Strona 47 z 57

: 29 września 2011, 20:47
autor: Keth
Ostatnia rubież Duviku, noc

Nie zważając na bijących się wokół towarzyszy Eithart odskoczył do tyłu, omal nie zbijając swym ciałem z nóg jakiegoś Duvikanina i oddalając się o dobry metr od zyskującego coraz większą szansę na zwycięstwo muru tarcz. Uhra i Mordil wywijali żelazem jak szaleni, dysząc spazmatycznie, ale i rozczłonkowując zaraz kolejnych niezdarnych, daremnie próbujących ich pochwycić nieumarłych. Buty obrońców ślizgały się w płynach ustrojowych zwłok, potykały się o spiętrzone coraz wyżej martwe ciała.

W nozdrzach kapłana wciąż tkwił upiorny trupi odór, smród wywleczonych z brzuchów wnętrzności i gnilnych wyziewów. Potrząsając głową dla odzyskania koncentracji gorlamita wyciągnął zza pasa wciśniętą tam wcześniej skórzaną tubę, wyciągnął z niej pośpiesznie pergaminowy zwój rozwijając go naprędce. Pociągnięty za ramię Duvikanin, szukający okazji do dźgnięcia jakiegoś ożywieńca włócznią z tylnego szeregu, przysunął się natychmiast do tarmoszącego go naprędce Eitharta, przyświecił kapłanowi swym wciąż palącym się łuczywem.

Z ust gorlamity popłynęły niezrozumiałe dla zwykłych plebejuszy słowa magicznej inkantacji, czerpiące swą moc z czarodziejskiej esencji uwięzionej w atramencie, za pomocą którego jakiś kapłan wykreśił swego czasu trzymany w rękach Eitharta zwój. Dzierżący pochodnię wojownik stęknął głucho, kiedy wraz z ostatnim odczytanym przez gorlamitę słowem pergamin rozsypał się znienacka w drobinki prochu.

Eithart odetchnął z ulgą mając świadomość tego, że dzięki mocy zaklęcia zniknął znienacka z oczu martwiaków, stając się dla nich zaledwie elementem otoczenia, palikiem do pętania wejhurów lub głazem poruszającym się w zupełnie ożywieńców nie ciekawiący sposób. Jego również troskała plama czerni, którą z miejsca uznał za demonstrację czarnoksięskiej magii mającą ukryć przed oczami obrońców hasarycką, toteż sięgnął po swój amulet przygotowując umysł na rzucenie kolejnej inkantacji. Było to zaklęcie mogące rozświetlić ciemność magicznego pochodzenia, rozproszyć ją przynajmniej po części umożliwiając dojrzenie tego, co skrywała.

I wtedy ze smolistej plamy czerni popłynęły ponownie dźwięki fletu, układające się w złowieszczą, szarpiącą nerwy melodię, której posępne tony sprawiały, że skóra ludziom cierpła.


Wątek techniczny

Zaklęcie Niewidzialność dla martwiaków zostało rzucone poprawnie z wynikiem 17 w teście UM. Rozświetlenie przyjąłem jako następne w kolejności, ale zanim je przetestuję, chciałbym dowiedzieć się precyzyjnie, na kogo ma być rzucone? Na osobę samego Eitharta czy innego BG czy może NPC-a? I od razu druga kwestia. O ile się nie mylę, po udanym leczenie Trehanta przez Bruntę łowca makunów zaoferował gorlamicie odzyskanie wydanych na zabieg PM z amuletu Trehanta. Chyba tego dokładnie nie opisałem i nie testowałem, ale nie znaczy to wcale, że do przelewu nie doszło. Jeśli tak i Eithart ma odzyskany PM we własnym amulecie, najpewniej rzuci czar z amuletu właśnie, w przeciwnym razie pociągnę mu po Żywotności. Kto przypomni jak to było?

Flet zaczął grać ponownie, ze środka plamy czerni, co pozwala mniemać, że Sanna lub inny znajduje się tuż za plecami siekanych na mielone zombiaków. Ciąg dalszy akcji po reakcji 8ARTa na wyżej postawione pytania.

: 29 września 2011, 20:50
autor: Keth
Schodki ponad Duvikiem, noc

Spocone dłonie coraz częściej traciły oparcie na krawędziach skalnych półeczek, toteż tropiciel przezornie zwolnił tempo, nie chcąc z nadmiaru pośpiechu spaść wprost na rozciągające się pod nim zadaszenia Duviku. Znajdował się już dostatecznie nisko dna rozpadliny, by widok walczących przy chacie dla gości postaci zniknął za załomami nierównej ściany przepaści, ale dobiegające z tamtej strony krzyki wciąż nie traciły na intensywności.

Uwaga Skeli skupiona była jednakże na czymś innym niż ożywieńcza horda szturmująca wejście do osady. Mężczyzna wciąż wracał myślami do niemego intruza, który całkiem niedawno omal nie zrzucił go ze schodków w drodze na dno rozpadliny, a który wtopił się teraz gdzieś w mrok zalegający w uliczkach skalnej wioski. Instynkt podpowiadał tropicielowi, że mógł to być niemy posługiwacz Sanny Wehael, zakapturzony młodzian o wielkiej wprawie w robieniu nożami. Czego szukał w Duviku i gdzie podziała się jego pani, tego Skela jeszcze nie wiedział, ale zamierzał się całej sprawie uważnie przyjrzeć, pozostawiając kłopot pod postacią nieumarłych reszcie swych kompanów.


Wątek techniczny

Nie będę się już nad Venarem znęcał, dlatego przyjmuję, że zachowawszy dość ostrożności tropiciel zejdzie we właściwym czasie na dno przepaści, wtedy jednak pojawia się pytanie, co dalej? Może pójść w mnóstwo miejsce, chociażby pod chatkę dla gości, do domu zgromadzeń, do kuźni, do kapliczki Graama lub do pieczary z chorymi albo do któregokolwiek ze zwykłych duvikańskich obejść. Venarze, gdzie chcesz szukać w pierwszej kolejności intruza ze schodków?

: 30 września 2011, 00:46
autor: venar
Pieczara z chorymi wydaje się być najlepszym miejscem , tam można przecież łatwo kolejne trupy sobie przerobić na martwiaki

: 30 września 2011, 10:16
autor: 8art
Wątek techniczny

Czar rzucam z amuletu i umiejscawiam go w środku ciemności, tak by krawędź zewnętrzna rozświetlenia pokrywała się z krawędzią magicznej ciemności, od naszej strony. To pozwoli nam widzieć kto i co kryje się za magią.

: 30 września 2011, 11:06
autor: Treant
- Zbrojcie się, bo to jeszcze nie koniec!

Wątek techniczny

Decyduję się na pogonienie tchórzliwych Duvikan w kierunku uzbrojenia, które porzucili uciekając przed martwiakami.

Kto przypomni jak to było?

Ja, ale to nie działo się publicznie :) Eithart miał przelać sobie z mojego amuletu PM potrzebny do rzucenia Leczenia lekkich obrażeń.

: 30 września 2011, 19:55
autor: Keth
Uliczki Duviku, noc

W osadzie wciąż panował szaleńczy chaos, Skela pojął to z wysokości kilkunastu ostatnich schodków dzielących go od dna skalnej rozpadliny. Od strony niewidocznego już za dachami domostw wąwozu dobiegały wciąż odgłosy zaciętej walki, a w samych uliczkach i zaułkach osady panował przerażający harmider i tumult czyniony przez starców i wyrostków tarasujących przejścia, barykadujących drzwi i przenoszących beczącą lub gdakającą hudobę na dachy domów. Tropiciel zeskoczył zwinnie z ostatniego schodka, ściągnął z pleców swą włócznię, po czym ujmując ją oburącz ruszył biegiem w kierunku głównej ulicy, zamierzając przedostać się czym prędzej do pieczary, w której duvikańscy znachorzy przetrzymywali swych chorujących na zarazę ziomków.

Na głównej ulicy również panował tłok, chociaż niemal wszyscy dorośli mężczyźni byli najpewniej pod chatką dla gości. Widok uzbrojonego obcego sprawił, że kilkoro zabłąkanych malców uciekło z dzikim szlochem w mrok bocznej uliczki, ale Skela nie zaprzątał sobie nimi uwagi. Musiał jak najszybciej dotrzeć do zejścia w podziemia osady.

Zdołał pokonać ledwie połowę drogi, kiedy wyrósł przed nim znienacka szczupły zakapturzony kształt, który wypadł zwinnie z domu zgromadzeń i wylądował u podstawy wiodących do budynku schodów potrząsając ciemnym kulistym przedmiotem dzierżonym w lewej ręce. Człowiek zastygł na ułamek chwili zaskoczony widokiem Skeli, zaraz jednak rozluźnił się unosząc prawą rękę w geście pozdrowienia i rzucając w stronę tropiciela niesiony w drugiej dłoni przedmiot.

Skela spojrzał pod swe nogi, kiedy ciężka kula dotoczyła się do czubków jego butów i syknął przeciągle napotykając na szklisty wzrok Dragana Magura, strażnika praw Duviku i przyrodniego brata Jareda Brunty.

Odcięta pośpiesznie głowa starca utytłana była skalnym pyłem i piaskiem, który przykleił się do wilgotnej od krwi skóry nieszczęśnika, ale Skela natychmiast rozpoznał charakterystyczne rysy pomarszczonej, spalonej słońcem twarzy starszego wioski.

- Szukałem raczej tej suki twojej drużki - powiedział szczupły mężczyzna zdejmując przesłaniającą mu nos i usta chustę. Chociaż w uliczce panował gęsty półmrok, Skela dostrzegł świeżą ranę wykreśloną całkiem niedawno na lewym policzku rozmówcy - Mam dla niej coś, co zgubiła w kopalni.

W prawicy świątynnego posługiwacza błysnął znienacka długi nóż, który jeszcze poprzedniego dnia wisiał na pasie wyruszającej w podziemne chodniki Uhry.


Wątek techniczny

Bogowie wysłuchali niemych próśb Skeli i skrzyżowali jego kroki z człowiekiem, którego zamierzał odszukać. Domyślam się, że na kawę raczej nie skoczą, więc poproszę o standardowy zestaw deklaracji wzajemnych pieszczot. Startowo dzieli Was dziesięć metrów. Dobrej zabawy!

: 30 września 2011, 20:44
autor: venar
No proszę, to sprawdzimy się w takim razie...

10 metrów to duża odległość. Wbijam włócznię w ziemię tak aby mi nie przeszkadzała a następnie zasypuję go gradem gwiazdek. Każda z nich to opóźnienie 1 więc nie powinien mieć czasu na reakcję. Gdyby przypadkiem udało mu się przetrwać chwytam włócznię i trzymając ją oburącz ruszam na niego. Skela to milczek więc nawet tutaj zaatakuje po prostu bez zbędnych słów.

: 01 października 2011, 01:14
autor: mordimer00
W zgiełku bitwy rozglądam się ile jeszcze tych martwiaków zostało?
I czy uda mi się Uhrę przegonić w zabitych, nie dam się aby kobita była lepsza ode mnie:-))

: 02 października 2011, 22:39
autor: Keth
Uliczki Duviku, noc

Skela zacisnął dłonie na drzewcu włóczni nosząc się z zamiarem wbicia nieporęcznej broni w sypkie podłoże ulicy i sięgnięcia po ukryty dotąd u pasa oręż. Szczupły hasaryta, dość na dodatek rozmowny jak na rzekomego niemowę, zaskoczył tropiciela szybkością swych ruchów, nie pozwolił mu przejąć inicjatywy. Ciśnięty w ułamku chwili nóż Uhry syknął w mroku, ugodził mężczyznę w lewy bark tuż pod obojczykiem wbijając się z głuchym zgrzytnięciem w ciało. Z ust tropiciela wydarł się okrzyk bólu przemieszanego z zaskoczeniem. Porażony falą cierpienia, Skela cofnął się o krok nie próbując nawet wyszarpnąć noża z rany i w zamian wbijając ostrze włóczni w grunt uliczki. Dłonie mężczyzny zacisnęły się na znajomych kształtach przeczepionych do skórzanego pasa w tej samej chwili, kiedy w powietrzu świsnął na podobieństwo jadowitej żmii drugi ciśnięty wprawną ręką nóż. Skela odchylił głowę odruchowo, w ostatniej chwili, długie wąskie ostrze naznaczyło mu cienką czerwoną linią mu policzek i małżowinę lewego ucha znikając w ciemnościach.

Rzuciwszy w stronę przeciwnika dwa noże Huar Tergen skoczył wprost na Skelę, obracając w prawej dłoni trzecie ostrze i mierząc jego czubkiem w ziemię. Stopy młodzieńca pokonały z niezwykłą szybkością przestrzeń dzielącą go od tropiciela, ale Skela miał w zanadrzu przykrą niespodziankę.

Pierwsza ciśnięta z całej siły metalowa gwiazdka mknęła prosto w jego czoło, ale hasaryta wygiął się w nieprawdopodobnym uniku w tył i wirujący przedmiot tylko go musnął przechodząc przez rozwiane pędem długie włosy zabójcy. Świątynny służbita wyprostował się w locie, wylądował na ugiętych w kolanach nogach i wziął szeroki zamach ostrzem swego noża.

I stęknął głucho. Druga rzucona przez Skelę gwiazdka, ośmioramienny kawałek starannie naostrzonego metalu, wbiła się z cichym mlaśnięciem w pierś Tergena. Hasaryta otworzył szeroko swe oczy, bezgranicznie zdumiony uderzeniem w swój tors i wtedy trzecia gwiazdka utkwiła w jego lewym oczodole.

Zabójca wyprężył się spazmatycznie i runął na plecy, drapiąc palcami ziemię i kopiąc ją obcasami butów.

Skela wypuścił z płuc powietrze i pozwolił sobie na zduszony jęk bólu, czubkami palców dotykając rękojeści tkwiącego w barku noża. Fala promieniującego z rany bólu zdawała się odbierać mu zmysły.


Wątek techniczny

Walka zamknęła się w jednej rundzie. Tergen z racji wysokiej SZ rzucił parą noży, zadając Skeli w sumie 85 obrażeń na 117 ŻYW). Jego dla odmiany dosięgnęły dwie z trzech gwiazdek, robiąc hasaryckiemu zabójcy dość poważne kuku...

: 02 października 2011, 23:22
autor: Keth
Wątek techniczny

Ekipo spod wejścia do wąwozu, pozwolę sobie na tę chwilę opisać Wam sytuację w trybie taktycznym. Trehant będzie zmuszał zbiegów z muru tarcz do pozbierania broni i sformowania szyku (zważywszy na zaistniałe okoliczności, rosnącą estymę Trehanta i dobry humor MG zastosuję tu test CH-30, ale każda nieudana próba podniesie karę o dodatkowe -10 pkt).

Mordi, martwiaków pozostaje niecały tuzin, ale te mogą być trudniejsze do wypatroszenia jednym ciosem, bo wszystkie mają na sobie skórznie lub kolczugi (to Duvikanie zabici w wieży i w wąwozie).

8ART, Brunta ma obstawę w postaci dwóch wojowników, a rzucone z wynikiem 47 Rozświetlenie pozwoliło ujrzeć ukrytą za martwiakami Sannę (poniżej stosowny obrazek, z efektem cienia rzuconego dzięki poświacie zaklęcia na ścianę rozpadliny - obrazek oczywiście umowny, ale tak powinniście sobie wyobrazić cień Sanny).


Obrazek

: 03 października 2011, 00:04
autor: 8art
Watek techniczny

Coś mi sie zdaje, ęe demoniczna Sanna nie będzie takim pikusiem jak rozmowny niemowa, którego sklepal Skela. Niniejszym sugeruje drużynowy atak na hasarytke. Zombiaki zostaną związane walką z Duvikanami, mamy jeszcze odwód pod dowództwem Treanta. W kilka osób mamy większe szanse pokonać Sannę, która jak załączone obrazki wskazują, nie tylko nie jest kaplanka Asteriusza ale także chyba nie jest ot piekną kobietą...
Mój plan jest taki, żebyście spróbowali przedostać się w rozświetloną strefę mroku i zaatakowali kobietę/demona. Ja przejdę pod osłoną Niewidzialnosci dla umarlych i dowale jej na dzien dobry Atakiem bólu. Przy odrobinie szczęścia lekko ją osłabię przed frontalnym atakiem. Miejmy nadzieję, że Sanna jest tylko ludką i zwykła broń będzie zadawać obrażenia, bo innaczej to może być kiepsko:/


EDIT: W przypadku jeśli broń się Sanny nie będzie imać, lub jej "cienia" traktuje odpowiednie wodą święconą.

: 03 października 2011, 00:27
autor: Treant
Wątek techniczny

Niezależnie od zachowania przekonywanych do powrotu do walki Duvikan, udam się w kierunku walczących towarzyszy. Czy daje się zauważyć jakieś efekty muzyki, która się chwilę wcześniej rozlegała? Może ktoś zaczął dziwnie się zachowywać?

: 03 października 2011, 08:03
autor: venar
Przede wszystkim upewniam się że "niemowa" faktycznie nie żyje czyli bez zbędnych ceregieli dobijam go, odmawiając przy tym krótką dziękczynną modlitwę do swojego bóstwa. Następnie na tyle na ile to jest możliwe opatruję się, wyjmuję z niego moje gwiazdki (zakładam że ta która chybiła jest stracona więc odpisuję ją sobie z karty) a następnie przeszukuję dokładnie jegomościa. Oczywiście nie zapominam o nożu Uhry, pewnie będzie jej jeszcze potrzebny.

Po wszystkim o ile będę mógł, zważywszy na rany jakie otrzymałem ruszam w kierunku drużyny i głównego miejsca "bitwy"

P.S. Keth, tak na przyszłość, w opisie postaci pisałem "na każdym zarękawiu (karwaszu) przytwierdzonych po pięć gwiazdek ze swobodną możliwością ich wyciągania do rzutu". To tak na przyszłość a propos sięgania do pasa.

: 03 października 2011, 23:58
autor: Keth
Uliczki Duviku, noc

Skela odczekał chwilę oddychając głęboko i rozważając w duchu zasadność wyciągnięcia tkwiącego wciąż pod obojczykiem noża. Konwulsyjne podrygiwania zabójcy odwróciły jego uwagę od rany. Ostrożnie stawiając kroki zbliżył się do hasaryty, cały czas usiłując zignorować potworny ból w barku. Tergen zacharczał niewyraźnie przekręcając głowę w stronę swego przeciwnika, tkwiąca w jego oczodole gwiazdka ociekała gorącą krwią.

- Panie mój, przyjmij tę duszę w ofierze składanej przez twego pokornego sługę - wyszeptał tropiciel podnosząc z ziemi upuszczony przez młodzieńca nóż i wbijając jego wąskie długie ostrze w podbródek Tergena jednym płynnym ruchem doświadczonego mordercy. Obosieczna klinga przeszyła język i podniebienie hasaryty docierając do jego mózgu. Mężczyzna wypuścił z ust ostatni dech i znieruchomiał ostatecznie, z rozłożonymi szeroko rękami.

Skela usiadł obok zwłok Tergena i zacisnął z całej siły szczęki ciągnąc za rękojeść tkwiącego w swym ciele noża. Ostrze wysunęło się zgrzytliwie z rany pośród strugi tryskającej natychmiast krwi. Z ust tropiciela wyrwał się głośny okrzyk przemożnego bólu, który przeszedł w wibrujący złością pomruk. Mężczyzna odrzucił ubrudzony własną krwią nóż i zaczął sobie szybko zakładać opatrunek ze zdartej z trupa chusty. Z przeciwnej strony wciąż dobiegały go odgłosy walki i rozpaczliwe krzyki mieszkańców osady.


Wątek techniczny

Hasaryta dobity, opatrunek założony. Dwie gwiazdki wyciągnięte ze zwłok, trzecia pewnie da się odnaleźć w świetle dziennym. Przeszukanie ujawniło jedynie dziwny amulet, żadnego innego dobytku. Do etapu dołączenia do reszty ekipy niebawem dojdziemy...

: 04 października 2011, 11:33
autor: venar
W związku z tym że Skela został ranny zabierze łuk i strzały aby nie wdawać się w bezpośrednią konfrontację