Strona 6 z 31
: 12 marca 2014, 20:52
autor: Dobro
Myślę, że dosyć niewłaściwie byłoby nabić przeciwników bronią posiadającą mini-flagę z pindolem, aczkolwiek byłoby to bardzo śmieszne (przynajmniej dla Kevfalcona). W takim razie wybiorę jednak kielich... Zaś do czasu wyprawy (po zakupie niezbędnego sprzętu wymienionego wyżej) udam się do światyni Piana... czyli do tawerny, oferując zabawianie gości i popisy artystyczne w zamian za piwo.
: 12 marca 2014, 23:25
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, świątynia Dagonina
Ozdobione kapiącymi od złota płaskorzeźbami w postaci wijących się smoków, wrota zbudowanej ze śnieżnobiałego kamienia świątyni Dagonina stały otworem przed wszystkimi wiernymi, uwalniając z wnętrza przybytku charakterystyczną woń palonych na ołtarzu kadzideł. Wiodących ku wrotom schodów strzegły dwa wielkie gryfy, również wykute z białego marmuru, ale tego dnia przesłaniały je płachty czarnego jedwabiu oznaczającego dla kongregacji wiernych żałobę.
Przekroczywszy próg świątyni Dino Berghar powiódł bacznym spojrzeniem po zgromadzonych przed ołtarzem dagonickich czcicielach, recytujących żałobnym tonem wersety proszące o łaskę dla zmarłych.
Widząc stojącego w wejściu półolbrzyma jakiś ogolony do gołej skóry akolita w przepasanych czarną szarfą białych szatach podszedł do gościa składając w powitalnym geście dłonie.
- Bądź pozdrowiony, wędrowcze - przemówił nowicjusz, dając dowód bezbłędnej znajomości Wspólnej Mowy - Przybywasz zmówić modlitwę za duszę naszego świątobliwego kthana?
To jazda, Dino, nawijaj!
: 13 marca 2014, 12:11
autor: Denver
Witaj, bracie. - Półolbrzym uśmiechnął się do niego i ukłonił. - w tym przybytku należy być szczerym, to też i szczerze odpowiem, że nie modlitwa skierowała tutaj me kroki. Ale również i na tej wyspie nie jestem ze swego wyboru, może więc biorę udział w szerszym zamyśle jakiegoś boga. Stojąc na progu tego przybytku, myślę że może to być Dagonin. Zatem jeśli wysłał mnie tutaj w czasie żałoby - to pomodlę się za waszego khtana. Ale skoro ja sam skierowałem tutaj kroki, aby zostac opatrzonym i zaopatrzyć się na podróż w której nie zabraknie walk, to może warto byście zadbali o pobożnego pielgrzyma?
: 14 marca 2014, 10:20
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, świątynia Dagonina
Dagonicki akolita uniósł leciutko jedną brew, ale poza tym drobnym przejawem emocji nie okazał żadnego innego wrażenia dla słów gościa. W zamian wskazał mu dłonią niewielką alkowę w tylnej części modlitewnej sali. Półolbrzym skierował tam swe kroki, spoczął z nieudawaną ulgą na starannie wypolerowanej kamiennej ławie.
Świątynny służbita pojawił się przy gościu chwilę później, niosąc srebrną misę pełną pachnącej ziołami wody oraz zwitek delikatnych szarpi.
- Pozwól, że przemyję tę ranę, bracie - oznajmił młody akolita zerkając wymownie na przesiąkniętą krwią nogawicę Berghara - Nie byłoby dobrze, gdyby wdało się w nią zakażenie, wszelako ten leczniczy środek winien cię przed nim ochronić. Ty zatem módl się do wszechmocnego Dagonina, a ja zajmę się oczyszczeniem rany... jeno wpierw opuść spodnie albo podwiń nogawicę.
Akolita zaoferował przemycie i opatrzenie rany. Denverze, na Twej karcie postaci nie dopatrzyłem się bóstwa patronackiego.
Przyjmuję, że z braku świątyni Gotam-gora Ragax nie korzysta ze świątynnego wsparcia. Lutter wydał trzy sztuki złota na skromny prowiant i proporzec Piana, po czym wykonał mały performance z wynikami 63 i 73 dla gry 54 i śpiewu 56. W efekcie zarobił 7 miedziaków.
: 14 marca 2014, 11:16
autor: Denver
Keth - faktycznie, ale skoro ja jestem dobry to obstaję przy dobrym wierzeniu - czyli Dagonin może być jak każdy inny - chyba, że MG ma inne zdanie.
: 14 marca 2014, 13:18
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Kolczasta Brama
Usytuowana w zachodnim wale Halladoru, Kolczasta Brama wzięła swą nazwę od porastających jej fasadę delikatnych pnączy o ostrych cierniach, tworzących na sporym fragmencie miejskiego muru żywy zielony kobierzec. Ponieważ pnącza były zbyt wątłe, by mogli się po nich wspiąć potencjalni intruzi, straż miejska nigdy się nie trapiła tematem ich usunięcia tworząc doskonałe siedlisko dla malutkich wielobarwnych ptaków, których trele przydawały otoczeniu Bramy wyjątkowego uroku.
Kilkudziesięciu pilnujących wejścia do miasta żołnierzy i strażników miejskich nawet nie starało się okazywać pozorów służbistości, wyrywkowo kontrolując wjeżdżające do Halladoru kupieckie wozy, ale nie zwracając praktycznie żadnej uwagi na tych przechodniów i jeźdźców, którzy stolicę Karminu opuszczali.
- Tam są! - oznajmił Gorbak wskazując dłonią na sąsiadującą z Kolczastą Bramą uliczkę, w której stało kilka koni. W siodłach trzech z nich zasiadali sprawiający wrażenie kamiennych posągów reptillioni, cztery pozostałe nie miały jeźdźców - Nie łgali, załatwili nam konie... tylko, że ja nie za bardzo znam się na koniach...
- Nogami do strzemion nie sięgniesz, tedy trzymaj się bardzo dobrze łęku - roześmiał się gromko Dino - A ty daj pozór, Lutter, cobyś w czasie jazdy nie pokaleczył się tą twoją szpilką.
Bard obruszył się niemo, obejrzał z wyrazem urażonej godności na półolbrzyma opierając jednocześnie na ramieniu przystrojoną proporcem Pana Uciech włócznię.
- Nie gadaj tyle, jeno przebieraj nogami, bo się jeszcze ssigodny tan Takan zirytuje, że tak długo musi czekać - odparł ruszając na spotkanie z pryncypałem i jego przybocznymi.
Spotkaliście się przy Kolczastej Bramie, gotowi do wyruszenia w drogę.
: 14 marca 2014, 13:33
autor: Treant
Denver napisał(a):
Keth - faktycznie, ale skoro ja jestem dobry to obstaję przy dobrym wierzeniu - czyli Dagonin może być jak każdy inny - chyba, że MG ma inne zdanie.
Barbarzyńca nie może być wyznawcą Dagonina Białego.
: 14 marca 2014, 17:44
autor: Dobro
Siedem miedziaków! Siedem!, pomstował w myślach Lutter, wściekły, że za swój występ te ignoranckie buce nie sypnęły więcej złotych monet. Tak naprawdę to liczył na więcej - a nawet, że jego sława jako najlepszego trubadura w tej zaplutej mieścinie będzie go wyprzedzać i zewsząd będą oferty od karczmarzy i bogaczy. Cóż, jak widać, Pian miał wobec Kevfalcona inne plany.
- To gdzie kopytkujemy? - rzucił radośnie w stronę jednego z jaszczuroludzi, łapiąc z nim kontakt wzrokowy.
: 14 marca 2014, 18:56
autor: Denver
Bazując na Treancie - Dino postara się dokonać rozsądnego zakupu bandaży ziół, czy co tam mają dostaępnego , ewentualnie równie chętnie da się pobłogosławić, jeśli to możliwe. Modlitwę odmówi, a jakże.
: 15 marca 2014, 20:02
autor: deliad
Gorbak po bitwie, bo uważał bijatykę w barze za prawdziwą bitwę, ruszył w miasto. Nie zapominając wcześniej o pożegnaniu szlachcica z płaszczenie się w wyrazach szacunku. Padły porównania z serii Źrenica Orchii, Krynica Mądrości i Awatar Wszechmocy kontrastujące z określeniami opisującymi kruchość konstytucji gnoma jak "słowa są jednymi brzęczeniem muchy" czy "pył u stóp".
Prawdą jednak było że Gorbak z niewypowiedzianą ulgą rozstał się zarówno z reptilionami jak i pozostałymi współpracownikami. Od wymowy reptilońskiem mowy ledwo poruszał językiem i musiał rozmasować policzki i mięśnie żuchwy.
Co też go natchnęło, żeby wplątywać się w ten konflikt. Konflikt religijny, czyli najgorszy z możliwych. Gnom najlepiej ze wszystkich zdawał sobie sprawę z podłości i niskich pobudek jakimi kierowali się tak zwani bogowie. Toż to niedorzeczność służyć niby wyższym bytom, którzy niczym dzieci figurkami bawili się swoimi wyznawcami. I za co? Za ochłapy mocy, głupie odczucia w typie nadziei, dla osłodzeni sobie nic nie wartego żywota. Głupota, zabobon i wszeteczeństwo!
Lecz to już nie potrwa zbyt długo. Nadchodzi ktoś kto postrąca te maszkary z piedestału w otchłań bezdennych czeluści i pokaże wszystkim rasom Orchii jak należy żyć. Bez bzdurnej magii, będącej monopolem tak nielicznych, bez guseł, bez zabobonów. Stworzy maszyny, które pozwolą zrównać wszystkich i dać im jednakowe szanse. Tak, będzie. Już wkrótce. Jednak do tego czasu trzeba się ukrywać. Unikać złowrogich i chytrych spojrzeń. Jeszcze nie czas na objawienia. Nie czas.
- Karczmarzu załaduj mi sakwę jadła, ser, wędzone ryby, placki z agawy i wino - słabe wino - zagadnął do karczmarza zorientowawszy się, że zatopił się tak głęboko w rozmyślaniach, że karczmarz pyta go po raz trzeci co podać. Gdy ten zabrał się do pakowania, gnom gadał dalej.
- Zacna karczma, iście zacna. Jadło dobre, wino gaszące pragnienie i dziewki jak brzoskwinie. Pogratulować przybytku. A, słyszeliście karczmarzu o tym okręcie co na głębinie kotwicę rzucił i nikogo nie chce na pokład wpuścić? Ciekawe co to za jedni?
: 18 marca 2014, 17:30
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, portowa tawerna
Właściciel tawerny wydał jakiemuś pachołkowi stosowne polecenia, po czym przysiadł obok Gorbaka spozierając posępnym wzrokiem na wycierane pośpiesznie przez służbę plamy krwi, wciąż znaczące deski tarasu.
- Ten z czarnymi żaglami? - odpowiedział pytaniem, przysłaniając dłonią oczy i spoglądając w głąb portu - Oriak jeden wie, zacny panie gnomie. Przypłynął jakieś... trzy tygodnie temu? Tak, będzie ze trzy tygodnie i może parę dni. Zamorski szkuner, nie rękami osmundzkich szkutników robiony. Wiem coś o tym, bo się na szkutnictwie znam, moi bracia są cieślami w stoczni w Grua-garze.
- Sam tego nie widziałem, alem słyszał, że zaraz po rzuceniu kotwicy i opłaceniu myta prawie cała załoga zeszła z pokładu i zniknęła gdzieś w jednej chwili - dodał po krótkiej chwili, odrywając w końcu spojrzenie od posępnego opustoszałego statku.
- Zniknęła? - Gorbak poczuł się dziwnie zaintrygowany słowami gospodarza, bo też zniknięcie załogi cudzoziemskiego statku wydało mu się nader intrygujące - Jak to zniknęła?
- Wyjechali z Halladoru, zacny panie - wyjaśnił Osmundczyk odzierając całą sprawę w mig z ekscytującej aury tajemniczości - Całą gromadą i po dzień dzisiejszy nie wrócili. A na statku zostało jeno dwóch czy trzech takich, co się po pokładzie czasem snują, a na brzeg ani myślą schodzić.
Zważywszy na fakt, że akcja już się przeniosła pod Kolczastą Bramę uznaję powyższą fabularkę za introspekcję

: 18 marca 2014, 19:21
autor: Denver
chyba retro- ?
Oczywiście, że retro... cosik mi się popierlątało!
: 18 marca 2014, 22:55
autor: Keth
28 sgun-ran 9455 KI, Kolczasta Brama
Tan Makrel Takan zaszczycił swych nowych przybocznych przelotnym spojrzeniem, po czym przeniósł obojętny wzrok na pilnowaną przez gromadę żołnierzy bramę. Widok siedzących w siodłach jaszczurów już przyciągnął uwagę niektórych z nich, oglądających się z wyraźnym zainteresowaniem w stronę rzadko spotykanych na Karminie rozumnych jaszczurów.
- Ssigodny tan Takan ssycy ssobie, byśmy russyli w drogę - powiedział sykliwie gwardzista, który służył sahrańskiemu magnatowi za tłumacza - Wy przodem, coby nadać tanowi ssplendoru!
Wszyscy w siodłach, z odpowiednim ekwipunkiem. Ruszacie w drogę?
: 19 marca 2014, 07:07
autor: Denver
Poproszę o info czy coś zdziałałem w świątyni.
Poza tym, mogę ruszać
: 19 marca 2014, 12:02
autor: Dobro