PBF - Pokusa Nieskończoności
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Sytuacja taktyczna: Elszar stoi w progu pomieszczenia. Milcar w trybie ślepym po lewej stronie, Ketras po prawej stronie za drzwiami w korytarzu. W trakcie spadania gruzu uskoczyli chowając się za ścianą. Tym samym znikło źródło światła. Dodałem nieco dramaturgi wprowadzając okres przejściowy do użycia infrawizji. Wraz z taflą szkła spadł duży obiekt oraz kawałek stropu. Jednak nikt żywy nie roztrzaskał się o gruz, ciało ma zupełni inny odgłos przy uderzeniu - ukłon do ślepaka.
Deklaracje Ketha mam, jak z resztą?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
-Kto tam jest?
No właśnie, co to za twarz? I jak daleko jest ta postać? Rozumiem że gruz i kurz szybko opadną, skoro wciąż pada. Mokry i pokryty kurzem jestem, może gorzej widoczny w infrawizji. Jeśli to Ketras trzyma światło, to przejmę, jeśli będzie potrzebował dwóch rąk. Tylko jeśli rozpoznam chłopaka spytam wprost.
-Paniczu Eric'u, czy jesteś zdrów? Martwiliśmy się o ciebie!
Drugie zdanie nieco ostrzej, by poczuł wyrzut, że zatroskał nas swą ucieczką.
-Pozostań gdzie jesteś, proszę. Podejdę.
Jestem blisko ślepaka, żebym mógł w razie potrzeby go poprowadzić.
Do MG:
-Paniczu Eric'u, czy jesteś zdrów? Martwiliśmy się o ciebie!
Drugie zdanie nieco ostrzej, by poczuł wyrzut, że zatroskał nas swą ucieczką.
-Pozostań gdzie jesteś, proszę. Podejdę.
Jestem blisko ślepaka, żebym mógł w razie potrzeby go poprowadzić.
Do MG:
Spoiler!
Jareh był w kropce. Towarzysze opuścili go, by podążyć tropem małego człowieka, tymczasem on został sam na sam z obcym- przybłędą, którego intencje były dlań dość niejasne. Oto bowiem wydawał się doświadczyć wewnętrznej przemiany w swych intencjach względem Nieskończonej Mądrości, jednakże jego dążenia były zupełnie nieprzewidywalne. Ze słów obcego można było wnioskować, że traktuje zgromadzenie jako wspólników w jakimś ponurym przedsięwzięciu związanym z poszukiwanym właśnie smarkaczem, oczywistym jednak było, że miał jakichś wspólników. Ci zaś mogli nie potraktować tak entuzjastycznie nowin o nowo zawartej przyjaźni i zdobytych sojusznikach, gdy powróci do nich podzielić się informacjami.
W zasadzie z nikim nie powinien się dzielić wiedzą o Surelionie.. a Kielich Magii wyraźnie zażyczył sobie pozostawienia go przy życiu. Uratował i zadbał o nie.
- Jakich bogów wyznajesz przybłędo?- zapytał oschłym, surowym tonem. Gdzieś w głębi duszy pragnął sprowokować bójkę, w której nie zamierzał walczyć na gołe pięści.
W zasadzie z nikim nie powinien się dzielić wiedzą o Surelionie.. a Kielich Magii wyraźnie zażyczył sobie pozostawienia go przy życiu. Uratował i zadbał o nie.
- Jakich bogów wyznajesz przybłędo?- zapytał oschłym, surowym tonem. Gdzieś w głębi duszy pragnął sprowokować bójkę, w której nie zamierzał walczyć na gołe pięści.
Czuję się uziemiony w tym wątku. Obcy musi pozostać obserwowany, Surelion chce, aby on żył, a on wcale nie służy Surelionowi tylko ma go najwyraźniej za wspólnika w przechwyceniu chłopca. Ani go zarżnąć zatem, ani wypuścić. Pozostaje mi go pilnować stercząc przy nim, jak słup soli. Mógłbym go zdzielić w łeb, ale to może mu znowu zmienić w głowie- ot niestały w uczuciach ten cymbał, ale czego się spodziewać po półorku? Żyje to krótko, to nie nadążysz pan, nie nadążysz..
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran
Twarz zwieńczyła gruzowisko nadając stercie z zwalonej ściany upiornego wygląd. - Kto tam jest zawołał półelf, lecz odezwało się do niego tylko echo. Zbierając kaganek od przygotowanego do inkantacji zaklęcia maga, Bard zauważył gotowego do rzutu sztyletem ślepaka. Kiedy jego oczy ponownie szabrowały sterte kamieni Elszar westchnął z ulgą.
Kamienne lico było cześcią posągu z sufitu. Spadła z góry wraz z drewnianą krokwią i częścią stropu. Wzrok półelfa tylko na przełknięcie śliny poszybował w górę macając każdy fragment wysokich ścian. Dzięki nadludzkim oczom dostrzegł strop, który zwężał się u góry pomieszczenia. W każdym rogu wynurzał się wykuty z kamienia tors, który wspierał kamienną płytę. Twarze i nabrzmiałe mięśnie osiłków przedstawiały trud codziennej pracy. Cały strop opadał na grzbiet i mocarne ręce czwórki, rozsadzonej po jednym w każdym kącie. Najbliższy z wyrzeźbionych nagich torsów stracił z biegiem czasu rękę, połowę ramienia i głowę, co poskutkowało pokaźną wyrwą w murze i części stropu. Ściany zwężonego pomiędzy rzeźbami sufitu na środku wypełnione były grubymi taflami kwarcu, które wpuszczały do środka pomieszczenia migotanie kolejnych błyskawic.
Światło łapczywie wdzierało się pomarańczową łuną w dalsze zakamarki pomieszczenia. Na ścianie po prawej stronie malowały się kamienne schody prowadzące w górę na półkę. Za gruzowiskiem na ścianie na przeciw wejścia było przejście, kunsztownie ozdobione kamienną ramą. Wytarte z biegiem lat kamienne płyty sugerowały przejście prowadzący dalej bądź niżej. Często uczęszczane, teraz jednak pokryte zielonym nalotem i mchem. Po stronie serca malowała się szeroka alkowa kompletnie zasypana gruzem. Z pomiędzy licznych kamieni wystawały fragmenty drewna, grube sznury.
Błysk i grzmot w jednym momencie wstrząsnął światem trzech wyznawców. Tuż za postępującymi hukami gromu rozpętała się kakofonia odgłosów zburzonego ptactwa. Ślepak jednak był władcą swojego zmysłu, wśród natłoku uderzających go dźwięków był pewny, że krzyk chłopca dobiegł mrugnięcie oka po błyskawicy. Dochodził bardziej z góry niż z dołu i z kierunku gdzie przed kilkoma chwilami runął kawałek stropu.
Twarz zwieńczyła gruzowisko nadając stercie z zwalonej ściany upiornego wygląd. - Kto tam jest zawołał półelf, lecz odezwało się do niego tylko echo. Zbierając kaganek od przygotowanego do inkantacji zaklęcia maga, Bard zauważył gotowego do rzutu sztyletem ślepaka. Kiedy jego oczy ponownie szabrowały sterte kamieni Elszar westchnął z ulgą.
Kamienne lico było cześcią posągu z sufitu. Spadła z góry wraz z drewnianą krokwią i częścią stropu. Wzrok półelfa tylko na przełknięcie śliny poszybował w górę macając każdy fragment wysokich ścian. Dzięki nadludzkim oczom dostrzegł strop, który zwężał się u góry pomieszczenia. W każdym rogu wynurzał się wykuty z kamienia tors, który wspierał kamienną płytę. Twarze i nabrzmiałe mięśnie osiłków przedstawiały trud codziennej pracy. Cały strop opadał na grzbiet i mocarne ręce czwórki, rozsadzonej po jednym w każdym kącie. Najbliższy z wyrzeźbionych nagich torsów stracił z biegiem czasu rękę, połowę ramienia i głowę, co poskutkowało pokaźną wyrwą w murze i części stropu. Ściany zwężonego pomiędzy rzeźbami sufitu na środku wypełnione były grubymi taflami kwarcu, które wpuszczały do środka pomieszczenia migotanie kolejnych błyskawic.
Światło łapczywie wdzierało się pomarańczową łuną w dalsze zakamarki pomieszczenia. Na ścianie po prawej stronie malowały się kamienne schody prowadzące w górę na półkę. Za gruzowiskiem na ścianie na przeciw wejścia było przejście, kunsztownie ozdobione kamienną ramą. Wytarte z biegiem lat kamienne płyty sugerowały przejście prowadzący dalej bądź niżej. Często uczęszczane, teraz jednak pokryte zielonym nalotem i mchem. Po stronie serca malowała się szeroka alkowa kompletnie zasypana gruzem. Z pomiędzy licznych kamieni wystawały fragmenty drewna, grube sznury.
Błysk i grzmot w jednym momencie wstrząsnął światem trzech wyznawców. Tuż za postępującymi hukami gromu rozpętała się kakofonia odgłosów zburzonego ptactwa. Ślepak jednak był władcą swojego zmysłu, wśród natłoku uderzających go dźwięków był pewny, że krzyk chłopca dobiegł mrugnięcie oka po błyskawicy. Dochodził bardziej z góry niż z dołu i z kierunku gdzie przed kilkoma chwilami runął kawałek stropu.
To tylko kawałek posągu, ufff ... odetchneliście z ulgą. Ślepak jednak coś usłyszał. Zaczął machać rękami i uciszać was.
Ostatnio zmieniony 18 sierpnia 2017, 09:48 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Milcarr usłyszał chłopaka. Jego krzyk pojawił sie tuż po grzmocie, który uderzył bardzo blisko browaru. Ślepak wiedział iż mało prawdopodobnym było, że chłopak wspiął się jakimś cudem na dach. Jego krzyk odbił sie raczej echem od ściany.
Wskazał na schody i zaczął ostrożnie wchodzić na nie. Znał je, wszystkie siedemnaście stopni. Były w złym stanie, zaprawa ledwo trzymała kamienie, powoując że murowane schody potrafiły chybotać się lekko, wprawiając co bardziej płochych w słuszne zaniepokojenie.
- Uważajcie, spod dwunastego i trzynastego stopnia luzują się małe kamyki. - syknął ostrzegawczo i pomyślał: Trupiarz mógłby zająć się tymi schodami w przyszłości.
Zgodnie ze słowami ślepca każde tąpniecie na wskazane stopnie powodowało hałas opadających na podłogę poniżęj kamyczków. Po siedemnastu stopniach znaleźli się na półce, z której można było dostać się do "kwater": - pomieszczenia pełnego szaf, komód, beczek, skrzynek. Stamtąd wychodził korytarz w stornę pomieszczenia z kadziami. Zakończony zamkniętymi drzwiami, które zwykle sa otwarte.
Wskazał na schody i zaczął ostrożnie wchodzić na nie. Znał je, wszystkie siedemnaście stopni. Były w złym stanie, zaprawa ledwo trzymała kamienie, powoując że murowane schody potrafiły chybotać się lekko, wprawiając co bardziej płochych w słuszne zaniepokojenie.
- Uważajcie, spod dwunastego i trzynastego stopnia luzują się małe kamyki. - syknął ostrzegawczo i pomyślał: Trupiarz mógłby zająć się tymi schodami w przyszłości.
Zgodnie ze słowami ślepca każde tąpniecie na wskazane stopnie powodowało hałas opadających na podłogę poniżęj kamyczków. Po siedemnastu stopniach znaleźli się na półce, z której można było dostać się do "kwater": - pomieszczenia pełnego szaf, komód, beczek, skrzynek. Stamtąd wychodził korytarz w stornę pomieszczenia z kadziami. Zakończony zamkniętymi drzwiami, które zwykle sa otwarte.
MG: Pozwoliłem sobię edytować lekko post 8arta. Schody prowadzą w górę pomieszczenia, schody w dół są za zawalonym wejściem na przeciwko was.
Ostatnio zmieniony 17 sierpnia 2017, 15:26 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
Wszystko co piękne tak szybko mija, raz jeszcze ucieszę oczy, niecodziennie wykonanymi filarami. Pozostają tylko zwykłe przedmioty użytkowe, rubaszne przedstawienia, są ciągle odgrywane, masy pragną łatwej muzyki. Łza zakręciła się w oku, wobec zniszczeń czynionych przez żywioł i czas.
Milcar, którego chwilę jeszcze wcześniej chciałem prowadzić w jego własnych ciemnościach, zdawał się tu poruszać pewniej niż ja. Do tego instruował nas jak bezpiecznie stąpać po gruzowisku. Podniosłem kaganek nieco wyżej, próbując wypatrzeć coś w otworze naprzeciwko. Osypujące się drobne odłamki, przypomniały że ślepiec wszedł na poziom wyżej. Poszukam wzroku Ketrasa.
-Trzeba mieć baczenie na korytarz. Czy Mistrz bezpieczny z Jarehem i Ungiem? Pilnujesz, czy idziesz za Milcarem?
Milcar, którego chwilę jeszcze wcześniej chciałem prowadzić w jego własnych ciemnościach, zdawał się tu poruszać pewniej niż ja. Do tego instruował nas jak bezpiecznie stąpać po gruzowisku. Podniosłem kaganek nieco wyżej, próbując wypatrzeć coś w otworze naprzeciwko. Osypujące się drobne odłamki, przypomniały że ślepiec wszedł na poziom wyżej. Poszukam wzroku Ketrasa.
-Trzeba mieć baczenie na korytarz. Czy Mistrz bezpieczny z Jarehem i Ungiem? Pilnujesz, czy idziesz za Milcarem?
Proponuje by jeden z nas udał się za Milcarem, a drugi pilnował korytarza. Jeśli będę wchodził na górę zachowuję szczególną ostrożność, po czym stąpam i co jest nad głową.
Z Surelinem i półokiem pozostał Jareh i Ungo.
Z Surelinem i półokiem pozostał Jareh i Ungo.
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Tajemna świątynia Sureliona, sala przy wejściu 32 orakt-ran
Patyk obchodził nerwowo nowego przyjaciela Sureliona czekająć na odpowiedź. Krążył jak wilk obserwująct ofiarę, próbójąc znaleźć pretekst do pozbycia się go raz na zawsze. Jego długie palce otulały rękojeść noża miśliwskiego, a myśli kotłowały się przy widoku krwawiącego od cięć ciała mieszańca.
- Składam dary Katanowi. Roległ się głos mieszańca. Ungo zerwał się z zydla łapiąc za trzonek oręża. Surelion otworzył szerzej oczy i gestem zatrzymał towarzyszy przed uśmierceniem wrogiego wyznawcy. - Pozwólcie mu mowić dalej, bgłogosławieni są Ci który łakną wiedzy. Powiedział.
Półork, widząć reakcje dwóch wyznawców. Pokrecił głową. - Nie, nie to nie tak. Dary skłądam, ale chyba nie wpadłem w oko najwyższemu. Nigdy mnie nie wysłuchał. Po czym wstał i szybko obrócił się przodem do stołu. Sięgnął do wiadra w którym leżała pocięty skórzany kaftan i spodnie. Jareh wysunął dyskretnie ostrze, czekając tylko na głupie posunięcie ze storny akolity, jednak ten gest dostrzegł Mistrz, wysyłajac chłodne spojrzenie w kierunku śnieżnego elfa. Łowca nie doczekał się pretekstu ze strony Otisa, ten usidał spowrotem na zydlu i zaczął zakłądać buty na stopy owinięte onucami.
- To co tu robicie Przyjacielu? Powiedział wiążąc buty półork.
Patyk obchodził nerwowo nowego przyjaciela Sureliona czekająć na odpowiedź. Krążył jak wilk obserwująct ofiarę, próbójąc znaleźć pretekst do pozbycia się go raz na zawsze. Jego długie palce otulały rękojeść noża miśliwskiego, a myśli kotłowały się przy widoku krwawiącego od cięć ciała mieszańca.
- Składam dary Katanowi. Roległ się głos mieszańca. Ungo zerwał się z zydla łapiąc za trzonek oręża. Surelion otworzył szerzej oczy i gestem zatrzymał towarzyszy przed uśmierceniem wrogiego wyznawcy. - Pozwólcie mu mowić dalej, bgłogosławieni są Ci który łakną wiedzy. Powiedział.
Półork, widząć reakcje dwóch wyznawców. Pokrecił głową. - Nie, nie to nie tak. Dary skłądam, ale chyba nie wpadłem w oko najwyższemu. Nigdy mnie nie wysłuchał. Po czym wstał i szybko obrócił się przodem do stołu. Sięgnął do wiadra w którym leżała pocięty skórzany kaftan i spodnie. Jareh wysunął dyskretnie ostrze, czekając tylko na głupie posunięcie ze storny akolity, jednak ten gest dostrzegł Mistrz, wysyłajac chłodne spojrzenie w kierunku śnieżnego elfa. Łowca nie doczekał się pretekstu ze strony Otisa, ten usidał spowrotem na zydlu i zaczął zakłądać buty na stopy owinięte onucami.
- To co tu robicie Przyjacielu? Powiedział wiążąc buty półork.
Koszal, jeżeli chcesz możesz zostawić Mistrza z Ungo. Krasnolud wydaje się być opanowannym obrońcą. Półork nie ma broni i nie wydaje się aby stwarzał zagrożenie. Twoi trzej towarzysze ruszyli wgłąb światyni.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
- To co tu robicie Przyjacielu? - Zapytał półork wiążąc buty.
- Zmieniamy umysły tych którzy gotowi są przyjąć Prawdę - powiedział w zamyśleniu Surelion. - Zaniepokoiły mnie jednak niektóre twe słowa. Powiedz mi Otisie, czemu uważasz się za niegodnego zadania jakie dostałeś. Powiedziałeś że powinni je dostać Tancerze Cieni? Czy nie czujesz się godny zadania jakie ci powierzono mimo, iż jesteś tylko akolitą Oka? Podważanie wyboru jaki dokonał ktoś mądrzejszy od ciebie trąci zniewagą. Kto ci je wydał, że podważasz jego osąd?
Surelion położył rękę na ramieniu nowego przyjaciela.
- Możesz być szczery jesteś wśród przyjaciół. Druga rzecz jaka mnie interesuje to jak widzisz kwestię dostarczenia chłopca i odbioru nagrody, wszak sam widzisz, że ulice są niebezpieczne a trzeba go jakoś dostarczyć by podzielić się po przyjacielsku nagrodą. Czy wiesz dlaczego nalezy go dostraczyc do karczmy Ruina akurat po południu?
- Zmieniamy umysły tych którzy gotowi są przyjąć Prawdę - powiedział w zamyśleniu Surelion. - Zaniepokoiły mnie jednak niektóre twe słowa. Powiedz mi Otisie, czemu uważasz się za niegodnego zadania jakie dostałeś. Powiedziałeś że powinni je dostać Tancerze Cieni? Czy nie czujesz się godny zadania jakie ci powierzono mimo, iż jesteś tylko akolitą Oka? Podważanie wyboru jaki dokonał ktoś mądrzejszy od ciebie trąci zniewagą. Kto ci je wydał, że podważasz jego osąd?
Surelion położył rękę na ramieniu nowego przyjaciela.
- Możesz być szczery jesteś wśród przyjaciół. Druga rzecz jaka mnie interesuje to jak widzisz kwestię dostarczenia chłopca i odbioru nagrody, wszak sam widzisz, że ulice są niebezpieczne a trzeba go jakoś dostarczyć by podzielić się po przyjacielsku nagrodą. Czy wiesz dlaczego nalezy go dostraczyc do karczmy Ruina akurat po południu?
MG: zmieniłam Kroczących w Ciemnościach na Tancerzy Cieni.
Ostatnio zmieniony 24 sierpnia 2017, 11:37 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Tajemna świątynia Sureliona, sala przy wejściu 32 orakt-ran
Otis zmarszczył czoło, wywołując na nim kaskadę fałd. Wysunął podbródek obnażając swoje wystające orcze kły w zadumie, jego wzrok wkręcał się w oczy półboga. Chwilę minęło zanim zdołał odpowiedzieć na to pytanie.
- Akolitą tak, ale Oka? Nieee. Przeciągnął machając głową. Ja Ci tego nie mówiłem i nie dowiedziałeś się tego ode mnie. Zaczął bardzo cicho jakby nie chciał, żeby ktoś podsłuchał.
- Tancerze Cieni to gildia szpiegów i zabójców do wynajęcia, którzy zajmują się niebieskokrwistymi. Rzadko oddają zlecenia nam, plebsowi w celu porwania czy zabicia kogoś z wyższych sfer. Argus, kiedy otrzymał przydział był zdziwiony, oczy zaświeciły się mu jak okrągłe złote monety w słońcu. Po czym zwinął list i powiedział, że mamy zadanie specjalne i że jak się uda to dostaniemy dobrą sumę do podziału na głowę.
Mieszaniec, zaczął czochrać się po brodzie, która spowita była lekką szczeciną. - Powiedział, że spotka się z nami kiedy słońce minie południe. Odbierze chłopaka w karczmie i weźmie go na górę. Wtedy zejdzie i wrócimy do kryjówki aby podzielić łup. Chyba powinienem tam być, straciłem poczucie czasu .... muszę powiadomić braci, tylko czy nie jest za późno? - zadumał się, kręcąc głową i rozglądając się po pomieszczeniu.
Otis zmarszczył czoło, wywołując na nim kaskadę fałd. Wysunął podbródek obnażając swoje wystające orcze kły w zadumie, jego wzrok wkręcał się w oczy półboga. Chwilę minęło zanim zdołał odpowiedzieć na to pytanie.
- Akolitą tak, ale Oka? Nieee. Przeciągnął machając głową. Ja Ci tego nie mówiłem i nie dowiedziałeś się tego ode mnie. Zaczął bardzo cicho jakby nie chciał, żeby ktoś podsłuchał.
- Tancerze Cieni to gildia szpiegów i zabójców do wynajęcia, którzy zajmują się niebieskokrwistymi. Rzadko oddają zlecenia nam, plebsowi w celu porwania czy zabicia kogoś z wyższych sfer. Argus, kiedy otrzymał przydział był zdziwiony, oczy zaświeciły się mu jak okrągłe złote monety w słońcu. Po czym zwinął list i powiedział, że mamy zadanie specjalne i że jak się uda to dostaniemy dobrą sumę do podziału na głowę.
Mieszaniec, zaczął czochrać się po brodzie, która spowita była lekką szczeciną. - Powiedział, że spotka się z nami kiedy słońce minie południe. Odbierze chłopaka w karczmie i weźmie go na górę. Wtedy zejdzie i wrócimy do kryjówki aby podzielić łup. Chyba powinienem tam być, straciłem poczucie czasu .... muszę powiadomić braci, tylko czy nie jest za późno? - zadumał się, kręcąc głową i rozglądając się po pomieszczeniu.
Otis, zdradził część informacji. Argus jest zatem kimś kto rozdaje przydziały. Być może gangi, gildie takie jak oni są pewną grupą powiązaną ze sobą. "Na układy nie ma rady". Surelion został razem z Trupiarzem, może się czuć bezpieczny. Dziwna nic stworzona przez peemy między nim a Akolitą ciągle jest aktywna i wyczuwalna.
MG: Zmieniłem Kroczących w Ciemnościach na Tancerzy cieni.
Ostatnio zmieniony 24 sierpnia 2017, 11:38 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Tajemna świątynia Sureliona - pomieszczenia Starego Browaru, 32 orakt-ran
Patyk zamarł na chwilę, kiedy huk burzącego się budynku dosięgnął jego szpiczastych uszy. Rzucił okiem w kierunku mistrza, który był równie zaniepokojony dosłyszanym dźwiękiem. Gestem ręki odprawił Jareha, a ten opuścił wielką sale, zostawiając mistrza pod opieką krasnoluda. Kiedy minął drzwi prowadzące w kierunku czeluści ruin starego browaru przyśpieszył kroku. Oczy szybko przyzwyczaiły się do półmroku panującego w kolejnych komnatach i szerokim korytarzu. Gdzieś w oddali migało blade światło, to musieli być oni.
Stare mury browaru były solidne, jednak stropy i wyższe piętro było nad wyraz zapomniane, czas i częste opady powodowały erozje powoli lecz z pełną determinacją zjadającą łączenie kamiennych bloków. Krasnolud zapowiadał się nie raz przy flaszce, że się tym zajmie, jednak ostatnim czasem moczył mordę w karczmach i do teraz wydaje jego oddech skroplony mógłby być mocną gorzałką.
Usłyszał wyznawców wchodzących na schody. Wymieniali między sobą komentarze związane z felernym stanem ruin i stopni. Kiedy wychylił się zza winkla zobaczył Ketrasa opartego o ścianę obserwującego barda i ślepaka wspinających się po zagruzowanych schodach.
- Czemu zostawiłeś mistrza. Odezwał się chłodno Olf, najwyraźniej świadomy obecności kolejnego apostoła. - Poradzimy sobie z chłopakiem. Dodał.
- Mógłbym zadać to pytanie tobie. Zripostował Jareh. - Mistrz wysłał MNIE abym zbadał ten dziwny odgłos, czemu runął mur Świątyni Najwyższego? Elf wyraźnie zaznaczył ważność swojej obecności w tym miejscu, drocząc się z Ketrasem.
- Strop jest w opłakanym stanie, ta wieża groz zawaleniem .... Mag miał jeszcze dodać kilka słów, kiedy usłyszał skrzypnięcie starych drzwi prowadzących do kwater.
- Widzisz coś? Powiedział ślepak, przez ten zgrzyt dalej bolą mnie uszy. Ciemno jak u sharana w odwłoku. Podsumował bard, zaglądając powoli wewnątrz pomieszczenia, pełnego starych szaf, komód, skrzyń, beczek i pajęczyny!!
Patyk zamarł na chwilę, kiedy huk burzącego się budynku dosięgnął jego szpiczastych uszy. Rzucił okiem w kierunku mistrza, który był równie zaniepokojony dosłyszanym dźwiękiem. Gestem ręki odprawił Jareha, a ten opuścił wielką sale, zostawiając mistrza pod opieką krasnoluda. Kiedy minął drzwi prowadzące w kierunku czeluści ruin starego browaru przyśpieszył kroku. Oczy szybko przyzwyczaiły się do półmroku panującego w kolejnych komnatach i szerokim korytarzu. Gdzieś w oddali migało blade światło, to musieli być oni.
Stare mury browaru były solidne, jednak stropy i wyższe piętro było nad wyraz zapomniane, czas i częste opady powodowały erozje powoli lecz z pełną determinacją zjadającą łączenie kamiennych bloków. Krasnolud zapowiadał się nie raz przy flaszce, że się tym zajmie, jednak ostatnim czasem moczył mordę w karczmach i do teraz wydaje jego oddech skroplony mógłby być mocną gorzałką.
Usłyszał wyznawców wchodzących na schody. Wymieniali między sobą komentarze związane z felernym stanem ruin i stopni. Kiedy wychylił się zza winkla zobaczył Ketrasa opartego o ścianę obserwującego barda i ślepaka wspinających się po zagruzowanych schodach.
- Czemu zostawiłeś mistrza. Odezwał się chłodno Olf, najwyraźniej świadomy obecności kolejnego apostoła. - Poradzimy sobie z chłopakiem. Dodał.
- Mógłbym zadać to pytanie tobie. Zripostował Jareh. - Mistrz wysłał MNIE abym zbadał ten dziwny odgłos, czemu runął mur Świątyni Najwyższego? Elf wyraźnie zaznaczył ważność swojej obecności w tym miejscu, drocząc się z Ketrasem.
- Strop jest w opłakanym stanie, ta wieża groz zawaleniem .... Mag miał jeszcze dodać kilka słów, kiedy usłyszał skrzypnięcie starych drzwi prowadzących do kwater.
- Widzisz coś? Powiedział ślepak, przez ten zgrzyt dalej bolą mnie uszy. Ciemno jak u sharana w odwłoku. Podsumował bard, zaglądając powoli wewnątrz pomieszczenia, pełnego starych szaf, komód, skrzyń, beczek i pajęczyny!!
Idealne miejsce do zabawy w chowanego, tyle skrytek idealnych dla małego chłopca. Podłoga wydaje się wytarta i uczęszczana. Chyba sbie ktoś tu pomieszkuje...
Ostatnio zmieniony 21 sierpnia 2017, 11:21 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran
Irytacja olfa narastała z każdym uderzeniem serca, a to nie wieściło zaginionemu chłopcu dobrze. Jeśli malec zamierzał zagrać swym wybawicielom na nosie i chował się przed nimi w formie kiepskiego żartu, Ketras zamierzał nie pożałować mu pasa. Mozolne przeszukiwanie zmurszałych podziemi w zaniedbanym, sypiącym się w gruzy kwartale nie należało do ulubionych rozrywek maga.
Irytacja olfa narastała z każdym uderzeniem serca, a to nie wieściło zaginionemu chłopcu dobrze. Jeśli malec zamierzał zagrać swym wybawicielom na nosie i chował się przed nimi w formie kiepskiego żartu, Ketras zamierzał nie pożałować mu pasa. Mozolne przeszukiwanie zmurszałych podziemi w zaniedbanym, sypiącym się w gruzy kwartale nie należało do ulubionych rozrywek maga.
Ketras będzie pomagał w poszukiwaniach, ale im dłużej one potrwają, tym bardziej będzie wkurzony!