Strona 50 z 170

: 09 września 2013, 15:47
autor: namakemono
Mistrzu, akceptuję taką odpowiedź. Bo już miałem robić burdę, a w gniewie jestem straszny!

Trzeba wstać, zejść na dół, wytłumaczyć się przed szynkarzem i zjadłszy cosik i wypiwszy chwalić Piana, czyż nie?

: 09 września 2013, 21:38
autor: Keth
Karczma "Spokojna Przystań", o świtaniu

Nie potrafiąc się powstrzymać Huskun ziewnął potężnie, rozwierając gębę tak szeroko, że omal mu nie pękła skóra w kącikach ust. Z środka zębatej paszczęki buchnął wyjątkowo nieświeży oddech, będący w przeważającej mierze odorem spożytych poprzedniego wieczoru trunków. Karczmarz i towarzyszący mu człowiek natychmiast cofnęli się o krok, porażeni cuchnącym oddechem zaklinacza.

Goblin pozbierał się z drewnianej podłogi, wciąż usłanej kawałkami ogryzionych wołowych kości i skrawków przeżutego niechlujnie chleba. Otrzepawszy z wyniosłą miną rękawy spojrzał na górujących ponad nim przybyszów, siląc się na równie wyniosły co mina ton.

- Wszyscy żywi, panie gospodarzu - oznajmił wysuwając dumnie podbródek i wydymając wargi w sposób jeszcze bardziej uwydatniający przerośnięte kiełki - A co lepsiejsze, wasza zmora precz poszła. Była tu, wszelako poległa sromotnie, bośmy ją chwacko oporządzili.

Karczmarz i jego kompan wymienili między sobą wyraźnie zdumione spojrzenia, jakby nie dowierzając słowom goblina albo też ich nie rozumiejąc. Ta druga ewentualność bardzo strapiła Huskuna, który po pobycie w zamku Nieulękłych gotów był dowodzić, że zjadł wszystkie rozumy i w ramach tej konsumpcji poznał też wszelkie niuanse asseryjskiej mowy.

- Moja chcieć powiadać, zmoraka dawałta drapaka - oświadczył niepewnie unikając doboru zbyt skomplikowanych wyrażeń, przeciągając nadmiernie każde słowo i zasadniczo robiąc z siebie pośmiewisko w stylu wiejskiego głupka - Insze druhaki śpikają, ale zara tukej zlezają.
Mam nadzieję, że karczmarz zacznie skakać z radości!

: 10 września 2013, 10:39
autor: deliad
Karczma "Spokojna Przystań", o świtaniu

Słysząc wyniosłą przemowę goblina grabarz wywrócił oczyma, warknął coś o zawracaniu dupy i wyciąganiu z łóżka. Nie czekając na słowa karczmarza wyszedł trzaskając drzwiami.

Karczmarz natomiast to bladł to się czerwienił, nerwowo maszerując w tą i z powrotem po izbie. Wyglądał na człowieka, który z jednej strony nie chce zbyt prędko uwierzyć w szczęście, które go spotkało, aby się srodze nie zawieść. Z drugiej strony szarpie nim nadzieja na szczęśliwe zakończenie całej sprawy.

- Macie... - zapiszczał i odchrząknął - Macie pewność? Już nie raz zabijano zjawę, a po kilku nocach wracała. Dlaczego wam się zdaje, że teraz poszła sobie na dobre? - zapytał pochylając się, aby spojrzeć goblinowi prosto w oczy.

Widząc w nich jedynie szczerości i efekty wczorajszej libacji, odszedł i nie wstrzymał, wyrzuciwszy ręce w powietrze zacisnął je w pięści.

- O, jakież byłoby to szczęście, gdyby ta karczma zaczęła przynosić zyski nie straty! Gdyby ta parszywa zmora się wyniosła i ludzisk nie straszyła. Jeszcze bym jej złą sławę na dobrą monetę przerobił. Zmieniłbym nazwę na "Pod zieloną zjawą", albo "Pod duchem obżartuchem". Jak ci się widzi - obrócił się w stronę Huskuna- "Niebiańska Tawerna". Hmmm. Puści się plotkę, że tak mamy dobre trunki, że klienci nawet po śmierci przychodzą się napić. Dobre? Rozsławię was i wasze dzielne czyny....

Tymczasem ze schodów zaczęli schodzić kolejni Nieulękli, do których dotarła dalsza część monologu karczmarza.

.... Będziecie sławni. U mnie zawsze znajdziecie ciepły kąt, gorącą strawę i mocne napitki. Zresztą już podaję. Tylko mi tu siadajcie i opowiadajcie dokładnie jak to było. Tak opowieść zasługuje na... O tu mam. Wino z Olgrionu, świetny rocznik. Musimy wam nadać jakąś chwytliwa nazwę. Pogromcy Duchów, Egzorcyzmersi, albo Zjawotępiciele. Gawiedź to lubi. Pomyślimy nad tym jeszcze.

Karczmarz nie przestając gadać zastawia stół. Musi być, że zaraza ruszy do kuchnie, a tam wrota piwniczki otwarte...

: 10 września 2013, 15:28
autor: namakemono
- O, to to. - Gusłkowi księżyc wykwitł na twarzy, gdy usłyszał o mocnych napitkach - Mus nam Pianowi podziękować za pomoc w zjawy rozbrojeniu. A że przeróżnistych specyfików, które w obrzędach używać żem jest zobligowany, znajdziem w tym gościnnym przybytku, przeto trwonić nam czasu nie wypada, bo Pan Uciech gotów łaski swe cofnąć i na powrót dach twój zjawami przebrzydłymi wypełnić. Pamiętać jeno wypada, że czym mocniejsze one będą, tym lepsza immunacyja na przybytek ów się roztoczy. Zabiegi dziękczynne wypełniwszy, spokój na wieki miejscu temu zapewniając, chętnie i z odpoczynku skorzystamy, bośmy strudzeni walką wielce.

: 10 września 2013, 15:38
autor: mordimer00
-Te we twoja zemia bec czorny pujk jakowes, te tam onego we flaczi zemia wsodzat?
Południowo gobliński:
Spoiler!
-Te we twoja zemia bec czorny pujk jakowes, te tam onego we flaczi zemia wsodzat?
-Ty w twoim dole w ziemi jest jakiś czarny kot, ty tam go we wnętrze ziemi wsadziłeś?

: 10 września 2013, 15:51
autor: Araven
Panie karczmarzu i reszta, proszę się tu z szacunkiem wyrażać o zjawie, bo to mój dziadunio był. Jakem tan Balin słowem ręczę, że dziadunio nie wróci. Jak wy panie karczmarzu uczciwie z nami postąpicie.

Wiecie pewne szkody w mieniu ponieśliście w wyniku naszej akcji, ale trochę bałaganu w piwnicy waszej to chyba nie jest problem wielki karczmarzu?. Musielim wejść do piwnicy, bo straszne hałasy tam były, się okazało co zjawa pumę wystraszyła i to puma bałaganu narobiła, mus było kota uciszyć... Kompani moi mogą zaświadczyć co prawdę mówię.

Ew. jak to jednak problem, to mogę poprosić zjawę dziadunia aby wróciła z kolegami z zaświatów.

Z grubsza w tym tonie ściemniam karczmarza.

: 10 września 2013, 16:55
autor: 8art
- Ale do weselicha bydzie zdrowa. Ja wam mówia! - Barthur z szerokim uśmiechem klepnął karczmarza w plecy, tak że mało nie wypluł jedzonego jabłka. Potem dodał jeszcze ciszej, klepiąc głowicę półtoraręcznego młota:

- Ja żech jom ino chcioł pyrlikiem ogłuszyć, ale żech nie zdążył, bo jakiś ciul jom huknął czarem w strachu za wcześnie. No i regliny mocie karczmarzu w piwniczce, może Wam je wyłapać?

: 10 września 2013, 18:23
autor: Araven
Te rengliny to mogą wam całą agawę zeżreć, tym bym się teraz martwił, a puma jako Barthur godo, zdrowa będzie, za niedługo. To jeszcze 2 tygodnie u was mieszkamy i żywimy się za darmo?

Wiecie, coby ludziom opowiadać czego my dokonali, co klientów wam przysporzy, no i co by się upewnić, że zjawa nie wróci. Czyli robimy to wszystko dla waszego dobra, tacy z nas dobrzy ludkowie i gobliny...

: 10 września 2013, 19:37
autor: mordimer00
-Jezle desza sa widzec to łapuch onego rengina i dowac deszowi jakowe jesc, Balinowe krasnale godac jak ta robic.
Południowo gobliński:
Spoiler!
-Jeśli duch się pojawi to złap tego rengina i podaj duchowi jako posiłek, Balin powie ci jak to zrobić.

: 11 września 2013, 07:51
autor: deliad
Karczma "Spokojna Przystań", o świtaniu


Na twarzy karczmarza zagościła konsternacja i lekkie zakłopotanie, więc uczynnie Mordil powtórzył swoje słowa i wpakował do ust kolejny kawałek placka z agawy grubo posmarowanego smalcem ze skwarkami.

-Te we twoja zemia bec czorny pujk jakowes, te tam onego we flaczi zemia wsodzat?


Karczmarz spojrzał z innych Nieulękłych szukając pomocy. Zawiła mowa goblina była dla niego niemal całkowicie niezrozumiała. Wyjaśnieniami posłużył Balin, którego zaczynało już mierzić złe wyrażanie się o jego dziadku, który nie mógł zaznać spokoju po śmierci, w wyniku implikacji jego zgonu z ruchawką przeciw kapłanom Morghlitha.
Krasnolud zdmuchnął piwną pianę z wąsa i rzekł.

-Panie karczmarzu i reszta, proszę się tu z szacunkiem wyrażać o zjawie, bo to mój dziadunio był. Jakem tan Balin słowem ręczę, że dziadunio nie wróci. Jak wy panie karczmarzu uczciwie z nami postąpicie. Wiecie pewne szkody w mieniu ponieśliście w wyniku naszej akcji, ale trochę bałaganu w piwnicy waszej to chyba nie jest problem wielki karczmarzu?. Musielimy wejść do piwnicy, bo straszne hałasy tam były, się okazało co zjawa pumę wystraszyła i to puma bałaganu narobiła, mus było kota uciszyć... Kompani moi mogą zaświadczyć co prawdę mówię.

Karczmarz pokiwał głową i powiedział nieco zasmucony.

- Ja zakaz schodzenia do piwnicy, żem dla waszego bezpieczeństwa postawił. Marika... Marika jedzenia pilnowała, bo w piwnicy jakoweś robactwo się zalęgło. Agawę wyżera, sra po kontach.Nie chciał ja mówić, bo to zła reklama dla każdej jadłodajni. Marika przepłaszała to tałatajstwo. Szkoda jej po porządna z niej kocica była. Ale skoro mus wam było wejść do spiżarni. Swoją drogą dziwaczne te podpiwniczenie, co nie? To pewnie po tych ruinach reptiliońskiego miast na których Rotga-kir wyrosło.


Barthur oderwał się od wiosłowania w misie z jajecznicą i opluwając Huskuna i uderzając łapskiem stół dla poparcia swoich słów rzekł.

- Ale do weselicha bydzie zdrowa. Ja wam mówia! - Barthur z szerokim uśmiechem klepnął karczmarza w plecy, tak że mało nie wypluł jedzonego jabłka. Potem dodał jeszcze ciszej, klepiąc głowicę półtoraręcznego młota - Ja żech jom ino chcioł pyrlikiem ogłuszyć, ale żech nie zdążył, bo jakiś ciul jom huknął czarem w strachu za wcześnie. No i regliny mocie karczmarzu w piwniczce, może Wam je wyłapać?

W czasie gdy karczmarz odzyskiwał oddech po okazanej przez Barthura życzliwości dało się słyszeć słowa Balina.

- Te renginy to mogą wam całą agawę zeżreć, tym bym się teraz martwił, a puma jako Barthur godo, zdrowa będzie, za niedługo. To jeszcze dwa tygodnie u was mieszkamy i żywimy się za darmo? Wiecie, coby ludziom opowiadać czego my dokonali, co klientów wam przysporzy, no i co by się upewnić, że zjawa nie wróci. Czyli robimy to wszystko dla waszego dobra, tacy z nas dobrzy ludkowie i gobliny...

-Jezle desza sa widzec to łapuch onego rengina i dowac deszowi jakowe jesc, Balinowe krasnale godac jak ta robic
- dorzucił Mordil

Karczmarz spoważniał i aż uniósł się nad stół.

- Jakem gadał. Jakem gadał. U mnie słowa bardziej warte niż złoto. Możecie mieszkać nawet nie dwa tygodnie, a cztery. Jadła i napitków szczędzić wam nie będę. A, jeżeli w tym czasie pozbędziecie się tych pasożytów z piwnicy, to i można z nich dania robić, jako goblin prawi. Może ktoś się na nie skusi skoro się dowie, że to zjawy odpędza. Będziecie żywym dowodem, że karczma od tej.... biednej .... zagubionej duszy uwolniona i że na każdego pot... znaczy się poszkodowanego przez złe bóstwa, znajdzie się sposób. A tera jedzcie pijcie i wypoczywajcie, a i Pian czcijcie - tu skłonił się ku Gusłkowi, który z nabożną czcią otwierał omszałą butelkę, wybornego olgriońskiego wina - a ja idę rozgłosić, że karczma już wolna i że pierwszej dziesiątce co u mnie pokój najmie, to cenę obniżę. Miasto pęka w szwach, to trza wykorzystać. A, na waszą cześć karczmę nazwę "Pod wesołym Goblinem" - słowa karczmarza ucichły dopiero w pewnym oddaleniu od karczmy.

: 11 września 2013, 08:18
autor: namakemono
- Chwała niech będzie Panu Uciech! Za twą dobroć, szczodry karczmarzu, w intencji twej osobistej pomyślności u Piana uczynię wstawiennictwo. Wybłagać się postaram, by szczęście twe i karczmy powodzenie proporcjonalne było do dobroci twej wobec Pana naszego wysłanników okazanej. W mig z mym wiernym uczniem stosowne obrzędy odprawimy. Rychło uczynić to musimy, bo czuję, że w gardle mam suchość wielką. Huskun! Gdzieś się podział urwipołciu! Migiem idźże za gospodarzem naszym, beczułkę trunku wytoczyć mu trza pomóc!

: 11 września 2013, 09:13
autor: Araven
Słuchajta gobliny i insze stworzenia, zjawa, znaczy zjawa dziadunia powiedziała mi o spadku moim po dziaduniu.

Jest problem , bo dziadunio dawno zakopany na cmentarzu, a to co dla mnie miał jest w jego bucie, mata jakiegoś pomysła jak tu dziadunia wydostać z owego grobu coby nas nie złapali, a potem trza go znowu zakopać.

Mówię to jak karczmarz się oddali.

: 11 września 2013, 09:44
autor: namakemono
- A czy to godzi się dziaduniowi czcigodnemu wieczny odpoczynek zakłócać? No ale skoro o tym mówisz, to pewno od dziadunia błogosławieństwo żeś dostał. Ja se myślę, że może na razie dziadunia ostawmy w pokoju, przecie jeszcze mamy tu misję do wykonania. Obaczym, czy okazja jaka się nie natrafi. Plan musimy mieć dobry, coby nas nie ucapiono i za nekromantów jakowychś nie wzięto. Cóż by to były za tarapaty!

: 11 września 2013, 13:52
autor: mordimer00
Mordil wsłuchiwał się w słowa mówiących a szczególnie tego krasnala u którego widział ładny duży topór, goblin musi z nim pogadać na temat broni ale to potem. Gobos myślał intensywnie co dawało jego twarzy bardzo dziwne oblicze nawet wyglądało to jak spazmy bólu. W końcu rzekł:
-Jo czec coby czlowieki czasnik rejec swoje umerce i ta ze sztela ojce czlowieki, tedy prosba ojce ta miasto o te.
Południowo gobliński
Spoiler!
-Jo czec coby czlowieki czasnik rejec swoje umerce i ta ze sztela ojce czlowieki, tedy prosba ojce ta miasto o te.
-Słyszałem, że ludzie czasami wykopują swoich zmarłych i to za zgodą wodza ludzi, może trzeba poprosić wodza tego miasta o to.

: 11 września 2013, 14:06
autor: Araven
Dobrze gadasz Mordil. Nalejcie mu coś mocniejszego bo się biedak zmęczył tym myśleniem.
Balin myśli na podstawie swej wiedzy jako kapłan i tan, czy da radę jakoś legalnie uzyskać prawo otwarcia trumny z ciałem dziadka.