PBF - Grzechy ojców

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 21 września 2011, 22:33

Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać - Uhra walczy szablą i tarczą, czy szablą trzymaną oburącz?

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 21 września 2011, 22:44

czegoj napisał(a):
Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać - Uhra walczy szablą i tarczą, czy szablą trzymaną oburącz?
Bo to było fatality, a one z założenia muszą być widowiskowe ;)
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 września 2011, 23:11

Ostatnia rubież Duviku, noc

Mordil walczył jak oszalały, chociaż ścisk w pierwszym szeregu niebywale ograniczał możliwość ruchów niskiego krępego goblina. Żeleźce topora wbiło się z odrażającym mlaśnięciem we wzdęty od gnilnych gazów brzuch jakiegoś nieumarłego uwalniając je pośród głośnego syku, a fetor zgnilizny wydał się nieznośny nawet nawykłemu do nieprzyjemnych zapachów goblinowi. Barbarzyńca prychnął rozpaczliwie, zakaszlał tracąc na chwilę równowagę, ledwie uchodząc przed wyciąganymi w swoją stronę rękami ożywieńców. Zamachnął się na oślep, tak nieszczęśliwie wykręcając rękę, że omal z niej nie wypuścił topora.

Ktoś wpadł mu na plecy, ktoś inny zdzielił niechcący łokciem w ucho tak silnie, że goblinowi aż zadzwoniło w uszach. Zawrzasnął przeraźliwie i wywinął ponownie swą bronią, sięgając ostrzem dźgniętego wcześniej martwiaka i potężnym ciosem rozpoławiając go na wysokości pasa. Upiorna istota rozpadła się na dwie części. Modril zakrzyknął z dzikim tryumfem, ale okrzyk ten przeszedł we wrzask bólu, kiedy nienaturalnie długie paznokcie jakiegoś martwiaka rozorały barbarzyńcy policzek niemal po krtań.

Potworny ból wprawił Mordila w istny szał. Topór zafurkotał w powietrzu odrąbując pierwszym ciosem okrwawioną rękę napastnika wraz z całym barkiem, drugie zaś cięcie zdruzgotało jego klatkę piersiową łamiąc pośród donośnego trzasku niemal wszystkie żebra ożywieńca i uwalniając go od jarzma nieczystej magii.

Stłoczeni ciasno ludzie zażarcie opierali się martwiakom, powalając ożywieńców jednego po drugim pod swe nogi, ale i płacąc za to własnym życiem.


Wątek techniczny

Mordil nie gorszy od Uhry, też jakoś sobie radzi. W 45. momencie pierwszej rundy trafił zombie z wynikiem 54 (RST 112), ale zadał tylko 105 ran, co nie wystarczyło do zabicia ofiary! (to ta scenka z gnilnym gazem). W 5. momencie chybił z wynikiem 99 (ale bez krytyka w siebie dzięki RST powyżej 100). Druga runda była ciekawsza: fatality w 45. momencie dzięki rzutowi 01 - zwiększone obrażenia, obniżone wyparowania, netto 367 ran ciętych i martwiak zepsuty na amen! Ale okazało się, że ożywieńcy nie są takimi cielątkami jak się może wydawać, bo jeden z nich podrapał Mordila zadając mu 43 rany. Szybka kontra, dwa celne ataki, kolejno 113 i 117 ran (w sumie 230) i po drugim zombiaku.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 września 2011, 23:15

Treant napisał(a):
czegoj napisał(a):
Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać - Uhra walczy szablą i tarczą, czy szablą trzymaną oburącz?
Bo to było fatality, a one z założenia muszą być widowiskowe ;)
Co za bystrzaki! :) Ten fragmencik nie był do Was adresowany, Wy nadal macie się zachwycać głębią osobowości naszych bohaterów, a nie nudnymi batalistycznymi wstawkami! :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 września 2011, 23:42

Watek techniczny

Jaki wstyd, jaki wstyd... Piesza pielgrzymka mnie czeka aby zmyc hanbe... Coz bede probowal zaatakowac nieumarlych z uporem... Nieumarlego;) czyli do skutku.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 września 2011, 20:33

Wątek techniczny

Mało dzisiaj czasu, więc pozwolę sobie na rzut taktyczny sytuacji. Trehant może kosztem dwóch, trzech rund znaleźć taki punkt obserwacyjny, by znaleźć się ponad poziomem walczących przy chatce obrońców i zyskać bezpośredni podgląd na formację ieprzyjaciela (oraz przestrzeń poza nią), ale przypominam, że spora odległość, zamieszanie oraz głęboka ciemność będą nie lada kłopotem nawet dla obdarzonego infrawizją półorka. Na razie znajduje się trzydzieści metrów za plecami obrońców i z widokiem na te plecy właśnie, przesłaniane przez sylwetki uciekających wciąż Duvikan, którzy przestraszyli się szarży martwiaków. O ile się nie mylę, w kołczanie zostały mu jeszcze dwie strzały, prawda?

Mordil i Uhra walczą w pierwszym szeregu, każde ubiło już po dwa zombie (chociaż Mordil przypłacił to utratą 43 pkt. ŻYW). Walka wciąż jest zawzięta, ale widać teraz, że zdesperowana dwudziestka śmiertelników ma spore szanse na zniszczenie nieumarłych, ponieważ martwiaki atakują nieporadnie i stanowią w zamian dość łatwy cel. Mordi, Ula, jeśli nie zadeklarujecie niczego nowego, przyjmę, że przez dwie następne rundy znowu będziecie walczyć w standardowy sposób, więc jeśli chcecie coś zmienić albo sięgnąć po zdolności profesyjne, które się nie aktywują automatycznie (inne jak np. walka w tłoku czy w trudnych warunkach, która jest zawsze automatem), zawczasu to zadeklarujcie.

Jeśli o 8ARTa chodzi, Eithart może poświęcić jedną rundę na powrót i wbicie się w szyk obrońców tworzących mur tarcz albo poświęcić dwie rundy, by obiegając z .lewej lub prawej szyk towarzyszy znaleźć się na flance formacji, skąd mógłby siec zombiaki na flance właśnie albo spróbować kosztem następnej jednej lub dwóch rund przedostać się na tyły ożywieńców (w końcu gdzieś tam powinna się chować niewidoczna dotąd Sanna, prawda?). Następna opcja to pozostanie w miejscu w celu koordynacji obrony (przywoływanie resztek posiłków, ochrona znajdującego się opodal Jareda Brunty).

Skela może zajrzeć do przepaści z góry, ale w ciemnościach rozświetlanych jedynie machającymi w powietrzu szaleńczo łuczywami, w kotle tłukących się sylwetek i z wysokości dwustu metrów naprawdę niewiele na dnie wąwozu widać - generalnie obecna pozycja tropiciela jest świetną kryjówką i doskonałą odskocznią w przypadku chęci natychmiastowej ucieczki, natomiast jest bardzo niepraktyczna w przypadku zamiaru wspomożenia w jakikolwiek sposób towarzyszy (nawet krzyki Skeli pewnie nie zostaną przez nikogo usłyszane).

Kto zatem ma jakieś dodatkowe deklaracje, niechaj piszę, bo lada chwila zaczniemy z Mastugiem rozliczać nowe rundy!

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 23 września 2011, 07:27

Skoro jednak nic istotnego Skela nie jest w stanie dostrzec z tego miejsca to wraca na dół. Spróbuje pomóc obrońcom.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 23 września 2011, 22:06

Wątek techniczny

W kołczanie została już tylko 1 strzała (1 zużyta w wąwozie i 8 w osadzie).
Znalezienie punktu obserwacyjnego nie da mi zbyt wiele, podobnie jak przyłączenie się do linii obrońców. Spróbuję zatem zwoływać uciekinierów, którzy już opanowali strach i namawiać ich do podążenia za mną z odsieczą ich krewnym. Rozumiem, że uciekając pogubili po drodze oręż, więc będę argumentować tym, że jeśli szybko nie przejdą do kontrataku, to martwiaki przedrą się przez linię obrońców i owo uzbrojenie będzie już nie do odzyskania. Gdyby wydarzyło się coś mniej przewidywalnego na tę chwilę, np. powstało jakieś nowe zagrożenie, to będę doraźnie reagować po jego zarejestrowaniu.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 23 września 2011, 22:59

Wątek techniczny

Skąd dochodzą tajemnicze dźwięki flecisty/flecistki? Jeżeli na tyłach zombiaków to spróbuję się przedrzeć i poszukać tego dowcipnego muzyka. Zanim jednak to zrobię upewniam się, że Brunta ma jakiś bodyguardów, co by Duvik duszpasterza nie stracił. W zasadzie żeby ułatwić sobie zadanie rzucam Niewidzialność dla umarłych z pergaminu Brunty. Przed ew starciem z muzykiem rzucam atak bólu - może zadziała i ułatwi walkę.

Jeżeli nie mogę zlokalizować łatwo muzyki to dołaczam do walczących, wcześniej upewniając się, że Brunta ma obstawę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 września 2011, 19:50

Ostatnia rubież Duviku, noc

Szczęk rąbiącego martwe ciała metalu i zdyszane krzyki walczących szaleńczo ludzi tworzyły upiorną kakofonię dźwięków, która zdała się Eithartowi iście piekielną muzyką. Przeciskając się pomiędzy ruchliwymi obrońcami gorlamita pociągnął uniesionym ponad głowę mieczem niczym rzeźnickim toporem, rozpłatał z ohydnym mlaśnięciem trawione rozkładem ciało jakiegoś duvikańskiego górnika. Sieczeni z całych sił nieumarli padali jeden po drugim wciąż nie wydając najmniejszego jęku, roztaczając zaś w zamian odrażający fetor zgnilizny i śmierci. Podniesieni na duchu widokiem zniszczenia, jakie czyniły wśród najeźdźców ostrza Uhry i Mordila, sami Duvikanie poczęli napierać na wroga, odrąbując wyciągane w ich stronę dłonie, dźgając we wzdęte od gnilnych gazów brzuchy i szkliste martwe oczy. Baczny wzrok Eitharta ustawicznie szukał w tym szaleńczym kotle śladu hasaryckiej wiedźmy, jednakże jego spojrzenie nie potrafiło przebić dziwnie smolistej ciemności, która pojawiła się za plecami walczących na pierwszej linii martwiaków.

Była to plama ciemności wręcz nieprzeniknionej, przesłaniająca w nienaturalny sposób widok na wejście do wąwozu i kontrastująca silnie nawet z głębokim mrokiem nocy. Niesamowita melodia wygrywana na flecie umilkła, nim jeszcze ożywieńcy wtargnęli do osady, ale gorlamicki kapłan miał złe przeczucia co do tej niepokojącej ciszy. Jakiś obalony szarpnięciami ożywieńczych dłoni mężczyzna runął na ziemię wrzeszcząc wniebogłosy, ale Uhra i Mordil natychmiast skoczyli w stronę biedaka, wywijając szablą i toporem z dzikim impetem, który wyrzucił w powietrze następne odrąbane na rzeźnicką modłę kawałki martwych ciał.

- Dobro nad złem zwycięży! - krzyknął gromko Eithart, z wszelkich sił próbując wyprzeć ze swych myśli palącą jak ogień świadomość tego, że kilkakrotnie tej nocy przyszło mu przed nieumarłymi pierzchać na podobieństwo przerażonego wrzaskiem wasihana wejhura - Rozsieczcie ich wszystkich, zabijcie na śmierć!


Wątek techniczny

Póki były straszne (czyt. nieudane testy na strach), póty miały szansę Wam zagrozić, teraz jednak biedne zombie zostały zredukowane do roli ruchomego zapasu mielonego mięsa. Grad ciosów wyeliminował z akcji następnych siedem martwiaków i chociaż w tej aktualizacji nie opisywałem już Waszych poczynań dla każdego BG z osobna, gwoli podsumowania zdradzę, że Mordil ubił dotąd sześciu zombie (jednego z łuku i pięciu toporem), Trehant czterech (wszystkich z łuku), Eithart jednego (przełamując w końcu swój animalistyczny lęk przed nieumarłymi), prym wiedzie zaś Uhra z siedmioma fragami zaliczonymi wyłącznie szablą. Duvikanie wyeliminowali jeszcze sześć martwiaków, kosztem trzech zabitych po swej stronie.

Walkę prowadzi wciąż dziesięciu nieumarłych, po stronie Duvikan padło zaś trzech obrońców, najwidoczniej tych najmniej obytych z włócznią i tarczą. Sanny nie widać, widać za to nienaturalną plamę smolistej czerni za plecami wciąż egzystujących martwiaków. Fletu nie słychać. Kilkadziesiąt metrów w tyle Hakan Harmun formuje drugą grupę obronną, poskładaną z wcześniejszych uciekinierów i liczącą około tuzina mężczyzn.

Przyjąć, że wciąż gromadnie napieracie na resztki zombiaków czy też knujecie coś wyjątkowo przebiegłego? (deklarację 8ARTa uwzględniłem).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 września 2011, 19:52

Ostatnia rubież Duviku, noc

Orężny gwar dobiegający z dna przepaści odbijał się zwielokrotnionym echem od porowatych ścian rozpadliny, docierając do krawędzi płaskowyżu pod postacią praktycznie niezrozumiałego jednostajnego hałasu. Skela rozejrzał się raz jeszcze wokół siebie pragnąć zyskać pewność, że nie przeoczył żadnego ważnego śladu, w ciemnościach nocy rozjaśnianych jedynie blaskiem księżyców nie potrafił jednak dostrzec najmniejszego dowodu na to, że pod osłoną okolicnzych skał kryli się jacyś gotowi napaść go podstępnie ożywieńcy. Uspokoiwszy się nieco tropiciel dosunął się na kolanach do stromego uskoku, próbując wyczytać z ledwie widocznego w dole kotła poruszających się w blasku pochodni ciał, na którą stronę przechylała się szala zwycięstwa.

Gdyby hasaryci mieli wziąć górę nad obrońcami, los Duviku byłby przesądzony, ponieważ stanowiące jedyną drogę ucieczki kamienne stopnie nie były w najmniejszym stopniu przystosowane do umożliwienia odwrotu tak wielkiej ilości ludzi, wśród nich starców, dzieci i rannych. Pokonawszy je zawczasu w samotności, Skela znalazł się znienacka w doskonałej dla siebie sytuacji, będąc dostatecznie daleko od źródła zagrożenia i mogąc bez trudu wtopić się w ciemności nocy w drodze ku odległej turegańskiej strażnicy.

Powstrzymywało go przed tym coś, czego nie potrafił do końca zidentyfikować, jakieś dziwiące jego samego przekonanie, że winien jednak wrócić do Duviku, jeśli nie po łupy i chwałę zwycięzcy, to przynajmniej po swe tobołki, które pozostawił na dole wraz z koniem.

Westchnął ciężko, a potem opuścił się ponad krawędzią przepaści nogami do przodu, wymacując podeszwami pierwszy od góry stopień i rozpoczynając mozolną podróż powrotną do Duviku.


Wątek techniczny

Wiele by można powiedzieć o Skeli, ale w jednym wszyscy chyba będziemy zgodni - ten człowiek z każdej opresji wyjdzie bez szwanku. Powolne zejście z powrotem na dno przepaści zajmie mu dość czasu, by dotrzeć do osady już po zakończeniu wszelkich walk, ale może zdąży jeszcze załapać się na podział łupów zdartych z hasaryckich trupów (ale mi się zrymowało). Tak czy owak, na razie pełznie w dół pionowej ściany, schodek za schodkiem, oparcie za oparciem.

Pech, że najlepsza zabawa mu się ciągle wymyka, kamraci zombiaki rzezają, a on poszkodowany, więc żeby Venar nie czuł się pominięty, zrobię po drodze kilka testów ZR na spocone palce, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie wygeneruje nam się upadek z 1k100 metrów!

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 26 września 2011, 20:09

Już Ty Keth nie kombinuj jak by mnie tu życia pozbawić :)

A tak na serio, po zejściu na dół będę starał się sprawdzić w którą stronę mógł udać się tajemniczy osobnik spotkany na stopniach. Odnosze dziwne wrażenie, że mógł to być nasz niemy "przyjaciel" nożownik i dobrze byłoby go zlokalizować

Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 września 2011, 21:08

Wątek techniczny

Rzucenie Rozświetlenia powinno rozjaśnić magiczne ciemności, więc przed wkroczeniem w nią rzucam czar.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 28 września 2011, 16:11

Ja staram się dalej walczyć i nie ustępować pola, jeśli już to powoli wycofywać się w stronę drugiej linii obrony , ale póki co walczę jak szalony co kobita lepsza być od moja:-))
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 września 2011, 20:35

Ostatnia rubież Duviku, noc

Trehant wspiął się na palce stóp, wciąż balansując ostrożnie na szczycie muru, który służył mu za prowizoryczny punkt obserwacyjny. Dzięki domieszce orkowej krwi w żyłach widział w ciemnościach znacznie lepiej od ludzi czystego pochodzenia, toteż z miejsca zorientował się, że szala zwycięstwa zaczyna przechylać się na stronę obrońców. Chociaż początkowo nieumarli mieli nad Duvikanami znaczną przewagę liczebną i na dodatek napawali śmiertelników przeraźliwą trwogą, teraz sieczeni i rąbani ostrzami padali jeden po drugim na pryzmy cuchnących rozkładem ciał, a ich grupa topniała w radującym duszę półorka tempie.

Ci Duvikanie, którzy uciekli jak niepyszni z muru tarcz teraz gromadzili się opodal ogrodzenia Trehanta, pokrzykując do siebie wzajemnie w próbie zachęty towarzyszy do powrotu na pierwszą linię. Półork wyczuwał doskonale bijące od nich przerażenie, nad którym jednak coraz bardziej przeważało poczucie haniebnej sromoty.

Mężczyzna zmienił układ stóp gotowiąc się do zeskoczenia z murku pomiędzy tuzin zdezorientowanych i niepewnie na siebie spozierających wojowników, ale jego spojrzenie zatrzymało się na dłuższą chwilę na nienaturalnej plamie ciemności, która rozpełzła się w międzyczasie poza plecami ostatnich wciąż niemrawo walczących martwiaków. Był to szeroki na kilka metrów całum smolistego mroku odcinający się niewyraźnym zarysem na tle normalnej ciemności zalegającej na dnie wąwozu, a przypatrujący się temu zjawisku Trehant nie mógł oprzeć się wrażeniu, że atramentowej plamy nie rozjaśniają w najmniejszym stopniu nawet dzierżone przez pobliskich obrońców łuczywa.


Wątek techniczny

Trehant wciąż jeszcze na murku i teraz pojawiają się pewne opcjonalne posunięcia. Może pozostać na wysokości dogodnego punktu obserwacyjnego i dalej analizować sytuację, może zeskoczyć na ulicę, by zmontować z uciekinierów grupę odwodową, może też popędzić w stronę pierwszej grupy, by załapać się na ostatnie chwile radosnego rzezania ożywieńców.

ODPOWIEDZ