PBF - Jaśmin i wiśnia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 października 2015, 22:55

Northside, 19 grudnia 2021, 22:55

Milczący przez cały czas zabiegu Zhu obrzucił Clarensa spojrzeniem, w którym oprócz pewnej rezerwy pojawiła się pewna nuta zainteresowania. Pochyliwszy się nad pacjentem Azjata wytłumaczył coś ofierze. Medyk nie miał pojęcia, co właściwie było treścią konwersacji, ale na pacjencie wypowiedziane przez Zhu słowa wywarły spore wrażenie.

Jakby zapominając o swej zagrażającej życiu ranie, Chińczyk spróbował podnieść się z sofy pokrzykując coś jednocześnie słabym głosem. Kilku pobratymców natychmiast przycisnęło go do prowizorycznego posłania, czyniąc jeszcze większy zgiełk.

Wszyscy zaczęli się też oglądać w kierunku jednego z członków grupy, przez cały czas trzymającego się na dystans od reszty. Młody ów człowiek sprawiał wrażenie wyraźnie zafrasowanego, a pokrzykiwanie rannego Chińczyka jeszcze ten stan pogorszyło. Oparty wciąż o ścianę Eduardo stężał w ułamku sekundy, gdy doprowadzony do ostateczności obiekt wyzwisk odrzucił w bok połę kurtki i wyszarpnął zza paska spodni pistolet.
To pewnie sprawca awantury, nożownik-bratobójca! Mieszacie się w spór czy zachowujecie neutralność?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 28 października 2015, 09:13

Nie zarobić 259eS a zarobić głupio kulkę to zasadnicza różnica. Clarens zachowuje spokój ponieważ to nie pierwszyzna kiedy ktoś za profesjonalna usługę medyczna próbuje zapłacić przez wymachiwanie gnatem. Zawsze wtedy próbował przegadać temat ale nie robił gwałtownych ruchów. No bo przecież zawsze można pachenta dojechać za dwa trzy dni przy pomocy mięśniaka od Gonza...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 października 2015, 16:19

Gonzo nie miał zamiaru brać czynnego udziału w sprzeczce azjatów, ale wyciągnięty pistolet podziałał na latynosa niczym płachta na byka. Warknął do Zhu ze stoickim spokojem:

- Powiedz temu siuśkowi, żeby wsadził sobie tę zabawkę w dupę i odstrzelił cojones od środka, bo jak Clarensowi albo mnie włos z głowy spadnie, to klnę się na mojej świętej pamięci babcie Marie Conchite los Jesus, że odstrzelone jajka będą jego najmniejszym problemem. My tu jesteśmy zacerować waszego amigo, a nie brać udział w rodzinnych sprzeczkach. Jak chcecie się pozabijać, to zróbcie to jak już wyjdziemy. Clarens może potem ewentualnie pozszywać rannych po standardowym cenniku. Comprendo?
no nie, znowu nam grożą bronią. Gonzo wrzuca swoje 3 grosze z uzyciem mocnej Perswazji

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 października 2015, 22:04

Northside, 19 grudnia 2021, 22:56

Ostre słowa Gonza poszły w pustą przestrzeń, ale też fikser z miejsca pojął, że Chińczyk nie zamierzał grozić bronią żadnemu z obcych. Jego wściekłość obróciła się przeciwko trzymającym sztamę towarzyszom, najpewniej zagorzałym poplecznikom biedaka rozciągniętego na zakrwawionej sofie.

Eduardo nie rozumiał ani słowa z narastającej błyskawicznie zwady, ale odnotował wprawnym okiem, że co najmniej trzech Azjatów zaczęło się poruszać znacznie szybciej od przeciętnego człowieka, dowodząc tym samym posiadania całkiem niezłych cyberacji poprawiających osiągi ciała.

Jednym z tych szybkich był Zhu. Ściskający odbezpieczoną Berettę Chińczyk wydawał się w równym stopniu wściekły, co przerażony, ale choć strach dodawał mu szybkości, Zhu nie dał ziomkowi żadnej szansy.

Eduardo pomyślał w pierwszej chwili, że coś mu się po prostu przywidziało. Coś błysnęło w mętnym świetle neonówek, w powietrzu pojawił się rozbryzg krwi. Trzymająca pistolet dłoń Azjaty oddzieliła się znienacka od reszty kończyny, spadła pod nogi zszokowanego gangstera.

Strząsając z monokrystalicznych cyberszponów czerwone krople, Zhu przysunął się niemal tanecznym krokiem w stronę drugiego Chińczyka i uderzył go kantem uzbrojonej w morderczy oręż dłoni w grdykę.

Charcząc i krztusząc się śliną, mężczyzna upadł na kolana z wytrzeszczonymi oczami i siniejącą twarzą. Zhu natychmiast stracił zainteresowanie swą ofiarą, schylił się w przód podnosząc z podłogi odciętą dłoń Azjaty. Monokrystaliczne ostrza wsunęły się bezszelestnie w wierzch jego prawej ręki.

- Tien nie ma czym zapłacić za leczenie Kima - oznajmił nienaturalnie opanowanym tonem spoglądając na Clarensa - Nosi szpony, ale zawsze wolał pistolet. Moim zdaniem, złe preferencje. Potrafisz wydłubać je z mięsa?

Zhu zawiesił pytanie w powietrzu, ale nie czekając na odpowiedź cisnął kawałek ludzkiego ciała prosto w wyciągnięte odruchowo ręce Białasa.
Zapłata w towarze - może być? W zależności od modelu cyberszpony warte będą 200-400 euro, ale trzeba je najpierw faktycznie oczyścić, a potem znaleźć pasera.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 października 2015, 22:18

Gonzo schował twarz w dłoniach i kiwając lekko głowo wymamrotał tylko cicho:

- Żenada puta medre, żenada...

Potem spojrzał pytająco na Clarensa, zastanawiając się czy jego ziomek będzie potrafił dobrać się do cyberwszczepu jaki miał się stać barterową zapłatą za leczenie Kima, Srima czy jakiegoś tam innego Ima.

Spokojnym, opanowanym głosem powiedział do Zhu:

- Normalnie nie robimy transakcji barterowych bracie, tylko El Docctore kasuje eurobaksy za usługę, ale sytuacja jest szczególna i nie mamy dziś czasu czekać jak przydupasy, aż ziomuś zarobi na leczenie kuzyna. Także tym razem w drodze wyjątku powiedzmy że rozliczymy się "od ręki". Macie jakiś lód i worek na łapsko?
ile nam zejdzie zeby dostac sie na umowione miejscezeby zrobic karte Mulan? Bo jak krotko to za stosowna oplatą Clarens moze ustabilizowac Tiena. Wezmiemy spluwe w rozliczeniu, chyba ze Zhu utnie mu Studda:o

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 października 2015, 23:07

Northside, 19 grudnia 2021, 22:56

Zhu machnął ręką w kierunku wciśniętej w kąt lodówki, rzucił coś szczekliwie do swych kompanów. Jeden z nich doskoczył do urządzenia i otworzył je wywalając z rozpędu na podłogę kilka puszek schłodzonego Grzmota.

Gonz nie przestawał marszczyć czoła, bo końcowy etap transakcji zdecydowanie nie przypadł mu do gustu. Fikser preferował rozliczenia gotówkowe, mimo związków z licznymi paserami nie przepadał bowiem za upłynnianiem towaru. Sytuacje podobne do obecnej trafiały mu się względnie rzadko, ale niezmiennie budziły niezadowolenie.

Szperający w lodówce Chińczyk wyciągnął z niej w końcu plastikowe opakowanie pełne pokruszonego lodu do drinków. Znokautowany przez Zhu Tien zaczął w międzyczasie dochodzić do siebie, charcząc wciąż rozpaczliwie i brudząc podłogę tryskającą z kikuta ręki krwią.

- Możesz mu zatamować krwotok? - zapytał z budzącą przerażenie obojętnością Zhu, podnosząc z podłogi upuszczoną przez Tiena broń - Dostanie nową dłoń, ale najpierw musi na nią zapracować.
W przeciągu godziny musicie spotkać się ponownie z Bobem, przejąć Chinkę (o ile fikser Wam ją odda, a nie z Wami pojedzie) i dostać się pod wskazany przez Garcię adres. Opatrzenie Tiena zajmie jakiś kwadrans, wystarczy przypalić mu kikut miniaturowym palnikiem (Clarens ma jeden taki w walizce).

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 28 października 2015, 23:29

Przypalam a jakże. Przecież jeszcze do mnie po te pazurki wróci odkupić a może i nowa rękę doszyć.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 29 października 2015, 19:29

wyjeżdzam i do niedzieli może być problem z pisaniem
sorki
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2015, 17:24

Northside, 19 grudnia 2021, 23:10

Kumple Zhu z oczywistych powodów nie darzyli okaleczonego krajana sympatią, ale dwóch z nich pomogło niechętnie medykowi i przytrzymało zszokowanego Tiena, gdy Clarens przypalał mu kikut przedramienia. Monokrystaliczne szpony Zhu pozostawiły po sobie czyściutką ranę, idealnie gładko przecinając mięśnie, ścięgna i kość.

Sam szok nie wystarczył, aby system nerwowy rannego całkowicie zignorował słane przez ciało bodźce. Dotknięty gazowym płomieniem palnika, Tien wrzasnął na całe gardło. Sekundę później ucichł, zwiotczał tracąc miłosiernie przytomność. Zadowolony z takiego obrotu sprawy, Białas spryskał poczerniałą ranę z osobna środkiem odkażającym i preparatem silnie znieczulającym ból, a potem założył na kikut porządnie wyglądający opatrunek.

- Musisz się z nim tak pieścić? - mruknął przez wyszczerzone w fałszywym uśmiechu zęby Eduardo - Czas nam sie kończy, Garcia czeka. Kilka patoli przeleci nam koło nosa za friko.

- Friko? - Clarens uniósł znacząco brwi, wrzucił medyczne przybory do walizki i kiwnął głową Zhu. Chińczyk siedział na przywleczonym skądś do magazynu bujanym fotelu, popijając Grzmota i rozmawiając przyciszonym głosem z leżącą na posłaniu ofiarą nożownika. Zoperowany przez Clarensa Chińczyk pozostawał przytomny, chociaż grymas na jego twarzy zdradzał, że zapewne wolałby raczej w obecnej sytuacji stracić na dłuższy czas przytomność.

- Co do tego tutaj, ryzyka zakażenia praktycznie nie ma - powiedział czarnoskóry medyk celując serdelkowatym palcem w Tiena - Bardzo czysta rana i dobrze zabezpieczona. Jakby coś się zaczęło paskudzić, znacie mój numer, ale widzę jak kolesia lubicie, więc chyba nie mam co liczyć na telefon, co?

Zhu nic nie odrzekł, wzruszył ramionami w sposób, który mógł znaczyć wszystko. Jeden z jego towarzyszy, rzucający na plamę krwi Tiena podarte na mniejsze kawałki papierowe ręczniki, zaśmiał się na dźwięk słów Clarensa w bardzo nieprzyjemny sposób.

Wyglądało na to, że zbyt ochoczo sięgający po nóż Azjata stracił przychylność swoich pobratymców, a to w mrocznym chińskim półświatku nie wieściło mu niczego dobrego.

- Nie musicie powtarzać, że kiepsko stoicie z kasą - dodał Clarens łapiąc za metalowy uchwyt walizki - Wybredny nie jestem, wezmę w rozliczeniu jego spluwę, komuś się opchnie.

Zhu zerknął na leżący w rogu sofy pistolet Tiena. Teraz on dla odmiany uniósł brwi.

- Dostałeś jego szpony, nie wystarczą? -zapytał Chińczyk, charakterystycznym dla siebie obojętnym tonem - Aż tak bardzo cenisz swoje usługi?
Kwestia kompletnej zapłaty za robotę Clarensa pozostaje otwarta. Jeśli o pozostałe plany idzie, przypominam, że ktoś z Was musi się umówić jak najszybciej z Bobem, bo Indianiec ciągle czeka na informację, co dalej z dealem - na razie tylko potwierdził, że wchodzi w interes. Musicie go ściągnąć z powrotem do centrum, jak najszybciej, za godzinę musicie być pod podanym Gonzowi adresem, gdzie czeka na Was ktoś władny przygotować lewą kartę ID!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 31 października 2015, 18:26

kurde, myślałem, że dałem posta w którym informuje Boba o adresie, ale nie:o O losie słodki, ale ci latynosi rozkojarzeni! Czym predzej piszczam esa do Boba z adresem w pobliżu. Do Garcii podjedziemy już jedną furą, albo Subarynką Indianina albo moim Lovewagonem;)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 01 listopada 2015, 00:27

W normalnej sytuacji Biały by się jeszcze trochę podroczył o spluwę ale tym razem mieli do zrobienia jeszcze jeden deal.

- Dobra już dobra, tak se tylko żartowałem. Ale wiesz dobrze, że powinienem coś za to dostać. Tyma razem na koszt firmy chłopaku. - Powiedział ostatnie słowo do leżącego z uciętą dłonią - A tak na przyszłość to po prostu następnym razem zapytaj czy się nie da odrobić usługi za usługę. Na przykład Gonzo mógłby ci znaleźć fuchę gdzie byś odrobił a tak to... No nic, lecim. - powiedział zwijając torbę - Sorry, że nie podam ręki wam ręki na odchodne ale nieco nam się spieszy.
Rzucił na odchodne, wrzucając uciętą dłoń do bocznej przegródki z uspokajaczami.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 listopada 2015, 21:59

Northside, 19 grudnia 2021, 23:14

Gonzo wsiadł do samochodu i wsadził kluczyk w stacyjkę otrząsając jednocześnie z deszczówki buty. Clarens wgramolił się w międzyczasie na własne miejsce, wsadzając pod fotel bezcenną walizkę.

- Widziałeś jak Zhu go chlasnął? - zapytał retorycznie Białas - Ja pierdolę, żółtek jest cholernie szybki. Podobno stary Lao skąpi młodzikom na wszczepy, ale wierz mi, to nie był żaden szmelc. Obstawiam Otake albo Sanyo, na pewno drugiej generacji.

- Lepiej z nimi nie pogrywać, a ty się chciałeś użerać o tanią spluwę - rzucił ponad kierownicą Eduardo, przekręcając jednocześnie kluczyk wozu. Rozrusznik zacharczał niepokojąco, ale po kilku sekundach przestał wydawać z siebie denerwujące odgłosy i zagrał w miarę równą nutą jałowego biegu.

- To gdzie teraz? - spytał Clarens wyciągając z kieszeni spodni lekkiego skręta na bazie mieszanki pejotlu i marihuany.

- Garcia kazał przyjechać o północy na Dwudziestą Aleję, numer 2297. Mamy szukać "Kociego Grajdołka", czym by to coś nie było.
No to w drogę na następne spotkanie! Przypomnę tylko, że uciętą dłoń trzeba będzie "obrobić" do kilkunastu godzin, inaczej zacznie się po prostu psuć.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 listopada 2015, 22:20

- Dwudziesta Aleja... Dwudziesta Aleja... - powtórzył kilkakrotnie Gonzo starając sobie w myślach zwizualizować okolicę: - Ty Białas, tam nie ma McDrive'a z tym dużym parkingiem?

Clarens kiwnął głową. Tamtejszy Mcdonald dobrze zapadł medykowi w pamięć:

- A owszem. Mordziaty jak go kiedyś cerowałem powiedział że tam serwują najlepsze nagetsy w mieście. Zapierdałem autobusem przez pół miasta i kumasz, że się po nich strułem i rzygałem przez dwa dni.

- To wtedy puściłeś pawia prosto w ryj BadAssa?

- Nie no co ty, wtedy się najebaliśmy syntowiniaczem. To było jeszcze zanim moja sis go tu przysłała.

- Nieważne. Tam jest duży parking. Tam się umówię z Bobem.

Mówiąc to Gonzales odpalił sprzęg i puścił neuralną komendę do złacza telfonu komórkowego:

*** Bądź o północy na parkingu Mcdonalda przy Dwudziestej Aleji. Transakcja płatna gotówą***

Potem wykonał jeszcze jeden telefon do Garcii:

- No cześć Hector. Tu Eduardo Gonzales. No siema, siema bracie... Tak interes cały czas ważny. Urabiałem klienta jeszcze... Tak, będziemy w tym całym Kocim Grajdołku zaraz po północy. No mamy adres ziom... Te, słuchaj ja Ci odpale dwa tysie dwieście baksów, ale weź no skasuj typa dwa siedemset pięćdziesiąt... Wiesz, ty se zarobisz, ja se zarobie... Nie no co ty? Tak dla zasady tylko. Koleś nie ma poczucia humoru i trochę nas podwkurwił więc niech beceluje hajsiwo... Dla kogo ta skórka? Taka azjatka, mówię Ci Hector pierwsza klasa lasencja, biorę się za nią jak nic... Aaaaaaa, no to było od razu tak. Świnka bez żadnych modyfikacji. Czysta robota... No trzym się ziom do zo.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 03 listopada 2015, 08:25

*** Bądź o północy na parkingu Mcdonalda przy Dwudziestej Aleji. Transakcja płatna gotówą***

Smartfon Boba zaświecił krótko i zaraz zgasł. Bob przez chwilę układał sobie w myślach wyznaczoną lokalizację, usiłując sobie jednocześnie przypomnieć czy rzeczona knajpa jest całodobowa czy też nie.

Potem sprawnie zawrócił ignorując pytające spojrzenie azjatki.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 listopada 2015, 20:14

Dzielnica uniwersytecka, 19 grudnia 2021, 23:43

Przekazany przez Garcię adres okazał się kilkunastopiętrowym budynkiem mieszkalnym na południowych obrzeżach dzielnicy uniwersyteckiej. Gonzo przeklinał pod nosem przez całą drogę, bo mimo środka nocy centrum metropolii było zwyczajowo zakorkowane na wszystkich arteriach. Co gorsza, akcja policji w miejskim parku wymierzona w jakiś nihilistyczny gang bezdomnych dodatkowo jeszcze bardziej skomplikowała komunikację - jaskrawe billboardy wyświetlające świąteczne reklamy z udziałem skąpo odzianych Śnieżynek nikły za kłębami gazu łzawiącego, a odgłosy granatów hukowych punktowane były kocią muzyką zgromadzonych w bezpiecznej od parku odległości gapiów.

Licznie zamieszkujący tę część metropolii studenci nie przepadali za NCPD i hałaśliwie dawali tej niechęci wyraz, filmując poczynania ciężko opancerzonych funkcjonariuszy próbujących zapędzić bezdomnych do systemu tuneli kanalizacyjnych pod parkiem.

- YouTube się dzisiaj przegrzeje - mruknął postukujący palcami w tapicerkę furgonu Clarens - Gliniarze chyba trochę przeginają. Lewacy im tego nie popuszczą.

- Arasaka kiedyś wypierdoli YouTube w powietrze, zobaczysz - odparł próbujący zmienić pas Eduardo - Wpuszczą na serwery taki lód, że wszystkim lewakom mózgi wyparują przez uszy. Jedź, kurwa, matole! Patrz na tego ćwoka! Kto mu zaliczył wirtuala na prawko?!

Furgon wyminął w końcu wlokącego się ospale osobowego Daihatsu i skręcił w Dwudziestą Aleję pozostawiając za sobą pełen chaosu park.

- Jest Bob, dojechał! - rzucił wyglądający przez przednią szybę Białas - Tam zaparkował, widzisz?

- Nie machaj mi tym łapskiem przed twarzą, jeszcze mi oko wybijesz! Ślepy nie jestem.
Dotarliście na miejsce krótko przed czasem. Subaru Boba stoi przed miejscową jadłodajnią, w środku wozu widać dwie ludzkie sylwetki. Adres podany przez Hectora znajduje się kilka numerów dalej. Dzielnica uniwersytecka dosłownie kipi życiem, wszędzie pełno młodych ludzi, najczęściej w stanie po spożyciu. Może mała scenka obyczajowa przed wejściem z udziałem moich pupilów i indiańskiego fiksera?

ODPOWIEDZ