Strona 49 z 74

: 07 lutego 2013, 23:57
autor: koszal
To jebnijmy obu naraz.

- fuknął Eugen nniczym wkurwiony kocur. Wilson i Gladzio spojrzeli na niego, potem po sobie, gdy tymczasem Czarny usłyszawszy swój pomysł niejako równocześnie z kumplami usiłował wymyślić na poczekaniu co miał na myśli, gdy słowa wyprzedziły skonstruowany plan.

Wilson zostanie za drzwiami z gratami i naszykowanym taserem, Ja z Gladziem wbijemy do środka. Gladzio wyjmie phona i puści nam jednocześnie "emenemsa". Jak mój telefon zaćiwerka to smażę żółtka, a Paul gotuje goryla. Otwieramy drzwi, wciągamy goryla i pakujemy prezenty- najpierw dwa duże i do kąta z nimi, a potem drobiazgi.

: 08 lutego 2013, 16:26
autor: 8art
Południowe Śródmieście, Klinika Mannego; Sun 26/07/2020; 07500hrs

Ulice kwartałów Śródmieścia, były dziś gęsto zastawione poparkowanymi wzdłuż chodników autami pośledniejszych, budżetowych marek. Niedzielny poranek, był chyba jednyną porą, gdy więcej aut było zaparkowanych niż poruszających się wolno w niemiłosiernych korkach Night City. Czarny skręcił z ulicy i zjechał do podziemnego parkingu, gdzie mieścła się "klinika" tajlandczyka. Parking podobnie jak i wczoraj, o dziwo był pusty, jakby jego zatoczki parkingowe odstraszały nawet najbardziej zdesperowanych w poszukiwaniu miejsca kierowców. Zupełnie tak jakby to miejsce było owiane przerażającą miejską legendą i miało najgorszą mozliwą sławę, choć bardziej prawdopodobne wydawało się, że "dyskretna" ochrona Mannego dbała o to, aby parkowali tu tylko klienci.

Czarny zaparkował Nissana. Przed drzwiami nie widzieli dziś koksa, który przywitał ich wczoraj. Albo Manny urzędował dziś sam, albo ochroniarz był w środku.Wilson i Garcia spradzili leżące w torbach Vipery i odbezpieczyli tasery.
Parking podziemny nie jest w żaden sposób zamykany. ot dziura, do której się wjeżdża. W środku jest miejsce dla około 10 aut i "garaż" mieszczący klinikę. Tak jak pisałem, na parkingu stoi teraz tylko Wasza Navarra i nie oprócz Was nikogo.

: 08 lutego 2013, 21:49
autor: Keth
Klinika Mannego; Sun 26/07/2020; 07500hrs

Garcia przełknął ślinę, starając się za wszelką cenę ukryć swoje zdenerwowanie i zachować kamienną twarz twardziela.

- Pamiętajcie, żadnej krwi - przestrzegł przyjaciół - To nie boosterzy ani żadne uliczne śmiecie. Za takie zabójstwo możemy od ręki dostać czapę. Jak będzie trzeba złapać za peemki, to tylko do straszenia.

Latynos powiódł podejrzliwym spojrzeniem po parkingu, szukając wzrokiem śladu potencjalnych świadków skoku.

- Dobra, wysiadamy - zdecydował wsadzając gotowy do użytku taser do kieszeni kurtki i przewieszając przez ramię pasek podróżnej torby. Schowany w środku Viper znajdował się w towarzystwie kilku kawałków złomu pożyczonych z warsztatu Spike'a, przydających torbie wypchanego wyglądu mogącego sugerować obecność w środku kilku sztuk cyberszponów.
Strzelanie z tasera będzie testowane na jakiej umiejce? Na Pistolecie? Postępujemy zgodnie z wcześniejszym planem.

: 08 lutego 2013, 23:50
autor: 8art
Taser bazuje na umiejętności Pistolet. Jutro zarzucę update'em

: 09 lutego 2013, 21:22
autor: 8art
Południowe Śródmieście, Klinika Mannego; Sun 26/07/2020; 07500hrs

Chłopaki podeszli do drzwi, kurczowo zaciskając dłonie na torbrach i spoczywających w kieszeniach taserach. Przez sekundę czy dwie zastanawiali się jak "zapukać" do kliniki. Wyjście z impasu znalazł Garcia po prostu tłukąc pięścią w metalowe wrota. Chwilę później zaskoczył elektryczny siłownik i zaczął podnosić wiatę. Hector rzucił tylko:

- Pamiętajcie, tylko spokojnie... - i głos uwiązł mu w gardle.

W środku było ciemno. Spod jednych z zamkniętych, wewnętrznych drzwiczek, które prowadziły do "zabiegowego gabinetu" Mannego, wydostawała się wąska smużka światła. Ale nie to spowodowało, że cała trójka stanęła jak wryta. Gdy tylko otwarte wrota z parkingu rzuciły trochę półmroku na wnętrze pomieszczenia zdali sobie sprawę, że są na celownikach. W środku stało sześciu facetów, trzymając wycelowane w punków szturmowe karabinki. Czerwone punkciki laserowych celowników przesuwały się nieznacznie po klatkach piersiowych, uzmysławiając, gdyby strzelcy wcisnęli spusty to wejście do kliniki zamieniłoby się w krwawą kopalnie hamburgerów.

Wilson przełknął głośno ślinę. Taser który trzymał w kieszeni nagle wydał mu się maleńką, żałosną zabawką w porównaniu z bronią o kalibrze karabinowym ochroniarzy. Przewaga była zdecydowanie po stronie Mannego, ale dobrą stroną było to, że jeszcze żyli. Z jakiegoś powodu stojący w mroku strzelcy nie wystrzelili...

Drzwi do gabinetu otworzyły się i stanął w niej kontur niskiej postaci w bejsbolówce. Postać krzyknęła ostrym azjatyckim akcentem:

- Łapy do góry chłopcy!

Zawtórował mu głupawy śmiech, w którym rozpoznali głos koksa:

- Nosz kurwa, nie kumata nic? To jest zasadzka ćwoki!
Taki mały zwrocik akcji. Rzuciłem na inicjatywkę, celem ustalenia kto kogo zaskoczy. Uznałem, że odejmę -4 do Waszych rzutów na Inicjatywę za ciemność i za zasadzkę przeciwników. Niestety wynik był po stronie Mannego i jego pomocników. Możecie próbować uskakiwać za ścianę, Czarny i Garcia mogą to zrobić, choć nie będzie to łatwe zadanie, ale Wilson stojący po środku będzie miał o niebo trudniejsze zadanie. Ostrzegam, że możecie zarobic przy tym kilka kulek, a kulki karabinowe bywają bardzo zabójcze...

: 09 lutego 2013, 21:28
autor: Keth
Klinika Mannego; Sun 26/07/2020; 07500hrs

Garcia omal nie zemdlał widząc wymierzone w siebie lufy karabinów, resztką sił wziął się w garść próbując za wszelką cenę zachować twarz.

- Popierdoliło cię, Manny? - wycedził przez zęby, które prawie wcale przy tym nie szczękały - Dla głupich czterech szponów chcesz robić jatkę? Myślisz, że przyszliśmy tutaj bez zabezpieczenia? Lepiej nie zróbcie niczego głupiego, bo sprawy się wam bardzo skomplikują.
Ciekaw jestem, co dalej! Na razie grajmy na czas. Skoro oni do nas mierzą, a my do nich nie, rozważmy raz jeszcze w myślach opcję błyskawicznego odskoku na zewnątrz kliniki. Sprawa niewykonalna?

: 09 lutego 2013, 21:51
autor: 8art
Jest wykonalne, ale piekielnie trudne, bo goście napewno zdążą strzelić. Czy trafią to już inna historia, ale ryzyko jest bardzo duże. A jeżeli wcisną spusty do oporu i pojadą zaporówkami, to krzyż Wam na drogę... Nie dam rady dać już dziś posta w trybie fabularnym, to tylko Wam napiszę, że przed wjazdem na parking zatrzymuje się van, blokując wjazd i nie wygląda to na przypadek.

: 10 lutego 2013, 19:06
autor: Keth
Poproszę o dokładny opis zakapiorów tego cholernego Azjaty - czy mają emblematy gangów, czy sprawiają wrażenie zawodowych najemników? Ciekawi mnie też, czemu skurczybyki jeszcze nie strzelają i jak w ogóle wpadli na pomysł zasadzki. Cholera, a tak się nakombinowałem, żeby podejść tego żółtka z zaskoczenia. Skoro zaaranżował zasadzkę przy drugim dealu, to znaczy, że przejrzał nas już w pierwszej chwili i wiedział doskonale, kim jesteśmy.

Generalnie jesteśmy w czarnej ...upie.

: 10 lutego 2013, 21:22
autor: koszal
Tylko nie W Czarnej- wypraszam sobie!
Eugen po prostu nie wierzył. Cała ta sytuacja była wręcz absurdalna. Wydawane oczami wyobraźni dolary płonęły w myślach rozpadając się na małe zwęglone zwitki papieru. Nie wiedzieć czemu Czarny uczepił się tego pomysłu i nie zdążywszy się nawet spocić zaczął monolog odużonego nadmiarem wrażeń nastolatka na pierwszej randce:

Manny, przyjacielu! Toż Ty cały pluton nająłeś na nas? Nieźle. Ich też wykiwasz na kasę, jak nas? Bo nie sądzę, żebyś z kasy za głupie 4 szatkownice spłacił cały ten oddział?
Może się dogadamy tak, jak to było ostalone i zapomnimy o Twoim braku manier, bo widzisz mały żółty chłopcze każdy kogoś zna, wpędzisz się w niezły kibel swoim dzisiejszym brakiem gościnności.


Z uniesionymi w górę rękoma Czarny przestępował nerwowo z nogi na nogę wpatrując się w ciemność.

To jak, może zanim zrobisz głupstwo trochę podzwonimy?
Pytanko- czy mamy ze sobą komórkę Lewego?

: 10 lutego 2013, 22:17
autor: 8art
Południowe Śródmieście, Klinika Mannego; Sun 26/07/2020; 0751hrs

Dopiero gdy, zapalono światło, chłopaki zoorientowali się, że w gostek w czapeczce to nie Manny. W drzwiach stał młodziutki azjata, będący na oko nie starszy niż którykolwiek z punków. Na głowie miał bejsbolówkę lokalnego klubu bejsbolu NC Slammers. Oprócz tego proste niebieskie jeansy i brązowe pikolaki. Obwieszony był złotymi łańcuchami, sygnetami. Za paskiem spodni spoczywał jeden z największych dostępnych rewolwerów proukcji Nova Arms. Oczywiście, jakżeby innaczej złoty. Na oko był Gladzia był to model Bronson lub Eastwood. Skośne oczy wskazywały na azjatę, chłopaki wiedzieli jednak, że jest chińczykiem. Na skórzanej, kolorowej kurtce błyszczały znaki Triad.

Wilson, choć do tej pory najspokojniejszy z całej trójki, teraz głośno przełknął ślinę. Weszli w drogę chińskiej mafii, a nie należeli oni do lubujących się w pokoju złodziejaszków małego formatu. W głebi duszy cieszył się, że nie zdążyli wchodząc tu odpalić taserów, lub o zgrozo wypalić z Viperów. Gdyby choć ranili tego gnojka, to byliby trupami. Jeśli nie od razu, to przez resztę, zapewne dość krótkiego życia byliby ścigani przez połowę azjatów w mieście.

Wyglądający dość komicznie mafiozo wyciągnął obwieszony biżuterią palec i wyskrzeczał w swoim ostrym dalekowschodnim akcencie:

- Słyszałem, że całkiem przypadkiem wpadliście w posiadanie, mojego vana z kontrabandą. Wiedziałem, że warto puścić lokalnym ripperdocom pare esów o mojej stracie, a znajdzie się moja zguba. Manny zadzwonił do mnie informując mnie, że trzech szmaciarzy ma mój stuff, więc pomyślałem sobie, że wpadnę z przyjacielską wizytą. Powiem tak, oddacie moje zabawki po dobroci, to utne Wam tylko na pamiątkę po trzy paluchy i zapomnę o sprawie. No a nie będziecie chcieli po dobroci... Cóż gabinet Mannego to masakryczny syf, ale nada się, żeby kontynuować rozmowę w nieco mniej przyjacielskich warunkach.
Prawda, że koleś ma całkiem rozsądną i bardzo wielkoduszną propozycję. Tylko oddacie mu jego van z przemycanymi wszczepami i po sprawie. Wchodzicie w taki układ? Myslę, że tak... W mordę, zapomniałem, że nie macie żadnego vana. Nawet nie wiecie o jakim vanie mówi Triada...

: 10 lutego 2013, 23:20
autor: Keth
Klinika Mannego; Sun 26/07/2020; 0751hrs

Nagłe wrażenie nadciągającego omdlenia stało się już dla Hectora przejawem codzienności. Konfrontacja z chińską mafią była w tak skomplikowanej sytuacji ostatnią rzeczą, jakiej fikser by sobie życzył, zwłaszcza w okolicznościach skazujących trójkę przyjaciół na łaskę okrutnych członków triady.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu Garcia po prostu zaniemówił, język stanął mu kołkiem w gębie.

- Z tym vanem będzie kłopot, bo go nie mamy - odpowiedział po dłuższej chwili milczenia, nie odrywając oczu od obwieszonego złotem młodzika i chociaż nie przyglądał się bliżej biżuterii Chińczyka, domyślał się, że tamten nie nosił tanich plastikowych łańcuchów na podobieństwo Los Diablos, tylko prawdziwy czysty kruszec.

- Nigdy go nie mieliśmy. To była ściema, czysty przypadek. Sprawdzaliśmy Manny'ego, bo mamy trochę własnego stuffu, a na dzielni poszła plotka, że skurczybyk lubi kombinować z towarem bez płacenia. Pracujemy dla kogoś, kto lubi wiedzieć, z kim ubijać interesy, mieliśmy tego drania wybadać. Wyszło zajebiste nieporozumienie jak widzę.
Cholera, naprawdę nie wiem jak z tego wybrnąć! Komórka Lewego chyba została w apartamentowcu na Charter Hill, w każdym bądź razie Hector jej nie zabierał.

: 11 lutego 2013, 00:40
autor: koszal
Dlatego drogi przyjacielu ściemę tu wrzucasz o swojej stracie, gdyż żadnego vana stuffu nie miałeś. My zaś należymy do kogoś, jako człowiek interesu powinieneś to rozumieć. Zrobisz tu bałagan, ktoś gdzieś straci forsę i będziesz jego dłużnikiem. Nieopłacalny TEN interes.
-oddech maszynowej Kostuchy paradoksalnie uspokoił Czanego. Jeśli ta chwila miała być ostatnią w jego życiu, to odejdzie ze stylem. Żałował jedynie, że nie miał na sobie tych zajebistych ciuchów, które pożyczyli.

Poza tym gdzie ten idiota, który napierdolił głupot o jakimś Vanie? Wspominaliśmy mu jedynie o bagażniku Navarry. Vana mieliśmy pożyczyć, żeby sprzęt dowieźć. To wszystko.
Kto ma wizytówkę Panów detektywów?

: 11 lutego 2013, 00:44
autor: Keth
Ja mam i nie podkradaj mi pomysłu, albowiem to ja zamierzałem zaraz wyciągnąć telefon i demonstracyjnie zadzwonić pod podany nam numer, by mogli zlokalizować nasze położenie :P

Skubany Czarny, faktycznie nadajemy na tych samych falach!

: 11 lutego 2013, 12:55
autor: Jaz
No i co mam dodac? Gladzio przelicza szanse. Jak numer chlopakow nie wypali to na ziemie, przeturlac sie i strzelac.

: 11 lutego 2013, 18:35
autor: 8art
Południowe Śródmieście, Klinika Mannego; Sun 26/07/2020; 0751hrs

Garcia już miał sięgnąć po wizytówkę detektywów lub w taki czy inny sposób powołać się na policje, gdy przeszło mu przez myśl, że czymś takim mogli zastraszyć kilku gówniarzy w zaułkach China Town, ale mafię... Triady miały pewnie połowę gnojowiska w swojej kieszeni, a jeśli nie to fixer słyszał, co zwykli robić chińczycy z policyjnymi kapusiami. Delikwentów wieszano do góry nogami w plastikowych workach w miejscach takich jak to i napieprzano aż wiszący utopił się we własnej krwi i moczu.

Wilson widział wahanie fixera. Szybko spojrzał kątem oka do tyłu oceniając sytuację. Wyglądało, że póki co stanie dokładnie w wejściu było najrozsądniejszym co mógł zrobić. Z tyłu nadchodziło kolejnych trzech azjatów. Uskakując w bok każdy narażał się na ostrzał którejś ze stron, stojącej w gabinecie lub na parkingu. Stojąc jednak na środku przeciwnik nie mógł oddać bezpiecznego strzału, bez obawy ranienia swoich kumpli po drugiej stronie. Marna to była opcja, ale zawsze jakaś. Oczywiście do czasu, gdy któraś ze stron nie skoczy w bok schodząc z linii strzału. Triada wysłuchał tyrady Czarnego i Garcii, westchnął cicho:

- Och Manny twoja chujowa reputacja Cie daleko wyprzedza. Więc wygląda, że ja tu nie mam nic do roboty. Ok chłopaki. Wierze Wam póki co, ale jeśli skłamaliście i macie mój stuff to dorwę Was i zrobię z Was pierdolone, tłuczone kotlety. Rozumiemy się szmaciarze? Reszta to sprawa między Wami a Mannym. Mnie chuj do tego. Zbieramy się.

Triada zarządził i jego ludzie wciąż nie spuszczając broni z chłopaków zaczęli powoli przesuwać w stronę wyjścia, ku zdziwionej minie Mannego i jego goryla.


Wątek techniczny

Chyba jest w światełko w tunelu. Zakładam, że wszyscy na razie stoicie z podniesionymi rękoma w wejściu do kliniki. Torby tuż przed Wami pod Waszymi nogami.