Księżyc Silence, 520.815.M41
Vex po raz kolejny sprawdził raporty napływające od matów. Sytuacja nie była zła, a gdyby przyjąć skalę zagrożenia i paranoiczne przygotwanie do zwiadu, to właściwie dobra.
Posiadanie ciężkiej broni i obwieszeni ludzi granatami było strzałem w dziesiątkę, i gdyby nie przypadkowy ostrzał wadliwego serwitora, to straty były akceptowalne, biorąc pod uwagę z czym się mierzyli.
-Vex do GS1. Oczyście nam przedpole z najbliższych figur. NIe chcę się zastanawiać czy się zaraz nie obudzą. - Szef powoli zaczął wprowadzać w życie dalszą część planu.
- Tu GS1. Przyjąłem. Wykonuję. - kanonierka tym razem manewrowała nieco spokojniej, ale Vex widział, że trzyma się na rozsądną odległość. Widać piloci też nie byli do końca pewni, czego jeszcze mogą się spodziewać.
- Piątka. Przygotować się do rotacji. Nadlatuje druga fala. - Szef wolał uprzedzić swoich ludzi i nie dopuścić do nerwowego ostrzału byle jakiego celu.
- Trójka. Zajmiecie się 'powrotem' zabitych na lądowisko.
- Aye, aye sir! - mat dowodzący Trzecią drużyną oczywiście nie dyskutował. A wszyscy wiedzieli, jak ważny jest powrót wszystkich zdesantowanych żołnierzy na Królową.
- Jedynka, po oczyszczeniu przedpola, wystawić szpicę. Kontynuujemy marsz.
Pośród kanonady z pokładu wsparcia lotniczego, armsmeni Królowej sprawnie się przygrupowywali, czekając na wolną drogę. Trzecia drużyna zebrała część ofiar niedawnego starcia i rozpoczęła powrotny marsz na lądowisko.
To było bardzo ciężkie brzemię.
MG - Wysłałem Trójkę, bo poza moją Czwórką, ma największe straty. Powinni dotrzeć na lądowisko mniej więcej jednocześnie z drugą falą. Wtedy dołączy do mnie Piątka i/lub Kotler (bo zakładam, że leci również) - mogą przebiec ten dystans, bo teren już oczyszczony.
Nie znam tempa serwitorów. Ale chyba piechota nie musi ich osłaniać, a wzmocnienie przyda się jak najszybciej.