Strona 47 z 170

: 01 września 2013, 16:38
autor: deliad
Rynek w Rotgan-kir, północ

Balin stał przez chwilę przy drzwiach. Chwila przeciągała się, ale nic się nie działo. Gdy już miał odejść, drzwi uchyliły się i wyszedł z nich niski i grubawy człowiek. Człowiek ów sam wyglądał jakby potrzebował pomocy medycznej. Twarz miał pożółkłą i pobladłą. Pod oczami wisiały mu sinawe worki, a samie oczy był usiane czerwonymi żyłkami. Poruszał się wolno i niezgrabnie, wspierając się na drewnianym kosturze. Od czasu do czasu pokaszliwał. Z pod płaszcza wystawała koszula nocna, głowę nadal zdobiła szlafmyca. Kapłan wydawał się być w kondycji schorowanego starca, a tymczasem Balin oceniał jego wiek na trzydzieści kilka lat.

- Co jest za tym płotem - zagaił rozmowę Balin - dlaczego pilnują go straże.
Kapłan nawet nie obrócił głowy w tamtą stronę i odkaszlnąwszy rzekł.

- To zgliszcza świątyni Morglihta. Świątyni już niema, ale zło pozostało i wysysa siły życiowe z mieszkańców - odrzekł krótko.

Dopiero teraz krasnolud przypomniał sobie, że sam gasił ten budynek. A w zasadzie ludzie jakoś nie palili się do jego gaszenia. Dbali jedynie, aby ogień nie przeszedł na faktorię krasnoludzkiego kupca, niejakiego Fraki Asady.

- Nie gwarantuję, że uda mi się pomóc twojemu towarzyszowi skoro ci się nie udało kapłanie Gotam-gora
- powiedział zbliżając się do karczmy - Jestem el Hirmin Arus kapłan Arianny i nie zamierzam narażać życia bez potrzeby. Nie pozostawię moich owieczek bez pasterza - dodał siadając na ławie pod karczmą - Dalej nie wchodzę. Przynieście go tutaj.
Szybki rzut na charyzmę Balina i odporność na sugestię kapłana i już wiem, że kapłan nie odmówi Tan Balinowi.

: 01 września 2013, 20:24
autor: Araven
Dzięki Ci el Hirminie Arusie, Barthur wynosi Mordila na stół przed karczmą, by kapłan Arianny mógł go zbadać i magią uleczyć.

: 01 września 2013, 22:52
autor: Dobro
- Mordil, trzymaj się, ty moja goblinia mordko - sapnął gnom, któremu było trochę smutno z powodu ostatnich wydarzeń. Gdyby zareagował szybciej i w porę dostrzegł zwierze, mógłby zachować się inaczej.
Dotrzymuje towarzystwa Mordilowi.

: 02 września 2013, 10:13
autor: mordimer00
-Mama Bunia, Baba Sun a szo to było co moja w łeb dostawat?

: 02 września 2013, 13:07
autor: 8art
Lowca wrocil na dol do towarzyszy. Niespodziewany atak drapieznika i niemal zagryziony na smierc Mordil wprowadzil wszystkich w nerwowy i ponury nastroj. Olbrzym siegnal po kosci wrozebne i rozrzucil je na lawie. Chwile przygladal sie tajemniczym rytom i obwoescil z pogodna twarza:

- Kosci gadajo, ze bydziech pierwszego sortu cyrulik leczyl. Mowia Wam.

Wrozba spelnila sie szybciej niz ktokolwiek sie spodziewal. do karczmy szybciej niz trwaloby wypicie beczulki piwa wszedl Balin. Barthur, gdy tylko uslyszal, ze przed karczma czeka cyrulik, to omal nie podskoczyl z radosci. Znow podniosl goblinskiego druha bez wysilku i wyniosl na przygotowany wcsesniej stol zabiegowy

Watek techniczny

Jesli zajdzie taka potrzeba, Barthur wysupla ostatnie zloto, zeby ratowac Mordila.

: 02 września 2013, 18:46
autor: deliad
Przed karczmą "Spokojna Przystań", około północy

Gdy Balin poinformował wszystkich, że kapłan Arianny czeka przed karczmą i nie ma zamiary wejść, Barthur wziął na ręce oszołomionego całą sytuacją Mordila i wyniósł go na zewnątrz.
Noc był ciepła i jasna. Hirmin Arus nie krył zdziwienia widząc goblina.

- Mam leczyć goblinia !?! Dziś rankiem musiałem opatrywać i leczyć rannych z barki, którą napadły gobliny, a teraz jednego z nich. Przecież to on mógł rabować tą barkę
- nie krył wzburzenia kapłan, co go kosztowało poważny atak kaszlu.

- Mordil nie ma nic wspólnego z napadem na barkę. To mój towarzysz i jakem Tan Balin mogę za niego poręczyć - odparł groźnie krasnolud.

- Na wyznawcę Arianny też mi nie wygląda
- narzekał dalej kapłan, opanowawszy suchy kaszel.
-W jakie bóstwo wierzysz goblinie ? - zapytał Arus, ale widząc zimne i twarde spojrzenie Balina dodał - Mordilu, kogo czcisz.

Mordil bez wahania odparł.
- W Mama Bunia, Baba Sun.

- No, chociaż tyle - odrzekł nieco zaskoczony kapłan - słyszałem, że tak zwą Arianne plemiona dzikusów na innych orkusach.

Hirmin Arus zabrał się do oglądania ran Mordila przy świetle latarni przyniesionej przez Barthura. Kapłan mruczał coś pod nosem i pomstował, za tak mały szacunek dla własnej świątyni.

- Rany nie wyglądają na rozległe, ale są bardzo głębokie. Bliskie kręgosłupa. Ta zjawa zna się na rzeczy. Przełamałeś agonię Balinie? Tak to właśnie wygląda. Zalecam kilka tygodni w łóżku, albo kilka dni z balsam leczniczy z sadła niedźwiedzia oraz naparem z ziela Grama. Oczywiści jest sposób na postawienie go od razu na nogi, ale to baaardzo drogi sposób. Wymagany byłby datek na świątynię w wysokości 150 sztuk złota - powiedział Arus i wpatrzył się wyczekująco w Balina.

: 02 września 2013, 19:03
autor: Araven
- Poczekaj zacny kapłanie, postaram się zgromadzić fundusze.
No robić mi tu zaraz składkę, Balin stara się zebrać stosowną kwotę od wszystkich z drużyny, sam dokładając przypadającą na niego część.

Potem staram się coś stargować pomyślał Balin.
Kapłanie Arianny, 150 sztuk złota ofiary za leczenie współwyznawcy. Toż to rozbój 100 sztuk złota musi Ci wystarczyć.

: 02 września 2013, 20:05
autor: deliad
Przed karczmą "Spokojna Przystań", około północy

- Sto sztuk zacny kapłanie Gotam-gora, to nawet nie pokryje kosztów potencjału magicznego - uśmiechnął się krzywo Arus - mogę wam sprzedać balsam z łoju niedźwiedzia i ziele Gramma za 50 sztuk złota. Około tygodnia gob.. to znaczy Mordil wydobrzeje.
Ciekawe czy pamiętacie, że tydzień na Orchii ma 10 dni?

: 02 września 2013, 20:11
autor: Keth
Przed karczmą "Spokojna Przystań", około północy

Przysłuchujący się rozmowie Huskun dosłownie skamieniał słysząc jak arianita nonszalancko domaga się zapłaty w wysokości odbierającej nie tylko mowę, ale i dech. Sto pięćdziesiąt złotych krążków brzmiało przerażająco i chociaż zaklinacz nie był biegły w dziedzinie rachunkowości, zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że żądana suma była zdecydowanie za wysoka.

Sto pięćdziesiąt złotych krążków kierowało myśli Huskuna w zupełnie innym kierunku: ku drodze miłego zapewne Pianowi współczucia i miłosierdzia i gotowości do ulżenia komuś w bólu za pomocą skrócenia mu męczarni.

Mordil był co prawda goblinem z krwi i kości, a nie jakimś poślednim człekiem, ale lojalność Huskuna miała swe wyznaczone zdrowym rozsądkiem granice.

Sto pięćdziesiąt złotych krążków absolutnie się w niej nie mieściło!

- Kieska pusta! - pisnął zaklinacz cofając się natychmiast o kilka kroków - Mało krążków, mało! Może Mordil dużo się do Baby pomodli i cudnie ozdrowieje?

Karcące spojrzenie Balina z miejsca odjęło zaklinaczowi mowę. Jak się całkiem niedawno okazało, surowy krasnolud był nie tylko krzepkim rębajłą, ale na dodatek kapłanem niezbyt znanego Huskunowi Gotam-gora. Sama nazwa tego enigmatycznego bóstwa niepokojąco kojarzyła się goblinowi z Cośtam-zmorą, co szczerze zniechęcało zaklinacza do zawarcia bliższej znajomości z Balinem.
Nawet nie wiem, ile mi zostało gotówki, ale raczej nie za wiele... Dołożę się symbolicznie, żeby nie było, żem wielki skąpiec.

: 02 września 2013, 20:19
autor: Araven
Wyskakiwać z kasy, zanim wam się każę rozbierać i sam ubrania wasze przeszukam.
Hm. Też nie pamiętam, ile mam kasy. Składkę trzeba zrobić na leczenie magią wg mnie. Ew, część PM mogę oddać. Huskun pewnie też odda chętnie.

: 02 września 2013, 20:25
autor: deliad
Możecie oddać PM i dopłacić 20 sztuk złota. Leczenia poważnych obrażeń kosztuje 40 PM.

: 02 września 2013, 20:31
autor: Keth
Przed karczmą "Spokojna Przystań", około północy

Balin robił się coraz bardziej stanowczy i postawa ta, poparta groźnymi minami, zrobiła na biednym Huskunie ogromne wrażenie. Marszczący oblicze krasnolud zaczął się zaklinaczowi jawić jakimś niebywale natarczywym prześladowcą, sytuującym się dokładnie pomiędzy Burgulem i Uharem.

Znaczące spojrzenie brodacza ustawicznie powracało ku rzemiennej bransoletce Huskuna i przywiązanemu do niej amuletowi. Zaklinacz z miejsca pojął sens tego spojrzenia i poczuł suchość w gardle, której nie potrafiło zapobiec nawet ustawicznie przełykanie śliny.

Balin domagał się od Huskuna jakiegoś całkowicie absurdalnego postępku, aktu solidarności, którą każdy szanujący się goblin po prostu by wyśmiał... o ile akuratnie nie znajdował się w towarzystwie całkowicie pozbawionego poczucia humoru krasnoluda z toporem niemal tak wielkim jak sam Huskun.
Nie wiem, ile mam PM w amulecie, ale nie przeleję wszystkiego! Bez względu na cokolwiek zachowam sobie 6 PM na czarną godzinę! MG, jakie my dostaliśmy fundusze reprezentacyjne od rady Nieulękłych?

: 02 września 2013, 20:50
autor: Araven
Też sobie zostawię około 10 PM, resztę przelewam kapłanowi Arianny, 20 złotych monet zdzieram z zasobów Mordila, jak nie ma tyle dokładam ze swoich.

: 02 września 2013, 21:29
autor: Dobro
- Sto... pięćdziesiąt... złotych... monet... - powoli wymawiał zaskoczony Drayaharus. Za taką kwotę pławiłby się przez kilka miesięcy w luksusie! I choć żal utraty tylu monet ściskał poślady gnoma, to z pewnym wahaniem sięgnął do kiesy i wysłupał złote monety. - Piannie, czemu mnie tak każesz, cóż ja ci złego zrobiłem...
Dorzucam złote monety jakie mam oraz mogę przekazać 10 PM kapłanowi.

: 03 września 2013, 00:57
autor: 8art
Ja dorzucę PM