PBF - Płonąca granica

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 30 października 2011, 11:09

Raczej celowanie i przynajmniej dwa strzały.
Więcej czasu mieć raczej nie będę zanim doskoczy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2011, 11:13

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Paul Wilson siedział w bezruchu w szoferce Canyona, nie kwapiąc się do wyłączenia silnika i obserwując z nienaturalnym zainteresowaniem jakiś odległy punkt w głębi lotniska, najpewniej widoczny spod bramy fragment pasa startowego.

Pogrążony w katatonicznym wręcz zamyśleniu kierowca wytrzeszczył mimowolnie oczy, kiedy coś bardzo ciężkiego wylądowało znienacka na pace samochodu, a resory pikapa zajęczały rozpaczliwie pod wpływem przemieszczonego środka ciężkości wozu. Słysząc za plecami donośny łoskot Wilson zaczął się okręcać w fotelu chcąc zobaczyć, co takiego znalazło się bez ostrzeżenia na pace wozu i wtedy jego kark owionął gorący smrodliwy oddech, a w odsłonięte ucho wdarł się podnoszący włosy na głowie zwierzęcy warkot, zdający się płynąć z oddalonego ledwie o centymetry gardła.

Tylne okienko szoferki pikapa nie miało szyby, zbitej dawno temu. Cokolwiek warczało na pace Canyona, o ile nie było niedźwiedziem, mogło wsadzić swój łeb do środka kabiny.

I wtedy ciszę panującą na lotnisku rozdarły znienacka odgłosy wystrzałów z broni palnej.


Wątek techniczny

Vampire1308, to dość krytyczny moment gry. Co zrobi teraz Wilson? Zacznie tłuc rękami? Spróbuje przełożyć w okienko MP5? Otworzy drzwiczki w próbie ucieczki z kabiny? Inne opcje?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2011, 11:44

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Cały świat Jacka Salta zamykał się w tej jednej chwili na wyszczerzonym pysku szarżującego psa, lśniącym białymi kłami i wilgotnym od spienionej śliny. Mężczyzna wymierzył trzymany oburącz pistolet prosto w gardziel zwierzęcia, świadomy tego, że ważący niemal tylko samo, co on pies będzie stanowił śmiertelne niebezpieczeństwo, jeśli zdoła go obalić na ziemię i sięgnąć kłami krtani.

Desert Eagle huknął ogłuszająco, a odrzut potężnej broni omal nie skręcił kurierowi nadgarstka. Rewolwerowy pocisk .357 Magnum opuścił lufę pistoletu pośród jaskrawego rozbłysku płomienia wylotowego.

Błysk ten był ostatnią rzeczą, którą rozwścieczony pies miał dane w życiu ujrzeć. Ugodzona pociskiem grubokoścista czaszka zwierzęcia rozprysnęła się na wszystkie strony siejąc kawałkami kości, krwią i szarą galaretowatą masą nie mogącą być niczym innym jak tylko mózgiem. Potężne kudłate cielsko runęło z impetem wprost pod nogi kuriera, nieruchomiejąc na spękanym betonie.


Wątek techniczny

Salt wygrał Inicjatywę, a pies poświęcił pierwszy segment na skok w stronę ofiary. W drugim segmencie padł strzał, na milimetry przed zatrzaśnięciem paszczy. Celowanie zapewnia dodatkową kość 1k20 do testu trafienia, dodatkowo miałem w rękawie bonus -1 do testu za umiejętność Pistolet. Rzuciłem 2k10 uzyskując wyniki 1 i 8. Przy Zręczności 11 Salta gwarantowany sukces! Co więcej, jedynka oznacza trafienie w głowę (i wyższy o jeden stopień poziom obrażeń). Obrażenia krytyczne...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 30 października 2011, 11:45

Na tą chwilę Ebenezer właśnie czekał, błąd przeciwnika. Bestia zdecydował się na ruch, który miał być jej ostatnim w życiu.


Wątek techniczny

Nie znam zbytnio mechaniki Neuroshimy. Planuję wypluć porcje ołowiu w spory łeb bestii. Oceniam odległość. Jeżeli będę miał czas na jeden strzały to wale z dwóch luf, a jeżeli na dwa to pierw z jednej, a następnie z drugiej rury. (Mam obrzyn dwururkę z dwoma spustami).


Obrazek
Ostatnio zmieniony 30 października 2011, 12:01 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 30 października 2011, 11:58

Jack odetchnął głęboko, w skroniach buzowała krew podniesiona nagłym przypływem adrenaliny. Na świętowanie nie było czasu, nie miał pojęcia czy w głębi pomieszczenia nie czai się kolejna bestia. Rozejrzał się uważnie dookoła, splunął na leżące pod nogami truchło i podjął decyzję.
Powoli ruszył w kierunku wnętrza wieży z nikłą nadzieją, iż huk wystrzału zaalarmował towarzyszy. Bez przepatrzenia leża zwierzęcia nie chciał ryzykować odwrócenia się plecami do budynku i powrotu.

Uff... Szczęście chwilowo się uśmiechnęło. Zatem wracamy. Pamiętam również o chrobotach z hangaru, zatem po wejściu do pomieszczenia popatrzę jeszcze w tamtym kierunku i chwilkę się przyczaję. Na ile pozwoli widoczność staram się dotrzeć do schodów, obejrzeć je i wleźć wyżej o ile się da. Będąc w środku, gdyby było "czysto" od niespodzianek staram się stać w mroku rzucając spojrzeniem na jaśniejący otwór drzwi. W razie pojawienia się intruza, zakładam sekundową przewagę przed przyzwyczajeniem wzroku do panującego cienia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2011, 12:58

Wątek techniczny

Deliad, w tym konkretnym przypadku zasady nie są skomplikowane. Masz trzysegmentową turę. Możesz oddać do dwóch strzałów (potem komora strzelby będzie pusta), każdy zużywa jeden segment. Aby sprawdzić, czy trafisz, wykonam test 1k20 dla Zręczności. Wynik niższy od wartości cechy oznacza sukces, wyższy porażkę. Jeśli poświęcisz jeden segment na celowanie, dostaniesz jedną dodatkową kość 1k20 do testu (zamiast jedną kostką będę rzucał dwiema), ale wciąż wystarczy Ci sukces na jednej z nich (co przy tak wysokiej Zręczności nie powinno być problemem).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2011, 21:11

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Rozjuszone zwierzę runęło na człowieka z piorunującą szybkością, zamierzając skoczyć mu do gardła. Chociaż myśli pędziły poprzez umysł Radeforda w szaleńczym tempie, mężczyzna wymierzył starannie w cielsko ważącego kilkadziesiąt kilogramów potwora, jakby mimochodem odnotowując w pamięci, że dłonie praktycznie przestały mu drżeć. Palec wskazujący dotknął prawego spustu, ściągnął go delikatnie.

Strzelba huknęła donośnie wyrzucając z jednej lufy chmurę malutkich, ale śmiertelnie niebezpiecznych śrucin. Pies wpadł prost na nią i zniknął w krwistym rozbryzgu, kiedy drobne skrawki śrutu dosłownie odarły jego łeb ze skóry i mięśni, rozrywając niejako przy okazji obie przednie łapy stworzenia.

Ebenezer cofnął się o krok zwiększając dystans dzielący go od drgającego konwulsyjnie zwierzęcia, wyginającego w agonalnych spazmach grzbiet i drapiącego pazurami beton.

Zza rogu najbliższego budyneczku wysunął się drugi pies - ten sam zapewne, który wcześniej potrącił rdzewiejącą od lat metalową puszkę. Cofnięte dziąsła odsłoniły długie ostre kły o śnieżnobiałej barwie, a w wielkich oczach zwierzęcia pojawił się wyraz bestialskiego amoku.

Muskularne łapy uderzyły w ziemię, kiedy stworzenie runęło wprost na kaznodzieję.


Wątek techniczny

Pierwszy strzał okazał się celny, ponieważ wyrzuciłem 15 w teście trafienia. Pies był w zasięgu dwóch metrów (pokonał resztę dystansu, kiedy Radeford celował), a śrutówka zadaje na dystansie do dwóch metrów jedną ranę krytyczną (plus pewną ilość draśnięć). Tym samem bestia wyciągnęła łapy, ale następny członek sfory już pędzi na Ebenezera!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2011, 23:08

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Oderwawszy wzrok od leżącego z roztrzaskaną czaszką psa Salt obejrzał się pośpiesznie na budynek wieży kontrolnej, rozważając w myślach zasadność spenetrowania jej mrocznego wnętrza przed wycofaniem się w stronę hangaru. Jego dylemat rozwiązał sekundę później następny pies. Ten wypadł spomiędzy krzaków porastających okolicę południowego narożnika blaszanego hangaru i spocony z wrażenia kurier z miejsca przypomniał sobie tajemnicze chroboty dobiegające z wnętrza ciemnej konstrukcji.

Nadbiegający chyżo pies wydawał się jeszcze większy od tego zastrzelonego przed momentem, w oczach kuriera jawił się wręcz stukilogramową bestią. Ściskając oburącz ciężki pistolet Jack wymierzył lufę broni w zdziczałego czworonoga, mierząc starannie i wiedząc, że walczy o życie.

Nacisnął spust i Desert Eagle huknął ponownie z ogłuszającym efektem. Dzięki przesuniętemu w przód środkowi ciężkości lufa nie uległa podrzutowi, tak charakterystycznemu dla innych pistoletów strzelających pociskami .357. Druga z dziesięciu bezcennych kul stanowiących cały zapas amunicji Salta pomknęła na spotkanie wyszczerzonego pyska i obróciła go w istną miazgę uśmiercając zwierzę w ułamku sekundy.


Wątek techniczny

Uwzględniłem deklarację celowania i ciesz się, żeś to zastosował, Goldwinie, bo na pierwszej kostce wypadło 14, czyli pudło. Na drugiej, tej dodatkowej z racji celowania, niespodzianka - jeszcze jedna jedynka! Trafienie krytyczne w łeb. Cel wyeliminowany! Zostało Ci jeszcze osiem pocisków...

Na parterze wieży nie widać ani nie słychać następnych psów, ale za hangarem huknął obrzyn Radeforda!

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 30 października 2011, 23:30

Salt sapnął z niedowierzaniem patrząc na kolejne truchło. Jednakże nie miał dużo czasu na fetowanie zwycięstwa, ciszę panującą w chwilę po upadku stwora rozdarł huk obrzyna od strony bramy. Rozejrzał się czujnie czy aby nie wybiega kolejne paskudztwo i ruszył truchtem pod ścianę hangaru ściskając kurczowo pistolet i klnąc z cicha do siebie. Niechybnie zapędzanie się samopas na zwiad było złym pomysłem.

Staram się kierować odgłosem obrzyna i truchtem udaję się w tamtym kierunku. Najpierw pod południową ścianę hangaru, przyczajenie i rzut oka na teren, potem skokiem do pierwszego budynku i do Radeforda.
Wszystko z palcem na spuście, rozglądactwem i w pełni gotowy do oddania strzału.

Uff... opcja: celowanie, pif i paf przynosi efekty. Chyba będę się jej trzymał :P

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2011, 00:33

Wątek techniczny

Przypominam, że zostało Ci osiem pocisków. Przy tworzeniu postaci deklarowałeś zakup dziesięciu sztuk, więc założyłem, że wszystkie włożyłeś zawczasu do broni - Desert Eagle na amunicję .357 mieści co prawda dziewięć pocisków w pudełkowym magazynku, ale dziesiąty można bezpiecznie nosić w lufie.

Jeśli usłyszysz dalsze odgłosy strzelaniny z głębi lotniska (Radeford) oraz od strony bramy (Wilson), gdzie ruszysz w pierwszej kolejności? Nie zapominaj, że trzydzieści lat napromieniowania i wojny biologicznej bardzo mogło namieszać w genotypie tych burków. Zwierzęta mutują na dziesiątki zadziwiających sposobów, co zatem zrobisz, jeśli siedzący za kierownicą pies zwinie Wam pikapa? :P

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 31 października 2011, 01:15

Heh... chyba musieliśmy się minąć z postami :)
Jak powyżej, najpierw odsiecz dla Radeforda, było nie było jego wystrzał już usłyszałem. A skoro i tak jest na linii wieża - brama to będzie po drodze. Chyba, że zgubiłem się w literkach :/

I lepiej żeby nie kradł nam pick'upa bo będziemy musieli postawić na nogi awionetkę i zrobić mu nalot nurkujący :P Radeford z obrzynem w roli pocisku :D

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 31 października 2011, 05:29

- Jam jest sługa boży, który odeśle was w zaświaty. Gińcie anioły piekieł!!!
Wątek techniczny
Zachowuje zimna krew, czekam aż bestia zbliży się, celuję i strzelam. Jeśli zginie szybko ,wyuczonymi ruchami, ładuje obrzyna. Jeśli przeżyje wyciągam nóż, który zazwyczaj noszą przy pasie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2011, 20:05

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Ebenezer wycelował starannie, wstrzymując oddech i koncentrując się wyłącznie na jednym celu: precyzyjnym ulokowaniu ładunku śrutu w coraz bliższym drapieżniku. Pies sadził wielkimi susami i rósł Radefordowi w oczach, przerażając swą czystą masą i bijącą od muskularnego cielska żądzą krwi.

Palec człowieka pociągnął za drugi z pary spustów.

Strzelba wydała z siebie suchy trzask.

Nie wypaliła.

- O kurwa - powiedział charyzmatyczny głosiciel Pisma Świętego, tonem zdradzającym absolutne zdumienie i niedowierzanie zarazem - O kurwa!


Wątek techniczny

Teraz adrenalina skoczy, oj oj! Na jednej z dwóch kości 1k20 wypadła dwudziestka, a to oznacza niewypał. Radeford zużył dwa segmenty z trzech (celowanie i strzał), został mu ostatni i ten ostatni wykorzystam na kombinację upuszczenia obrzyna połączoną z sięgnięciem po nóż, chyba że kaznodzieja zmieni zdanie i zdecyduje się na użycie obrzyna jako improwizowanej broni białej (jest taka opcja, będzie wtedy walczył pałką zamiast nożem).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2011, 20:06

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Salt nie zagłębiał się zbytnio w ciemną czeluść wejścia do wieży kontroli lotów, wystarczył mu krótki rzut okiem do środka, nadstawienie uszu i pociągnięcie nosem. Parter budowli cuchnął odorem wilgotnej sierści, zepsutego mięsa i zgnilizny, dowodząc jawnie tego, że sfora właśnie tutaj urządziła sobie legowisko. Wciąż ściskając oburącz pistolet kurier odwrócił się w miejscu i potruchtał w stronę południowego narożnika blaszanego hangaru, obchodząc po drodze łukiem leżące w coraz większych kałużach krwi cielska martwych psów. Nie miał pojęcia, ile sztuk bestii liczyło stado, ale słyszany chwilę wcześniej dźwięk wystrzału ze strzelby jednoznacznie dowodził faktu, że myszkujący gdzieś po przeciwnej stronie hangaru kaznodzieja wpadł w podobne, jeśli nie gorsze kłopoty.

Słońce zachodziło za skaliste szczyty pobliskich wzgórz, mieniło się żywymi barwami na drobinach starego rozbitego szkła poniewierających się pod parapetami budynków. Salt zwolnił kroku zbliżając się do otwartych bocznych drzwi hangaru, wciąż pamiętny odgłosów drapania, które - choć mogły - niekoniecznie musiały być wydane przez zastrzelonego chwilę wcześniej psa.

Ponad dachami zabudowań lotniska poniósł się znienacka przeraźliwy ludzki krzyk, biegnący od strony wciąż zamkniętej na kłódkę bramy i ścinający swą nutą krew w żyłach.

Paul Wilson też miał kłopoty.


Wątek techniczny

Salt dociera do lewego południowego narożnika hangaru, tego usytuowanego na prawo od wieży (operuję opisem na podstawie zdjęcia lotniska). Gdzieś z przeciwnej strony hangaru dobiega donośne ujadanie świadczące o konfrontacji Radeforda z co najmniej jednym sierściuchem, natomiast od strony bramy słychać mrożące krew krzyki Paula.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2011, 20:07

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Chociaż stworzenie znajdujące się na pace Canyona musiało być psem, w oczach przerażonego Wilsona urosło do rozmiarów prawdziwego niedźwiedzia. Ważący ponad sto kilogramów kolos okazał się dostatecznie ciężki, by jego waga wprawiła cały samochód w dzikie podskoki. Masywne pazury zazgrzytały na ramie omotanego łańcuchami motoru Radeforda, a wielki pysk, faktycznie bardziej pasujący do niedźwiedzia niż psa, zatrzasnął się pośród rozbryzgów cuchnącej śliny na karku kierowcy.

Paul targnął się do przodu ułamek sekundy wcześniej, uchodząc przed kłami w ostatniej chwili. Ostre zęby psa rozdarły na strzępy kołnierz jego flanelowej koszuli, znacząc bladę skórę mężczyzny kilkoma płytkimi, ale piekącymi zadrapaniami. Świadomy tego, że zwierzę zaraz może mu odgryźć głowę, Wilson wrzasnął przeraźliwie, szarpiąc się w siedzeniu pikapa w nadziei na ujście poza zasięg kłów bestii.

Pies warczał i kłapał szczękami, a jego oddech wciąż palił żywym ogniem kark Paula. Kierowca złapał za swój pistolet maszynowy, próbując nieporadnie obrócić MP5 w stronę tylnego okienka i wpakować stworowi całą serię w kudłaty tors, ale pies natychmiast go zaskoczył, łapiąc przesuwany ku sobie automat za lufę i wyrywając go potężnym szarpnięciem z rąk Wilsona. Broń zaszczękała metalicznie uderzając o ramę okienka i zniknęła wraz z bestią gdzieś w tyle.

Paul złapał za klamkę swych drzwiczek w zamiarze wydostania się z wozu, w tej samej jednak chwili na masce Canyona pojawił się kolejny ogromny pies, który zaczął targać zębami za drucianą siatkę przesłaniającą część przedniej szyby pikapa ewidetnie zamierzając oderwać ją od karoserii i przedostać się przez przednią szybę do środka kabiny.


Wątek techniczny

Postapokaliptyczne psy wiedzą doskonale, co to broń palna i czym ona grozi, więc rozbrojenie Paula można uznać za przejaw niebezpiecznej przebiegłości z ich strony. Co teraz, Vampire1308? Ruszasz z miejsca samochodem? Uciekasz z szoferki? Łapiesz za nóż i szachujesz ostrzem wejścia do kabiny? Inne opcje?

ODPOWIEDZ