Strona 48 z 48

: 19 marca 2016, 00:16
autor: Suriel
Winchester Pub, Poole Hill, Bournemouth; 26/11/2014 19:37

Tomas zapisał kilka numerów telefonów z książki ostatnich telefonicznych połączeń Elzy. A potem wcisnął numer teflonu do Antona.

- Witam, tu Langer...

: 29 marca 2016, 16:19
autor: 8art
Winchester Pub, Poole Hill, Bournemouth; 26/11/2014 19:40

- Witam, tu Langer...

Ochrypły głos, który musiał należeć do nikogo innego jak samego szeryfa przerwał Tremerowi:

- Kurwa, a gdzież to się nasz kochany Solomon zapodział?

- Pracowałem. - Odpowiedział sucho. - Mam tu cztery numery telefonów na które zeszłej nocy dzwonił ktoś, kto postanowił przejść do Sabatu. Spisałem je z czyjegoś telefonu. Oczywiście nie wiem komu mogę zaufać więc na nie tylko ty je dostaniesz. Notujesz?

- Ta, wynotuje se w pamięci. - Nosferatu w skupieniu wysłuchał ciągów liczb przekazywanych przez Langera, po czym chrząknął i stwierdził: - Słuchaj mnie, szukam cię z polecenia Francisa. To że unikasz moich ludzi jest jest jasne jak słońce. Odnajdziesz się po dobroci, czy mam się kurwa pofatygować osobiście?

- Mein liebe Freud, nigdzie się nie zagubiłem. A unikam wszystkich co mnie śledzą, a nie pytam kto i po co ich przysłał. Ponoć ma być spotkanie dzisiaj o północy w Elizjum, powinienem zdążyć na nie dotrzeć. Czy to w tym Elizjum gdzie podłożono bombę ostatnio?

- Kurwa doinformowany jesteś jak Nosferatu. - stwierdził z przekąsem Anton, zawieszając na chwilę głos i chrząkając głośno: - Dobra czarodzieju, masz czas do północy ale nie próbuj mnie wychujać, bo znajdę Cię choćbyś się skitrał w zasranym Wiedniu. Czekaj na mnie przed Russell Coates Museum o północy i będę happy. Jasne?

: 18 kwietnia 2016, 21:42
autor: Suriel
Thomas wybrał kilka numerów ze starej karty telefonicznej i napisał wiadomość do trzech czy czterech Tremerów, których darzył zaufaniem. Brzmiał on:

"Elza jest w Bournemouth, potrzebuję wsparcia klanu inaczej nie dożyję świtu. Dzwoniła pod następujące numery telefonów....."

Szereg cyfr a za nim inicjały zakończyły wiadomość.

Szybko wybrał numer do Khemesa. Oczkując na połączenie dyskretnie się rozejrzał czy nie jest śledzony.

- Czy masz już psy?
Pakuję się do ubikacji i uruchamiam niewidzialność. Wychodzę za jakimś facetem, korzystając z otwartych przez niego drzwi. Kieruję się do miejsca gdzie ostatnio widziałem Elzę, czyli do domu Marcusa. Obserwuję dom. Ponawiam telefon do Vallo.

: 22 kwietnia 2016, 15:26
autor: 8art
Bournemouth; 26/11/2014 20:10

Odpowiedź na pytanie jakie zadał Kemesowi nasuneło się samo. Niskie, stłumione szczekanie w tle wyraźnie potwierdzało Tremere, że jego ghul zdążył już zatroszczyć się o dwa czworonogi, a sądząc po ujadaniu, musiały to być duże osobniki. Nim Egipcajnin zdążył cokolwiek powiedzieć, Steinbach mruknął do słuchawki:

- Ok, mniemam, że masz już psy.

- Tak panie, dwa. Bardzo szczekanie. Zamknięte są w łazience. - potwierdził Kemes. - Mam też rzeczy, o które pan prosił.

- Świetnie.

Steinbach rozłączył się. Wybrał ponownie numer primogena Ventrue, ale jego telefon milczał jak zaklęty. tomas nie był pewien, co o tym mysleć. Czy Vallo celowo, go unikał, czy może nie mógł odebrać? Zrezygnowany wyszedł z zaułka z którego dzwonił i powoli ruszył w stronę domu Marcusa. Dziwny uścisk z tyłu głowy wciąż podsuwał myśli, jakoby był obserwowany. Steinbach rozejrzał się kilkukrotnie, lecz nie dostrzegł niczego niepokojącego. Ludzie wokół byli pogrążeni w swoich sprawach, nie dostrzegali nawet ukrytego niewidzialnością wampira, omijając go nieświadomie. Głupie uczucie wprowadzało kainitę w paranoiczny nastrój. Czujny znów ruszył ku gabinetowi Koroviewa.
W poście 698 Tremere zażyczył sobie dwóch psów i kilku drobiazgów. Kemes wszystko kupił o ile lista zakupów mieści się w granicach zdrowego rozsądku.