która już wie, że osiągnie fenomenalny sukces zabrał się do pracy. Wetknął swoje narzędzia w dziurkę i kazał przytrzymać kłódkę Barthurowi, bo ten goblin małej wiary zamiast czekać już szykował swój młotek.
Sekunda wlekła się za sekundą, a na skroniach młodego goblina zaskrzyły się krople potu, świadczące o wręcz niewyobrażalnym skupieniu. Ciszę panującą w kuchni przerwało charakterystyczne szczęknięcie obracającego się mechanizmu. Niemal równocześnie z owym dźwiękiem twarz Huskuna rozpromienił uśmiech tryumfu. Młody szaman rozwarł kłódkę zwalniając w ten sposób spinające wrota piwnicy skrzydła wrót.
Otwarciem ciężkich wrót zajął się najsilniejszy goblin Orkusa Wielkiego, a może i całej Orchii, czyli Barthur.
Z ciemnej jamy buchnęła mieszanka smakowitych zapachów. Woń wędzonki, cebuli, jabłek wymieszana z korzennymi zapachami przypraw. W dół prowadziły dość strome schody o niskim sklepieniu.
Kto rusza zwiedzić spiżarnię jako pierwszy?
Rzut na otwieranie zamków 34, pełen sukces.
: 25 sierpnia 2013, 20:31
autor: namakemono
Gusłek nie opuści swego akolity. Wchodzimy razem. Obiecuję nie tknąć smakowitej zawartości, mimo, że to jakby Pianickie obrzędowe akcesoria są! I coś mi się zdaje, że tam właśnie znajdziemy naszą zgubę. Przy okazji: skoro nałożono na nas zakaz zbliżania się do tego pomieszczenia, to będę starał się wykryć ewentualne zabezpieczenia inne niż kłódka.
: 25 sierpnia 2013, 21:37
autor: Keth
Mnie się wydaje, że zakaz wchodzenia wiąże się tylko i wyłącznie z demonstrowanymi przez nas wierzeniami - żaden zdrowy na rozumie karczmarz nie pozostawi bez nadzoru kilku zadeklarowanych pianitów, wśród nich kapłana! Biedak pewnie się trzęsie na samą myśl o naszej wizycie w piwniczce, stąd ta kłódka.
Skoro rengin nie lubi światła, to może poszuka go cieszący się zarówno infrawizją jak i doświadczeniem w łapaniu robali Mordil? Byle by tylko nie uległ swej żądzy i zwierzaka nie zeżarł!
: 27 sierpnia 2013, 08:37
autor: mordimer00
Mordil pierwszy ruszył do piwnicy szukać robala, reszcie ślepców zostawił lampę, bo on jej nie potrzebował, goblin stara się zachowywać cicho i kierując się wskazówkami brodacza próbuje wyszukać tego regni coś tam.
: 27 sierpnia 2013, 09:21
autor: Dobro
- Łoooo, pełno pyszności na wyciągnięcie ręki - jęknął obżarty gnom, wyglądający zza ramienia Huskina, który prężył się dumnie po otwarciu kłódki.
- ... inne zabezpieczenia - dosłyszał część wypowiedzi Gusełka. Drayaharus zamyślił się chędogo, i po chwili sięgnął po swoją magiczną księgę. Przekartkował parę stron, a gdy natrafił na to, czego szukał, podniósł wskazujący palec prawej ręki do góry, i z głośnym "Aha!" rozpoczął inkantację.
Dotykając drzwi z pomieszczenia, do którego nie wolno nam wchodzić, rzucam czar Wykrycie magii, by sprawdzić, czy rzeczywiście coś nam może grozić.
: 27 sierpnia 2013, 11:47
autor: deliad
Piwniczka pełna smakowitości, około północy
Po otwarciu wierzei piwniczki szybko podjęto decyzję, że jako pierwszy po schodkach powinien zajść ktoś, kto zna się na robalach i widzi w ciemnościach. Mordil, który spełniał wszystkie wymagania, odstawił latarnię na kuchenny stół i wyciągnąwszy toporki zszedł po murowanych schodkach.
Już po chwili jego wzrok przystosował się do widzenia w ciemnościach. Piwniczka, jak na gust Mordila była jakaś dziwna. Wysoka na niemal dwóch ludzi i rozległa na tyle, że ledwo co dostrzegał przeciwległą ścianę (ok 20 m), a przecież, zszedł mniej więcej na środku pomieszczenia. Sufit wspierał się na regularnie rozmieszczonych w dwóch rzędach kolumn połączonych łukami. Jakby tego było mało część kolumn wyrzeźbiono na kształt jaszczuroludzi przytrzymujących sklepienie pomieszczenia.
Mordil zamarł gdy dostrzegł zaczajoną za kolumną postać. Jednak po chwili wpatrywania stwierdził, że to kolejny posąg reptiliona czytającego księgę.
Po środku sali wokół murowanych i niepasujących do reszty scenerii schodów, stały rozstawione beczki, worki, antałki i bukłaki wypełnione jedzeniem i napitkami. Wysoko pod sufitem na hakach podciągnięto uwędzone mięso.Nie było natomiast widać rengina.
Tymczasem na górze gnom wodził opuszkami palców po drewnianych drzwiach sprawdzając czy nie poczuje charakterystycznego, dla przedmiotów magicznych łaskotania.
Reszta drużyny wpatrywała się w widoczne z góry plecy Mordila.
: 27 sierpnia 2013, 13:39
autor: Dobro
Tak więc dotykam różnych fragmentów piwniczki, próbując wywęszyć w nich magię.
: 27 sierpnia 2013, 16:52
autor: Keth
"Spokojna Przystań", przed północą
Huskun przyglądał się przez dłuższą chwilę tajemniczej zjawie, nie mogąc się w głębi ducha nadziwić jej złej reputacji. Wedle słów właściciela karczmy istota ta była z natury zła i śmiertelnie niebezpieczna, co przypłacił nawet życiem jakiś wędrowny kleryk Kashandila. Tymczasem ewidentny krewniak drużynowego krasnoluda nie sprawiał w najmniejszym stopniu groźnego wrażenia - przynajmniej w oczach kogoś, kto miał już do czynienia ze zmorami i zjawami przywoływanymi z zaświatów przez praktykującego czasami nekromancję Uhara.
Nie mogąc powstrzymać przemożnej ciekawości, podsycanej na dodatek pokusą ukrytą w płynących z piwniczki zapachach, zaklinacz westchnął w końcu głęboko i zarzucił dalszą obserwację ducha decydując się w zamian na zejście z pomocą Mordilowi.
Balin najpewniej wierutnie łgał twierdząc, że rengin nie gryzł i nie szczypał - Huskun na jego miejscu sam kłamał by w żywe oczy. Zdrowy rozsądek nakazywał zachować czujność, ale ciekawość przeważyła.
Pogwizdując pod nosem dla dodania sobie animuszu Huskun prześlizgnął się obok gnoma i przestąpił próg piwniczki świdrując szeroko otwartymi oczami zalegającą w niej ciemność. Jego źrenice uległy natychmiast zwężeniu, zaczęły przypominać ślepka nocnego drapieżnika wypatrującego w mroku ofiary.
- Mordilu, widzisz gdzie tego stworzaka?
Huskun dołączy do Mordila w poszukiwaniu stworka, ale od nastawionych pułapek na myszy będzie się trzymał z daleka!
: 27 sierpnia 2013, 19:41
autor: mordimer00
-Ni ne widut nikaj robala wielgachnego ale byśta cichej bo robale ne lubet wrzaskunów.
: 27 sierpnia 2013, 19:52
autor: Keth
"Spokojna Przystań", przed północą
Huskun zerknął na Mordila pełnym wyższości wzrokiem, wciąż puchnąc z dumy na wspomnienie kunsztu, z jakim pokonał stojącą mu na drodze żelazną kłódkę.
- To sam nie gadaj, a strzeż się przed puszczaniem bąków - poczuł półgłosem swego towarzysza, klepiąc go protekcjonalnie po ramieniu - Jak ten rengin takowy zapach zwietrzy, niechybnie ducha wyzionie, a jak się jeszcze w drugą zjawę przemieni... darmo będzie nam wypatrywać nagrody karczmarza.
Dla pewności umiejętność profesyjna Cichy krok i zaglądam w każdy zakamarek. Mistrzu, nie daj się prosić, zarzuć definitywnym rezultatem tych desperackich poszukiwań!
: 27 sierpnia 2013, 21:06
autor: deliad
Piwniczka pełna znakomitości, około północy
Mordil i Huskun ruszyli w głąb rozległej "piwnicy". Tuż za nimi po schodach zszedł także Goblin, wodząc palcami po murach i kolumnach. Płaskorzeźby i reliefy na ścianach były wielce interesujące. Zdawały się układać w jedną całość budującą obrazkową historię.
Sala zaadaptowana do celów spiżarnianych wprawiała w zadumę. Kunszt rzeźbiarski twórców posągów zdradzał wybitne zdolności artystyczne. Na szczególną uwagę zasługiwała dbałość o szczegóły. Ciała kamiennych reptilionów posiadały dokładnie odwzorowane łuski. Ściany także został pokryte misternymi zdobieniami.
Huskun przemierzał pomieszczenie czując się jakby znalazł się w innym świecie. Co chwilę zerkał za plecy upewniając się, że jasna plama wyjścia z piwnicy nadal jest na swoim miejscu.
Mordil węsząc i skradając się szukał jakichkolwiek śladów obecności rengina. Instynkt podpowiadał mu, że robal musi kręcić się gdzieś wśród źródeł pożywienia, więc zaglądał w szczeliny, przesuwał skrzynie i przekładał worki. Ciągnąc jedną ze skrzyń wdepnął z plaśnięciem w jakąś mazistą substancję. Wśród lepkiego i ciągnącego się śluzu znajdowało się grono okropnie śmierdzących kulek.
Gdy młody czarnoksiężnik dotarł do przeciwległej ściany ozdobionej jakimiś dziwnymi jaszczuroludziami, po raz kolejny obejrzał się za siebie. To co zobaczył zmroził mu krew w żyłach. Stojąc daleko od wejścia na górę na tle padającego stamtąd światła dostrzegł, zarysu ogromnego, niczym lew, kota. Bestia usadowiła się na szczycie stromych skrzyń i już stała na samej ich krawędzi prężąc mięśnie do skoku. Tuż poniżej o skrzynię opierał się Mordil. Całkowicie nieświadom opłakanej sytuacji, Mordi wycierał właśnie buta z śmierdzącej mazi.
Tymczasem w karczmie przy schodach pozostał Gusłek i Barthur przebierając z niecierpliwością nogami i walcząc z pokusą wejście do środka z latarnią.
Balin natomiast pozostał w sali głównej wpatrując się w zjawę jego przodka.
Rekonesans zdaje się komplikować. Wykonałem serię rzutów i śpieszę z wynikami.
Najpierw rzecz najpilniejsza. Rzucam na kogo zapoluje "kotek" po 33% szans. Zły los wskazuje na Mordila. Rzuty sporne skradania i wypatrzenia.
Mordil przegrywa z zaczajonym kotowatym (rzut na SZ 67). Czyli zwierze podkradło się do niego niezauważone i szykuje się do ataku z zaskoczenia.
W tym czasie Mordil wykorzystuje cichy chód (udany - 68) i następnie wykrycie - odnajduje jedynie dziwną lepką substancję z kulkowatymi gronami.
Huskun używa zdolności cichy chód i w międzyczasie przetrząsa piwnicę. Rzut na cichy chód 40, zręczność aktualna Huskuna 100 więc test udany, natomiast przeszukiwanie (wykrycie)69 na potrzebne 36 - nieudane.
Test Huskuna na spostrzegawczość (SZ) 28, tyle wystarczy żeby dostrzec skradającego się kotowatego. Huskun ma tylko kilka sekund na reakcję.
Drayaharus przechadza się i wykrywa magię. Lecz takowej w piwnicy nie odnajduje.
Rzut na spostrzegawczość kontra skradanie kotowatego nieudany.
: 27 sierpnia 2013, 21:53
autor: Keth
Piwniczka pełna znakomitości, około północy
Trwoga ścisnęła zaklinacza lodowatymi palcami za gardło, omal nie wywołując u niego ataku serca. Złowieszczy kształt górujący ponad głową niczego nieświadomego Mordila zdawał się emanować dziką drapieżnością, która jak dotąd kojarzyła się Huskunowi wyłącznie z bagiennymi smokami.
- Daj pozór! - wrzasnął goblin przerywając dźwięczącą mu w uszach ciszę i oplatając palcami żelazny amulet.
Nie wiem, czy w rzeczywistości mój bohater zdąży wykrzyczeć ostrzeżenie, w razie czego poproszę MG o odpowiednią korekcję deklarki. Co do samego Huskuna, Czarny Pocisk, jak najszybciej!
: 27 sierpnia 2013, 22:19
autor: 8art
- Byśta pieruny wytoczyli jakąś beczułka miodu! - Olbrzym nachylił się nad włazem i nieświadom zagrożenia krzyknął do kompanów z góry. Równocześnie próbował omieść wnętrze piwniczki, choć nie mógł spodziewać się ani jej rozmiarów, ani tym bardziej zupełnie nieprzytającego karczmianej piwnicze zdobnictwa.
Barthur zagwizdał przeciągle, pod wrażeniem wnętrza, które zdecydowanie bardziej pasowałoby do wnętrza miejskiej świątyni niźli skłądziku
i jesli dostrzegł kota to krzyknął ostrzegawczo nazywając kota po imieniu;) No może nie "Mruczek na trzeciej" ale coś w stylu: "Uważajta Żbik/Tygrys/Lew!" W końcu co łowca to łowca.
: 27 sierpnia 2013, 22:35
autor: Dobro
- Co? Kto? Ja?! - Gnom aż podskoczył na Huskinowe zawołanie.
Jak tylko kotowaty zaatakuje Mordila i ten zdąży odskoczyć, to rzucam czar śliskość pod nogi napastnika. A jeżeli bestia doczepi się kłami do towarzysza, to ładuje kuszę i strzelam, mierząc kociakowi w tyłek.
: 27 sierpnia 2013, 23:05
autor: Araven
Pójdę zobaczyć co te niecnoty gobliny nawyrabiały, drą się niemożebnie, pewnikiem coś zepsuły, muszę sprawdzić nim karczmę podpalą. Dziaduniu nie ruszaj się. po czym Balin schodzi do piwniczki.