Strona 6 z 16

: 27 listopada 2013, 21:32
autor: Dobro
- Hej, Motłoch. Ruszajmy powoli w stronę tego ratraka czy pługa. - Borys włączył przełącznik, wybierając wewnętrzny kanał komunikacyjny. - Tania! Jak wygląda sytuacja? Bo u nas zimno w trzy pizdy.

: 28 listopada 2013, 00:19
autor: Rikandur
"Proszę zaczekać. Sama sprawdzę czy to nie zagrozi twojemu bezpieczeństwu. To może być pułapka." Tania cichutko podeszła na optymalny zasięg rozszerzeń wizyjnych swojej optyki zanim zrobiła dokładny skan ciężarówki. W międzyczasie wyciszając w wewnętrznych opcjach słuchu elektronicznego muzyczkę by jej nie rozpraszała. Przygotowała się do strzelaniny, ale trzymała broń nisko ... sama lekko przykucnięta by ukryć karabin jak najbardziej w cieniu ...

: 28 listopada 2013, 09:00
autor: vampire1308
rozglądam się szukając jakikolwiek sygnałów że to może być pułapka.

: 28 listopada 2013, 13:49
autor: koszal
Optymalny zasięg dla termicznego skanowania ciężarówki okazał się nad wyraz bliski. Nie było jednak problemem zbliżenie się do pojazdu, gdyż wokół kręciło się sporo osób, w większości pod wpływem solidnej dawki alkoholu. Wyuczone odruchy ochroniarzy Jelcynowa pozostawiały pod dokładną obserwacją całą okolicę, jednakże ten sam tłum, który zapewniał dobre ukrycie się utrudniał wykrycie potencjalnego zagrożenia.

Tania musiała podejść naprawdę blisko, wówczas zauważyła, że tylne drzwi paki są lekko uchylone, zaś sama ciężarówka zdawała się lekko bujać na boki, zgodnie z rytmem muzyki.

Szybkie oględziny ukazały cybernetycznym oczom Tani zaskakujący i nader drastyczny obraz. Wizualne rozpoznanie błyskwicznie potwierdziło tożsamość Swietłany mimo jej rozległych, dość poważnych obrażeń.

Przywiązana za wygięte z tyłu pleców ramiona, ciężko pobita, z jedną nogą wygiętą pod nienaturalnym kątem najemniczka Jelcynowa prawdopodobnie pozbawiona była przytomności. Jej zmaltretowane ciało bezwładnie podrygiwało teraz w zgodny z tandetną muzyczną kanonadą rytm, który ubrany w wojskowy mundur oprawca uznał za wysmienity podkład do brutalnego, analnego seksu. Pozbawiony koszuli z opuszczonymi do kostek spodniami, kipiący agresją męzczyzna raz po raz uderzał swą ofiarę otwartą dłonią po ociekającej krwią, posiniaczonej skroni wykrzykując prymitywne obelgi.

Drugi z żołnierzy, również pozbawiony koszuli, z rozpiętym paskiem od spodni właśnie dostrzegł Tanię. Wyciągnął z ust dopalanego właśnie papierocha, po czym rzucił lekceważąco ku ślicznej twarzy, jaką dostrzegł właśnie w uchylonych drzwiach ciężarówki.

Ej... mała kurewko, też masz chcicę poswawolić?

Dwa kałasznikowy, oraz elementy munduru walały się po podłodze nadbudówki.

[center]22:34:42[/center]

: 04 grudnia 2013, 16:56
autor: Dobro
- Tania? Znalazłaś Swietłane? Czekamy na was w pługu. Odbiór.
Idziemy z Motłochem tak niepozornie skroić pług śnieżny.

: 05 grudnia 2013, 23:03
autor: Rikandur
-Znalazłam szefie. Zadzwoń po wujka Miszę. Dwóch żołnierzyków właśnie ją gwałci w dupe. Może uda się ci przekabacić tego gościa na przyjazny kontakt w armii ? Acha, czy mam ich zabić czy nie ?-

Tak odparła Tania przez wewnętrzny telefonik swojemu pryncypałowi gdy w międzyczasie lufa jej snajperki łagodnie oparła się o mosznę żołnierza. Tania nie ryzykowała i użyła pełnej szybkości, zanim warknęła jak najlepszą podróbą autorytarnego głosu Jelcynowa.

"Drgnij, sobako zasrana. Pośpiewasz falsetem ! A z wami zabawi się wujek Misza. Przyjechał tu z siostrzenicami."

I uśmiechnęła się zimno. Absolutnie gotowa odstrzelić to czego lufa dotknęła. A w razie czego, jeśli któryś zrobi gwałtowny ruch ... strzeli do gwałciciela przez nogę tego idioty co do niej pierdolił. Delikatnie przemieściła ustawienie stóp by to ułatwić. Jej głos był bardzo zimny. Tak że objęcia Dziadka Mroza wydawały się właśnie wyjątkowo cieplutkie. Nie było wątpliwości że zabije bez wachania albo i gorzej.

: 06 grudnia 2013, 00:28
autor: Dobro
- Zabij. Mają cierpieć, kutasiarze - wycedził przez zaciśnięte zęby Borys, wycierajac kropelki piany z kącika ust. Tak wściekły nie był już dawno. Nikt nie będzie dymał Borysa, zasadzając się na jego ludzi. Nikt.

: 08 grudnia 2013, 17:26
autor: Rikandur
-Panie Borysie. To mają cierpieć czy mam ich zabić ? Bo jak to pierwsze to jest szansa że przeżyją. O ile nie wydam ich wujkowi Miszy sugerując że to mogła być jedna z jego siostrzenic. Przypuszczam że nasz dobroczyńca byłym wojskowym jest, albo kimś ważnym ... byle żołdak nie zna osobiście pilotów myśliwskich, czyż nie ? A mam ciuli na widelcu więc nie ma problemu ze spokojnym rozważeniem co ich najbardziej ukaże. Więc się szefie nie martw. Oni to łażące zwłoki, wystarczy ich naznaczyć jako jebanych pedałów-gwałcicieli i oddać złotym chłopcom bawiącym się obok w takt muzyki. Problem jest z Swietą ... ona wygląda na mocno poturbowaną, ma złamaną rękę ... to tak na oko.-

Niepewna co do priorytetów w rozkazach od szefa, Tania oddzwoniła. Jej telefoniczny głos wyrażał absolutną pewność siebie ... nawet gdy odruchowo nazwała Swietłanę przezwiskiem jakim nazywali ją ci co ją znali. Jak Ivan. Ale gdyby Ivan pamiętał ... to by nie zdzierżył, ten smark był zawsze popędliwy.

: 08 grudnia 2013, 18:36
autor: Dobro
- Tania... Nikt nie rucha pana Borysa, jedynie kochanki Pana Borysa. Załatw sprawę szybko, bierz Swietłane i uciekamy z tego kurwidołka. Możesz im na przykład przestrzelić jaja i wyrwać łapy, żeby się wykrwawili na śmierć. Pozostawiam ci pełną swobodę wyboru - powiedział Niedźwiedź głosem tak zimnym, że chłód na zewnątrz wydawał się gorący jak laski z Playboya.

: 11 grudnia 2013, 00:34
autor: Rikandur
-Tak jest, szefie. Zrobię jak każesz.-
I nie przejmując się niczym więcej, po uściśleniu prioritetów, Tania przystąpiła do realizacji rozkazów Jelcynowa. Co tam miało być ? Postrzał w cynaderki i odrączenie ? Pan każe sługa musi.

: 12 grudnia 2013, 11:25
autor: koszal
Okrwawione ostrza ponownie schowały się w przedramiona, gdy Tania skończyła z drugim skurwysynem.

Uwolniona Swieta.. ułożona na prowizorycznie skleconym z ubrań posłaniu wciąż była pozbawiona przytomności. Powierzchowne oględziny ukazały złamanie wielokrotne prawej nogi, wybity lewy bark, zwichniętą lewą nogę, masę otarć i zadrapań i nieznane obrażenia wewnętrzne, trudne do zidentyfikowania z powodu braku odpowiedniej wiedzy medycznej. Z pewnością Swietłana nie nadawała się do dalszej podróży, lecz pozostawienie jej tutaj samej oznaczało wyrok śmierci.
Jelcynow podejmował już wcześniej trudniejsze decyzje, lecz tym razem chodziło o coś więcej.

Do ciężkiej cholery szefie... zaklął Motłoch wręczając mu dokumenty jednego z wypłaszczonych gwałcicieli.

Źrenice Niedźwiedzia rozszerzyły się nieco na widok papierów należących do majora wojsk ochrony pogranicza. Spojrzał raz jeszcze na Swietłanę..

po czym odszedł kilka kroków na bok, sprawdzając czas na wyświetlaczu mikrotelefonu komórkowego

[center]22:24:22[/center]

Motłoch podrapał się po karku zastanawiając się po co bosowi dodatkowa komóra, skoro ma jedną wmontowaną w łeb. Rozkminianie tego nie należało jednak do jego obowiązków, machnął ręką i sprawdził stan techniczny innych znalezionych właśnie gadżetów.
Oprócz dwóch kałasznikowów, papierów majora i kaprala, kompletnych mundurów są 3 granaty dymne, Motłoch znalazł też skrzyneczkę dobrej wódki, natomiast w drugiej natknął się całkowicie zaskoczony na coś ślicznego http://cyberpunk.net.pl/zbrojownia/bron ... ergod.html z inskrypcją- Ukochanemu synowi- Matuszka Rosja
Prócz tego są konserwy i żarcie, oraz kilka dodatkowych kurtek zimowych, sugerujących, że ci dwaj żołnierze nie przyjechali tu sami..

: 12 grudnia 2013, 18:05
autor: Dobro
- O w pizdiet... - wymknęło się Borysowi, który rozglądał się po wnętrzu. - Job twoju mać... - chwycił się za głowę, a w jego umyśle dokonywała się prawdziwa burza mózgów, co zrobić dalej. Spojrzał jeszcze raz na wyświetlacz mikrotelefonu. Sekundy ubywały kilkaset razy szybciej, niż zwykle.

- Dobra. Swietłana, byłaś dla mnie kimś ważnym... będziemy cię dobrze wspominać... - mówił Niedźwiedź, dusząc w sobie łzy. - Tania, dobij ją szybko, by nic nie poczuła. Motłoch, pomóż mi.

Borys wyciągnął flaszkę wódki i odkręcił ją. Chwilę jakby walczył ze sobą, ale ostatecznie nie wypił jej. Za to wlał połowę wódki w usta oby martwych sołdatów, resztę rozlewając im po ubraniach. Obszukał szybko majora i chcąc upozorować walkę, wcisnął martwej Swietłanie nóż martwego w rękę.

- Spadamy stąd. Szybko, do pługu!
Uciekamy stąd, kradniemy pług śnieżny, chyba, że w okolicy są jakieś samochody terenowe nie należące do wojska...

: 17 grudnia 2013, 23:39
autor: Rikandur
"Panie Borysie, nie możemy zostawić Swiety. Będzie śladem dla tropicieli. A tych tam spalę. Wódki szkoda, ale wyższa potrzeba."

Odparła Tania wskazując na istotny detal. Po czym poprosiła Motłocha i Borysa by nie patrzyli jak bez litości odkręciła całą baterię butelek wódki, postawiła mokrą drzazgę na czole jednego z sołdatów i zapaliła ich dokumenty. Obficie oblewając wódką obu zdychających bydlaków.

"Drzazga potrzyma ogień, aż wódka ogień chwyci. Dowody się spalą. Ale może wybuchnąć, więc proszę wyjść pierwszym ... niech Motłoch zabierze Swietę ... możemy ją gdzieś w lesie ukryć. Lepiej niż by ją na części dla innych. I do wiosny nikt jej nie znajdzie."

: 28 grudnia 2013, 16:22
autor: Dobro
- Dobra. Spadamy stąd, szybko! - rozkazał Borys, opuszczając rozpalającą się powoli przyczepę.

: 03 stycznia 2014, 18:12
autor: vampire1308
Ja pierdole, szefie czy to oznacza, że każdego z nas tak potraktujesz w razie "wyższej potrzeby" ??? Biorę granaty i kałasze-przydadzą się, żarcie też weźmiemy. Może jakiś plecak jest??