Bohun #18, Mrągowo, 30 lipca 2025 23:59
Pionowzlot wystrzelił w powietrze zakręcając ostro w bok i zwiększając jednocześnie pułap. Zapięci w swoich fotelach operatorzy złapali za nałokietniki siedzeń, wcisnęli się w nie próbując nie chcąc stracić równowagi.
Kapitan Kornik nie odpowiedział na pytanie dowódcy Etosu, zbył je milczeniem i chłodem bystrych czujnych oczu. Obejrzał się w zamian w stronę specjalisty Jaczkowskiego, a przez jego przystojną orlą twarz przemknął jakiś dziwny cień, mogący się skojarzyć ze smutkiem albo żalem.
- Obawiam się, że zaszły pewne komplikacje - oznajmił z wyczuwalnym przygnębieniem, a słuchający go z napięciem operatorzy Etosu wstrzymali bezwiednie oddechy - Posiedliście wiedzę zastrzeżoną wyłącznie dla bardzo wąskiego kręgu wtajemniczonych. Otrzymałem w tej kwestii wyjątkowo precyzyjne polecenia. Do czasu ich zmiany zostaniecie poddani rygorystycznemu odosobnieniu. Robimy to dla waszego własnego dobra, a także zachowania bezpieczeństwa narodowego. Mam nadzieję, że zrozumiecie powagę sytuacji.
Specjalista Szukalski uświadomił sobie znienacka, że nie słyszy w eterze niczego oprócz poważnego głosu kapitana Kornika: ani lalkarza ani dźwięków płynących z centrum kontroli. Znajdował się na bezpośrednim bezprzewodowym połączeniu radiowym z dowódcą sekcji Antoni, poza wydawało się wszechobecnym nadzorem analityków z centrali.
Bohun zakołysał się znienacka, podskoczył kilka razy w powietrzu targnięty pędem czegoś, co przemknęło z wizgiem odrzutowych silników tuż obok transportowca. Do uszu zdumionego Daniela dobiegł odległy stłumiony grzmot, szybko potężniejący, a potem równie szybko cichnący gdzieś w tyle.
Łokietki przypierdoliły w ten wrak! Kurde, blisko było! Ale co on... co on ma na myśli?
W tej samej sekundzie wyświetlacze w hełmach operatorów Etosu zgasły jednocześnie, kompletnie się wyłączyły ku absolutnemu zaskoczeniu komandosów. Na przyciemnionych przesłonach nie paliła się żadna litera, żadna ikonka, przepadła taktyczna mapka, wyłączyły się kontrolery stanu broni i integralności pancerza.
- Co jest, kurwa?! - spanikował jeden z podwładnych Szukalskiego, ulegając odruchowi pamięci mięśniowej i kładąc dłoń na rękojeści tkwiącego w kaburze pistoletu.
Operatorzy sekcji Antoni wycelowali w niego lufy swoich MSBS-ów, ruchami tak szybkimi, że Daniel nawet nie zdążył zamrugać z wrażenia.
- Ani jednego błędnego ruchu! - krzyknął kapitan Kornik, zmuszony podnieść wysoko głos, by przekrzyczeć dźwięk turbin Bohuna w sytuacji, gdy hełmofony Etosów już nie działały - Ręce z dala od broni! Wykonujcie wszystkie polecenia, a nic wam się nie stanie! Daję wam słowo Rycerza Chrystusowego, Ordo Polonicus!
Specjalista Szukalski przypomniał sobie nieco chaotycznie, że kapitan Kornik należał też podobno do tajemniczej religijnej sekty zwącej się Rycerzami Chrystusowymi, mocno powiązanej z Redempcjonistami Rzeczypospolitej, ale teraz - wpatrzony w lufę wymierzonego we własną twarz karabinu - nie potrafił na temat tej enigmatycznej organizacji niczego odszukać w pamięci.
Sytuacja nieco się skomplikowała, ale przynajmniej jesteście już w powietrzu, bezpieczni i oddalający się od miejsca, w którym opadał dym po błyskawicznym bombardowaniu. Wasze komputery nahełmowe nie działają, zostały zdalnie wyłączone. Takie defekty się oczywiście czasami zdarzają, ale niepokoi fakt, że Wasi kumple do Was celują! No, dobra, przesadziłem z tymi kumplami, sekcja Antoni z nikim nie utrzymuje bliższych relacji, zawsze trzyma się na uboczu. Jakieś ewentualne deklaracje?