Strona 46 z 126

: 15 grudnia 2012, 22:06
autor: Procjon
Nie, wszystko w najlepszym porzadku.

: 16 grudnia 2012, 00:21
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Żegnani zdawkowymi pozdrowieniami drużynników jarla i machaniem ręki Gerdur, mężczyźni pokonali szybkim krokiem kamienny mostek i znaleźli się ponownie na północnym brzegu rzeki. Odprowadziwszy ostatnimi spojrzeniami kręcących się na poletkach mieszkańców skręcili z biegnącej ku Białej Grani drogi na dużo mniejszą i bardzo zaniedbaną ścieżkę wijącą się wśród gęstych krzewów i drzew w górę wzniesienia.

- Miesskass tu od dawna? - zagaił rozmowę jaszczur, cały czas taksując spojrzeniem swych ślepiów norskiego przewodnika.

- Całe życie - odpowiedział ostrożnie Trond - Tutaj się urodziłem.

- To znaczy, że znasz okolicę? - wtrącił idący obok Hastur.

- Troszkę - przyznał przewodnik - Bywałem w Białej Grani, we Falkrecie i Siole Rorika. Nie pracuję cały czas w kuźni albo na polu, lubię polować... i powłóczyć się czasami po lasach.
Podróż mija na miłych konwersacjach, ale czy chcecie mi zawczasu coś zadeklarować? Jakiś specyficzny szyk? Jakieś inne akcje?

: 16 grudnia 2012, 01:32
autor: mordimer00
Idę w środku grupy, strzała na cięciwie itd.
Jeśli droga do Czarnygłazu jest prosta jak barania torba to po kiego nam przewodnik? Nie jesteśmy ślepymi głupcami którzy nie trafią do miejsca o którym cała ludność wie.
To moje zdanie.
-Nie jestem gburowaty Hasturze Ty nadęty bufonie!!! A co do tego iżbyś mię sprawił tak szybko jak coś tam to lepiej już nigdy takich słów nie używaj, a teraz ruszaj naprzód i prowadź! A jak nie to wracaj do swoich zajęć!
Ja jak zwykle w środku stawki, starzy towarzysze koło mnie a co do reszty to nigdy nie będę do nich plecami.

: 16 grudnia 2012, 11:34
autor: Trihikilius
Jeżeli Trond wie coś więcej na temat wieży (może krążył tam ostatnio i nie mówił nic nikomu, w końcu Trond to niepoprawny ciątacz) pod którą widać było ostatnio poświatę to proszę Keth opisz to w poście. Chciałbym też zachować szczególną ostrożność podchodząc do niej. Jeszcze jedno, Trond zwraca uwagę na usposobienie reszty członków wyprawy. Ufność nagradza ufnością, szczerość szczerością, wrogość wrogością. Generalnie Trond to prosty góral, szczery, ale i gwałtowny, reagujący czasami zbyt impulsywnie w chwilach gdy uzna, że jego duma może być urażona. Czy poza toporem mam jakąś jeszcze broń, bo rozumiem, że większego wyposażenia nie potrzebuję do przeprowadzenia drużyny pod kurhan.

: 16 grudnia 2012, 11:45
autor: 8art
Khajit myslal o goralu. Wydawal sie byc prawym czlowiekiem, ktoremu mozna bylo zaufac. Do tego lubil polowac, a zabawne polowania byly, poza wylegiwaniem i jedzeniem ulubionym zajeciem kotolaka. Postanowil jakos pozwolic poczuc sie Nordowi mile powitanym w gronie najemnikow. Poczestunek powinien zostac dobrze odebrany, ale Barr'teh wiedzial, ze ludzie nie przepadali za myszami i ptakami. Ale zaraz, mial cos odpowiedniego... Podszedl do Tronda wyciagajac prawice:

- Barr'teh wita czlowieka. Khajit rad z przewodnik.

Po czym w gescie przyjazni, zadowolony ze swojego konceptu, podal Nordowi troche nieogryzionych kosteczek, ktorymi pieczolowicie napelnial kieszenie podczas uczty u jarla.

: 16 grudnia 2012, 13:06
autor: Keth
Pogórze Jerallu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Młody góral obejrzał się w milczeniu na dunmera, rozważając niezbyt przyjazne słowa Llorvasa w milczeniu, ale nie chcąc najwyraźniej wszczynać sporu, który nie mógł się dobrze skończyć. Garść częściowo ogryzionych kosteczek wręczonych przez dużo przyjaźniejszego khajiita przeważyła szalę, przywołując na twarz Norda cień szczerego uśmiechu.

- Prawdziwy smakołyk - oznajmił Trond chowając resztki wczorajszej biesiady do kieszeni wszytej w swój podróżny płaszcz - Niechaj Mara ma cię w swej opiece, hojny futrzasty przyjacielu. Zostawię je sobie na czarną godzinę, szkoda pożreć od razu taki podarunek.

Ogrodzona z obu stron wysoką trawą i krzewami ścieżka wspinała się w niektórych chwilach tak stromo w górę, że mężczyźni musieli posuwać się po niej bokiem, by nie stracić równowagi i nie sturlać się w dół. Wszędzie wokół rozlegały się ptasie trele, a świstaki i wiewiórki ostrzegały się wzajemnie przed dwunożnymi intruzami czmychając do nor i na konary drzew. Znajdująca się coraz niżej Rzeczna Puszcza zniknęła w końcu za ścianą gęstwy i skalnymi załomami, do uszu wędrowców przestał dobiegać miarowy szum pieniącej się na głazach rzeki.

- Niedługo znajdziemy się przy starej strażnicy - powiedział Trond maszerując trzymając się blisko Hastura i Ahraveena - I nie wiem jak wy, ale wolałbym przyjrzeć się jej z ukrycia. Dwa dni temu w nocy widać było z wioski poświatę taką jakby ktoś tam palił ogień. Ten szlak jest prawie nieużywany, nie znam nikogo, kto by tędy chadzał, tedy lepiej wpierw się upewnić, czy ktoś tam nadal nie obozuje.

- Któż to mógłby być? - zmarszczył brwi Hastur - Rozbójnicy?

- Być może - wzruszył ramionami Trond - Czasy są bardzo niespokojne. W górach grasuje wielu rabusiów, a wielu z nich wszystko jedno, komu podcinają gardła. Gromowładni też przemykają pośród szczytów i nie na każdego spoglądają łaskawym wzrokiem. Ja jestem tutejszy, wy wszelako z daleka wyglądacie na cudzoziemców, zwłaszcza kotołak i ty, jaszczurze.
Trond sugeruje daleko posuniętą ostrożność w okolicach starej opuszczonej strażnicy. Idziecie za jego sugestią?

: 16 grudnia 2012, 13:11
autor: Araven
Bogowie chronią prawych ale, uwazajmy, licho nie śpi. Przesstańcie ssobie dogyzać idziemy, czujni bądźmy.

: 16 grudnia 2012, 13:13
autor: Trihikilius
Trond widząc Kotołaka wydobywającego z kies pozlepiane z resztkami piachu, trawy i niewiadomo czego jeszcze okrawki zapewne niedawnej uczty, odchrząknął nieznacznie skonsternowany. Nie dał jednak poznać po sobie zakłopotania, zwłaszcza, że gest Khajit`a wydawał się mieć na celu jedynie przyjazne zamiary, a nie upokorzenie młodego górala przed starymi druhami Kotołaka.

"Co do cholery mam teraz zrobić, przecież nie zjem tej upaćkanej w sierści kości"

- Dziękuję Khajit`cie nie mam dla ciebie nic w zamian, ale na pewno odwdzięczę się w przyszłości, Tron to honorowy człowiek - chłopak wyciągnął rękę i zabrał lepki od zastygłego tłuszczu kawałek ogryzionej kości po czym szybko schował go do własnej kiesy - zostawię to na później, nigdy nie wiadomo co może się kiedyś przydać.
He, he spóźniłem się o chwilkę

: 16 grudnia 2012, 13:42
autor: Keth
Pogórze Jerallu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Prowadzona przez chwilę ściszonymi głosami rozmowa umilkła szybko zastąpiona pełną wyczekiwania ciszą, napiętą i przesyconą niepokojem. Pozornie spokojne słowa Tronda uświadomiły przybyszom z południa kontynentu, że nawet w górach sąsiadujących z cywilizowanymi sadybami nie można się było czuć bezpiecznym, a śmierć mogła czyhać za każdym skalnym załomem i strzelistym drzewem.

Nierówna, najeżona odłamkami skał ścieżka okrążyła jedno z większych wzniesień i wychynęła znienacka na zbocze, z wysokości którego idący ostrożnie wędrowcy dostrzegli w dole odległą wioskę. Rzeczna Puszcza sprawiała z tej wysokości wrażenie osady zbudowanej z klocków dla dzieci, upstrzonej malutkimi człekokształtnymi sylwetkami.

- Do strażnicy już niedaleko - odezwał się Trond sięgając po noszony w sajdaku na plecach łuk - Chyba lepiej będzie, jeśli sprawdzimy ją mniej liczną grupką, co? Pchać się tam w sześciu to kuszenie licha.
Wieża strażnicza już niedaleko, wypada zadbać o niewielki zwiad. Kto chce pójść w czujce?

: 16 grudnia 2012, 14:09
autor: 8art
- Barr'teh pojdzie. Khajit lubi podchody. - Ludzie czesto dziwili sie jak kotolak mogl traktowac potencjalnie niebezpieczne zadanie jako zabawe, ale takie juz byly kotolaki, troche niesforne i zdecydowanie inne niz ludzie.

: 16 grudnia 2012, 14:28
autor: Keth
Pogórze Jerallu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Zawsze skory do podchodów i jak zwykle nieco niefrasobliwy, khajiit przemknął się pomiędzy wielkimi głazami i porastającymi ich otoczenie krzewami, skradając się w półmroku skał na podobieństwo drapieżnego kota, od którego zresztą się wywodził. Wąsy Barr'teha poruszały się rytmicznie łowiąc znane tylko khajiitowi zapachy, czubki pazurów wysuwały się mimowolnie z palców pod wpływem animalistycznego, trudnego do powstrzymania instynktu.

Stara wieża strażnicza wznosiła się na skalnym zboczu wyrastającym ponad rzeczną kotlinę, sprawiając wrażenie opustoszałej i zionącej chłodem. Khajiit zamruczał niechętnie dostrzegając warstewkę śniegu zalegającą tu i ówdzie na skalistym podłożu, błyszczącą w promieniach słońca na gałęziach wysokich świerków. Chociaż w opinii Barr'teha drużyna nie wspięła się wcale na znaczącą wysokość, zmiana klimatu już dała się dostrzec i wyczuć, podmuchami zimnego wiatru wdzierając się pod okrycie khajiita.

- Żeby się przedostać do przedsionka kurhanu, musimy pójść aż pod wieżę, a potem zakręcić w prawo i obejść jeszcze jeden skalny załom. Potem znajdziemy się przed schodami - wyszeptał kucający obok Barr'teha Trond - Ktokolwiek tu obozował, chyba już sobie poszedł... nikogo nie widzę...

Khajiit milczał mrużąc swe ślepia, taksując otoczenie wieży bacznym spojrzeniem. Jego wyczulone zmysły górowały dalece nad słuchem i węchem Norda.

- Barr'teh chyba słyszy głosy - mruknął kotołak - Ludziowe głosy...


Obrazek
Z rozmysłem ograniczyłem opis sceny do perspektywy khajiita, bo nie wiem, ile z Was oprócz Tronda poszło definitywnie w czujce, ale uczulam, że im Was będzie więcej, tym większe ryzyko, że zwrócicie czyjąś uwagę... jeśli naturalnie ktoś tam jest...

: 16 grudnia 2012, 14:34
autor: namakemono
- I ja pójdę - rzekł Hastur. - Pomyślałem, że ową łuną mogło być ognisko obozowe bretona, ale nie sądzę, żeby był na tyle głupi, aby rozpalać tak okazałe, że aż widoczne z wioski. Chyba, że chciał wywołać określone wrażenie, żeby chcących iść jego śladem odstraszyć. Wszak i inne dziwy możemy spotkać, że bretona towarzystwo jeszcze miłym nam się wydać może.

- Nie chowaj urazy Llorvasie. Znamy się nie od dziś, i wiem, żeś dobry druh, ale poczucia humoru masz akurat tyle, ile Ahraveen włosów na głowie.

: 16 grudnia 2012, 14:35
autor: Araven
Ja zostałem nieco z tyłu, czekając na wynik zwiadu kotołaka i Thronda, łuk mam w gotowości.

: 16 grudnia 2012, 14:42
autor: Keth
Pogórze Jerallu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Hastur zszedł na wszelki wypadek ze ścieżki, skradał się ostrożnie opodal stromego wzniesienia zaciskając bezwiednie usta. Urodzony w Hammerfell, ciemnoskóry wojownik nie lubił chłodu, a wspinaczka do położonego wysoko kurhanu wystawiła jego ciało na pierwszą prawdziwą próbę w konfrontacji z północnym klimatem.

Barr'teh i Trond przemykali się przodem z łukami w rękach, od pierwszej chwili znajomości przejawiając wzajemnie mało zrozumiałą wobec siebie sympatię. Hastur nie sądził dotąd, by jakikolwiek Nord potrafił tak szybko nawiązać nić porozumienia z traktowanym bardzo podejrzliwie na północy khajiitem, a mimo to dwaj zwiadowcy najwyraźniej przypadli sobie do gustu.

- Co tam masz, futrzaku? - zapytał szeptem Hastur kucając tuż za kotołakiem; w taki sposób, by nie przydeptać mu prężącego się ogona.

- Gdzieś tam są jakieś człowieki, Barr'teh słyszy ich głosy, ale nic nie rozumie - wyznał kocur strzygąc uszami - Chyba są w wieży albo za nią.

Obrazek
Wciąż niewiele wiadomo. Na obrazku Hastur w futrzanej zbroi i z mieczem przy pasie. Przerobiłem trochę postać Namakemono dodając jej te same włosy co na awatarze, ale więcej zbieżności wyglądu uzyskać nie zdołałem :|

: 16 grudnia 2012, 15:07
autor: Trihikilius
Ej Keth, to cały Namakemono :). Proponuję drużynie obejście wieży, gdyż moim zadaniem jest doprowadzenie ich do kurhanu. Oczywiście, jeżeli okaże się jednak, iż drużyna ma zamiar skonfrontować swoją siłę przeciw ewentualnym lokatorom wieży Trond pójdzie ciągnięty wielką ciekawością z nimi.