Pogórze Jerallu, 11 dzień Ostatnich Siewów
Młody góral obejrzał się w milczeniu na dunmera, rozważając niezbyt przyjazne słowa Llorvasa w milczeniu, ale nie chcąc najwyraźniej wszczynać sporu, który nie mógł się dobrze skończyć. Garść częściowo ogryzionych kosteczek wręczonych przez dużo przyjaźniejszego khajiita przeważyła szalę, przywołując na twarz Norda cień szczerego uśmiechu.
- Prawdziwy smakołyk - oznajmił Trond chowając resztki wczorajszej biesiady do kieszeni wszytej w swój podróżny płaszcz - Niechaj Mara ma cię w swej opiece, hojny futrzasty przyjacielu. Zostawię je sobie na czarną godzinę, szkoda pożreć od razu taki podarunek.
Ogrodzona z obu stron wysoką trawą i krzewami ścieżka wspinała się w niektórych chwilach tak stromo w górę, że mężczyźni musieli posuwać się po niej bokiem, by nie stracić równowagi i nie sturlać się w dół. Wszędzie wokół rozlegały się ptasie trele, a świstaki i wiewiórki ostrzegały się wzajemnie przed dwunożnymi intruzami czmychając do nor i na konary drzew. Znajdująca się coraz niżej Rzeczna Puszcza zniknęła w końcu za ścianą gęstwy i skalnymi załomami, do uszu wędrowców przestał dobiegać miarowy szum pieniącej się na głazach rzeki.
- Niedługo znajdziemy się przy starej strażnicy - powiedział Trond maszerując trzymając się blisko Hastura i Ahraveena - I nie wiem jak wy, ale wolałbym przyjrzeć się jej z ukrycia. Dwa dni temu w nocy widać było z wioski poświatę taką jakby ktoś tam palił ogień. Ten szlak jest prawie nieużywany, nie znam nikogo, kto by tędy chadzał, tedy lepiej wpierw się upewnić, czy ktoś tam nadal nie obozuje.
- Któż to mógłby być? - zmarszczył brwi Hastur - Rozbójnicy?
- Być może - wzruszył ramionami Trond - Czasy są bardzo niespokojne. W górach grasuje wielu rabusiów, a wielu z nich wszystko jedno, komu podcinają gardła. Gromowładni też przemykają pośród szczytów i nie na każdego spoglądają łaskawym wzrokiem. Ja jestem tutejszy, wy wszelako z daleka wyglądacie na cudzoziemców, zwłaszcza kotołak i ty, jaszczurze.
Trond sugeruje daleko posuniętą ostrożność w okolicach starej opuszczonej strażnicy. Idziecie za jego sugestią?