PBF - Ścigając samego siebie
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Chudzielec był bardzo zadowolony z faktu, że Sue ruszyła do przodu, tym samym pozwalając gapić się Simpsonowi w jej kołyszący się kusząco tyłek.
- Ja ich zagadałem? Przecież widzisz bracie, że to jakieś mruki, jakby im jęzory wycięto. Tak w ogóle, to jadłeś kiedyś grilowane ozorki gekonów? Ja nie wiem, ale mi się wydaję, że pamiętam ich smak. Musiałem je żreć zanim straciłem pamięć. Hmmmmm pyszne... Łooo i steka to też bym zjadł, taką porządną porcję krwistej polędwicy... Niezłą polędwiczkę to ma nasza Sue, nie? - dodał Bart z uśmiechem, tak cicho aby traperka niczego nie dosłysz, wpatrując się w tyłek dziewczyny.
- A wy ziomale reż jesteście zwiadowcami? Ja umiem naprawić prawie wszystko, spluwy, gnaty, karabinki, radia i radzę sobie zajebiście z granatami. Opowiadałem Wam jak rozjebałem cały gamg kajdaniarzy w...
- Mówiłeś kurwa... - mruknął któryś z najemników, przerywając Chudzielcowi: - i zamknij się wreszcie, nikt nie słucha twojego słodkiego pierdzenia...
Obrażony Simpson zamilkł wlokąc się z tyłu jak ostatnia sierota. Długo nie wytrzymał jednak:
- Nie musicie być tacy chamscy, człowiek się chce z bratać z braćmi w niedoli, a wy się tak zachowujecie. Tak w ogóle jak Sue sobie ooszła, to możemy sobie w końcu pogadać jak faceci. Straciłem kiedyś pamięć ale jestem pewien, że kiedyś wypiłem dwie flaszki bourbona i potem dupczyłem prostytutke za tysiąc dolców przez całą noc. Ależ miała cycki mówię Wam. To nie było jakieś kurwiszcze co daje dupska za dwa kapsle tylko porządna dziwka, czysta i zadbana. Musiałem chyba wygrać jakąś grubszą flotę w kasynie
Itp, itd;)
- Ja ich zagadałem? Przecież widzisz bracie, że to jakieś mruki, jakby im jęzory wycięto. Tak w ogóle, to jadłeś kiedyś grilowane ozorki gekonów? Ja nie wiem, ale mi się wydaję, że pamiętam ich smak. Musiałem je żreć zanim straciłem pamięć. Hmmmmm pyszne... Łooo i steka to też bym zjadł, taką porządną porcję krwistej polędwicy... Niezłą polędwiczkę to ma nasza Sue, nie? - dodał Bart z uśmiechem, tak cicho aby traperka niczego nie dosłysz, wpatrując się w tyłek dziewczyny.
- A wy ziomale reż jesteście zwiadowcami? Ja umiem naprawić prawie wszystko, spluwy, gnaty, karabinki, radia i radzę sobie zajebiście z granatami. Opowiadałem Wam jak rozjebałem cały gamg kajdaniarzy w...
- Mówiłeś kurwa... - mruknął któryś z najemników, przerywając Chudzielcowi: - i zamknij się wreszcie, nikt nie słucha twojego słodkiego pierdzenia...
Obrażony Simpson zamilkł wlokąc się z tyłu jak ostatnia sierota. Długo nie wytrzymał jednak:
- Nie musicie być tacy chamscy, człowiek się chce z bratać z braćmi w niedoli, a wy się tak zachowujecie. Tak w ogóle jak Sue sobie ooszła, to możemy sobie w końcu pogadać jak faceci. Straciłem kiedyś pamięć ale jestem pewien, że kiedyś wypiłem dwie flaszki bourbona i potem dupczyłem prostytutke za tysiąc dolców przez całą noc. Ależ miała cycki mówię Wam. To nie było jakieś kurwiszcze co daje dupska za dwa kapsle tylko porządna dziwka, czysta i zadbana. Musiałem chyba wygrać jakąś grubszą flotę w kasynie
Itp, itd;)
- Chudy, masz szczęście, że Sue nie usłyszała twoich komentarzy, bo inaczej wcinałbyś własną polędwicę na surowo i dziękował że nie zabrała się za kiełbasę i jajka - roześmiał się Neil.
- A poza tym zamknij się, bo ty jako jedyny w tej okolicy nie umiesz porządnie strzelać, więc porobisz nam za przynętę jak jakieś zbiry się przypałętają. Idę zerknąć co tam się dzieje na szpicy - dodał najemnik, sprawdził czy M16 dobrze trzyma się zaczepu na pasie biegnącym ukośnie przez klatkę piersiową i przyspieszył kroku, by po kilku minutach dogonić Sue.
- A poza tym zamknij się, bo ty jako jedyny w tej okolicy nie umiesz porządnie strzelać, więc porobisz nam za przynętę jak jakieś zbiry się przypałętają. Idę zerknąć co tam się dzieje na szpicy - dodał najemnik, sprawdził czy M16 dobrze trzyma się zaczepu na pasie biegnącym ukośnie przez klatkę piersiową i przyspieszył kroku, by po kilku minutach dogonić Sue.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W drodze do Nipton
Sue pierwsza wypatrzyła podejrzany kształt majaczący w tumanach piaskowego pyłu, wzbijanego podmuchami wiatru na nizinie rozciągającej się po prawej stronie mocno zniszczonej drogi. Dziewczyna zwolniła kroku, przyłożyła do ramienia wyjęty z pokrowca karabin odsuwając gumową osłonkę okularu.
Idący kilkanaście metrów w tyle mężczyźni zesztywnieli natychmiast, napięli mięśnie sięgając po własną broń. W pierwszej chwili żaden z nich nie zrozumiał, co takiego zaprzątnęło uwagę dziewczyny, bo wszyscy wypatrywali śladów żywych istot, a nie obiektu będącego z natury materią nieorganiczną.
- Sue, co tam masz? - zawołał półgłosem Jim.
- Nie uwierzycie... to chyba wrak samolotu! - odkrzyknęła dziewczyna opuszczając lufę karabinu i przesłaniając jednocześnie wierzchem dłoni oczy - Jakieś dwieście metrów stąd, prawie całkiem zasypany piaskiem!
Sue pierwsza wypatrzyła podejrzany kształt majaczący w tumanach piaskowego pyłu, wzbijanego podmuchami wiatru na nizinie rozciągającej się po prawej stronie mocno zniszczonej drogi. Dziewczyna zwolniła kroku, przyłożyła do ramienia wyjęty z pokrowca karabin odsuwając gumową osłonkę okularu.
Idący kilkanaście metrów w tyle mężczyźni zesztywnieli natychmiast, napięli mięśnie sięgając po własną broń. W pierwszej chwili żaden z nich nie zrozumiał, co takiego zaprzątnęło uwagę dziewczyny, bo wszyscy wypatrywali śladów żywych istot, a nie obiektu będącego z natury materią nieorganiczną.
- Sue, co tam masz? - zawołał półgłosem Jim.
- Nie uwierzycie... to chyba wrak samolotu! - odkrzyknęła dziewczyna opuszczając lufę karabinu i przesłaniając jednocześnie wierzchem dłoni oczy - Jakieś dwieście metrów stąd, prawie całkiem zasypany piaskiem!
Interesujący element krajobrazu?
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Mistrzu jakiś opis mi potrzebny
Gdzie jest północ, gdzie południe, która godzina (czyli jak wysoko słońce)
jak w stosunku do drogi i kierunków świata z l o kalizowany jest ten obiekt
heheh Forum uważa słowo "zlo" za złe
Sue opuściła dłoń i odwróciwszy głowę skinęła Neil'owi. Używając tego samego systemu gestów jakim kiedyś posługiwałyjak w stosunku do drogi i kierunków świata z l o kalizowany jest ten obiekt
się jedne z najlepszych jednostek wojskowych, Sue przekazała Neil'owi zwięzły i bezgłośny komunikat.
Podchodzisz powoli. Ubezpieczam z boku. Oczy szeroko otwarte.
Z przygotowanym do strzału karabinem dziewczyna zaczęła obchodzić lekkim łukiem samolot tak by nie tracą z oczu obiektu
i ruszającego w jego stronę Neil'a ustawić się jednocześnie tyłem do słońca...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- O kurwa! Ile tam szabru może być! - Chudzielec aż podskoczył podekscytowany znaleziskiem, choć szanse, że samolot przeleżał tam przez nikogo niepokojony były minimalne: - Ja pierdolę, w ciul sprzętu radiowego, silniki, elektronika... O w duuuupę...
- Tylko się nie posraj. Pewnie i tak już wszystko rozkradzione. - uspokoił Simpsona John.
- Kuuurwa muszę to wszystko oblukać - Chudzielec był już gotów pocwałować niczym samiec brahmina ku jałówce. Neil schwycił go za ramię:
- Gdzie leziesz sieroto? Tam coś może być.
- No racja... - z niechęcią przyznał Bart: - Sprawdzcie to szybko. Sprawdzcie. I potem bierzemy się demontaż skurwiela!
- Tylko się nie posraj. Pewnie i tak już wszystko rozkradzione. - uspokoił Simpsona John.
- Kuuurwa muszę to wszystko oblukać - Chudzielec był już gotów pocwałować niczym samiec brahmina ku jałówce. Neil schwycił go za ramię:
- Gdzie leziesz sieroto? Tam coś może być.
- No racja... - z niechęcią przyznał Bart: - Sprawdzcie to szybko. Sprawdzcie. I potem bierzemy się demontaż skurwiela!
Neil szedł powoli w stronę wraku, trzymając przy policzku M16 wycelowaną przed siebie, gotów na spotkanie ewentualnych rezydentów wraku. W niewyjaśnialny dla większości ludzi sposób instynktownie czuł, gdzie znajduje się osłaniająca go Sue. Nie. Nie czuł. Wiedział. Po wielu przeżytych wspólnie akcjach umysły dwojga zwiadowców działały na tych samych falach i potrafiły się skutecznie synchronizować.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W drodze do Nipton
Anderson i Jackson wysunęli się na kilkanaście metrów przed resztę grupy, posuwając się w stronę ledwie widocznego wraku z gotową do strzału bronią. Oboje porozumiewali się bez słów, nawykli do wspólnych akcji od tak dawna, że zwyczajowa w takich przypadkach komunikacja była im zupełnie zbędna.
Samolot przysypany był grubą warstwą pustynnego piasku, naniesioną na wrak przez całe lata kurzaw i zadymek. Oliwkowa farba łuszczyła się wielkimi płatami na odsłoniętych fragmentach ogona i sterczącego ukośnie w powietrze skrzydła, znacząc miejsce ostatniego lądowania maszyny.
- Zero ruchu! - zawołał Neill opuszczając nieco lufę M16 i mrużąc jednocześnie oczy, bo przybierający na sile wiatr ciął twarz najemnika ostrymi drobinkami piasku wciskającego się pod powieki, w nozdrza i do ust - Kurwa, żwir mi w zębach zgrzyta!
- Obejdź go po łuku - zaproponowała Sue, wodząc lufą Springfielda nie tyle po wraku, co po dostrzegalnych w kurzawie pobliskich wzgórzach. Jackson zrobił jeszcze kilka kroków obchodząc ogon wraku, po czym przykucnął przysłaniając jedną dłonią bok twarzy.
Jego oczom ukazał się sporych rozmiarów otwór wydarty w tylnej części prawej burty samolotu, w połowie zatarasowany nawiewanym do środka piaskiem, ale wciąż dość duży dla chcącego się dostać do środka człowieka. Cała przednia część wraku, przede wszystkim zaś kokpit oraz sekcje skrzydłowe obciążone silnikami, tkwiły głęboko pod piaskiem.
[center]
[/center]
Anderson i Jackson wysunęli się na kilkanaście metrów przed resztę grupy, posuwając się w stronę ledwie widocznego wraku z gotową do strzału bronią. Oboje porozumiewali się bez słów, nawykli do wspólnych akcji od tak dawna, że zwyczajowa w takich przypadkach komunikacja była im zupełnie zbędna.
Samolot przysypany był grubą warstwą pustynnego piasku, naniesioną na wrak przez całe lata kurzaw i zadymek. Oliwkowa farba łuszczyła się wielkimi płatami na odsłoniętych fragmentach ogona i sterczącego ukośnie w powietrze skrzydła, znacząc miejsce ostatniego lądowania maszyny.
- Zero ruchu! - zawołał Neill opuszczając nieco lufę M16 i mrużąc jednocześnie oczy, bo przybierający na sile wiatr ciął twarz najemnika ostrymi drobinkami piasku wciskającego się pod powieki, w nozdrza i do ust - Kurwa, żwir mi w zębach zgrzyta!
- Obejdź go po łuku - zaproponowała Sue, wodząc lufą Springfielda nie tyle po wraku, co po dostrzegalnych w kurzawie pobliskich wzgórzach. Jackson zrobił jeszcze kilka kroków obchodząc ogon wraku, po czym przykucnął przysłaniając jedną dłonią bok twarzy.
Jego oczom ukazał się sporych rozmiarów otwór wydarty w tylnej części prawej burty samolotu, w połowie zatarasowany nawiewanym do środka piaskiem, ale wciąż dość duży dla chcącego się dostać do środka człowieka. Cała przednia część wraku, przede wszystkim zaś kokpit oraz sekcje skrzydłowe obciążone silnikami, tkwiły głęboko pod piaskiem.
[center]
[/center]
Nadciąga silna piaskowa zadymka. Jeśli się uprzecie, możecie dalej ruszyć środkiem drogi, najwyżej pocierpicie trochę przy bardzo ograniczonej widoczności oraz przy późniejszym wytrzepywaniu bielizny i czyszczeniu broni. Możecie też spróbować wykorzystać wrak do przeczekania najgorszych chwil albo przynajmniej sprawdzić, czy nie da się tam czegoś wyszabrować...
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Dobrze prawisz, a co do kopania powiedz Chudemu, że tam są na pewno jakieś prochy, to sam szybko odkopie.
Ale nim ktokolwiek zacznie kopać musimy sprawdzić czy tam jest bezpiecznie.
Ale nim ktokolwiek zacznie kopać musimy sprawdzić czy tam jest bezpiecznie.
Ostatnio zmieniony 21 sierpnia 2014, 22:10 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W drodze do Nipton, wrak samolotu
Jim dołączył do towarzyszy z odbezpieczoną bronią, popatrując z oczywistym zaciekawieniem na ciemną dziurę w burcie.
- Jakiejś wielkiej burzy raczej nie będzie - mruknęła Sue odwracając głowę w stronę piaskowych wirów wzbijanych wysoko w górę podmuchami chłoszczącego nizinę wiatru - Od biedy wygrzebiemy przejście gołymi rękami.
Dziewczyna przekręciła w bok głowę, chroniąc oczy i nos przed piaskowymi tumanami; prychnęła donośnie.
- Wszędzie mi się pył wciska! - oznajmiła podniesionym głosem, starając się przekrzyczeć dźwięk nasilającego się wiatru.
Jim dołączył do towarzyszy z odbezpieczoną bronią, popatrując z oczywistym zaciekawieniem na ciemną dziurę w burcie.
- Jakiejś wielkiej burzy raczej nie będzie - mruknęła Sue odwracając głowę w stronę piaskowych wirów wzbijanych wysoko w górę podmuchami chłoszczącego nizinę wiatru - Od biedy wygrzebiemy przejście gołymi rękami.
Dziewczyna przekręciła w bok głowę, chroniąc oczy i nos przed piaskowymi tumanami; prychnęła donośnie.
- Wszędzie mi się pył wciska! - oznajmiła podniesionym głosem, starając się przekrzyczeć dźwięk nasilającego się wiatru.
Wichura coraz silniejsza, robi się nieprzyjemnie. Jakie decyzje?