Strona 49 z 170

: 08 września 2013, 12:22
autor: deliad
Spoiler!
Jaką cholewę sprawdzasz? Dziadunio wspominał o cholewie swojego buta, a jego tu nie ma.

: 08 września 2013, 12:23
autor: Keth
Hihi, żartowniś z tego dziadunia... :P

: 08 września 2013, 14:18
autor: Dobro
- Zjawy nie ma, złotych krążków nie ma... za to są pełne brzuszki i za to dzięki ci, Piannie! - Heeej, tylko nie wstawajmy zbyt wcześnie, co? - zamamrotał jeszcze Drayaharus, po czym powędrował do pokoju.
Również udaję się spać.

: 08 września 2013, 15:48
autor: namakemono
- Mus nam czym prędzej na spoczynek się udać, noc jeszcze młoda, do ranka zdążymy snu nieco zakosztować. Jeno warto by wstać o świtaniu, coby gospodarza naszego i zleceniodawcę powitać. Jeno jak w pieleszach na barłogach nas zastanie, a sam uprzednio sprawy w karczmie obada, w gniew wielki wpaść może za śmierć pupila winą nas okrywszy. Zatem mus nam wstać i ogarnąć się zanim tenże powróci, coby u wrót go przywitać i naszą wersję od progu mu wyłuszczywszy czasu na złości nie dawać. Wtedy też kufelek Panu Uciech w podzięce za pomoc w wybawieniu z opresji tak wielkiej z gospodarzem wychylimy. Dzięki o Pianie, w potrzebie nas nie opuszczaj, jak do tej pory w zwyczaju to miałeś. Chwała niech będzie Panu Uciech. Dobranoc.

: 08 września 2013, 18:04
autor: 8art
- Pierunica bydzie dychać, mówia Wam. - Odezwał się w końcu, siedzący do tej pory dość cicho Barthur i klepnął w plecy Huskuna, który po takim przypływie przyjacielskich uczuć olbrzymao mało nie wywrócił się: - Takimi czarami to puma nie zabijesz

: 08 września 2013, 21:05
autor: Araven
Przed snem Balin myśli , gdzie są buty po jego dziadku.

: 09 września 2013, 06:30
autor: deliad
Spoiler!
Balin zrzucił z siebie zbroję i buty oraz z lubością rzucił na stojące w koncie łóżko. Na trzech pozostałych chrapali już jego towarzysze.

Balin pociągnął łyk piwa z zabranego z dołu kufla. Sen nie chciał do niego przyjść. Co też mogły oznaczać słowa dziadka. Cholewa jego buta? Co stało się z dziadkowymi butami? Niech pomyślę. Dziadek nosił tylko jedną parę butów. Były to buty robione przez znanego szewca w Olgrionie. Ponoć zrobiono je ze smoczej skóry. Dziadek, któremu na starość doskwierały stawy, chodził tylko w nich. Więc... Jak umarł, a jego ciało zaczęło się nienaturalnie szybko psuć. O, pamiętam te chmary much. Istny armagedon. Alchemik zniknął i nie było nikogo kto by potrafił balsamować zwłoki. Zorganizowałem więc szybki pogrzeb. Cmentarz znajdował się za miastem. Było to wzgórze otoczone przez kamienny mur, a groby znajdowały się wzdłuż spiralnej ścieżki wspinającej się na szczyt. Stało tam mnóstwo posągów w takim samym typie jak te w piwnicy. Tyleż, że krasnoludy miały własny sektor pod północnym murem. Pamiętam jak stałem nad grobem odprawiając pogrzeb. Wtedy zamknięto wieko trumny. Tak, pamiętam buty. Skóra pokryta zielonymi łuskami. Sięgały do połowy łydki. Sznurowane rzemieniami. Dziadek zabrał je ze sobą do grobu.

: 09 września 2013, 06:52
autor: deliad
Karczma "Spokojna Przystań", o świtaniu

Huskunowi śniło się jak goni go ogromna zjawa rengina. Pędził przed siebie mijając skrzynie i dziwaczne posągi. Jednak mimo wysiłków i forteli rengin był coraz bliżej. Uciekający goblin wbiegł do ciasnego i ciemnego korytarza, który okazał się ślepym zaułkiem. Pewny swej zdobyczy rengin zaczął obmacywać swój łup długimi czułkami.

Młody uczeń szamana obudził się gwałtownie i spadł z ławy. Zaspanymi oczami dostrzegł twarz wystraszonego karczmarze, który stał z drzewcem miotły wycelowanym w Huskuna. Pewnikiem nim go szturchał.

- Żyje ! - powiedział karczmarz na poły zaskoczony i uradowany - a co z resztą? Co ze zjawą? - zapytał gorączkowo.

- To będą te trupy czy nie? - słowa te wypowiedział stojący przy drzwiach bardzo wysoki i bardzo szczupły człowiek o ospowatej twarzy. Jego strój był czarny jak pióra kruka - nie mam czasu na łażenie po karczmach. Ostatnio jest sporo roboty. Jak nie masz nic innego to wezmę tego tu goblinia. I tak długo w mieście nie pożyje, a ja nie mam czasu jeździć w tą i z powrotem.

- Tylko bez takich krotochwili panie grabarzu, bo się jeszcze zlęknie i ucieknie. To jak mości goblinie. Żyjeta wszyscy? - zapytał ponownie karczmarz
Niespodziewanie nadszedł ranek, a wraz z nim karczmarz. Sądząc po towarzystwie karczmarza, on raczej nie wierzył w powodzenie waszej misji. Na dole w sali głównej znajduje się jedynie Huskun. Wszyscy pozostali poszli spać do pokoi na górze.

: 09 września 2013, 08:07
autor: namakemono
Mistrzu, co z moją deklaracją?

: 09 września 2013, 09:13
autor: Araven
Spoiler!
Jesteśmy w miasteczku, a na tutejszym cmentarzu jest dziadunio pochowany? Cholera...

: 09 września 2013, 10:08
autor: deliad
Zaspaliście. Dopiero szarówka. Pierwsze piania kurów. Czyli około 4 rano. Spaliście ze trzy godziny. Ale, Huskun trwa na warcie w sali głównej. Pianie kurów i rozmowa na dole budzi resztę.

: 09 września 2013, 10:11
autor: deliad
Spoiler!
Tak, dziadunio leży na cmentarzu koło Rotgan -kir.

: 09 września 2013, 10:21
autor: mordimer00
Mordil spał długo, po wszystkich tych jego przygodach w piwnicy goblin obudził się w pełni sił, wypoczęty choć trochę obolały, na jego ciele zostały jeszcze siniaki po ataku pumy, ale humor dopisywał Mordilowi.
Czas na jedzenie.

: 09 września 2013, 10:27
autor: Araven
Chodźcie na dół zobaczymy kto przylazł, Huskun pewnie zaspał na warcie...

: 09 września 2013, 10:34
autor: mordimer00
-Idut, idut aby gibko.
Mordil czuł potworne burczenie w brzuchu był głodny a wiadomo głodny goblin to....wszystko dookoła wyglądało jak smakowite kąski.