Strona 49 z 70
: 07 stycznia 2013, 21:57
autor: Dobro
- Cicho, głupcze! Cokolwiek rozszarpało to zwierze, z pewnością nie zawaha się rzucić na nas! - syknął wściekle Zorian, rozglądając się po drzewach. Słyszał opowieści o wielkich nietoperzach, z pazurami jak brzytwy, które znienacka mogły spaść na niczego nie podejrzewających podróżnych, rozszarpując ich w mgnieniu oka. Dla aquilończyka nie miało znaczenia, że opowieści były snute podczas karczemnego pijaństwa po zakończonej służbie.
Stanął w miejscu i zaczekał na resztę ekipy.
: 08 stycznia 2013, 08:59
autor: koszal
A czegoście się tutaj spodziewali? Zasranych rusałek?
- warknął Vanko i zdecydowanym krokiem ruszył z obnażonym sejmitarem w kierunku, z którego dobiegał krzyk. Przeszedłwszy kilka kroków odwrócił się jeszcze ku zdezorientowanym kompanom i rzucił nie zwalniając kroku:
Skoro babsko wrzeszczy, to jeszcze żyje.
: 08 stycznia 2013, 09:38
autor: Araven
Czyli zmierzacie do źródła krzyku?
: 08 stycznia 2013, 10:58
autor: koszal
Vanko napewno, a jak sądzę i Druss dołączy, bo wyszedłby na tchórza w swoich kalkulacjach, chłopaki asekurują z tyłu. Jak z Tecumsehem i innymi nie wiemy.
: 08 stycznia 2013, 12:05
autor: Dobro
Dokładnie. Zorian zabezpiecza tyły, ciągle szukając celu dla bełta, załadowanego na kuszy.
: 08 stycznia 2013, 12:27
autor: Procjon
Tranicos tradycyjnie już skrada się z przodu, z napiętym łukiem.
: 08 stycznia 2013, 15:31
autor: Araven
Tranicos z Tecumsehem i Daulosem asekurowani przez resztę zmierzali za źródłem krzyku, który wiódł ich coraz głebiej na bagna, wreszcie znaleźliście odcisk dwóch łap z pazurami, w miejscu, gdzie winna przechodzić wzywająca pomocy kobieta.
: 08 stycznia 2013, 16:12
autor: Procjon
- A niech to szlag, trąd i cholera! - zaklął Tranicos, starając się tym razem, by nikt nie usłyszał jego słów. To przerastało jego możliwości jako tropiciela. Najpierw omal nie został stratowany przez ogromnego odyńca, a potem z wywieszonym językiem ganiał po bagnach za jakąś krzyczącą kobietą tylko po to, żeby zobaczyć odciski łap dwunogiego tygrysa... Tej tajemnicy nie rozwiązałby nawet król Conan, więc czego spodziewać się można po dwóch czarnych zabójcach, olbrzymie z siekierą, dwóch byłych żołnierzach (mówię tu też o Tranicosie), piktyjskim nie wiadomo kim i liguryjskim druidzie?
: 08 stycznia 2013, 17:40
autor: Dobro
- Drąg jej w dupe - mruknął Zorian, czający się za drzewem, z kuszą skierowaną ku dołowi. Podchwycił spojrzenie Vanko i Trecumesha, przywołując ich do siebie.
- Ruszajmy dalej. Pewnie jakaś piktyjska dziewka zbłądziła, i natrafiła na pume czy inne stworzenie Seta. Nic tu po nas. Zanieśmy tą przeklętą czaszkę i wracajmy do obozu - powiedział przyciszonym głosem, wciąż czując jeżące się włoski na karku.
: 08 stycznia 2013, 17:55
autor: Araven
Teraz słychać szyderczy śmiech z bagien, w miejsce poprzedniego wołania o pomoc. Druid Cadmon rzekł, dobrze prawisz Zorianie, wracajmy na suchszy teren. Cosik nas zwodzi na tych bagnach.
Czy chcecie jednak ścigac to coś co was nawołuje?
: 08 stycznia 2013, 18:28
autor: Procjon
Absolutnie nie! Najwyżej po zakończeniu scenariusza MG powie nam co nas tam czekało:)
: 08 stycznia 2013, 18:37
autor: Waylander
Do momentu usłyszenia szyderczego śmiechu Druss był zdecydowany szukać krzyczącej kobiety do skutku, pomimo tego że cała sprawa śmierdziała zasadzkę. Teraz sam już trochę nie wiedział co dalej. Z jednej strony sprawa śmierdziała czarnoksięstwem i ciągnęło go żeby wracać do głównego zadania. Z drugiej strony jeśli dzika zaatakował jakiś przeklęty demon albo czarnoksiężnik zamieniony w bestie, jak pojmany wcześniej przez nich szaman to odwrót wcale nie musiał gwarantować że kreatura się od nich odczepi.
- Co to może być Cadmonie? - zapytał się mając nadzieje że druid rzuci trochę światła na nieciekawą sytuacje.
Nie chcę się upierać przy dalszym ganianiu po lesie, tylko wolałbym przed zarządzeniem powrotu zastanowić się z czym możemy mieć do czynienia. Mi to wygląda na jakiegoś demon/upiora, w najgorszym wypadku polowanie na nas w wykonaniu wiedźm albo tego czarownika z bagien.
Po prostu nie wiem czy wycofując się teraz nie wystawimy się na atak w przyszłości na jeszcze gorszych warunkach.
: 08 stycznia 2013, 21:04
autor: Dobro
Szyderczy rechot postawił wszystkie włosy na ciele Zoriana dęba. Ręce mimowolnie zaczęły się trząść, a zimny pot zalewał mu plecy, powodując kolejne fale nieprzyjemnego chłodu strachu.
- Na Mitrę - wydusił z siebie i zaczął się powoli wycofywać, niesłysząc mowy cymerianina.
oooo, jeszcze troche i aquiloński wojak nasrałby w gacie. W każdym bądź razie, będzie za wszelką cenę forsował oddanie czaszki i powrót do Delamiry.
: 08 stycznia 2013, 22:04
autor: koszal
Vanko nerwowo zaczął szukać bukłaka.
Psia mać, gdzież go miałem...
- powiedział półgłosem do siebie, po czym ze zdziwieniem spostrzegł, że najwyraźniej nie ma ze sobą wina. W pierwszej kolejności spojrzał nerwowo na Drussa, lecz domyślił się szybko, że wielkolud pewnie wyrwałby mu bukłak siłą, niż uciekał się do podstępów.
Uwaga poddenerwowanego zamorianina skupiła się teraz na towarzyszach. Kolejno lustrował wzrokiem Tranicosa, Zoriana, na końcu Belvasa..
Nieee... - mruczał pod nosem... żaden z nich by tego nie uczynił
momentalnie wzrok jego skoczył ku Tecumsehowi, a umysł zaczęły wypełniać czarne myśli..
"Posiłki dotarły do Delamiry... zanosi się na wojnę... z pewnością ten stary kojot chce się wykpić z zapłaty i przywlekł nas na te zdradliwe bagna... "
Nagłe ukłucie niepokoju przeszyło grzbiet awanturnika spod ciemnej gwiazdy. Te myśli były jakieś drażniące, nazbyt mocno ingerujące w jego umysł, chaotyczne. Nie to, żeby inaczej myślał o piktyjskim ścierwojadzie, ale ten niepokój, dziwny, szorstki ruch w brzuchu...
"Ech... bukłak wina naprawdę załatwiłby sprawę... " -natrętna myśl nie chciała pozostawić go w spokoju. Szyderczy śmiech stał się jednak odległy, wręcz nieistotny.
Czyżbym tylko ja nie miał pietra?! Skłonnym sądzić, że wystraszył nas bagienny błazen. - rzucił dość głośno spoglądając po kompanach wyprawy znowu zastanawiając się który z nich skradł jego wino.
: 08 stycznia 2013, 22:47
autor: Procjon
Myśli byłego rangera kręciły się wokół Cadmona. Liguryjczycy szykują się na wojnę... Z Delamirą? Może ta czaszka to tylko podstęp aby zagarnąć moc artefaktu... Nagle Tranicos wpadł na pomysł sprawdzenia tej teorii. Odciągnął Daulosa na stronę.
- Czy tak dobry myśliwy jak ty zna jakieś kryjówki w pobliżu Delamiry? Pytam z leśnej ciekawości.
Potrzebuję: dobrej, trudnej do odkrycia kryjówki w okolicy Delamiry, samej czaszki szamana, ludzkiej czaszki(dowolnej, przecież to pobojowisko) i około tygodnia czasu. Aha, Tranicos nigdy nie pije podczas misji, więc niech Vanko szuka winowajcy gdzieś indziej:)