Głębia Grendela, 215.815.M41
Potworne uderzenie przyszło bez ostrzeżenia i chociaż ociekający wodą akolici spodziewali się w każdej chwili następnego spektakularnego przechyłu statku, znów dali się zaskoczyć.
Wyniesiony w górę na grzbiecie wielkiej fali, statek został uderzony od spodu przez wynurzającego się szybko grzbietopława, a impet tego uderzenia dosłownie wyrzucił "Damę" w powietrze. Próbujący podnieść z podłogi spowiednika Hoster zwalił się pomiędzy Kazadiego i jego dwie przypadkowe ofiary, odruchowo łapiąc za ubiór duchownego.
Medea zderzyła się z Septimusem, stęknęła głucho z bólu uderzając biodrem w metalową konsoletę. Coś opryskało jej twarz, coś ciepłego i pachnącego na metaliczny sposób.
Była to krew pierwszego oficera, tryskająca pod ciśnieniem z jego pękniętej czaszki. Przewieszony przez konsoletę, mężczyzna przygniatał ciałem pokładowy komunikator.
Pokład "Damy" powrócił ospale do pionu, ale gdzieś z głębi jednostki dobiegł odgłos następnego wybuchu, tym razem znacznie silniejszego. Fontanna wody uderzyła w przeszklony fronton mostka, przysłoniła na krótką chwilę cały świat.
- Toniemy! - krzyknął Haxtan Stern, krwawiący z rozciętego czoła i z trudem trzymający się na nogach - Musimy stąd uciekać!
Septimus silnym szarpnięciem zrzucił z konsolety ciało pierwszego oficera, złapał w dłoń mikrofon modułu łączności. Palce operatora Ordo przebiegły wprawnie po klawiaturze urządzenia.
- Pomocy, pomocy! - rzucił w eter drżącym głosem, ponownie bez trudu wcielając się w rolę śmiertelnie przerażonego notabla - Tu "Karmazynowa Dama", toniemy! Jesteśmy na Głębi Grendela, dokładna pozycja nieznana! Pomocy! Czy ktoś mnie słyszy!
- Tu platforma wiertnicza R-313! - po zaledwie kilku sekundach z głośników komunikatora popłynął czyjś ledwie słyszalny pośród jęku naprężonego metalu głos - Co się stało?!
Okręciwszy się na pięcie Septimus cisnął mikrofon w ręce Nathana, po czym doskoczył do innego pulpitu. Trzymający się kurczowo urządzenia marynarz miał śnieżnobiałą z grozy twarz i mamrotał coś ledwie zrozumiale.
- Ściągnij ich do nas! - dowódca komórki wyciągnął marynarza z jego fotela, odepchnął w kąt mostka zajmując miejsce przed pulpitem - Podam ci zaraz naszą lokalizację!
Łączność z platformą nawiązana, ale "Dama" lada chwila może zatonąć! Nathan pozostaje na linii, Septimus pracuje z innym kogitatorem, Medea i Haxtan są chwilowo bez przydziału. Hoster tuli się do Kazadiego, Tauron leży rozpłaszczony w rogu mostka, podobnie jak kilku przerażonych marynarzy. Cekaemy na zewnątrz przestały strzelać, najpewniej załoganci już są za burtą! Furia grzbietopławów nie ustaje!
