Południowe Śródmieście, Klinika Mannego; Sun 26/07/2020; 0925hrs
- Ej wstawaj! - Garcia podniósł powoli głowę, która wybuchła piorunującym bólem. Z jękiem bólu obrócił się na plecy. Stał nad nim Wilson. Prawego oka Gladzia nie sposób było dostrzec, oczodół miał kompeltnie zapuchnięty. Solo uśmiechnął się i fixer zoorientował się, że w klawiaturze Paula brakuje kilku zębów. Czarny siedział oparty o koło Nissana i trzymając wojskowy opatrunek na nosie.
- Kurwa, ja pierdolę, żyję... A gdzie nasz sprzęt? - Nagle ożywił się Garcia
Wilson tylko wzruszył ramionami:
- Nie ma. Czego się spodziewałeś, że zostawią nam? Ale i tak nie jest źle stary. Przynajmniej pozbyliśmy się Mannego. Kolo zniknął z całym majdanem.
- Co się działo? Mów Gladzio.
- Eeeee. Od czego by tu zacząć. No tak jak koks Ci wylutował, to Czarny się rzucił na Triadę. Nawet udało mu się go wyjebać na ziemię, no a potem to jak mu kolo wyjebał kolbą w łeb to szok. Zjechał zaraz po Tobie. Ja sięgnąłem po taser i przysrałem koksowi. Kurwa, żebyś widział jak nim rzucało. Ale długo się nie nacieszyłem, wyrwałałem z karata pare gongów od tych cwaniaków i przywąchałem asfalta. Widziałem jak jeszcze Was tam przytulają z butawców. A potem to już średnio kumam. Napewno przekopkę dostałem i któryś mnie taserem poczęstował. Jak się ocknąłem, to już tu nikogo nie było. Nasze Vipery zajebali i tasery. Chociaż chuj ich tam wie. Leżeliśmy tu tak długo, że każdy mógł nas obrobić ze wszystkiego.
Dopiero teraz Garcia spojrzał na podskórny zegarek. Nie mógł w to początkowo uwierzyć, ale od zadymy minęło niemal półtora godziny. Tak długo jeszcze chyba nigdy w życiu nie był bez filmu, nawet po popijawach na starym kwadracie.
- Zapierdolę wszystkich... Porozpierdalam ich na atomy - Wycedził nosowo Czarny: - Jeszcze kurwa Navarrę zdemolowali.
Garcia podniósł się powoli, przezwyciężając ból i spojrzał na auto. W istocie, lampy były powybijane, a tapicerka pocięta nożami:
- Manny za to zapłaci...
Chyba po wszystkim. Zniknęły wasze torby z peemkami i wasze tasery. Nissan będzie wymagał trochę wiecej kosmetyki, ale nadaję się do jazdy. Ale wciąż żyjecie Dobra rzecz to taka, że Manny zniknął bez śladu z całym majdanem, więc poniekąd zrobiliście więcej niż Kitty mogłaby się spodziewać. Co dalej?
EDIT: Trochę zmieniłem deklarację Wilsona, ale wstawiłęm posta zaraz po Jazie. Mam nadzieję, że to nie będzie jakiś wielki problem. Jak coś to daj znać i się zmieni;)