: 18 maja 2014, 10:30
Chudego wyraźnie nie interesowały wiadomości. Mężczyzna beznamiętnie słuchał radia terkoczącego o problemach RNK na pograniczu. Jedyne co utkwiło w jego pamięci to słowo kasyno, choć sama Gamorra raczej nie była mu znana. Z odrętwienia wyrwało go przekleństwo Chata, który zapewne w ten sposób dał upust swojej niemocy, jako, że przez to wszystko jeszcze mniej karawan będzie zaglądać do Goodsprings, lub co gorsza obawiał się, że miasteczko może stać się kolejnym celem ataku nieznanych bojówkarzy.
- N... Nie ma się co d..denerwować... - spróbował uspokoić Chata wystraszony chudzielec i zmienił szybko temat na taki jaki wydawał mu się pozornie bezpieczny: - T...t...taki Nat King Cole. To był gość! Śpiewał, grał, jarał mentole. Podobno pare paczek dziennie, czujecie? Takich prawdziwych, a nie jakiś gnieciuchów. Eeech... Chciałby tak...
***
Wzmianka o policyjnym Sekuritronie ponownie ożywiła rozmarzonego mężczyzne. Początkowo myślał, że robot jest pomocnikiem doktorka, ale w świetle najnowszych doniesień wyglądało, że to najprawdziwsze przedwojenne cacko i to w dodatku autonomiczne:
- Moge zerknąć na Waszego Sekuritrona? - spytał nieśmiało: - Może trzeba jakiś mały przegląd zrobić blaszakowi. Może się przydać jak wpadną tu ci frajerzy...
- N... Nie ma się co d..denerwować... - spróbował uspokoić Chata wystraszony chudzielec i zmienił szybko temat na taki jaki wydawał mu się pozornie bezpieczny: - T...t...taki Nat King Cole. To był gość! Śpiewał, grał, jarał mentole. Podobno pare paczek dziennie, czujecie? Takich prawdziwych, a nie jakiś gnieciuchów. Eeech... Chciałby tak...
***
Wzmianka o policyjnym Sekuritronie ponownie ożywiła rozmarzonego mężczyzne. Początkowo myślał, że robot jest pomocnikiem doktorka, ale w świetle najnowszych doniesień wyglądało, że to najprawdziwsze przedwojenne cacko i to w dodatku autonomiczne:
- Moge zerknąć na Waszego Sekuritrona? - spytał nieśmiało: - Może trzeba jakiś mały przegląd zrobić blaszakowi. Może się przydać jak wpadną tu ci frajerzy...

[/center]