Charter Hill, Apartamentowiec Concorde; 25/07/2020 1800hrs
- Tą stację trafo na górze też zlukaliśmy. Wejść tam to będzię mały pikuś. - Czarny opowiadał Hecowi szczegóły zwiadu jaki przeprwadził z Gladziem.
- Tylko żeby Cię nie jebło dwa tysie voltów bo tylko trepy spalone z Ciebie zostaną. - Pokreślił Wilson, który żywił słuszny strach do wysokiego napięcia.
- Elektryka prąd tyka, także spokojna twoja rozczochrana Gladzio. Nie jestem takim sierotą jak Ty, co byś tam w tej stacji druty ciągnął na chybił trafił: czarne, białe, duże, małe, jakie podadzą.
- Ja tam nie idę. Sam tam wejdziesz i będziesz ciągnął jak stara dziwka. Lubisz to, nie?
- Dajcie już kurwa spokój. Skupmy się na robocie. - Hector przerwał w końcu rozmowę, która zaczynała zmierzać do kłótni i podał Wilsonowi paczkę amunicji kaliber 10mm: -Masz do Vipera... A co z tą ochroną, bo Kitty wspominała o jakiś silnorękich.
- No stał tam jakiś wielki drąg, ale intelektem to nie śmierdział na moje oko. Koleś jest do zdjęcia jak nic. Jeszcze się taki nie urodził co by serię z dziesiątki na klatę przyjął, choć pewno jakby mu dobrze zaprawić gładką gadką, to by uwierzył żeśmy jego trzej tatusiowie. - Ocenił Paul, który już zaczął nabijać magazynek swojej peemki. Czarny dodał jeszcze:
- Skurwiel w chuj większy niż Mash, ale cybernetyki widocznej nie widziałem.
- Nieźle się nawcinał metki. Musiał koksu zastrzyki chyba z kroplówki przypierdalać. - Wilson, który miał już za sobą bardzo krótki epizod ze sterydami, lubił uchodzić za niekwestionowany autorytet w sprawach związanych z szeroko pojętym body buildingiem:
- Eeee, może jednak omkę przypierdalał a nie Metanabol, chociaż jak tak przypomnę sobie jego ryj to bardziej mi tu pasza dla świń wchodzi w grę.
- Nieważne co żarł, ważne że trzeba go będzie jakoś załatwić albo spławić. - Skonkludował Garcia.
Jesteście w domu i dzielicie się z Hectorem wrażeniami ze zwiadu. A teraz jak to zrobicie?