PBF - Bluźniercza otchłań
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Krótko mówiąc Hoster usłuchał rozkazu i wykonał go bez mrugnięcia okiem, a przynajmniej próbował. Nie trzeba go było namawiać albowiem pozostawanie na pokładzie kiedy tyle głodnych paszczy wokół nie było dla niego zachęcającą alternatywą. No i w końcu... rozkaz to rozkaz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Nathan sam nie wiedział jak ale dosłyszał okrzyk Septimusa wzywający do zejścia pod pokład. Naturalny instynkt walki uległ moemntalnie uległ presji przełożonego. Silvanus odwrócił wzrok od targanego wstrząsami gniazda cekaemu gotów choćby po samych łbach grzbietopławów zejść w trzewia okrętu. Spojrzał na spowiednika. Oczy Kazadiego wyrażały tylko grozę i trzymany w żelaznym uścisku dłoni Nathana kapłan chyba nie był w stanie zrobić czegokolwiek.
- Shellshock... - przeszło tylko przez głowę regulatora. Widział juz to nie raz w ogniu walki, gdy pierwszaki znajdywały się pod ostrzałem.
Olbrzym przyciągnął do siebie nie stawiające oporu wątłe ciało kapłana, potrząsnął nim jak szmacianą kukłą i krzyknął głośno wprost w twarz spowiednika:
- Weź się w garść ojcze! Musimy zejść pod pokład!
- Shellshock... - przeszło tylko przez głowę regulatora. Widział juz to nie raz w ogniu walki, gdy pierwszaki znajdywały się pod ostrzałem.
Olbrzym przyciągnął do siebie nie stawiające oporu wątłe ciało kapłana, potrząsnął nim jak szmacianą kukłą i krzyknął głośno wprost w twarz spowiednika:
- Weź się w garść ojcze! Musimy zejść pod pokład!
Ponieważ nie mam żadnych wytycznych co do Kazadiego to pozwoliłem mu się lekko zszokować i posrać w gacie;) Nathan zabiera ojczulka pod pokład.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Głębia Grendela, 215.815.M41
Budzący słuszny respekt swymi rozmiarami oraz masą statek połowowy miotał się po wzburzonym morzu niczym dziecięcia zabawka. Hoster jako ostatni z całej grupy dotarł do pilnowanych przez Septimusa drzwi nadbudówki, omal w ostatniej chwili nie wylatując za reling dziobu statku.
- Na mostek! - krzyknął dowódca komórki zatrzaskując ciężki właz przed nosem jakiegoś próbującego dopełznąć do progu nurka - Uważajcie na głowy!
Trzeszczący w szwach statek przewalił się bez ostrzeżenia na prawą burtę i zaskoczeni tym ruchem akolici stracili w jednej chwili równowagę spadając na ścianę korytarza. Merisier wrzasnął głośno uderzając skronią w jakiś dźwigar, w oczach na chwilę mu pociemniało.
- Wszystko zostawiamy na pokładzie! - rzucił podniesionym głosem Septimus wieszając się na sterczącej ze ściany poręczy - I tak zostaniemy przeszukani, nie ma sensu wzbudzać podejrzeń!
- Mój tablet! - w głosie potłuczonego mocno Taurona zadźwięczała nieudawana rozpacz - Nie możemy...
- Możemy i zrobimy tak jak nakażę! - Septimus uciął protest w zarodku - Medea, Nathan, wyrzućcie waszą broń, nie możemy jej zabrać! Za mną, na mostek!
Budzący słuszny respekt swymi rozmiarami oraz masą statek połowowy miotał się po wzburzonym morzu niczym dziecięcia zabawka. Hoster jako ostatni z całej grupy dotarł do pilnowanych przez Septimusa drzwi nadbudówki, omal w ostatniej chwili nie wylatując za reling dziobu statku.
- Na mostek! - krzyknął dowódca komórki zatrzaskując ciężki właz przed nosem jakiegoś próbującego dopełznąć do progu nurka - Uważajcie na głowy!
Trzeszczący w szwach statek przewalił się bez ostrzeżenia na prawą burtę i zaskoczeni tym ruchem akolici stracili w jednej chwili równowagę spadając na ścianę korytarza. Merisier wrzasnął głośno uderzając skronią w jakiś dźwigar, w oczach na chwilę mu pociemniało.
- Wszystko zostawiamy na pokładzie! - rzucił podniesionym głosem Septimus wieszając się na sterczącej ze ściany poręczy - I tak zostaniemy przeszukani, nie ma sensu wzbudzać podejrzeń!
- Mój tablet! - w głosie potłuczonego mocno Taurona zadźwięczała nieudawana rozpacz - Nie możemy...
- Możemy i zrobimy tak jak nakażę! - Septimus uciął protest w zarodku - Medea, Nathan, wyrzućcie waszą broń, nie możemy jej zabrać! Za mną, na mostek!
Zamierzacie zastosować się do polecenia?
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Owszem zostaniemy przeszukani zapewne...ale przecież tak całkiem bez broni ? Może chociaż nóż przymocowany na łydce sobie zostawię ? /EVILS/ W razie czego powiem, że to do obrony mojej czci...i godności
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
On napisał DOKŁADNĄ a nie DELIKATNĄ rewizję
Ehhh Hoster tylko jedno Ci w głowie... uważaj na pokusy Osnowy /EVILS/
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Głębia Grendela, 215.815.M41
Uderzona z potworną siłą "Dama" zadygotała tak silnie, że przerażony na wskroś Hoster uznał za pewnik swą zagładę. Uczepiony poręczy wiodących na mostek schodków, psyker krzyknął odruchowo próbując zawrzeć w tym jednym krótkim krzyku błagalną modlitwę, wyznanie skruchy i wulgarne przekleństwo jednocześnie. Z jakiegoś niezrozumiałego dla Hostera powodu wszystkie grzbietopławy Spectoris runęły na nieszczęsny połowowy statek próbując go unicestwić w orgii zwierzęcego zniszczenia.
Septimus i Medea pierwsi dotarli na szczyt schodków, chociaż dwukrotnie omal nie spadli pod wpływem wstrząsów na głowy swych towarzyszy. Poddawany ogromnym przeciążeniom statek wydawał z siebie przez cały czas mrożące krew w żyłach metaliczne jęki, gdzieś z dołu dobiegł też stłumiony grodziami huk wybuchu.
- Ja nie umiem pływać! - wrzasnął Merisier, wciąż uczepiony rozpaczliwie poręczy.
- Zatem się módl! - huknął stojący poniżej psykera Kazadi, bezskutecznie próbujący pchnąć Hostera w górę - Módl się, by Bóg-Imperator obdarzył cię darem stąpania po wodzie! I leź w górę, pomiocie Osnowy, albo cię dźgnę w zadek!
Uderzona z potworną siłą "Dama" zadygotała tak silnie, że przerażony na wskroś Hoster uznał za pewnik swą zagładę. Uczepiony poręczy wiodących na mostek schodków, psyker krzyknął odruchowo próbując zawrzeć w tym jednym krótkim krzyku błagalną modlitwę, wyznanie skruchy i wulgarne przekleństwo jednocześnie. Z jakiegoś niezrozumiałego dla Hostera powodu wszystkie grzbietopławy Spectoris runęły na nieszczęsny połowowy statek próbując go unicestwić w orgii zwierzęcego zniszczenia.
Septimus i Medea pierwsi dotarli na szczyt schodków, chociaż dwukrotnie omal nie spadli pod wpływem wstrząsów na głowy swych towarzyszy. Poddawany ogromnym przeciążeniom statek wydawał z siebie przez cały czas mrożące krew w żyłach metaliczne jęki, gdzieś z dołu dobiegł też stłumiony grodziami huk wybuchu.
- Ja nie umiem pływać! - wrzasnął Merisier, wciąż uczepiony rozpaczliwie poręczy.
- Zatem się módl! - huknął stojący poniżej psykera Kazadi, bezskutecznie próbujący pchnąć Hostera w górę - Módl się, by Bóg-Imperator obdarzył cię darem stąpania po wodzie! I leź w górę, pomiocie Osnowy, albo cię dźgnę w zadek!
Szybka ewakuacja na mostek "Damy"! Wygląda na to, że statek rzeczywiście nie przetrwa tego kataklizmu!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Głębia Grendela, 215.815.M41
Na mostku "Damy" panował niewyobrażalny chaos, toteż w pierwszej chwili uczepieni swych konsolet i pulpitów oficerowie Sarsana nawet nie zauważyli obecności gramolących się przez drzwi obcych. Odkryli ten fakt dopiero po kilkunastu sekundach, kiedy nagły przechył statku zbił z nóg ojca spowiednika. Wydając z siebie iście zwierzęce porykiwanie, dostojnik Eklezjarchii runął na przekrzywioną pod ostrym kątem podłogę kabiny i podciął w widowiskowy sposób dwóch marynarzy.
Nie bacząc na kłębowisko wierzgających rozpaczliwie nieszczęśników, Septimus doskoczył zwinnie do pierwszego oficera i zaczął go szarpać z całej siły za ramię.
- Ratujcie mnie! - wrzeszczał z dziką desperacją - Żądam natychmiastowego powrotu do Enkaidenu! Jestem ważną personą, wy parszywcy!
Medea złapała się za jakiś metalowy pulpit, bo pokład przechylił się bez ostrzeżenia w drugą stronę. Jej otwarte szeroko oczy chłonęły każdy szczegół dramatu rozgrywającego się za pancernymi oknami mostka.
Wszystkie karabiny maszynowe "Damy" strzelały ogniem ciągłym, siateczka tworzona pociskami smugowymi rozpięła się pomiędzy pokładem statku i czarnymi cielskami morskich bestii. Rozszalałe grzbietopławy uderzały o siebie z mrożącą krew w żyłach zajadłością, ogarnięte niepojętą furią. Wyrzucane w górę fontanny wody spadały kaskadami na statek, zmywały jednego po drugim tych biedaków, którzy nie zdążyli zapiąć się łańcuchami do uchwytów w pokładzie.
- Nic nie możemy zrobić! - w głosie pierwszego oficera dźwięczała autentyczna panika - Nic!
- Gdzie jest kapitan?! - wrzasnął rzekomy wysłannik Gildii Zarastusa ze Scintilli - Kto tu dowodzi?!
- Miłościwy Sarsan... zmyła go fala! - przerażenie pierwszego oficera sięgnęło w opinii Medei zenitu.
Na mostku "Damy" panował niewyobrażalny chaos, toteż w pierwszej chwili uczepieni swych konsolet i pulpitów oficerowie Sarsana nawet nie zauważyli obecności gramolących się przez drzwi obcych. Odkryli ten fakt dopiero po kilkunastu sekundach, kiedy nagły przechył statku zbił z nóg ojca spowiednika. Wydając z siebie iście zwierzęce porykiwanie, dostojnik Eklezjarchii runął na przekrzywioną pod ostrym kątem podłogę kabiny i podciął w widowiskowy sposób dwóch marynarzy.
Nie bacząc na kłębowisko wierzgających rozpaczliwie nieszczęśników, Septimus doskoczył zwinnie do pierwszego oficera i zaczął go szarpać z całej siły za ramię.
- Ratujcie mnie! - wrzeszczał z dziką desperacją - Żądam natychmiastowego powrotu do Enkaidenu! Jestem ważną personą, wy parszywcy!
Medea złapała się za jakiś metalowy pulpit, bo pokład przechylił się bez ostrzeżenia w drugą stronę. Jej otwarte szeroko oczy chłonęły każdy szczegół dramatu rozgrywającego się za pancernymi oknami mostka.
Wszystkie karabiny maszynowe "Damy" strzelały ogniem ciągłym, siateczka tworzona pociskami smugowymi rozpięła się pomiędzy pokładem statku i czarnymi cielskami morskich bestii. Rozszalałe grzbietopławy uderzały o siebie z mrożącą krew w żyłach zajadłością, ogarnięte niepojętą furią. Wyrzucane w górę fontanny wody spadały kaskadami na statek, zmywały jednego po drugim tych biedaków, którzy nie zdążyli zapiąć się łańcuchami do uchwytów w pokładzie.
- Nic nie możemy zrobić! - w głosie pierwszego oficera dźwięczała autentyczna panika - Nic!
- Gdzie jest kapitan?! - wrzasnął rzekomy wysłannik Gildii Zarastusa ze Scintilli - Kto tu dowodzi?!
- Miłościwy Sarsan... zmyła go fala! - przerażenie pierwszego oficera sięgnęło w opinii Medei zenitu.
Zaczynacie podejrzewać, że Septimus nie do końca przemyślał swój szaleńczy pomysł - z czegoś takiego nie sposób ujść z życiem!
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Hoster zdobywając się na heroiczny wyczyn niepospolitej odwagi postanowil ruszyć w sukurs ojcu Kazadiemu. Ten odważny ruch byl podyktowany nie tylko altruistyczna chęcia niesienia pomocy jak nauczało credo ale i wspomnieniem niedawnej lewatywy wraz z myślą że przecież jeszcze nie raz ojciec dostrzeże grzech w czynach bogu ducha winnego chłopaka. Hoster jak mógł staral się wiec ostrożnie zbliżyc do Kazadiego by podać pomocną psykerską dłoń upadłemu kapłanowi. Czuł że Bóg Imperator obdarzył go dzisiaj łaską niesienia pomocy wszak czy nie pomógł już dzisiaj raz Medei?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
- Weź się w garść ! Jesteś oficerem do cholery !! - wrzasnęła w kierunku pierwszego oficera Medea kurczowo trzymając się metalowego pulpitu - Nadaj sygnał zagrożenia na wszystkich częstotliwościach i wezwij pomoc !!!
Czas się wybrać w końcu na tę platformę co ?
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Głębia Grendela, 215.815.M41
Potworne uderzenie przyszło bez ostrzeżenia i chociaż ociekający wodą akolici spodziewali się w każdej chwili następnego spektakularnego przechyłu statku, znów dali się zaskoczyć.
Wyniesiony w górę na grzbiecie wielkiej fali, statek został uderzony od spodu przez wynurzającego się szybko grzbietopława, a impet tego uderzenia dosłownie wyrzucił "Damę" w powietrze. Próbujący podnieść z podłogi spowiednika Hoster zwalił się pomiędzy Kazadiego i jego dwie przypadkowe ofiary, odruchowo łapiąc za ubiór duchownego.
Medea zderzyła się z Septimusem, stęknęła głucho z bólu uderzając biodrem w metalową konsoletę. Coś opryskało jej twarz, coś ciepłego i pachnącego na metaliczny sposób.
Była to krew pierwszego oficera, tryskająca pod ciśnieniem z jego pękniętej czaszki. Przewieszony przez konsoletę, mężczyzna przygniatał ciałem pokładowy komunikator.
Pokład "Damy" powrócił ospale do pionu, ale gdzieś z głębi jednostki dobiegł odgłos następnego wybuchu, tym razem znacznie silniejszego. Fontanna wody uderzyła w przeszklony fronton mostka, przysłoniła na krótką chwilę cały świat.
- Toniemy! - krzyknął Haxtan Stern, krwawiący z rozciętego czoła i z trudem trzymający się na nogach - Musimy stąd uciekać!
Septimus silnym szarpnięciem zrzucił z konsolety ciało pierwszego oficera, złapał w dłoń mikrofon modułu łączności. Palce operatora Ordo przebiegły wprawnie po klawiaturze urządzenia.
- Pomocy, pomocy! - rzucił w eter drżącym głosem, ponownie bez trudu wcielając się w rolę śmiertelnie przerażonego notabla - Tu "Karmazynowa Dama", toniemy! Jesteśmy na Głębi Grendela, dokładna pozycja nieznana! Pomocy! Czy ktoś mnie słyszy!
- Tu platforma wiertnicza R-313! - po zaledwie kilku sekundach z głośników komunikatora popłynął czyjś ledwie słyszalny pośród jęku naprężonego metalu głos - Co się stało?!
Okręciwszy się na pięcie Septimus cisnął mikrofon w ręce Nathana, po czym doskoczył do innego pulpitu. Trzymający się kurczowo urządzenia marynarz miał śnieżnobiałą z grozy twarz i mamrotał coś ledwie zrozumiale.
- Ściągnij ich do nas! - dowódca komórki wyciągnął marynarza z jego fotela, odepchnął w kąt mostka zajmując miejsce przed pulpitem - Podam ci zaraz naszą lokalizację!
Potworne uderzenie przyszło bez ostrzeżenia i chociaż ociekający wodą akolici spodziewali się w każdej chwili następnego spektakularnego przechyłu statku, znów dali się zaskoczyć.
Wyniesiony w górę na grzbiecie wielkiej fali, statek został uderzony od spodu przez wynurzającego się szybko grzbietopława, a impet tego uderzenia dosłownie wyrzucił "Damę" w powietrze. Próbujący podnieść z podłogi spowiednika Hoster zwalił się pomiędzy Kazadiego i jego dwie przypadkowe ofiary, odruchowo łapiąc za ubiór duchownego.
Medea zderzyła się z Septimusem, stęknęła głucho z bólu uderzając biodrem w metalową konsoletę. Coś opryskało jej twarz, coś ciepłego i pachnącego na metaliczny sposób.
Była to krew pierwszego oficera, tryskająca pod ciśnieniem z jego pękniętej czaszki. Przewieszony przez konsoletę, mężczyzna przygniatał ciałem pokładowy komunikator.
Pokład "Damy" powrócił ospale do pionu, ale gdzieś z głębi jednostki dobiegł odgłos następnego wybuchu, tym razem znacznie silniejszego. Fontanna wody uderzyła w przeszklony fronton mostka, przysłoniła na krótką chwilę cały świat.
- Toniemy! - krzyknął Haxtan Stern, krwawiący z rozciętego czoła i z trudem trzymający się na nogach - Musimy stąd uciekać!
Septimus silnym szarpnięciem zrzucił z konsolety ciało pierwszego oficera, złapał w dłoń mikrofon modułu łączności. Palce operatora Ordo przebiegły wprawnie po klawiaturze urządzenia.
- Pomocy, pomocy! - rzucił w eter drżącym głosem, ponownie bez trudu wcielając się w rolę śmiertelnie przerażonego notabla - Tu "Karmazynowa Dama", toniemy! Jesteśmy na Głębi Grendela, dokładna pozycja nieznana! Pomocy! Czy ktoś mnie słyszy!
- Tu platforma wiertnicza R-313! - po zaledwie kilku sekundach z głośników komunikatora popłynął czyjś ledwie słyszalny pośród jęku naprężonego metalu głos - Co się stało?!
Okręciwszy się na pięcie Septimus cisnął mikrofon w ręce Nathana, po czym doskoczył do innego pulpitu. Trzymający się kurczowo urządzenia marynarz miał śnieżnobiałą z grozy twarz i mamrotał coś ledwie zrozumiale.
- Ściągnij ich do nas! - dowódca komórki wyciągnął marynarza z jego fotela, odepchnął w kąt mostka zajmując miejsce przed pulpitem - Podam ci zaraz naszą lokalizację!
Łączność z platformą nawiązana, ale "Dama" lada chwila może zatonąć! Nathan pozostaje na linii, Septimus pracuje z innym kogitatorem, Medea i Haxtan są chwilowo bez przydziału. Hoster tuli się do Kazadiego, Tauron leży rozpłaszczony w rogu mostka, podobnie jak kilku przerażonych marynarzy. Cekaemy na zewnątrz przestały strzelać, najpewniej załoganci już są za burtą! Furia grzbietopławów nie ustaje! 
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Głębia Grendela, 215.815.M41
Próbujący się wydostać spod przyciskających go ciał marynarz wierzgał jak szalony, raz po raz uderzając Hostera łokciem w żebra. W oczach daremnie próbującego złapać dech psionika pociemniało z bólu, a jego ręce zacisnęły się w wyrazie desperacji na spodniach szamoczącego się równie silnie ojca spowiednika.
- Ty po trzykroć potępiony dewiancie! - zawył rozjuszony duchowny - Zabieraj swe plugawe łapska od mego uświęconego krocza!
Statek przechylił się po ostrym kątem i żołądek Merisiera poddał się ostatecznie strasznej próbie, jakiej poddała go niszczycielska w skutkach natura. Targnięty torsjami, młody psyker zwymiotował żółcią brudząc wszystkich splecionych z nim w wymuszonym uścisku nieszczęśników.
Oczy Kazadiego niemal wyszły z orbit na widok cuchnącej wydzieliny kalającej i tak już sponiewierane białe kapłańskie szaty. Zmuszając się do niemal nadludzkiego wysiłku, konfesor wyrwał się z grupowego uścisku i odturlał w kąt mostka wpadając pod jeden z kontrolnych pulpitów.
- Nathan, podaję koordynaty! - krzyknął w tej samej chwili Septimus - Przekazuj dalej!
Próbujący się wydostać spod przyciskających go ciał marynarz wierzgał jak szalony, raz po raz uderzając Hostera łokciem w żebra. W oczach daremnie próbującego złapać dech psionika pociemniało z bólu, a jego ręce zacisnęły się w wyrazie desperacji na spodniach szamoczącego się równie silnie ojca spowiednika.
- Ty po trzykroć potępiony dewiancie! - zawył rozjuszony duchowny - Zabieraj swe plugawe łapska od mego uświęconego krocza!
Statek przechylił się po ostrym kątem i żołądek Merisiera poddał się ostatecznie strasznej próbie, jakiej poddała go niszczycielska w skutkach natura. Targnięty torsjami, młody psyker zwymiotował żółcią brudząc wszystkich splecionych z nim w wymuszonym uścisku nieszczęśników.
Oczy Kazadiego niemal wyszły z orbit na widok cuchnącej wydzieliny kalającej i tak już sponiewierane białe kapłańskie szaty. Zmuszając się do niemal nadludzkiego wysiłku, konfesor wyrwał się z grupowego uścisku i odturlał w kąt mostka wpadając pod jeden z kontrolnych pulpitów.
- Nathan, podaję koordynaty! - krzyknął w tej samej chwili Septimus - Przekazuj dalej!
Dramat na morzu wciąż trwa!