: 11 czerwca 2018, 11:24
[center]Wewnątrz Sorte Kirke, przed północą, 14 maj 1996[/center]
Claus przyglądał się czynom hrabiego z pewnym zainteresowaniem, nie tracąc jednocześnie z oczu strażników. Badał ich reakcję w oczekiwaniu na zdecydowaną odpowiedź, ta jednak nie nastąpiła.
Unoszący się w powietrzu zapach spalającego się wosku świec działał w jakiś sposób uspokajająco, choć to odczucie nie przesłaniało atmosfery wszechobecnego mroku i zagrożenia. Każdy mięsień w ciele był w gotowości do natychmiastowego odparcia jakiegokolwiek ataku skierowanego w kierunku koterii. Małym pocieszeniem był fakt, iż druga koteria mogła spokojnie zginąć. W sumie dla Dzikusa byłoby to nawet lepsze rozwiązanie - mniej czynników ryzyka dookoła. Wiedział jednak, że Algol z pewnością będzie chciał ich wykorzystać w odpowiednim momencie.
A oni nas... zobaczymy, kto będzie sprytniejszy.
Z obudzonym znienacka animuszem skierował się ku schodom. Johansen natychmiast ruszył za nim, kiwając jednocześnie głową do pozostałej dwójki z koterii, by poszli w jego ślady.
Teraz w głowie wojownika kołatała się jedna myśl: Obyśmy wszyscy wyszli stąd cało...
Claus przyglądał się czynom hrabiego z pewnym zainteresowaniem, nie tracąc jednocześnie z oczu strażników. Badał ich reakcję w oczekiwaniu na zdecydowaną odpowiedź, ta jednak nie nastąpiła.
Unoszący się w powietrzu zapach spalającego się wosku świec działał w jakiś sposób uspokajająco, choć to odczucie nie przesłaniało atmosfery wszechobecnego mroku i zagrożenia. Każdy mięsień w ciele był w gotowości do natychmiastowego odparcia jakiegokolwiek ataku skierowanego w kierunku koterii. Małym pocieszeniem był fakt, iż druga koteria mogła spokojnie zginąć. W sumie dla Dzikusa byłoby to nawet lepsze rozwiązanie - mniej czynników ryzyka dookoła. Wiedział jednak, że Algol z pewnością będzie chciał ich wykorzystać w odpowiednim momencie.
A oni nas... zobaczymy, kto będzie sprytniejszy.
Spoiler!
- Chodźmy na wieżę - odezwał się z nagła Algol - Pasjami lubię podziwiać nocne widoki!Z obudzonym znienacka animuszem skierował się ku schodom. Johansen natychmiast ruszył za nim, kiwając jednocześnie głową do pozostałej dwójki z koterii, by poszli w jego ślady.
Teraz w głowie wojownika kołatała się jedna myśl: Obyśmy wszyscy wyszli stąd cało...
Claus cały czas idzie obok Algola w gotowości do obrony jakiegokolwiek ataku.
Obecni: Karen, Kapitan Galaktyka, Michelle, Bradley, Algol, Claus, Morten, Isabela, Scipione, Oscar
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]