Strona 6 z 16

: 16 czerwca 2014, 14:22
autor: koszal
- Budje jeszczo łutszyj ćas szczoby pogawarit. -starał się zachować trzeźwy osąd sytuacji. Natrętne myśli bombardowały jego psychę niczym nieśmiertelny B-52. Był już w tym miejscu! Wyglądało inaczej, ale.. Dziesiątki? Setki razy? Obrazy migotały mu przed oczyma. Powolnym ruchem przetarł twarz.

Jelcynow zawahał się. Nie zwykł słuchać rad obcych, zwłaszcza nakoksowanych. Jednak gość w pasiaku wydawał się dobrze orientować w okolicy, która miała własne prawa. Popaprane własne zasady.

Stał tak z wyciągniętą komórką zastanawiając się, co dalej. Przywykł do ognia broni maszynowej, znosił huk eksplozji i widok krwi, ostatnio nawet własnej.
W chwili obecnej nie bardzo radził sobie z płaczem. Szlochem matki klęczącej nad utraconym synem, lub żony opłakującej swego mężczyznę.

Odbicie w lustrzanej powierzchni szponów nie dawało wyraźnego obrazu. Tania ostrożnie wychynęła zza rogu. W odległości kilkunastu metrów pośród gruzowiska leżało na ziemi kilka ciał. Fetor rozkładu uderzył w podrasowaną sensorykę cyberniuni. Wzrok zarejestrował sześć ciał o różnym stopniu rozkładu, część z nich spowijał cienki śnieżny koc.
Pochylając się do przodu w autystycznej malignie płaczka pochylała się nad stosunkowo świeżym ciałem żołnierza, którego wybałuszone spojrzenie tkwiło nieruchomo wbite w jedyne oko Tani. Czekało właśnie w tym miejscu, w tej konkretnej chwili by przyłapać zcyborgizowaną podglądaczkę ludzkiego nieszczęścia.

Zimny wzrok cyberzabawki skanował otoczenie. Raport.

Motłoch zastanawiał się, czy nie lepiej byłoby profilaktycznie zdzielić pasiaka w łeb. Miał go na oku odkąd Bjerjezowski schylił się po cegłę. Byłoby głupio z jego strony gdyby spróbował podnieść rękę na boss'a, ale świat pełen był idiotów.
Ciekawe, czy szefu poradziłby sobie sobie chociaż z tym wygłodzonym kurduplem? Pomyślał zerkając na drugiego ze zbiegów i lekko uśmiechnął się do siebie. Cała trójka stała tuż pod rozpieprzonym łukiem inkrustowanym rytymi w marmurze motywami religijnymi.
Motłoch przechylił głowę odczytując przekrzywiony, niegdyś z pewnością robiący wrażenie kamienny szyld.

ZAKŁAD POGRZEBOWY CARCADIA.

..awdziwy profes...lizm w s..jej branży! ........ załatwione ekspres... ..sługa trzeźwa i dobrze prezentująca się!..

I wtedy dostrzegł krótkotrwały błysk.
Obserwator. Wieża katedry.

Motłoch nie wiedział, czy nerwowym ruchem nie zdradził się ze swym spostrzeżeniem.
Ten jełop, Sasza, czy jak mu tam- tępo wgapiając się w wieżę dawał jednak solidne podstawy, by tak sądzić.
Odblask lornetki, albo lunety snajperskiej. Jaka reakcja Motłocha? Szef jest w przejściu, możesz go błyskawicznie wepchnąć do środka. Obserwator prawdopodobnie zorientował się, że go dostrzegłeś.

Tania- jakiś raporcik? Zostawiamy płaczkę samą sobie?

Jelcynow- dzwoni, nie dzwoni do Balbiny?

Kmicic- żadnych konkretów. Tak jakbyś tu wracał, choć okolica wyglądała lepiej. "Coś" ciągnie do katedry.

: 16 czerwca 2014, 15:33
autor: Denver
Motłoch założył najgorsze - skok adrenaliny przyspieszył reakcje - zaskoczony Boss zdążył tylko stęknąć i już był za zasłoną, przyciśnięty mocarnym cielskiem Motłocha.

- Na wieży ktoś jest - wycedził w usprawiedliwieniu Motłoch, złażąc z Szefa - wolałem nie ryzykować. Za winklem cywil - ale dokładnie nie widziałem. Tłoczno jakoś, jak na takie wymarłe miasteczko....

Z roztargnieniem sprawdził czy poza optyką ma jakieś narzędzie do obserwacji.

: 16 czerwca 2014, 18:43
autor: Dobro
- Dzięki, Motłoch. Szkoda, że nie masz ciała Balbiny - syknął z uśmiechem, podnosząc się z ziemi. Telefon mu gdzieś wypadł, więc Borys w kuckach poklepywał ręką w poszukiwaniu aparatu.

- Kurwości. Strzelają do nas z każdej strony! Albo będziemy mieli wsparcie naszych, albo po nas.

Jest! Telefon leżał koło gruzu. Borys chwycił go i nacisnął zieloną słuchawkę. Z ostatnich połączeń wybrał Balbina i potwierdził wybór.
Łącze się na szybko: rzucam Witebsk, potrzebne wsparcie i rozłączam się. Nie dłużej niż 10 sekund rozmowy. W takim czasie nie powinni nas namierzyć, choćby się obsrali na miętowo.

: 16 czerwca 2014, 20:35
autor: Rikandur
Tania odwróciła się w stronę Jelcynowa i Motłocha. Podkuśtykała i cichutko zrelacjonowała sytuację w głebi kościoła.
"Może damy radę zwiać przez katakumby ? Przynajmniej snajperzy do nas nie będą walić ?"
I jebut mini-atomówka na telefon ! :P

: 17 czerwca 2014, 11:41
autor: 8art
Instynkt Bjerezowskiego znów zadziałał niemal zupełnie bezwiednie. Mężczyzna błyskawicznie zszedł z potencjalnego pola widzenia kościelnej wieży.

Oparł się o zimny mur i odetchnął głęboko. Co tak go gnało do witebskiej katedry? Obrazy i doznania jakie przemykały mu przez głowę wydawały się znajome ale równocześnie obce. Do tego wszystkiego panorama zrujnowanego Witebska, tak odmienna od tej jaką jeszcze pamiętał. Płaczka wyjąca nad zwłokami mężczyzny. Koszmar. Ale z nie takich koszmarów Kmicic wychodził w jednym kawałku. Zebrał się w sobie. Zacisnął poobdzierane do krwi pięści. Trzeba było dalej brnąć w te piekielne kręgi, aby jakoś stąd uciec...

Wątek techniczny

Wystarczy włączona komórka i mają nas na mapce jak na dłoni:p

Zresztą i tak mają zaczipowanego Kmicica i chyba jeszcze podsuwają mu mentalne impulsy. How nice:)

: 17 czerwca 2014, 20:27
autor: Rikandur
Nie martw się 8art, jakbyś wiedział jak Tania ma przejebane to byś się cieszył jak Ci fajnie. :P
Zgadzam się że rozmaici tacy mają nas na widelcu od dłuższego czasu i robią nam koło dupki. Ja sądzę że Belacorpiki nasilą wysiłki by nas uciszyć, psujemy efekt PR będąc żywi.

: 21 czerwca 2014, 21:48
autor: Dobro
Tak mi się wydaję, że obecnie wszyscy mamy przewalone... Co jak co, ale Borys dalej próbuje się dodzwonić po wsparcie.

: 23 czerwca 2014, 13:58
autor: koszal
Rozpaczliwy szloch niósł się daleko w przestrzeń. Motłoch przykucnął nad Tanią, która od dłuższej chwili obserwowała drżącą z zimna i żalu kobietę.
Taki płacz niechybnie przyniósłby jej w lepszych czasach ..

Nagła myśl. Goryl zdecydowanym ruchem przycisnął cyberniunię do ziemi. Oboje leżeli teraz płasko na pokrytym cienką warstwą śniegu hałdzie gruzu.

Perfekcyjny, zbyt doskonały. Aktorski. Motłoch miał teraz okazję przyjrzeć się z bliska przestrzelonej, pozbawionej jednego oka puszce- inwestycji Jelcynowa. Uśmiechnął się nieco złośliwie czując pewną przewagę nad maszyną.

Spojrzał w kierunku płaczki. Mentalnie wybrał opcję widzenia rozkładu temperatur. Spoglądał chwilę na niebieskawy obraz tła, który przyprawiłby niejednego najemnika o gęsią skórkę. Temperatura obiektu niewiele była wyższa niż otoczenie.

- Nie wiem, czym to kurestwo jest, ale z pewnością nie jest to nic dobrego- syknął spluwając przy tym na ziemię.

Robiło się cholernie zimno.

[center]***[/center]

Niedźwiedź spojrzał z ukosa na więźniów. Dopiero teraz miał okazję, a może ochotę lepiej im się przyjrzeć. Zachowywali się jak dwa zastraszone, zapędzone w pułapkę koty, wciąż nerwowo rozglądające się na wszystkie strony. Każdy drobny ruch poruszanego wiatrem kurzu - ich ciała nieruchomiały i spinały się niczym struny. Opinia o więzieniach Belacorpu była diabelnie ponura, lecz nikt rozsądny nie podejmował tego tematu głośno. Ot, dobry pomysł na biznes- ktoś gdzieś miał łeb na karku. Tych dwóch jednak mimo całej ich przesadzonej paranoji otoczenia wyglądało całkiem dobrze. Odżywieni i sprawni, co pokazała ich zgrabna ucieczka.

Pieprzyć to. Odwrócił się na pięcie wchodząc wgłąb budynku. Nie chciał sterczeć na widoku. Wybrał zieloną słuchaweczkę telefonu wyobrażając sobie co też będą robić z Balbiną po jego powrocie.

http://www.youtube.com/watch?v=_iuukyjCz74- podkładzik do tej części

Znalazł się wśród rzędów ustawionych pionowo trumien, które z jakiegoś powodu oparły się szalonej zawierusze.

Smród gnijącego mięsa uderzył go w nozdrza wywołując z trudem wstrzymany odruch wymiotny. Cofnął się zawadzając o jakieś rupiecie. Zasłonił twarz.

Skrzypiący dźwięk pojawił się znikąd skupiając całą pieprzoną uwagę Jelcynowa.
Z opuszczonego w zaciśniętej dłoni telefonu dało się słyszeć urywany głos Balbiny.

Nie słuchał.

Stojący tyłem do Jelcynowa, przykryty kocem stary drewniany fotel bujany poruszał się z cichym skrzypieniem w przód i w tył. Jelcynow widział jedynie obute w zniszczone glany nogi odpychającego się od ziemi zmęczonym, rytmicznym ruchem nieznajomego.

Naprzeciw obcego obracało się powieszone na metalowej lince przegniłe ciało żołnierza Belacorpu. Zaciśnięta na szyi wraz z palcami prawej ręki stalowa posłanka śmierci głęboko wpijała się w ciało. Lewa dłoń o obciętych palcach wisiała bezwładnie wzdłuż trupa. Pod obciętymi, okrajanymi czymś tępym nogami poniewierała się cynowa miska wypełniona częściowo brązowo brunatną, zakrzepłą, pełną martwego robactwa breją.

Jelcynow widywał już podobne obrazy. Wyczuł, że tuż za nim Kmicic wyrósł jak spod ziemi.
Włos zjeżył się na głowie bossa. Nie miał pojęcia, czy Kmicic wiedział.

Groteskowo dyndające na na lince zwłoki wyglądały jak przeżarty postępującym rozkładem brat bliźniak orszańskiego więźnia.

[center]***[/center]

Odwróciła się pozostawiając dalszą obserwację lepiej wyposażonemu na ten moment najemnikowi.
Ruch pomiędzy budynkami z drugiej strony. Błąd taktyczny. Dali się zaskoczyć obserwując tylko wieżę i wyjącą ..rzecz. Kilka umundurowanych osób w ubezpieczonej, wojskowej formacji zbliżało się do nich. Zaawansowane uzbrojenie osobiste. Sasza przywarł plecami do ściany unosząc ręce. Nie wykrztusił słowa.
Czerwony promień lasera wskazującego czule przesuwał się po korpusie cyborga.
Jelcynow dzwoni. Zakładam, że Kmicic poszedł za nim, żeby mu to wyperswadować.
Motłoch podgląda płaczkę przez termograf.
Tania dostrzega, że robi się ciasno- 3 mundurowych w kamuflażu zimowym. Są kilkanaście metrów od Was (tj Motłocha i Tani). Jednak promień wskaźnika celownika laserowego nie pochodzi z ich broni.

Kmicic i Borys zwiedzają tymczasem zakład pogrzebowy. Jelcynow rozpoznał wysokie podobieństwo trupa do Kmicica (świetny rzut). Kmicicowi nie wyszło o jedno oczko (zatem ewentualnie zwłoki mogą wzbudzić jego zainteresowanie).

Zachęcam was moi mili gracze do przypomnienia sobie charakterystyk i umiejętności Waszych pupilów. Także do listy wbudowanych zabawek.

: 24 czerwca 2014, 15:39
autor: Dobro
Mimo wszystko, dzwonie. Rozkminy o bracie bliźniaku Kminica zostawiam na później. Chcę wiedzieć, gdzie do kurwy nędzy jest moje wsparcie...

: 24 czerwca 2014, 16:23
autor: Denver
ile mam metrów do kryjówki - czyli jak rozumiem wnętrza budynku, chyba że jest jakaś inna?
Jakieś 5 metrów. Dla Motłocha to niewymagający zdecydowany sus.

: 24 czerwca 2014, 23:10
autor: 8art
- Tylko spakojna... - wyszeptał Kmicic przezwyciężając ściskający gardło trupi odór. Równocześnie schwycił za ramię i powstrzymał powoli zbliżającego się do fotela Jelcynowa. Coś podpowiadało, że wujaszek w bujanym fotelu może się w nim bujać równie długo jak i truposz na lince, a to znaczyło jedno... Jest również tak samo zimny...

Wątek techniczny:

A jegomość w fotelu kim jest? Sprawdzam czy to nie jakaś pułapka. Materiały wybuchowe, spostrzegawczość, te sprawy...

: 24 czerwca 2014, 23:28
autor: Denver
Motłoch za to spina się by jednym, zdecydowanym susem wskoczyć do środka - chwyciwszy wcześniej za fraki resztki borga....

: 25 czerwca 2014, 06:10
autor: koszal
Białoruś, ruiny Witebska, 14:19 czasu wschodnioazjatyckiego


Wybrał ostatni numer. Odebrała natychmiast, nie dopuszczając Jelcynowa do głosu.

Dotrzemy w ciągu 5 godzin szefie. Kontakt za 4 godziny. Wtedy ustalimy punkt podjęcia.

Bez przekleństw, gróźb, bez czułości. Głos Balbiny był zimny i zdeterminowany.
Niedźwiedź przeniósł powoli spojrzenie niby od niechcenia zwracając uwagę na chudego jak szczapa, górującego nad nim wzrostem pasiaka.
Lewa ręka Kmicica wciąż przytrzymywała rękaw niedawno ściągniętego ze zwłok ''nowego'' kubraka Borysa.

Prawa ręka zastygła w bezruchu rozczapierzając palce. Na powierzchni szorstkiej dłoni Kmicica można było teraz dostrzec wszystkie tak mocno pulsujące życiem żyły.

Miała może trzynaście lat. Nie więcej. Wpatrując się w Kmicica szeroko rozwartymi oczyma zaciskała dłonie na zapalniku. Kable harcowały splątane wokół jej nadgarstków chaotycznie sunąc ku przylepionym przemysłową taśmą ładunkom. Kilogram. Może kilo dwieście C 4.

W jej oczach nie było strachu.

Strzały na zewnątrz. Impuls. Kciuk.

[center]***[/center]

http://www.youtube.com/watch?v=nM__lPTWThU

Gwałtowne szarpnięcie. Trafienie. Upadek.

Uwaga! Nastąpiło przebicie pancerza. Naruszono strukturę wewnętrzną systemów podtrzymywania życia.
Uszkodzenie centralnej bazy danych. Utrata odczytu dyrektyw podstawowych.
Zalecana natychmiastowa interwencja naprawcza.
Uruchomiono tryb awaryjny.
Wyłączenie sekwencji behawioralnych.
Zagrożenie.


12,7 milimetrowy stalowy rdzeń pokryty warstwą miedzi niemalże przestrzelił na wylot sponiewierany korpus drogiej japońskiej zabawki Jelcynowa robiąc w myomerowym pancerzu o podwyższonej gęstości ziejący dymem, iskrzący otwór.

Motłoch poczuł kurewsko mocne szarpnięcie. Łapska jak imadła. Nie puścił "resztek borga".
Znalazł się w przejściu. Seria trzypociskowa z karabinu szturmowego zachłannie podążała ich śladami. Przeturlał się. Szurnął dymiącą, rozczochraną puszką na podwoziu Cherry 17B1 pod przeciwległą ścianę.

Byli dobrzy. Mieli snajpera z ciężkim kalibrem. Pewnie 12,7 mm. Jeśli ma termograf pourywa im pacynki przez ścianę. -zdążył pomyśleć.

Robiło się cholernie zimno. Byli głodni, poranieni.
Nie znajdowali czasu, by mogło ich to obchodzić.

Spoiler!
Tania była na muszce, Motłoch nie zauważył bądź zlekceważył. Sporo szczęścia, bo dostała z baretki- http://cyberpunk.net.pl/zbrojownia/bro ... 95m90.html
Na obrażenia wyszło mi tylko 31 (przy 5k10 +10). Amunicja PP, co daje nam 1/2 WB (czyli 13), ale I to, co przejdzie jest połowione. 9 uszkodzeń stryktury wewnętrznej z 30. Musiało boleć.
Spoiler!
No to panie kolego masz militarne pole do popisu. Wyłączenie sekwencji behawioralnych oznacza pełne odczłowieczenie- czy tymczasowe, to się okaże.
Inaczej mówiąc to odpowiednia pora by pobawić się Twoją cyberpsychozą.
A ponieważ utracono dyrektywy..
Wszyscy są celem. wszyscy są rozpoznawani jako zagrożenie.
Liczy się tylko wyeliminowanie zagrożenia.

Tryb awaryjny zaś oznacza automatyczne wyizolowanie biozasobnika wymiennego. Mówiąc po ludzku Twój mózg i ochłapy systemu nerwowego- czyli rdzeń twojej postaci zostaną zamknięte w odizolowanej od czynników zewnętrznych puszce. Jeśli warunki się nie pogorszą nastąpi to za 3 godziny. W tej puszce mogą przetrwać kolejne 12 godzin. Potem zmiany w mózgu będą nieodwracalne- niedotlenienie itd. jednak gdy biozasobnik zostanie odizolowany- stracisz jakąkolwiek możliwość sterowania maszyną, czyli borgo-wdziankiem
Kmicic- dziewczyna unosi kciuk, mikrosekundy na decyzję.
To jakieś 8k10 uszkodzeń. promień 4+ metra. pomieszczenie zamknięte. Wiesz, że jak odpali to rozłupie całą tę ledwie stojącą w posadach ruinę.
Jelcynow- wyluzuj, jeśli umrzesz to w nieświadomości. Zastanawiając się w wędrówce między światami jedynie nad przyczynami oschłego tonu Balbiny.
Motłoch- pozwolisz tak do siebie pruć? W sumie Saszy nie rozwalili. Został tam na zewnątrz. Ale czy bezołowiowa gadka leży w Twojej naturze?
Tania- może i bez nóżek, ale dobra baletnica nie będzie się byle czym tłumaczyć.

: 25 czerwca 2014, 10:45
autor: 8art
Czas stanął w miejscu dla Kmicica. Wiedział że w takim pomieszczeniu, nawet jeśli plastik nie był pokryty żadnym materiałem, tak jak np grant, to ciśnienie i temperatura powstała w skutek wybuchu pozbawi ich życia. Od detonacji dzieliły go sekundy, ale to wciąż było dużo czasu dla wprawnego sapera. Szybki rzut okiem na małoletnią samobójczynie wystarczył żeby wiedzieć co robić...


Na szybko:

1. z tego pomieszczenia jest jakies nieokratowane okno na zewnątrz? Jeśli tak to Kmicic wyrzuci zamachowca przez okno wybuch na pustej orzestrzeni nie wyrządzi prawie żadnych szkód. Bozeeeeeee dzieckiem za okno rzucac:o:o:o jakie dno, jakie dno...

2. Wiem jaki kabel przeciąć, żeby odizolować zapalnik? Jeśli wiem to wyrywam, przecinam, przegryzam (nieodpowiednie skreślić) i powstrzymuje detonacje.

: 25 czerwca 2014, 11:01
autor: koszal
Nie ma tu żadnego okna, ale
Kmicic- ty skurw... dzieckiem rzucać??? Na to bym nie wpadł.
Masz wysokie umiejętności, ale też masakrycznie mało czasu na reakcję.
Powiedzmy 50/50 % szans na zidentyfikowanie i przerwanie właściwego kabla.
Rwij Pan, Panie Kmicic jeśli nie chcesz trafić do piekła dla dzieciobójców i powiedz mi, który kabelek wybrałeś- czarny, czy żółty?
I wrzuć wpis dotyczący tego wyboru.

Potem poproś Dobro, żeby ci powiedział, który kabel był właściwy. Będzie wiedział.