Ocean opodal Enkaidenu, 215.815.M41
Rekomendowany przez Raddora Kneza statek połowowy okazał się dużą jednostką o obłych kształtach. Na pierwszy rzut oka linia jego kadłuba przywodziła na myśl rybę bądź inne morskie stworzenie, wynurzające ponad powierzchnię toni swój zaokrąglony grzbiet. Co więcej, burty statku pokrywał zielonkawy nalot w postaci twardych koralowych guzów, wbrew przypuszczeniom Hostera nietknięty żadną szczotką.
- W oceanie żyje wiele drapieżników - wyjaśnił kapitan Sarsan, postawny mężczyzna o jasnych włosach i ogorzałej twarzy noszący na sobie przesadnie przyozdobiony oficerski uniform - Większość z nich jest niezwykle terytorialna i bez wahania atakuje intruzów. Dzięki warstwie koralu na kadłubie przestają nas postrzegać za zagrożenie.
- Sądzą, że jesteście elementem naturalnego środowiska? - upewnił się Septimus, podążający poprzez pokłady statku u boku kapitana - Neutralnym gatunkiem?
- Dokładnie tak - właściciel "Karmazynowej Damy" skinął głową, posłał w kierunku trzymającej Septimusa za ramię Medei kolejny uśmiech - Interesuje się pan biologią?
- Na tyle, na ile zaspokaja ona me łowcze instynkty - odparł Septimus grając bezbłędnie rolę żądnego krwawego polowania obcoświatowca - Słyszałem wiele o tutejszych grzbietopławach. To ekscytujące, nieprawdaż, moja droga?
- Całym swym ciałem czuję dreszcze - powiedziała z czarującym uśmiechem Medea - Czy któregoś z nich zobaczymy?
- Szanowna pani się nie martwi - odpowiedział natychmiast Kapitan - Pani małżonek nie zapłacił za oglądanie tych bestii, lecz za upolowanie jednej z nich.
Oprowadzana po górnym pokładzie grupa gości dotarła do pomostu wyrastającego ponad dziób "Karmazynowej Damy". Poniżej, na wąskiej przestrzeni dolnego pokładu, kilkunastu półnagich młodych mężczyzn rozciągało mięśnie poprzez fizyczne ćwiczenia rozmawiając ze sobą półgłosem.
- To moi nurkowie, najlepsi z najlepszych - pochwalił się Sarsan - Na Głębi Grendela udowodnią, że nasza cena ma pokrycie w efektach polowania.
Ściskający palcami reling Hoster dzielił swą uwagę pomiędzy wywód kapitana oraz widok niknącej na horyzoncie bryły Enkaidenu, coraz mniejszej i coraz bardziej surrealistycznej. Świadomość bezmiaru oceanu oraz rozciągającej się poniżej stępki głębi paraliżowały młodego psykera, nienawykłego do obcowania z tak ekstremalnym środowiskiem.
Akcja idzie do przodu. PÅ‚yniecie na GłębiÄ™ Grendela, umiejÄ™tnie grajÄ…c rolÄ™ Å›wity dekadenckiego kupca żądnego krwawych poÅ