Strona 48 z 48
: 20 lipca 2016, 17:16
autor: el009
Księżyc Silence, 520.815.M41
Magos rozejrzał się czujnie a serwo-czaszka wystrzeliła do przodu, popiskując cicho. Eksplorator ruszył spokojnym krokiem w stronę wieży ściskając swój ceremonialny topór energeryczny a karmazynowy płaszcz fantazyjnie łopotał przy zmniejszonej grawitacji. Wiszący przy pasie zdobiony bolter kołysał się w rytm kroków a lufa zamontowanego hellguna omiatała przedpole, podążając za wzrokiem Diomedesa.
- Primus tryb asysty, podąża za mną i strzela w moje cele. Secundus asystuje Seneszalowi, Tertius podlega matowi Kerstowi. - magos nadawał na ogólnym kanale a ciężkie serwitory natychamist ruszyły w stronę wyznaczonych oficerów, młody marynarz wyraźnie czuł się nieswojo mając za plecami ciężkozbrojną górę mięśni - Kwintus osłania lądowisko. W razie kontaktu z nieprzyjacielem strzela bez rozkazu po potwierdzeniu tożsamości celu.
Diomedes ocenił odległość do wieży z dokładnością do dwóch procent i ocenił trasę na 32 minuty marszu pod warunkiem, że sytuacja taktyczna się nie zmieni. Zbyt dużo. Ktokolwiek mieszkał w antycznej wieży miał zdecydowanie zbyt wiele czasu by przygotować się na wizytę.
- Eugenio, zbierz próbki tych strzaskanych monumentów. Przeanalizujesz je na pokładzie. Wykonaj też dokumentację holograficzną okolicy. - magos wydawał polecenia spokojnym acz stanowczym tonem, adeptka przygotowała się jak na wojnę, w lekkim karapaksie i karabinem laserowym ale jej rola miała ograniczyć się do zbierania danych - Przygotuj też ewakuację Septimusa, trzeba odzyskać z niego jak najwięcej komponentów.
No to lecimy, czaszka 50 metrów przed kolumną i skanowanie okolicy, Diomedes może nie na szpicy, ale blisko czoła kolumny

: 22 lipca 2016, 17:16
autor: Keth
Księżyc Silence, 520.815.M41
Techeminencja Diomedes zdecydowanie zbyt śmiało sobie poczynał. Obserwujący go z ukosa seneszal natychmiast poczuł się zepchnięty na dalszy plan, chociaż we własnym zamierzeniu to on miał przejąć dowodzenie nad jednostką wsparcia. Tymczasem techkapłąn nie tylko nie skonsultował z Barcą swych poczynań, ale i nieproszony przydzielił seneszalowi kontrolowanego przez siebie bojowego serwitora. Protekcjonalna samowola arcymagosa mogła w innych okolicznościach uchodzić wręcz za zniewagę, nie tylko dla Barcy, ale i jego osobistej straży.
- Miejcie go na oku - polecił Rappowi Christo, leciutkim ruchem głowy wskazując na masywnego serwitora - Meldujcie o wszelkich nieprawidłowościach.
Starannie skrywając swój niepokój seneszal podążył śladem Diomedesa rozglądając się jednocześnie bacznie na boki. Widok zmasakrowanych ludzkich ciał i unoszący się w ubogim w tlen powietrzu charakterystyczny odór krwi dowodziły jawnie rzezi, jaka niedawno miała miejsce na powierzchni księżyca. Skoncentrowany na objaśnieniach przywołanego do siebie mata, Christo szybko zapomniał o budzącym zdenerwowanie serwitorze. Opowieść o ożywionych w niezrozumiały sposób posągach sprawiła, że seneszal poczuł się znienacka dużo bezpieczniej mając za plecami opancerzoną górę syntetycznych mięśni.
Oględziny kamiennych szczątków utrwaliły mężczyznę w przekonaniu, że posągi same w sobie były zwyczajnym dziełem ludzkich rąk. Zebrane informacje o Wieży Świętych kazały sądzić, że wykonali je imperialni artyści ogarnięci żądzą stworzenia słynnych na całą Ekspansję arcydzieł. Lecz żaden posąg, nawet najbardziej realistycznie oddany, nie mógł sam z siebie ożyć. Christo przyjrzał się rozbitym figurom nie dostrzegając pośród ich szczątków żadnych mechanizmów, żadnych układów scalonych mogących sugerować istnienie jakiegoś systemu sterowania posągami. Nie znalazł nic prócz skalnych okruchów.
A to kierowało myśli seneszala na bardzo niepokojące tory.
Luźne przemyślenia w drodze do Wieży...
: 25 lipca 2016, 10:52
autor: Kargan
Księżyc Silence, 520.815.M41
Niecałą godzinę zajęło drugiej grupie dotarcie do Wieży Świętych. Ostro poganiani przez Seneszala i Magosa dotarli do wieży zaledwie pięć minut po pierwszej grupie dowodzonej przez Vexa. Marynarze Drago poruszali się ostrożnie w między czasie niszcząc znajdujące się bliżej drogi posągi stąd droga do wieży zajęła im więcej czasu. Kanonierka wciąż patrolowała teren w okolicach drogi prowadzącej z lądowiska do wieży jednak jedynym meldunkiem od pilotów był ten o zużyciu ponad połowy posiadanego paliwa. Oczom nadchodzącej grupy ukazało się w pełnej okazałości to co już wcześniej mieli okazję zobaczyć armsmeni Drago. Wysoka wieża, zbudowana na podstawie ośmiokąta pięła się w górę na wysokość około osiemdziesięciu metrów. W górnej części wieży jej dosyć smukła sylwetka opasana była swego rodzaju pierścieniem o wysokości kilku pięter - być może w tym miejscu znajdowała się jakaś wielka konstrukcja lub nietypowe pomieszczenie. Dół wieży otoczony był mniejszymi budynkami i przybudówkami. Wszystkie drzwi i bramy prowadzące do środka były zamknięte. Nad kamiennym, sklepionym w łuk portalem znajdującym się na wprost drogi znajdował się wykuty w kamieniu napis:
Milczące Serca.
Dotarliście do wieży droga ekspedycji
: 25 lipca 2016, 13:02
autor: el009
Jeśli mamy to załatwić w tym tygodniu to trzeba tam wpaść w ogniu bolterów i z pieśnią na ustach.
Jeżeli mamy jakieś taktyczne ładunki wybuchowe do forsowania grodzi (ekipy abordażowe powinny mieć coś takiego ale niekoniecznie musieli je zabrać ze zbrojowni) to niech założą na kilku okolicznych wrotach, odpalamy jednocześnie i czyścimy. Jeśli nie to ciężkie boltery też powinny się nadać do otwierania...
: 25 lipca 2016, 13:30
autor: Denver
Dobra, dobra - moment. Może 'zamknięte' znaczy tylko, że nie są otwarte na oścież
Oczywiście z chęcią puszczę serwitory przodem

: 25 lipca 2016, 18:10
autor: Keth
Księżyc Silence, 520.815.M41
Seneszal podniósł w górę oczy, kiedy kanonierka przecięła nieboskłon w odległości kilometra od szczytu Wieży, zataczając kręgi według określonej wcześniej procedury asysty. Wbudowany w karapaksowy hełm doradcy radiokomunikator ustawiony był na częstotliwości wspólnej dla pilotów maszyny i modułów łączności pieszych żołnierzy dynastii - dzięki temu Christo na bieżąco śledził wymianę komunikatów między poszczególnymi sekcjami.
Dogoniony przez oddział wsparcia Drago Vex wymienił z seneszalem nieznaczne skinięcie głową, ograniczając do minimum wymianę przyjaznych gestów. Powaga sytuacji i obowiązująca w wyższych kręgach dynastii etykieta nakazywała dużą powściągliwość w okazywaniu wzajemnych emocji w towarzystwie pośledniej urodzonych ludzi.
- Zalecam najdalej posuniętą ostrożność - oznajmił ściszonym głosem seneszal, który przez dłuższą chwilę spoglądał na wymarły kompleks - Obejrzałem bardzo dokładnie szczątki tych posągów. Ich natura jest bardzo niepokojąca. Całkowity brak mechanizmów mogących odpowiadać za funkcje ruchu.
Barca przeniósł wzrok na twarz Vexa, posłał mu znaczące spojrzenie.
- Proponuję posłać jeden prom po kilku kleryków, możliwie wysokiej rangi duchownej - dodał mówiąc jeszcze ciszej niż poprzednio - Niech dokonają konsekracji wybranych szczątków. Podejrzewam ingerencję Osnowy. W międzyczasie sprawdźmy wnętrze Wieży. Im mniej czasu tu spędzimy, tym lepiej dla naszych nieśmiertelnych dusz.
Na tę chwilę to najbardziej logiczne, a zarazem najbardziej niepokojące wnioski...
: 26 lipca 2016, 06:28
autor: Denver
Księżyc Silence, 520.815.M41
Vex naprawdę się ucieszył z widoku Seneszala prowadzącego posiłki. Co prawda mat Kerst i tak przybył chwilę przed serwitorami, jednak potęga drzemiąca w tworach Magosa była niepodważalna.
Rozlokowani dookoła armsmeni, zabezpieczali okolice wejścia, dzieląc się na grupki, które czuwały lub odpoczywały i samodzielnie ustalając rotację.
-GS1 do Vexa. Mamy mniej niż połowe paliwa. Poki co kontynuujemy patrol. Brak oznak życia i ruchu.
Taaak - pomyślał Szef - to było do tej pory wielce przydatne. Brak oznak życia i ruchu.
Spojrzał jeszcze raz na strzelisty budynek, zadzierając wysoko głowę. Sprawdzenie go, to będzie kolejne wyzwanie.
- Vex do Królowej, poproszę o wysłanie grupy kleryków na powierzchnię. Odbierze ich prom numer Jeden.
- Vex do GS1. Jak tylko wejdziemy do budynku udajcie się natychmiast na Królową w celu uzupełnienia zapasów. Potem powrót na tą samą pozycję.
Szef spojrzał na drzwi prowadzące do środka.
- Macie Korey, sprawdźcie czy uda nam się wejść po cichu.
: 26 lipca 2016, 21:08
autor: Kargan
Księżyc Silence, 520.815.M41
Mat Korey skinął głową i wskazał największy portal ludziom ze swojej drużyny. Z bronią w gotowości, szeroką tyralierą armsmeni podeszli powoli do wrót zamykających jedno z wejść do wieży. Wysokie na jakieś trzy metry, dwuskrzydłowe wrota szczelnie zamykały... zaraz zaraz. Szczelnie ? Mat Korey uniósł dłoń i cała drużyna zamarła bez ruchu. Wrota wyglądały na niedomknięte. Zbliżając się ostrożnie jak do jadowitego torixa, mat podszedł do wrót i zajrzał w szczelinę. Niestety panująca wewnątrz ciemność nie pozwoliła mu zobaczyć niczego co mogłoby czaić się za drzwiami. Cóż... rozkaz to rozkaz - wejść po cichu. Mat wskazał dłonią trzech armsmenów a sam z resztą drużyny ustawił się z boku celując w szczelinę. Marynarze zawiesili na ramionach laserowe karabinki i i jednocześnie chwycili za krawędź wrót. Mat bezgłośnie odliczył do trzech na palcach lewej dłoni i marynarze pociągnęli za wrota. Z początku wolno, ale potem coraz szybciej skrzydło zaczęło się uchylać w absolutnej ciszy. Jakikolwiek sterował nim kiedyś mechanizm najwyraźniej teraz już nie działał. Oczom marynarzy ukazał się długi na około 10 metrów korytarz zakończony mniejszymi wrotami, częściowo otwartymi. W korytarzu nie było oświetlenia, ale światło padające przez uchylone właśnie wrota ukazywało pusty korytarz z jakimś mechanizmem wyglądającym jak dźwig do rozładunku umocowanym na sklepieniu i resztkami porozbijanych skrzyń transportowych walających się na podłodze. Przez otwarte na końcu korytarza drzwi sączyło się naturalne oświetlenie. Panowała absolutna cisza a w powietrzu unosił się ładunek kurzu wzbudzony ruchem powietrza przepływającego teraz od wejścia w kierunku wnętrza budowli...
Cisza i spokój
: 27 lipca 2016, 07:45
autor: Denver
Księżyc Silence, 520.815.M41
Vex nieco rozczarowany, opuścił broń. Dał znać pozostałym drużynom i rozejrzał się bacznie.
- Macie Hummels, zabezpieczacie wejście. Macie Kerst, wchodzicie z serwitorem do środka. Cel - kolejne przejście. Rozpoznanie bojem, jesli to konieczne. Mat Korey, podąża za Szóstką. Magos za nimi jako wsparcie, jeśli łaska - Vex spojrzał na Diomedesa, wiedząc jednocześnie, że nie istnieje dla niego pojęcie 'znaczącego spojrzenia'. - Seneszalu, wolałbym, żeby trzymał się Pan drużyny bosmana Brodda. Jakieś pytania?
Drago sprawdził jeszcze raz czy amunicja jest poprawnie załadowana, chociaż zrobił to tylko dlatego żeby zająć czymś ręce. Mat Kerst patrzył wyczekująco. Vex skinał mu głową dając znak do wejścia.
: 28 lipca 2016, 17:32
autor: Kargan
Księżyc Silence, 520.815.M41
Mat Kerst krótkim skinieniem głowy potwierdził polecenie i jego ludzie w towarzystwie serwitora ruszyli w głąb korytarza. Armsmeni rozdzielili się na dwie kolumny i posuwając się ostrożnie wzdłuż ścian ruszyli wolno do przodu. Środkiem kroczył serwitor, któremu towarzyszyła z tyłu popiskująca cicho serwo-czaszka. Sam Magos pozostał jednak na zewnątrz odbierając najwyraźniej sygnały wysyłane przez swojego latającego asystenta. Marynarze zatrzymali się na chwilę, kiedy serwitor w całkowitej ciszy pchnął uchylone drzwi prowadzące do pomieszczenia na końcu korytarza. Nic się nie wydarzyło. Nie rozległ się żaden dźwięk. Chwilę później serwitor wkroczył do środka, a w zestawach łączności rozległy się dwa krótkie piśnięcia oznaczające w ustalonym wcześniej kodzie: brak zagrożenia. Mat ruszył pierwszy i wkroczył do pomieszczenia a za nim wsunęli się do środka jego ludzie.
- Brak... brak oznak życia - głos mata brzmiał dziwnie, jakby marynarz miał problem z przełykaniem - Drużyna w środku, obszar zabezpieczony.
Drago nie był pewny, ale miał wrażenie, że to co usłyszał na samym końcu brzmiało jakby ktoś stojący tuż obok mata...wymiotował.
Ktoś następny do środka ?
: 29 lipca 2016, 15:08
autor: el009
Księżyc Silence, 520.815.M41
Diomedes nadał krótką sekwencję w binaryku, niezrozumiałą dla postronnych. Trójka serwitorów potwierdziła przyjęcie polecenia krótkim piśnięciem.
Serwo-czaszka pomknęła przez ciemne pomieszczenia z maksymalną prędkością a magos stężał w oczekiwaniu na spływające z jej czujników dane. Eksplorator był zaciekawiony archaiczną konstrukcją, liczył, że w jej trzewiach znajdzie coś co może zainteresować sługów Omnizjasza.
Puśćmy czaskę przodem, ma auspex więc powinna dostarczyć mi szczegółowe informacje o składzie atmosfery, śladach życia itd. Mam nadzieję, że Eugenia zabezpieczyła już resztki posągów.
: 02 sierpnia 2016, 18:37
autor: Keth
Księżyc Silence, 520.815.M41
Seneszal śledził bacznym wzrokiem wchodzących do budowli żołnierzy, nie zdejmując dłoni z kolby przewieszonej przez ramię ciężkiej strzelby. Przygotowany na ewentualną konfrontację z członkami miejscowej konspiracji, Christo Barca zabrał ze sobą broń najpewiej zupełnie nieprzydatną do zwalczania ożywionych kamiennych posągów. Świadomy tego, doradca dziedzica postanowił nie dołączać do forpoczty miniaturowej armii, obserwując rozwój wydarzeń z tylnych szeregów jednostki.
Otoczony swymi równie czujnymi przybocznymi, seneszal monitorował również radiowe meldunki i to on zwrócił uwagę na pewną towarzyszącą raportowi Koreya anomalię. A zwrócił, ponieważ posiadał prócz głęboko rozwiniętej paranoi również specyficzną i niedostępną każdemu wiedzę.
- Czy ktoś zwymiotował? - zareagował po chwili krótkiego namysłu - Macie Korey, czy ktoś z waszych ludzi źle się czuje?
Wymioty są często efektem ubocznym oddziaływania na śmiertelników mocy Osnowy, podobnie jak krwawienie z uszu i oczu. Jeśli to esencja Chaosu ożywiła posągi, stopień jej koncentracji w Wieży może być jeszcze silniejszy i zagrażający krytycznie naszemu zdrowiu (o duszach już nawet nie mówię). Musimy jak najszybciej ściągnąć kleryków z pokładu fregaty, oni mają swoje sposoby na wykrycie tej aury (a jeszcze lepiej byłoby ściągnąć astropatę, on by to wykrył od razu, tylko mógłby się popsuć).
: 05 grudnia 2016, 18:34
autor: maciej
Kwatery nawigatora,kopuła nawigacyjna Królowej Cierni.
Macharius Visscher szedł korytarzami statku pogrążony w zadumie. Wstyd mu było ze tak szybko bo raptem na początku służby pod nowym dziedzicem zawiódł jego zaufanie i wykazał się brakiem kompetencji na swoim stanowisku nie przeczuwajac ataku z Osnowy.
Drzwi prowadzące do komnat Visschera rozwinęły się bezgłośnie ukazując tonący w mroku przepych na który stać było jakże nielicznych obywateli Imperium. Oczami widzacymi w ciemności dostrzegł również kilka znieruchomialych sylwetek serwitorów służebnych. Osobista ochrona była na posterunku ,czerwone lampki monitoringu mrugały porozumiewawczo. Macharius wdusił kilka przycisków na sciennym panelu. Zapalily się światła, rozbrzmiała spokojna muzyka A serwitory ożyły jak na komendę. W klika minut nawigator siedział nagi w gorącej kąpieli, rozkoszując się wonnymi pachnidlami, znakomitym winem i towarzystwem dwóch kompetentnych i jakże wygimnastykowanych służek które czyniły wszystko by ich pan zrelaksował się jak najlepiej.
Po wszystkim odprezony oficer w otoczeniu wykwalifikowanego personelu przeszedł odmiany w rodowy uniform do kopuły nawigacyjnej gdzie zasiadł w fotelu nawigatora. Służba natarła go świętymi olejkami. Zapalone zostały świece A także rozstawiono święte relikwie mające obrazować oddanie Imperatorowi A także zapewnić protekcje przed złem czającym się w Osnowie. Ciało nawigatora zapadło w sztuczny letarg sprzeżone z układami kopuły. Trzecie oko na środku czoła otwarto się szeroko by wejrzec w szalejace pływy Osnowy przewalające się dookoła Królowej Cierni.
Tak tylko przypominam, że nie znajdujecie się w Osnowie a na orbicie księżyca. Zatem te szalejące pływy chwilowo nie mają do was dostępu. Ani wy do nich

Oczywiście Nawigator może sobie oko otworzyć mam tylko nadzieję, że czyni to nie bez wyraźnej potrzeby bo... to zawsze ryzyko /EVILS/ - Kargan