Konwój zaczął hamować bez uprzedniego ostrzeżenia, pośród pisku hamulców i jęku przekładni biegów. Pogrążeni w cichej rozmowie najemnicy rozejrzeli się pośpiesznie dookoła, dostrzegając zniszczoną nawierzchnię drogi biegnącej gdzieś w kierunku południa, poprzez porośnięte z rzadka kolczastymi kępami pustkowia.
- Droga do Nipton! - podróżujący w szoferce pierwszej ciężarówki sierżant Lee przeszedł wzdłuż pojazdów ku ostatniemu w kolumnie wozowi, poprawiając pasek przewieszonego przez ramię M16 - Wasz przystanek!
Najemnicy zeskoczyli jeden po drugim na zasypaną piaskiem nawierzchnię drogi, zabierając z paki ciężarówki swe plecaki i broń. Powietrze już się zdążyło nagrzać i kiedy ustał pęd wiatru towarzyszący podróży na pace pojazdu, wszyscy poczuli na skórze dotyk narastającego żaru.
- Ale grzeje... - jęknął chudzielec dotykając odruchowo poparzonego słonecznymi promieniami karku.
- Uważajcie na siebie i udanych łowów - sierżant Lee, niski Azjata o naznaczonej wąską blizną twarzy, uścisnął po kolei dłoń każdego najemnika, po czym wrócił do swego wozu. Ciężarówki ruszyły jedna za drugą wzbijając w powietrze tuman opadającego powoli kurzu, oddaliły się w kierunku Primm. Warkot silników ucichł po dłuższej chwili.