Strona 45 z 70
: 19 grudnia 2012, 23:35
autor: koszal
MG nie pędź tak. Czas rekonwalescencji możemy wykorzystać na rozmowy Oczywistym jest, że chcemy wiedzieć z kim liguryjczycy będą toczyć wojnę. Ponadto jak sądzę wszyscy chcielibyśmy pogadać sobie z Daulosem i jeśli to możliwe mogliby nam go wydać.
W czasie tych dwóch dni proszę Tecumseha, by zorganizował nam spotkanie z niedźwiedziami. Gorm mówił, że miało się odbyć spotkanie wodzów szczepów z czarodziejem z bagien, zatem zapewne zna lokalizację czarodzieja, jak i datę spotkania, może byłby skłonny nam je podać. Wtedy byłaby szansa usiec jednym cięciem całą elitę spiskowców.
Wieczorem, drugiego dnia Vanko poprosił kompanów o rozmowę. Wiedział, że gniew Drussa musi wygasnąć, gdyż zamierzał zaproponować kompanom rzecz, której cymeryjczyk mógłby nie przełknąć. Zaraz po wieczerzy Vanko poprosił więc druhów na słowo przy świecy.
Powiem wprost, relacje z niektórymi mieszkańcami ostatnio się pogorszyły. Tak wyszło i nie będę do tego wracać, lecz jeśli dobrze to rozegramy, to może to przynieść pewne ułatwienie dla naszej misji. Wygląda bowiem na to, że mamy wytłuc oponentów w kwestii sprawowania pieczy nad tą krainą.
Miast włóczyć się po puszczy proponuję fortel. Balthus niedawno publicznie nas zbeształ. Gdyby tak ów wątek podjąć, moglibyśmy porozumieć się z nim potajemnie i skłonić, by publicznie nas przegnał odmawiając zapłaty. Rzekomo wypędzeni pójdziemy wówczas do liguryjczyków i wcześniej z nimi zmówieni za pośrednictwem Cadmona odbijemy Daulosa z ich rąk i uwolnimy twierdząc, że nasz zleceniodawca nas oszukał i pragniemy zemsty.
Nadto pochwalić się możemy, że wiemy wiele na temat Delamiry, jej szańców i obrońców i chętnie pomożemy ją zdobyć.
Jeśli wszystko pójdzie z planem tym sposobem zdołamy skontaktować się z Ayodią, lub nawet Zorianą, czy też tajemniczym białym czarodziejem. Wówczas miast katrupić ich od razu poprowadzimy ich we wcześniej umówioną z pogranicznikami pułapkę.
Misja jest to niebezpieczna, samobójcza wręcz, jeśli ktoś się lęka
- tu wymownie spojrzał Vanko na cymeryjczyka-
nie będę się dziwić. Nie uważam jednak, by ryzyko było większe niż czekanie tutaj, aż wybuchnie wojna.
Jedyne, co budzi moją wątpliwość to zdolność Ayodii, czy może Zoriany do opętania naszych umysłów, lecz być może Cadmon doradziłby nam, jak się przed tym uchronić.
Tymczasem myśli Vanka krążyły wokół całej tej sytuacji niczym kruki nad pobojowiskiem. Wiedział, że Druss jest niebezpiecznym ogniwem, stąd zakładał, że jeśli sytuacja zbyt się pokomplikuje, wygodniej może okazać się faktycznie zmienić stronę, na co tępy barbarzyńca nie pójdzie. Wówczas musiałby zostać usieczony- najlepiej we śnie. Niewielka to strata- myślał dalej Vanko, lecz jednocześnie jakiś wewnętrzny odruch prymitywnej wdzięczności tlił się w nim, niczym dziecięce mazgajstwo.
Druss, choć był tępym mięśniakiem faktycznie dałby tamtego dnia za niego głowę i choć moralność barbarzyńcy wywoływała w nim drwinę, to jakaś dawno zatracona część jego duszy doceniała honor kompana..
Przemyślcie to, a póki co zajmijmy się sprawą, o której rozmawialiśmy wcześniej Drussie
-rzekł wysoki zamorianin ustawiając krzesło naprzeciwko Cymeryjczyka.
Chodzi o tę lalę Waleriana. Bo wygląda na to, że powinniśmy dopaść Larambe.
- w tym miejscu odwrócił się ku pozostałym towarzyszom i nie czekając na odpowiedź barbarzyńcy rzekł:
Z mym honorowym i uczciwym druhem zmawiałem się, by oszukać więźniarkę, mianowicie wmówiwszy jej, że została otruta, puścić wolno, a następnie pójść jej tropem wprost do Larambe.
Zakładam, że Vanko i Druss odbyli taką rozmowę na osobności wcześniej, ponieważ zgadaliśmy w tej kwestii na pw.
Pytanie techniczne- czy piszę zbyt rozwlekle? Bo nie wiem, czy Wam się chce tyle czytać

: 20 grudnia 2012, 09:12
autor: Araven
Pisz do woli, ważne, że fabularnie. Z racji na mój wyjazd na Święta, od dziś będę rzadziej na necie, aż do 27 albo 28 grudnia będę zaglądał sporadycznie.
Liguryjczycy będa walczyć z innym liguryjskim szczepem, też nie są jednością. Obmyślajcie plany, rozmawiajcie, będę zaglądał, ale może być, że niekiedy nie dam rady wejść na neta. Nie będę u siebie, a w gościnie. Pozdrawiam.
: 20 grudnia 2012, 17:49
autor: Procjon
Mnie też w święta nie będzie. MG niech poprowadzi moją postać.
: 20 grudnia 2012, 20:34
autor: Dobro
- Przebiegła z ciebie bestia, Vanko - skwitował Zorian, podpierając łokcie na stole, i łącząc palce w piramidkę. - Widzę w twoim rozumowaniu pewną lukę. A co, jeśli Balthus nam nie uwierzy? W każdym razie masz moje poparcie - tu aquilończyk wstał, opierając się rękami o stół, z głową opuszczoną ku dołowi.
Po dwóch uderzeniach serca, Zorian zaczął wciągać głośno powietrze nosem, wydając przy tym dziwne niuchnięcia przemieszane z chrumknięciami.
- Taaak... czuje kolejną, niebezpieczną przygodę. Czyli robimy tak: Balthus robi jeszcze raz przedstawienie przed mieszkańcami osady, wyrzucając nas za płot. Następnie kierujemy się do liguryjczyków, odbijając Daulosa. W międzyczasie mimowolnie często wspominamy, że wiemy dużo na temat pograniczników, i że nas wyrzucili. Tu bym nawet to upiększył i powiedział, że grozi nam kara śmierci jak nas znów spotkają. Kontaktujemy się z piktyjskimi wiedźmami, zwabiamy je w pułapkę wprost do Balthusa i jego świty. Dobrze zrozumiałem?
: 20 grudnia 2012, 21:54
autor: koszal
Dokładnie tak. w tej sytuacji pozostaje do przemyślenia, czy ścigamy Larambe, czy też udajemy, że się do niego przyąłczamy, bo prawdopodobnie współpracuje z wiedźmami.
Może robimy świąteczną przerwę?
: 20 grudnia 2012, 22:10
autor: Procjon
Jestem zdecydowanie za. Wyjeżdżam w sobotę na co najmniej tydzień. Znając tę drużynę, po powrocie zastałbym Tranicosa w niewoli Piktów, pod urokiem Ayodii lub pod łokciem darni.
: 20 grudnia 2012, 22:44
autor: Araven
Kontynuujcie ew. narady. Belvas i Druss muszą się określić., co do propozycji Vanko Zróbmy przerwę tak do 27-28 grudnia, wtedy wrócę z wyjazdu, to mogę pociągnąć dalej. Przed oficjalną przerwą chciałbym tylko znać wasze ostateczne wspólne plany, co do Larambe i innych kwestii.
: 20 grudnia 2012, 23:21
autor: Waylander
- Czy ty naprawdę uważasz Vanko że piktowie są aż tak głupi żeby uwierzyć nam na słowo że zdradziliśmy miejscowych, albo nawet że miejscowi nas wyrzucili po ostatniej klęsce w "naszym"wykonaniu - ton Drussa jasno dawał do zrozumienia za czyją uważa to porażkę ale po za tym mówił rzeczowo i bez złości w głosie.
Podjął po chwili zupełnie spokojnym tonem
- Powiedzmy że nawet nam uwierzą i nie skończymy z poderżniętymi gardłami jak tylko damy się rozbroić, bo że pozwolą nam zachować broń na początku nie mam żadnych złudzeń. I powiedzmy że pozwolą nam się znaleźć w pobliżu swoich przywódców, czy uważasz że będą na tyle głupi żeby pozwolić poruszać się swobodnie, ludziom po ich obozie którzy jeszcze tydzień, dwa temu byli ich zażartymi wrogami?
Zrobił chwile przerwy spoglądając po twarzach innych najemników:
- Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdze że próba przeniknięcia pomiędzy szeregów piktów nie jest możliwa i żę posiadanie kogoś po tamtej stronie rzeki nie było by dobre. I nawet przyznam że jako najemnikom mogli by nam uwierzyć na tyle żeby nas nie zabić od ręki albo po tym jak wyduszą z nas wszelkie informacje siłą. W końcu sami przekonaliśmy się że korzystają z usług zdrajców i renegatów, uwolnienie zdrajcy powinno nam nawet w tym pomóc. Największym problemem jest czas, to wszystko trwało by po prostu za długo żeby było sensowne. Musielibyśmy zdobyć ich zaufanie żeby mieć jakiekolwiek szanse podjęcia wrogich działań. Bo to że przez pierwsze tygodnie albo i miesiące będziemy pod ścisłą obserwacją i poddawani próbą na lojalność nie podlega dyskusji, po prostu nie możemy założyć że są tak głupi żeby nie podjąc taki środków ostrozności bo to szaleństwo. Nie mamy dość czasu żeby tyle u nich siedzieć aby zdobyc cień zaufania i pamiętajcie że w tym czasie nie moglibyśmy siedzieć bezczynnie. Wprost przeciwnie musielibyśmy pomagać im aktywnie, po pierwsze jako test na lojalność po drugie po prostu jako ich najemnicy. I wszystko co powiedzielibyśmy im o powiedzmy umocnieniach Dalmiery musiało by być prawdziwe, bo te informacje na pewno postarają się potwierdzić zamin zdecydują co z nami zrobić a jeśli cokolwiek co uda im sie zaaobserwować nie będzie się zgadzało ze stanem faktycznym to będziemy martwi.
Zrobił chwilę przerwy żeby pociągnąc solidny łyk wody z kubka:
- Zanim udało by nam się na tyle wzbudzić ich zaufanie żeby miec szanse podjęcia sensownych działań to Ci zdąrzyli by już kilka razy zaatakowac Dalmiere czy inne cele po tej stronie rzeki. I to wszystko przy założeniu że nie zabiją nas od ręki, na co mamy szanse powiedzmy pól na pół. Ja na to nie idę.
Po za tym chyba zapominacie że w tej chwili mamy o wiele ważniejsze rzeczy na głowie - zrobił chwile przerwy- Skoro Cadmon złapał tego cholernego myśliwego to powinniśmy przede wszystkim zająć się rozwiązaniem sprawy czaszki, za to nam tu w końcu płacą.
W skrócie Druss nie zgadza się na plan Vanko i na prawdę nie ma tu żadnego uprzedzenia do pomysłodawcy w związku z ostatnimi wydarzeniami(nie żeby topór wojenny został zakopany;)). Po prostu szczerze uważam że taki plan nie może sie powieść, tak jak napisałem musielibyśmy naprawdę długo działać po ich stronie barykady żeby pozwolili nam na swobode działania na swoim terytorium. Przez ten czas zadalibyśmy swoim większe straty niż dotą piktom we wszystkich potyczkach razem wziętych. W zupełności nie zdziwiłbym się gdybyśmy na przykład musieli im otworzyć bramy do tej faktorii handlowej(zastępując tych banitów których wykończyliśmy) albo wykonać inne zadania które bardzo by ich wzmocniły.
Po prostu musielibyśmy liczyć na to że nasi wrogowie są głupsi od nas z dziesięć razy i liczyć na łut szczęścia w ilościach hurtowych żeby miec nadzieje na to że uda nam się uzyskac szanse zabicia czarwonic w czasie w którym ich śmierć miała by istotny wpływ na losy osady, to nie są podstawy dobrego planu.
Zresztą jak powiedział Druss uważam że powinniśmy na tą chwile zająć się sprawą czaszki, skoro mamy Daulosa to możemy w końcu załatwić tą sprawę, a z czysto najemniczego punktu widzenia to w końcu po to tu jesteśmy i za to nam płacą.
Co do sprawy z larambe i Kwaradą to nie wykluczam wykonania tamtego planu, choć szczerze mówiąć to nie widzę wielu szans na wspólpracę Drussa z Vanko w czymkolwiek przez najbliższy czas(no może po za wyduszaniem życia z tego ostatniego gołymi rękami:P). Po za tym Druss będzie póki co ostro, ale rzeczowo spierał się o pomysł udawanego przejścia na stronę piktów, dopiero po tym jak doprowadzi do jego upadku może rozważyć inne kwestie a i tak będzie argumentował że sprawa czaszki ma pierwszeństwo.
: 21 grudnia 2012, 10:38
autor: koszal
Nie wiem, o co chodziło w ostatnim zdaniu- czyjego upadku?
A co do wiary w głupotę piktów, to w końcu muszą być głupsi, by jesteśmy bohaterami dwd;
A z czysto najemniczego punktu widzenia to zależy kto lepiej płaci

Nie upieram się przy tym planie, JEST ryzykowny.
To co zaobserwowaliśmy dotychczas dowodzi, że piktowie chętnie korzystają z takich usług. Co do bandy Larambe nie wiadomo, czy z nimi współpracuje, ale dość istotnym faktem jest to, że Daulos jako rdzenny mieszkaniec osady, po 15 latach przeszedł na stronę wroga.-
w tym miejscu Vanko oparł palec wskazujący na stole robiąc długą pauzę. Powędrował wzrokiem po wszystkich zgromadzonych, by mieć pewność, że rozważyli jego słowa.
Stąd spodziewać się można, że w osadzie są jeszcze inni szpiedzy, a sprawy takie jak jakość umocnień są już pewnie piktom znane.
- w tym miejscu zamyślił się, drapiąc w podbródek. Przysiadł na starym, mocno już wysłużonym, drewnianym stole i jakoby głośno myśląc, wpatrzony gdzieś w przestrzeń podjął:
... należałoby tak to rozegrać, by to piktowie zwrócili się ku nam... tzrebaby wytropić ich szpiega, albo...
zaraz, przecież mamy Daulosa!
Vanko zeskoczył ze stołu wyraźnie się uśmiechając. Po chwili rzucił mimowolnie:
Drussie, weź Daulosa na spytki, a nie oszczędzaj go przy tym. Wpierw wywiesz się od niego co chcemy wiedzieć, a potem...
... ja go wypuszczę twierdząc, że mam już dość twego durnego poczucia honoru i tępego uporu...
w tym miejscu Vanko ze szczególnym uśmieszkiem patrzył barbarzyńcy w oczy, kontunuując..
...nadto nie chcę stawać po przegranej stronie w nadchodzącej wojnie i w zamian za 2000 srebrnych lun gotów jestem osobiście dostarczyć Ayodii łeb Balthusa.
Jeśli na to przystaną zażądamy 500 srebrnych lun z góry jako wyraz dobrej woli, Balthusa zaś poprosimy, by przez kilka dni nie pokazywał się w osadzie. Z Ayodią faktycznie się spotkam przynosząc jej zmasakrowany łeb jakiegoś poległego aquilończyka- no niestety trzeba będzie skądś taki wygrzebać- na neutralnej ziemi, lub też... na rzece, na to powinna się zgodzić, by było bezpiecznie. W tym miejscu liczył będę na Wasze celne oczy druhowie.
W najgorszym wypadku powinniśmy być 500 srebrnych lun do przodu.
-zakończył Vanko a najbliżej stojącemu Belvasowi wydało się, że dostrzegł chwilowy, jasny odblask świecy w jego oku.
Tak, czy owak mamy czas na spokojną dyskusję.
Dzisiaj wychodzę do pracy około 15stej, wrócę w przyszłym roku, wątpliwe, ale być może uda mi się jeszcze zajrzeć z doskoku.
: 21 grudnia 2012, 11:09
autor: Procjon
Sądzę że Ayodia może rozpoznać że głowa nie należała do Balthusa. Ale gdyby do głowy dodać trochę krwi Balthusa... Może dać się nabrać.
: 21 grudnia 2012, 12:39
autor: Dobro
- Nie uśmiecha mi się walczyć przeciwko aquilończykom, Vanko. Nie po tylu latach służby, nie po tylu ranach zadanych mi przy obronie granic. Wspomniałeś, że w osadzie na pewno ukrywają się szpiedzy. Wyłapmy gagatków i zmuśmy do mówienia. Może ich informacje w czymś nam pomogą... - mruknął Zorian, nie wierzący zbytnio w powodzenie tego. Sytuacja zdawała się być patowa, a przy obecnym stanie zdrowia nie można sobie pozwolić na potyczki z piktami, czy kimkolwiek innym.
- Sposobem na wypłoszenie szpiega będzie prosty - kontynuował, widząc pytające spojrzenia reszty. - Balthus ogłosi nas publicznie zdrajcami i wygna. Przyczaimy się niedaleko osady i zaczekamy na szpiega, który na pewno będzie chciał o tym komuś donieść.
Przerwa świąteczna to dobry pomysł. Lepiej żeby wszyscy byli w formie

: 27 grudnia 2012, 21:25
autor: Araven
To jak kontynuujemy, czy czekamy, do Nowego Roku, aż Koszal wróci?
: 27 grudnia 2012, 23:25
autor: Dobro
Ja jestem zwarty i gotowy. Myślę, że lepiej dla akcji jak wrócą wszyscy

: 30 grudnia 2012, 01:20
autor: Waylander
Barbarzyńca starał się utrzymać nerwy na wodzy i odpowiadać na sugestie Vanko chłodno ale rzeczowo, tyle że nie zawsze musie to udawało:
- A coś mi się wydawało że od "nieoszczędzania jeńców" to Ty tu jesteś Vanko? - powiedział kiedy ten skończył przedstawiać kolejną wersje swojego "genialnego" dla barbarzyńcy planu.
- Nawet zakładając że przystaną na Twoją propozycje zapłaty za głowę Balthusa, to czemu niby miały by się z Tobą spotkać wiedźma? Żeby dokonać wymiany wystarczy że wyśle kilku wojowników, a jeśli zaczniesz nalegać na jej obecność to łatwo się domyślą że coś jest nie tak.
Druss zrobił chwile przerwy żeby pozbierać myśli i przygotować odpowiednie argumenty po czym kontynuował:
- Wypuszczenie Daulosa jak dla mnie to zbyt duże ryzyko, musimy najpierw z niego wydobyć skąd ma czaszkę. Jak się da to wyciągnąć jakieś informacje o larambe, jeśli z nim rzeczywiście współpracował. Nie mam zamiaru wypościć go z garści nawet na sekundę jeśli nie wydobędziemy tych informacji i co ważniejsze nie potwierdzimy ich, bo w to że Daulos umie mistrzowsko kłamać raczej bym nie wątpił. Zrobić to będzie można w zasadzie tylko po przez udanie się we wskazane miejsca.
Druss nadal nie ustąpi w kwestii pomysłu Vanko nawet o krok po prostu uważa go za zły. Co do wyłapywania szpiegów to dobrze byłoby to zrobić tylko raczej nie będzie to takie proste, a musimy pamiętać że raczej ostatnio nie bijemy w osadzie rekordów popularności. Więc musimy działać z wyczuciem żeby choć odrobinę poprawić zszarganą reputacje, bo jak tego nie zrobimy to miejscowi mogą nie uwierzyć w nawet jeśli przedstawimy przekonujące dowody czyjejś zdrady.
Tak w ogóle to przepraszam za długą nieobecność, święta upłynęły mi pod znakiem katastrofy budowlanej w domu i przez długi czas nie miałem jak pisać a później wena nie chciała przyjść.
: 31 grudnia 2012, 16:04
autor: Araven
Przemyślcie taktykę zacni BG, bo fakt Wasze notowania w osadzie są kiepskie i ostrożnie, bo rzeczywiście tracicie wiarygodność. Daulos jest w rękach Cadmona, pewnie po Nowym Roku ruszamy dalej, jak wszyscy bedą dyspozycyjni.