PBF - Błogosławiona Krew

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2018, 23:56

Terres Putain, Tulon

Przeprawa przez kręte gwarne ulice dzielnicy trwała co najmniej trzydzieści minut, ale zauroczona w wielkim stopniu miastem Angeline Léa miała wrażenie, że pochód dotarł do posiadłości rodu zaledwie po kwadransie. Dziedziczka Sanguine z żywą uwagą chłonęła widoki, zapachy i dźwięki Tulonu, przyglądając się noszącym prowokacyjne stroje dziewczętom z domów uciech, obwieszonym złotem czarnoskórym przybyszom z Afryki, mieszczanom wszelkiej maści. Skrzyżowawszy kroki z grupką bawiących się na przepustce szaserów Rezysty, szlachcianka zasalutowała im na sposób Sangów, a tamci odwzajemnili salut nie mogąc nie zauważyć czerwonych płaszczy kapitana Perraulta i jego podoficerów.

Kilkoro mężczyzn i kobiet stojących na skrzyżowaniu uliczek odsunęło się z drogi pochodu, śledząc badawczymi spojrzeniami lektykę i towarzyszących jej pieszych. Jedna z osób - zgrabna blondynka o morzu loków i ostro zarysowanym pod materiałem sukienki biuście - gwizdnęła na palcach zwracając na siebie uwagę niesionego przez tragarzy Leona, posłała w jego stronę jakiś gest, który najpewniej znany był powszechnie Tulończykom, ale którego znaczenia szlachcianka nie odgadła.

Nie doczekawszy się żadnej reakcji ze strony wyciągniętego w lektyce wynalazcy, blondynka posłała Leonowi kolejny gest, nieco odmienny i chyba nieco wulgarny. A potem przeniosła spojrzenie na mijającą ją dziedziczkę.

Angeline Léa nie mogła się oprzeć wrażenie, że spogląda na nią najpiękniejsza kobieta świata. Uśmiechając się zalotnie kącikami ust, blondynka oblizała koniuszkiem języka swe kuszące wykrojone wargi, w sposób tak niebywale erotyczny, że ciało szlachcianki przeszył mimowolny dreszcz.

- To sekciarze, wasza miłość - u boku Angeline Léi wyrósł niczym spod ziemi kapitan Perrault, odgrodził dziedziczkę od zainteresowanej nią blondynki - Migrujące ptaki, niebezpieczni ludzie. Komu życie i mieszek miły, ten nie powinien się z nimi zadawać.

Szlachcianka kiwnęła niemo głową, ale mimowolnie obejrzała się ponad ramieniem, podchwytując zapraszające spojrzenie odprowadzającej ją wzrokiem jasnowłosej piękności.

Mechanika testu wiedzy
Spoiler!
Int 2 + Legends 1, wyniki 5, 1, 3.

Określenia użyte przez kapitana nic Angeline nie mówią, dziedziczka nie kojarzy tych sekciarzy. Może to dobry temat do zarzucenia przy kolacji?
Spacer przez Terres Putain dobiega końca, bez przeszkód i niespodzianek docieracie do rezydencji Sanguine!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2018, 00:28

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Czterej nisko urodzeni lokaje oddelegowani do świty Abdela czekali w odświętnych strojach przed kutą z żelaza bramą rezydencji. Widząc nadciągający orszak czym prędzej otworzyli wrota kłaniając się w pas dziedzicowi i jego rodzinie. Abdel zaszczycił ich uprzejmym spojrzeniem, rozejrzał się po wyłożonym marmurową kostką podwórku posesji, po czym wszedł do środka witany przez onieśmielonego osobą dziedzica zarządcę.

W gustownie urządzonym holu budynku stała reszta członków ekspedycji: fryzjer Moliére i kucharz Jambon oraz dwie wiecznie spłoszone służki dziedziczki. Abdel przywitał się uprzejmie ze świtą oraz rodziną zarządcy, od niechcenia kontemplując wzrokiem figury obu dziewcząt. Nieśmiałe, wiotkie i białoskóre, służki nie mogły konkurować ze znacznie odważniejszymi pod względem strojów i obyczajów mieszkankami Tulonu, ale Abdel wiedział, że później, daleko na szlaku do Purgare, umiejętnie zbałamucone dwórki powinny bez trudu zaspokoić każdą jego zachciankę.

Tak długo jak nie wiedziała o tym jego przyrodnia siostra, rzecz jasna.

- Wyczuwam w powietrzu rozkoszną woń jadła - oznajmił pierworodny, kiedy uciążliwy powitalny protokół dobiegł już końca, a do holu weszli dziedziczka i kuzyn Leon - Nie pozwólmy zatem, aby kolacja wystygła. Lecz wpierw muszę się odświeżyć.

- Tędy, wasza miłość - zarządca wskazał dłonią jedne z drzwi - To łazienka, można z niej przejść do sali jadalnej. Proszę za mną.
Jeśli macie ochotę, możecie skrobnąć jakieś wstawki z wieczerzy. Przy stole zasiedli Abdel, Angeline, Leon, Nathan, kapitan Perrault oraz skarbnik Dumas. Dwórki usługują Angeline, resztą gości zajmuje się kucharz Jambon oraz zarządca z rodziną. Na stole kilka gatunków ryb, mięczaki, pieczona kaczka w jabłkach, kebab z jaszczurki, różne sosy i sałatki, ziemniaki w plastrach i wędzone sery. Do tego wino, herbata bądź woda.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 01 sierpnia 2018, 18:14

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Pukanie do drzwi zastało Leona przed lustrem, starającego się dopasować właściwą kokardę do lnianej, luźnej koszuli koloru zgaszonej bieli. Brązowa, czy butelkowa zieleń? Chwilę wcześniej odświeżył się w kąpieli, a zajadłość z jaką służąca szorowała mu plecy ostrą szczotką, dodała mu nowych sił życiowych.

- Entrez, s'il vous plaît! - Zakrzyknął w stronę drzwi, mając nadzieję że to ktoś ze świty, lub może nawet któreś z kuzynostwa. Wybrał brązową, wyszedł z toalety, sprawnymi ruchami wiążąc ozdobę pod szyją, ku jego rozczarowaniu był to tylko służący ze wzrokiem poddańczo wbitym w posadzkę.
- Prosimy do stołu, miłościwy panie! Zaprowadzę do jadalnej.
- Świetnie, zaczekaj przed drzwiami.

Kompletnie nie miał ochoty na kolację, musiał jednak zachować jakieś pozory. Właściwie chciałby już znaleźć się na ulicach, żeby na własne oczy i uszy przekonać się o egzotyce miejsca, zagłębić w kopalni artefaktów jaką miał być Tulon. Rozważał czy nie poprosić o towarzystwo kuzynostwa. Abdel z pewnością odmówi, albo co gorsza zgodzi się i zabierze zamiast na bazar do domu gier, zaś Angelline.. Cóż chciał porozmawiać z nią już wcześniej, po niefortunnym zaproszeniu z lektyki, ale mogłaby uznać że się jej narzuca. A czy nie miałaby racji? Ta myśl skonsternowała go tym bardziej, kiedy uczuł ucisk w dopasowanych wojskowych spodniach. Kuzynka zdawała się nim nie interesować i zarazem nie była w jego typie, zbyt atletyczna, praktyczna, dawno stłamsiła w sobie dziecko i niefrasobliwość, które tak lubił u dziewcząt. Cóż zatem? Chyba właśnie to, że była kuzynką podniecało go najbardziej. Czy to właśnie zakazany owoc kazirodztwa tak go pociągał, czy może podświadome dążenie do czystości krwi. Prawdą jest, że nigdy nie lubił wiejskich dziewuch, a zapach mleka i słomy, który niektórych tak do nich ciągnął jego odrzucał.
Z tą myślą włożył na wierzch brunatną lnianą marynarkę, szytą na krój munduru i wyszedł przed drzwi, pozwalając zaprowadzić się służącemu na zapowiedzianą kolację.


Wynalazca miał nadzieję zjeść szybko kolację i czym prędzej opuścić rezydencję, plan ów został jednak skutecznie pokrzyżowany przez Abdela urządzającego manewry używania sztućców i kolejności podawania dań.
Siedząc już przy stole, zręcznie dzielił na talerzu rybę, starając nie patrzeć zbyt natrętnie na Angelline, za to nie mógł oderwać oczu od coraz szybciej zapadającego zmierzchu. Zdając sobie sprawę z własnych braków w sztuce etykiety i konwersacji, starał się nie wdawać w dłuższe rozmowy, z zazdrością zaś słuchał jak trafnie i dowcipnie potrafi rozmawiać kuzyn.
Siedział Leon Thibaut cicho i słuchał sobie wytwornych i sztubackich rozmów. Kiedy uznałby, że chwila jest już odpowiednia, wstałby grzecznie w takim momencie by nikomu nie przerwać, ukłonił się. Podszedłby do Nathana oświadczając. Chwila ta jednak odwlekała się w nieskończoność, za sprawą kuzyna.
- Panie Bartez, będę na podwórzu za najdalej kwadrans, proszę przysłać tam swego człowieka. Liczę że rozumie pan, nie potrzebuję żołnierza, tylko przewodnika. - i dalej już do wszystkich - A czy ktoś z Państwa zechciałby towarzyszyć mi w przechadzce z przewodnikiem, którego poleci mi Pan Bartez?

Jeśli wcześniej, ktoś będzie chciał porozmawiać podczas kolacji, to jestem otwarty, wtedy przesunę ostatnie pytanie na kolejny post.
Mistrzu, co Leon może znaleźć na takim targowisku? Szczerze napiszę, że nie wiem czego oprócz lunety do karabinu, map może tam szukać. Może będą latawce?

Wynalazca za spacer uzbroi się w sztylet i porządną lupę. Pieniądze pewnie ma jakieś swoje, ale ile i co można za to kupić, też nie wiem.
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2018, 13:51 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 sierpnia 2018, 21:02

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Abdel odświeżył odświeżył się nieco przygotowawszy do wieczerzy jak należy. Kiedy wszedł do środka rozejrzał się po zgromadzonych. Większość stała, jedynie skarbnik Dumas zmęczony podróżą przysiadł na zdobionym krześle i ciekawie rozglądał się po zestawionych na stole przysmakach. Brakowało Leona.

- Ekhmmm... skoro nie jesteśmy komplecie, poczekamy na brakującego gościa w moim domu, gdyż tak nakazuje etykieta. Kuzyn Leon jest bowiem gościem i nie zasiądziemy do stołu bez niego. - Powiedział z wyraźnym napięciem w głosie mijając skarbnika. Ten skrzywił się niezręcznie ale szybko powstał.

Abdel stanął na szczycie stołu, gdzie jak uznał miało być jego miejsce należne panu tego domu. Nie czekali niemal wcale, nagle w drzwiach pojawiła się bowiem Leon, jak na zawołanie. Wszedł ale nagle został nieco zbity z tropu dziwną ciszą zapadłą nagle wśród gości.

- Zapraszam kuzynie, jeszcze chwilę i zaczął bym się niepokoić. - powiedział lekko kąśliwie Abdel. - Szanowni Państwo, cieszę się że mogę was gościć w swoim domu. Mam nadzieję, że będzie to pamiętny wieczór, pewien kamień milowy relacjach pomiędzy nami. Jako, że wszyscy jesteśmy w misji dyplomatycznej w której fundamentem jest prowadzenie negocjacji przy stole, mniemam że zachowamy dzisiaj choć podstawy etykiety z której słynie ród Franka. To bardzo istotne, bowiem tam gdzie zmierzamy kilka gestów może zdecydować o szczęśliwym lub nie finale wyprawy. Musimy się zatem wszyscy przyłożyć by drobne potknięcie nie stało się naszym wielkim dramatem, nieprawdaż? - Powiedział z uśmiechem. Nie wiele jednak było w nim za grosz szczerości. Następnie zasiadł do stołu, bowiem jak nakazywał obyczaj to pan domu siadał pierwszy a dopiero po nim goście. Rozpostarł chustę na nogi i spojrzał na stół na którym rozstawiono pachnące różnorakie potrawy.

Obrazek

Potem krótkim gestem przywołał do swego boku rządcę i ciepłym głosem zapytał.

- Rozumiem, że to Pan odpowiada za całość dzisiejszego wieczoru? Muszę panu pogratulować zatem. Dla pana jak rozumiem to wykwintna wieczerza? Dla mnie natomiast dramat i upokorzenie. - Abdel zabębnił palcami w stół i odwrócił wzrok od rządcy patrząc gdzieś w dal... - Kto wpadł na tak "genialny" pomysł by podawać wszystko na raz? Gratuluję głupoty temu kto pomyślał, że można to wszystko na raz spróbować tak by nie stygło.

Zrobił pauzę i spojrzał na zgromadzonych nie zatrzymując wzroku na nikim konkretnym.

- Szanowni państwo, wybaczcie mnie jako panu tego domu i temu poczciwcowi. Broni go jedynie to, że nakrycie jest rozmieszczone jak najbardziej właściwie. Mimo to zaczniemy w kolejności jak należy. A pan z łaski swojej niech się dosiądzie do nas. Tak, nalegam. Nie mam nic przeciwko spożywaniu posiłku z kimś niższego stanu, skoro i tak wieczerza podana jest na poziomie wiejskiej biesiady. Niechże pan spocznie, może się czegoś od nas nauczy. - Zakończył z jadowitym uśmiechem i w duchu poprzysiągł, że z całą przyjemnością dla siebie zrobi z tego człowieka głównego kozła ofiarnego całego dzisiejszego wieczora.

- Zaczniemy jak należy, czyli od aperitifu. Ale skoro nie ma nic do spożycia w tym temacie na stole zadowolimy się lampką wina. - powiedział czekając aż mu poleją. Spróbował i skinął głową z aprobatą na znak by nalewano dalej. - Następnie winna być zupa, ale skoro nie raczono jej nawet nam przygotować podążymy od razu do owoców morza, ryby a następnie do pieczystego. Uzupełnieniem tej wiejskiej biesiady będzie naturalnie deser. Mam nadzieję, że jakiś mamy. - powiedział z naciskiem patrząc na rządce. - I zakończymy wieczerzę jak nakazuje obyczaj, czyli filiżanką aromatycznej herbaty przy wtórze uprzejmych konwersacji.

- Oczywiście, nieodzownym elementem aperitifu są tak zwane błahe rozmowy. Jeśli państwo pozwolą, będę się jedynie przysłuchiwał by upewnić się, że wszyscy zasługujemy na udział w misji dyplomatycznej. Dla Ventricule jest ona przecież oczkiem w głowie i nie może być mowy o potknięciach. - powiedział uśmiechając się jak rekin wyczuwający krew ofiary. Wychwycił także wzrokiem nerwowe spojrzenia gości na rzędy równo ułożonych noży i widelców, z których każdy przecież służył do czegoś zupełnie innego. Niepokój ów wprawił dziedzica we wprost przedni nastrój. Wyszczerzył więc zęby w sztucznym uśmiech czekając na jakiekolwiek potknięcia gości.
Radziłbym się nie spieszyć tak z postami i z ich następstwami. A nie tam przybyli, zjedli, pojechali... Nie ma tak łatwo ;)

Proszę MG o test Conduct (etykiety) dla każdego. Dziedzic ma wykupione full kropek możliwych w tym rzucie. Abdel musi wiedzieć kogo spokojenie może zabrać na elegancką kolację ze sobą będąc ambasadorem a kogo nie... Kto zda test będzie miał fory u dziedzica przyzwyczajonego do norm etykiety.
Kto zawali test... coż, będą uszczypliwości w następnym poście. /EVILS/
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2018, 21:44

Przerażający wstęp do uroczystej kolacji, która zapewne przez wiele tygodni będzie się śniła graczom po nocach - testy etykiety!

Poziom testu 2 (challenging) dla wszystkich poza Nathanem, bo to obyta z etykietą śmietanka Montpellier. Barthez niestety PT 4 (difficult), bo brakuje mu doświadczenia na tym specyficznym polu walki.

Angeline Léa - CHA 3 + Conduct 1. Wyniki 3, 5, 5, 1 (dziedziczka poprawnie zachowa się przy stole)

Abdel - CHA 4 + Conduct 2. Wyniki 4, 6, 5, 4, 2, 3 (może spokojnie dokuczać innym).

Leon Thibaut - CHA 1 + Conduct... 0 (całe to sawłre-wiwre kompletnie biednego Leona przytłacza). Wynik 6 (to znaczy, że Leon niczego nie potłucze i nie wypije wody z miseczki do mycia palców, ale sztućce to już na pewno pomyli!).

Nathan Barthez - CH 2 + Conduct 1. Wyniki 6, 3, 3 (również nic nie potłucze, ale będzie jadł nie zwracając wcale uwagi na subtelności zasad posługiwania się sztućcami czy pierwszeństwa w konsumpcji konkretnych potraw).

Kapitan Perrault - CH 3 + Conduct 2. Wyniki 6, 5, 1, 3, 4 (poprawne zachowanie).

Guido Dumas - CH 2 + Conduct 2. Wyniki 2, 6, 2, 4 (poprawne zachowanie).

Nieszczęsny rządca - CH 1 + Conduct 2. Wyniki 4, 4, 2 (poprawne zachowanie).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2018, 22:15

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Chociaż dziedzic spoglądał na gości z wielką życzliwością i słał im serdeczne uśmiechy, przez dłuższą chwilę przy stole panowała sugerująca pewne skrępowanie cisza. Pierre Jambon - osobisty kucharz dziedzica - wyraźnie nie potrafił się otrząsnąć z wstrząsu wywołanego brutalną krytyką ze strony gospodarza, ale pomimo śnieżnej bladości oblicza ruszył z miejsca nalewając gościom do kieliszków białego wina.

Jedno z krzeseł zazgrzytało cicho. Kapitan Perrault odłożył swój kieliszek na blat stołu, wstał i skłonił się uprzejmie Abdelowi.

- Skoro nasz zacny gospodarz oddał swe pierwszeństwo toastu, chętnie przejmę ten miły obowiązek - powiedział oficer - Proponuję zatem, abyśmy wznieśli toast za osobę dziedzica rodu, jego czcigodnego ojca oraz piękną siostrę. To prawdziwy zaszczyt, że mogliśmy dołączyć do grona wyróżnionych udziałem w ekspedycji Sanglierów. Niechaj będzie błogosławiona krew naszych suzerenów.
Myślę, że pisanie kolejnych scenek fabularnych będzie dla wielu z nas (również dla mnie) nie lada wyzwaniem :o

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 sierpnia 2018, 22:34

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Barthez wzniósł toast kapitana.

Dla Alepjczyka tajniki etykiety kończyły się na tym żeby nie głośno nie bekać i nie jeść rękoma. Nie było problemem grzecznie się uśmiechać czy konwersować, te umiejętności opanował już dawno, jednak odróżnienie widelców było daleko poza zasięgiem sztuki Bartheza. Zresztą nie jechał do Bergamo żeby zabawiać Sanguine'ów bezcelowymi rozmówkami. On miał być po to, żeby mogli bezpiecznie gawędzić przy stole.

Nie chciał jednak wyjść na kompletnego gbura, toteż z przyklejonym uśmiechem i kieliszkiem wina zapytał grzecznie sąsiada przy stole:

- Pozwolę sobie spytać jak minęła podróż. Doszły mnie słuchy, że nie obyło się bez przygód...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 sierpnia 2018, 22:35

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Dziedzic wychylił toast, choć kapitan go uprzedził miał bowiem już przygotowaną jadowitą kwintensencje tego spotkania.

Abdel spokojnie patrzył na poczynania biesiadników. Ciche stukanie sztucami o talerzyki co poniektórych przyprawiało go o zgrzytanie zębami ale postanowił puścić to mimo uszu. Na szczęście nie dopatrzył się braków u swej siostry, której nie mógł przecież zwrócić uwagi publicznie. Za to, jego kuzyn Leon... och ten to miał po prostu talent do gaf i wpadek. Postnaowił więc zacząć od niego.

- Mój drogi Leonie, powiem delikatnie tak jak do kuzyna i gościa. W normalnych warunkach zapewne uszło by to co wyczyniasz płazem ale bacząc na wagę dalszej eskapady proszę nie bierz tego za obrazę tylko jak rodzinne pouczenie. Pierwszy kieliszek jest zawsze do wody, drugi do wina czerwonego a trzeci do białego, które zwyczajowo podaje się do ryby. Ale tego nie mamy, ponieważ hehe... ktoś nie pomyślał, że takie wino można by zechcieć do wieczerzy. - Abdel wbił jadowite spojrzenie w rządce, któremu kęs owoców morza zawisł na widelcu w połowie drogi, przez dłuższa chwilę.

Abdel odwrócił wzrok w stronę córki, która po owocach zaczęła podawać rybę do brakującego białego wina. Obciął ją wzrokiem i już wiedział z kim chciałby spędzić końcówkę dzisiejszej nocy.

- Ryba jest podawana zawsze z lewej strony. - Rzucił do niej sucho.

Powiódł wzrokiem po pozostałych. Było lepiej niż się spodziewał. Aż jego wzrok dojechał do Bartheza. Przez chwilę zmuszał się by patrzeć na to co wyczynia tamten. Po czym między kęsami ryby nie patrząc j uz na niego zaczął perorować.

- od razu widać, że szef ochrony to profesjonalista. Spośród wszystkich noży wziął ten który jest najostrzejszy. Szkoda tylko, że jest on do mięsa nie do ryb. - Pochłonął kolejny kawałek i ciągnął. - Oczywiście ze względu na funkcję jest to w pełni wybaczalne. Jednak jestem pewien, że gdyby chciał mógłby zjeść posiłek wyłącznie przy użyciu dwóch noży.

Zduszony chichot kapitan Perrault skrył niemal od razu pod jedwabną chustą. Twarz Abdela pozostawała zaś bez oznak gniewu.
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2018, 14:56 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2018, 23:02

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Zawieszając nad talerzem sztućce, kapitan Sangów przeniósł spojrzenie na oblicze Alpejczyka. Przyglądający mu się Barthez odnotował w pamięci lekko poszarpane krawędzie blizny, która przecinała lewy policzek oficera przydając mężczyźnie pewnego szorstkiego uroku. Nathan domyślił się, że ranę zadało kiepsko obrobione ostrze, najpewniej wyklepane z kawałka żelastwa gdzieś na północnych mokradłach delty.

W zasadzie Perrault nie mógł się uskarżać na względny uszczerbek na urodzie: Barthez słyszał wiele strasznych opowieści o żołnierzach, którzy zranieni ostrzami smarowanymi śluzem Wynaturzonych umierali w przeciągu kilku godzin z powodu gorączki krwiotocznej.

- Przydarzyła się nam faktycznie po drodze pewna przygoda - przyznał Sang - W dolnej delcie, przy jednej z mniejszych wysp. Natrafiliśmy na brzegu na grupkę zachowujących się nienaturalnie mężczyzn, obserwujących łódź. Podzielam opinię jej miłości pani Angeline, że to były drony Wynaturzonych, chociaż nie mam pojęcia jak zdołały dotrzeć tak blisko morza. I pragnę wyrazić swe uznanie dla celnego oka jej miłości.

- Zostaliście zmuszeni do użycia broni, wasza miłość? - spytał nieco spiętym tonem Barthez - Byliście zagrożeni?

- W przypadku sług feromanserów każdy bliski kontakt jest śmiertelnym zagrożeniem - odparła dziedziczka - Używałam broni, by ostatecznie utwierdzić się w podejrzeniach, które podziela kapitan Perrault. Mimo śmierci jednego z tamtych pozostali nie uciekli, przyjęli postawę pasywną. Ewidentny dowód erozji instynktu samozachowawczego. Tak postępują wyłącznie drony.

- Ich obecność tak daleko na południu to bardzo niepokojący znak - powtórzył kapitan Sangów - Myślę, że nie od rzeczy byłoby przekazanie ostrzeżenia tulońskim łącznikom Rezysty. Niech zadbają o bezpieczeństwo na tutejszych wodach.
Ciąg dalszy konwersacji przy świecach i winie...
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2018, 17:08 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2018, 23:34

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Kiedy w czasie deseru konwersację zdominowało pytanie Abdela o realia podróży, milczący dotąd Guido Dumas wyraźnie się ożywił.

- Pan Barthez jest w mej opinii wysokiej klasy specjalistą - oznajmił nerwowym tonem, co chwila drapiąc się jednym palcem po nasadzie nosa - Zapewnił mnie, że zadbał o wszystko, również o moją osobistą ochronę przez wzgląd na przewożone fundusze.

- Wybrałem do tej roli człowieka, któremu zawierzyłbym życie - potwierdził Alpejczyk - Góral z Kantonu Berna, twardy jak granit i lojalny jak mało kto. Nie odstąpi jego miłości pana Dumasa nawet na krok.

- Doceniam pańskie starania, Barthez - oznajmił rozparty w krześle Abdel - Niemniej chętnie dowiem się czegoś więcej na temat wyzwań, które niebawem przed nami staną. Panie Barthez, zechce pan nam opowiedzieć o harmonogramie wyprawy.
Mam już na stanie PW Bartka w stosownym temacie, jutro napiszę rozwinięcie fabularne z kilkoma dodatkowymi informacjami.
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2018, 17:10 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 sierpnia 2018, 17:11

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

- Cóż, to wyprawa podwyższonego ryzyka ze względu na status waszej miłości, przez co ciężko będzie pozostać na trasie niezauważonym. Szlak z Tulonu do Wrót Berneńskich jest mocno uczęszczany, płynie tamtędy droga tranzytowa przez Helwetię do Borki i Pollenu. Karawany ciągną bez przerwy w obie strony. Nie ma szans na zachowanie statusu incognito.

Nathan odłożył widelczyk do ciasta na talerzyk i splótł obie dłonie palcami spoglądając prosto w oczy Abdela.

- Zresztą niebezpieczeństwo nie musi nadejść od strony dzikich górali czy rozbójników. Nawet załamanie pogody w górach może być groźne. Jak już wspomniałem, na szlakach będzie dużo podróżnych. Z jednej strony, to dobrze, ale z drugiej może powodować opóźnienia na punktach celnych. Jestem jednak dobrej myśli. Pora roku nam sprzyja. Mamy miejscowych woźniców, opłaciłem w Ducalu kogoś, kto teoretycznie mógłby zagrozić ekspedycji. Standardowe kroki przy tego typu wyprawach.

- Termin przybycia do Bergamo? - zapytał słuchający uważnie dziedzic.

- Zakładam tydzień na podróż. Największe ryzyko opóźnień wystąpi na odcinku Morvant-Genua. Wcześniej i później nie powinniśmy mieć żadnych kłopotów. Pogranicznicy w Morvancie dokładnie skanują wszystkie karawany, a potem szlak jest zatłoczony w kierunku Wrót Berneńskich, nie tylko od strony Tulonu, ale i Genui. Tak więc moglibyśmy wjechać do Bergamo około dwudziestego czerwca, pod tym oczywiście warunkiem, że nie będziemy zwlekali z opuszczeniem Tulonu.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 02 sierpnia 2018, 17:28

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Rodzinno-przyjacielska kolacja przedłużała się, czas mijał, wieczór pogłębiał się, Abdel prowadził musztrę savoir-vivre podawania i spożywania kolacji, Leon zaś kompletnie tracił apetyt. Z ulgą przyjął fakt braku aperitif i zupy, bo kto na litość zjadłby to wszystko, jeszcze po tym kilkugodzinnym kołysaniu. Dalsze zjadliwe uwagi były już dla młodego szlachcica snobistyczną krotochwilą dziedzica. Nie darzył sympatią spoconego rządcy, ale nie widział nic złego w podaniu potraw na raz, każdy mógł wszak wybrać coś dla siebie, miast obżerać się wszystkim po kolei. Z uśmiechem skonstatował, że Loretta mogłaby wziąć stronę Abdela, żona zawsze przywiązywała dużą wagę do etykiety i wypominała wynalazcy brak obycia. Lecz kiedy miałby się Leon Thibaut uczyć tych że wyszukanych zachowań, połowę życia spędziwszy poza Montpellier.
Zdążył delikatnie dobrać się do ryby, z ociąganiem wybrawszy widelec na wzór kuzynki, ale zdaje się pomyliwszy kieliszki, które dla niego niewiele naprawdę różniły się. Nie uszło to uwagi Abdela, który zganił braki w wykształceniu Leona. Na przyganę kuzyna uprzejmie skinął głową, wydął usta w dziubek i podziękował.

- Je te remercie de m'avoir aide, z pewnością zapamiętam tą ważną lekcję.

Oglądał teraz wszystkie szklane naczynia nie mogąc dojść porządku, skoro pierwszy kieliszek do wody, drugi do czerwonego vina, a trzeci do białego, to dlaczego czerwone mięso było po rybie. Postanowił zadowolić się białym zważywszy na upał, na wszelki wypadek nie zamierzał kosztować pieczystego, niespecjalnie przepadając za czerwonym mięsem.

Zachodził w głowę czy następnym wyzwaniem będzie strzelanie do celu, zaproponowane przez kuzynkę, czy forsowny marsz w wykonaniu Nathana. Tak czy inaczej, w tym tempie mogą wyruszyć nawet za tydzień, a wizja dzisiejszych odwiedzin targowiska oddalała się jak dawno wybrzmiały dźwięk grzmotu.

Zaproponowane przez kuzyna "błahe tematy" zamieniły się w tematy dość poważne, zbyt poważne w uznaniu wynalazcy, ale nie przerywał Leon domysłów i spekulacji oficera Sangów i kuzynki. Nawet jeśli Abdel miał rację, chcąc uzmysłowić śmietance wyprawy ich dworską nieporadność, to w ocenie Leona zabrał się za to w niewłaściwy sposób i nieco spóźniony.

Znudzony oczekiwaniem końca farsy, której był światkiem, wyostrzył zmysły bo zdawało się, że wreszcie ktoś mówił coś istotnego. Koordynator Barthez krótko i rzeczowo objaśniał harmonogram podróży. Oczy wynalazcy zalśniły, gdy usłyszał o burzach na szlaku. Wiedział już że musi pozbyć się nadmiaru bagażu w Tulonie, ale cieszył niezmiernie z możliwości przeprowadzenia doświadczeń z puiorunnikiem. Leon nadstawił ciekawie ucho zapamiętując słowa Nathana.
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2018, 19:35 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 02 sierpnia 2018, 21:32

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon, gdzieś między rybą a deserem

Angeline z kamienną miną wysłuchiwała przydługawych tyrad swego brata na temat nieznajomości etykiety poszczególnych uczestników kolacji. Odebrawszy staranne wychowanie a przy tym będąc kobietą potrafiła zachować się przy stole nie tylko zgodnie z wymogami savoir-vivre'u, ale dodatkowo nad wyraz wdzięcznie. Oczywiście potrafiła również śpiewać sprośne piosenki w towarzystwie Sangów waląc kuflem w dębową ławę. Obie formy miały swój czas, swoje miejsce i konkretne zastosowanie.

Udało się jej kilka razy pochwycić spojrzenie siedzącego naprzeciw kapitana Perraulta, którego zdawał się zachwycać widok dziedziczki skubiącej niewiekie kąski ryby w sposób przepełniony zmysłowością i erotyzmem. Doskonale wymierzone ruchy, drobne gesty i płynność z jaką Angeline operowała zastawą sprawiała wrażenie niemal nierzeczywiste. Posiliwszy się nieco Angeline odłożyła sztućce w sposób sugerujący, że nie będzie kontynuować posiłku co jednak nie zrobiło większego wrażenia na obsługującej ich dziewoi. Za to sama dziewoja zrobiła najwyraźniej wrażenie na bracie, który mówiąc sporo o dobrym wychowaniu obmacywał jednocześnie wzrokiem nieszczęsną młódkę niby handlarz krowę na sobotnim targu. Słuchając jednym uchem opowieści Bartheza o nadchodzącej wyprawie sięgnęła po kieliszek białego wina i pochyliwszy się delikatnie w stronę kapitana zapytała cichym głosem

- Kim właściwie są ci sekciarze, o których wspominałeś dziś w porcie kapitanie ? Zdaję się, że nic o nich nie słyszałam ? Czy to jakaś grupa religijna ?

Angeline z uśmiechem wpatrywała się w oczy lekko zarumienionego kapitana kontastując z zadowoleniem iż przystojnych mężczyzn na tej wyprawnie nie brakuje.
Ahhh... a kawa będzie ?
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2018, 22:32 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 sierpnia 2018, 14:09

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

- Migrujące ptaki - kapitan Perrault powtórzył określenie użyte podczas spaceru - Tak zwykli sami siebie nazywać. Wasza miłość zapewne słyszała o nich jako apokaliptykach. Przeważająca większość praworządnych Franków uważa, że to jedynie złodzieje i paserzy, ale prawda jest dużo bardziej złożona. W ostatnich latach miałem zaszczyt służyć z pewnym oficerem odpowiedzialnym za zbieranie informacji na ich temat i chociaż człowiek ów nie wprowadził mnie w żadne zastrzeżone wątki, podzielił się mnóstwem wiedzy ogólnej.

Wzmianka kapitana o informacjach z siatki wywiadu Sanglierów spowodowała, że tym razem wszyscy siedzący przy stole goście nadstawili bacznie uszu. Wyraźnie ukontentowany taką atencją oficer kontynuował swą opowieść gestykulując mimowolnie dzierżonym niczym miecz widelczykiem.

- Prawda jest taka, że oni są wszędzie, chociaż szczęśliwie Montpellier starają się omijać z lęku przed naszymi stróżami prawa. Tworzą kryminalne siatki rozprowadzające kradzione towary i nielegalne używki, w tym niestety również tak rygorystycznie zakazany płon, kontrolują prostytucję i przemyt. Istnieją uzasadnione podejrzenia, że czerpią też zyski z pokątnej sprzedaży białych niewolników na plantacje w Północnej Afryce.

Guido Dumas prychnął na dźwięk tego zarzutu z oburzeniem, bo też Sanglierom z trudem mieściło się w głowie, że biali Europejczycy muszą się mozolić w upiornym skwarze na plantacjach bawełny neolibijskich możnowładców. Co więcej, strzępy wiedzy o pradawych czasach sprzed Dnia Sądu Ostatecznego sugerowały, że niegdyś miała miejsce zupełnie inna sytuacja, odwrócona i znacznie przyjemniejsza w wyobrażeniu dla szlachty z Montpellier.

- Użył pan określenia sekciarze, kapitanie, dlatego pomyślałam, że to jakaś specyficzna grupa religijna - wtrąciła Angeline Lea - Tymczasem sugeruje pan, że to zwyczajni przestępcy.

- Nazwałem ich sekciarzami, ponieważ tworzą hermetyczne grupy o własnych obyczajach i tradycjach, posiadające sekretne języki i kanały komunikacji - odpowiedział Perrault - Wiem, że próbowaliśmy wielokrotnie infiltrować ich struktury, ale oni są praktycznie nie do przeniknięcia. Członków grup indoktrynują od małego dziecka, nie tylko własne dzieci, ale też podobno te specjalnie w tym celu porywane. Plotki twierdzą, że mają jakiś horrendalnie wypaczony pogląd na wychowanie potomstwa, że zmuszają małe dzieci do żebractwa, do produkcji narkotyków i sprzedawania ciał w domach uciech, by w ten chory sposób kształtować ich hart ducha, bezwzględność i całkowicie przeżarty cynizmem charakter. Kiedy dorastają, są tak związane z resztą koterii, że prędzej odbiorą sobie życie niż przejdą na naszą stronę.

- To straszne - odezwał się ponownie poczciwy skarbnik ekspedycji, pobladły niczym ściana - I nikt nie może tego powstrzymać?

- Szanse powodzenia równe planowi zamurowania delty Rhone - Perault wzruszył bezradnie ramionami - Jak już wspomniałem, oni są wszędzie. Bezwzględni i okrutni hedoniści lojalni wyłącznie względem siebie samych. Nie da się ich wykorzenić, bo popyt na ich usługi jest zbyt wielki. Kto ma pieniądze, a potrzebuje płonu, dziwek, niewolników czy broni, kupuje towary i usługi apokaliptyków. Są tu w Tulonie nielegalne areny, na których dziesięcioletnie dzieci walczą z psami, wiedzieli państwo o tym? Oficjalnie władze to potępiają, ale ten proceder wciąż kwitnie. W Bayonne sekciarze zbudowali własną osadę w miejscu, gdzie w bagnie tkwi porzucony przez Neolibijczyków czołgacz i zarządzają nią nie uznając naszej ani tulońskiej jurysdykcji. Co więcej, są tam tolerowani przez czerwonokrzyżowców, chociaż akurat Szpitalnicy z pewnością posiadają środki, by się ich z Bayonne definitywnie pozbyć.

Słuchacze pokiwali głowami przypominając sobie historię znaną powszechnie w Montpellier. Czarni kolonizatorzy przywieźli z Afryki ogromne pancerne wozy na gąsienicach, prawdziwe ruchome twierdze, które zdolne były przełamać każdą obronną pozycję Europejczyków, ale które z powodu swej niewiarygodnej masy stawały się zupełnie bezużyteczne na podmokłych obszarach delty Rhone. Taki właśnie pojazd utknął wiele lat temu na dobre w Bayonne, porzucony przez właścicieli, a następnie zagospodarowany przez Franków.

- Nie wolno nam popełnić błędu i lekceważyć tych ludzi - ciągnął dalej kapitan Sangów - Ich matecznik na Trupie jest doskonałym przykładem tego jak potrafią się zorganizować mając odpowiednie środki. Podejrzewam, że Trypolis nigdy nie zdoła ich wykorzenić z tej przeklętej wyspy. Zbyt silnie się tam ufortyfikowali.

- Słyszałem o kilku próbach lądowania na Trupie - wtrącił Nathan Barthez - Każda skończyła się porażką. Apokaliptycy mają tam baterie dział z prawdziwego zdarzenia, jakoby zdjęte z wraków okrętów Dawnych Ludzi. Gdzie je znaleźli i jak uruchomili, nie mam pojęcia, ale podobno neolibijska flota już się do Trupa nie zbliża. Teraz Trypolis tylko nęka tych na wyspie wysyłając tam pod osłoną nocy harapów, którzy okryli się hańbą, na stricte samobójcze misje. Transport w jedną stronę, jak słyszałem. Żaden z tych czarnych już stamtąd nie wraca.

- Prawdziwie barbarzyńska taktyka - skomentował Perrault - I jeśli to prawda, to takie rajdy przypominają kąsanie byka przez gzy, nic więcej.
Fragment konwersacji w odpowiedzi na pytanie Kargana. Apokaliptycy to temat-rzeka, mnóstwo można jeszcze na ich temat napisać, wielu rzeczy o nich nie wiedzą ani BG ani NPC. Myślę, że na początek wystarczy, ale oczywiście rzucajcie pytaniami, gdybyście chcieli wiedzieć coś więcej.

Czy chcielibyście porozmawiać o czymś jeszcze przy deserze, zanim przesuniemy akcję do wypadu na miasto? Mam przygotować fabularną scenkę, w której poruszycie temat władającego Bergamo rodu Lombardich i ich patriarchy Vespaccio Lombardiego, Białego Wilka z Bergamo? Czy wolicie przeskoczyć do następnego punktu na liście atrakcji, a o Bergamo poczytać w wątku technicznym?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 03 sierpnia 2018, 16:37

Nie, nie oczywiście jeszcze o Bergamo i miejscu docelowym dziedzic będzie chciał usłyszeć, pisz śmiało. Z przyjemnością poczytam. Natomiast po kolacji rezerwujemy z 8artem miejsce na wspólny post, jeszcze przed wyjściem na... spacer.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ