PBF - Oddech ciemności
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
[offtopic]To, że czar typu tornado popchnie np. do 200 czy 300 kg mogę się zgodzić, ale parobota ni cholery, jak waży kilka ton. To jest logika w magii.
Powstawanie magii, to kwestia wiedzy i odpowiedniej ilości energii, ale wpływ czarów na świat fizyczny to logika i fizyka, jak dla mnie. [/offtopic]
Powstawanie magii, to kwestia wiedzy i odpowiedniej ilości energii, ale wpływ czarów na świat fizyczny to logika i fizyka, jak dla mnie. [/offtopic]
Ostatnio zmieniony 30 lipca 2014, 18:02 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
[offtopic]nie widzę różnicy w tym jak coś pcha w powietrze 300 kilo czy kilka ton. Tym bardziej że magia dla mnie to wezwanie sił natury a nie wysiłek watlego maga. On tylko otwiera kanał to przyroda robi resztę. Stąd też dla mnie rzut na taki sam dystans nie jest razacy estetykę- kwestia otwarcie odpowiedniego kanału do odpowiedniego do wielkości wiatru.
Edit: i decyzje niech podejmie keth, ale średnio mi się widzi próba racjonalizacji każdej rzeczy, bo jeśli mamy odbiegać od zasad które są jasne i klarownie napisane, to chciałbym o tym wiedzieć zanim jakąś akcję podejmę. Bo potem się okaże, że zmarnuje na jakąś zdolność która okaże mi się nieprzydatną "bo jest nielogiczna". Erraty na bieżąco pozostawiają niesmak w ustach w moim odczuciu.[/offtopic]
Edit: i decyzje niech podejmie keth, ale średnio mi się widzi próba racjonalizacji każdej rzeczy, bo jeśli mamy odbiegać od zasad które są jasne i klarownie napisane, to chciałbym o tym wiedzieć zanim jakąś akcję podejmę. Bo potem się okaże, że zmarnuje na jakąś zdolność która okaże mi się nieprzydatną "bo jest nielogiczna". Erraty na bieżąco pozostawiają niesmak w ustach w moim odczuciu.[/offtopic]
Ostatnio zmieniony 30 lipca 2014, 18:31 przez yaro, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 Katesh 608 OR, Langmere
Uwolniona przez zaklinacza moc wypełniła powietrze cichym świstem wieszczącym ruch czarodziejskiego powietrza. Uderzony wiązką magii w metalowy korpus Forager zachwiał się pośród jęku próbujących kompensować ten przechył przekładni.
Lecz uwięziony w formule zaklęcia żywioł powietrza okazał się potężniejszy od hydraulicznych kompensatorów parobota. Wydając z siebie głośniejszy niż wcześniej wizg parowego gwizdka, Forager przechylił się zbyt daleko, by zdołał odzyskać na czas równowagę. Człekokształtna machina runęła z potwornym łoskotem żelaza na bok, miażdżąc swym ciężarem sporą część sklepowej werandy oraz przywiązanego do niej i ryczącego rozpaczliwie osła. W powietrze wystrzeliła chmura suchego pyłu, która opadła po chwili na głowy i ramiona Grzmocicieli.
- Ja pierdolę... - wydyszał oszołomiony Rogan Vain, nie wierząc w to, co właśnie zobaczył. Stojący z jedną wysuniętą do przodu nogą Hawke wpatrywał się niczym skamieniały w rezultat swego zaklęcia, również pozostając pod wrażeniem własnego wyczynu.
Leżący na boku parobot zaczął manipulować chwytakami w próbie podparcia się i ponownego wstania. Masywny świder wciąż się obracał, wwiercony głęboko w ziemię.
- Wyrwijcie mu węglarkę! - pośród kakofonii ludzkich głosów dał się słyszeć czyjś wyjątkowo zdesperowany okrzyk - Albo zalejcie ją szybko!
Uwolniona przez zaklinacza moc wypełniła powietrze cichym świstem wieszczącym ruch czarodziejskiego powietrza. Uderzony wiązką magii w metalowy korpus Forager zachwiał się pośród jęku próbujących kompensować ten przechył przekładni.
Lecz uwięziony w formule zaklęcia żywioł powietrza okazał się potężniejszy od hydraulicznych kompensatorów parobota. Wydając z siebie głośniejszy niż wcześniej wizg parowego gwizdka, Forager przechylił się zbyt daleko, by zdołał odzyskać na czas równowagę. Człekokształtna machina runęła z potwornym łoskotem żelaza na bok, miażdżąc swym ciężarem sporą część sklepowej werandy oraz przywiązanego do niej i ryczącego rozpaczliwie osła. W powietrze wystrzeliła chmura suchego pyłu, która opadła po chwili na głowy i ramiona Grzmocicieli.
- Ja pierdolę... - wydyszał oszołomiony Rogan Vain, nie wierząc w to, co właśnie zobaczył. Stojący z jedną wysuniętą do przodu nogą Hawke wpatrywał się niczym skamieniały w rezultat swego zaklęcia, również pozostając pod wrażeniem własnego wyczynu.
Leżący na boku parobot zaczął manipulować chwytakami w próbie podparcia się i ponownego wstania. Masywny świder wciąż się obracał, wwiercony głęboko w ziemię.
- Wyrwijcie mu węglarkę! - pośród kakofonii ludzkich głosów dał się słyszeć czyjś wyjątkowo zdesperowany okrzyk - Albo zalejcie ją szybko!
Zaklęcie Longswortha odrzuciło parobota w bok i przewróciło. Osobiście nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Tornado nie zostało do końca przez autorów przemyślane, bo wydaje się zbyt potężną bronią i powinno mieć chyba pewne limity związane z rozmiarem podstawki celu: teraz jest w stanie ciskać w powietrzu i gobberem i Kolosalem i może nawet lordem Torukiem. Lecz jak słusznie zauważył Yaro, istotne jest unikanie "errat typu home rules", bo to byłoby nie fair w stosunku do graczy.
Co do Foragera, próbuje się podnieść, ale chyba pojawił się w międzyczasie jego lalkarz!
Co do Foragera, próbuje się podnieść, ale chyba pojawił się w międzyczasie jego lalkarz!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Rozglądam się za czymś czym można zalać parobota?, jest tu jakaś woda i wiadro? albo kilka wiader?
To polewam wodą węglarkę u parobota.
To polewam wodą węglarkę u parobota.
Nie podoba mi się potęga tornada zdolnego obalać góry, ale spoko ja tu tylko gram i nie mam czarów.
Ilość energii i siła każdego Tornada jest identyczna, niby jak rzucam Tornado na mrówkę to jest ono bardzo słabe, a jak na 12 metrowego trollora to bardzo silne? Nie przekonuje mnie taka teoria. Taka sama ilość użytej Energii i takie same gesty. Ale ok, niech wam będzie. W końcu to na naszą korzyść.
Ilość energii i siła każdego Tornada jest identyczna, niby jak rzucam Tornado na mrówkę to jest ono bardzo słabe, a jak na 12 metrowego trollora to bardzo silne? Nie przekonuje mnie taka teoria. Taka sama ilość użytej Energii i takie same gesty. Ale ok, niech wam będzie. W końcu to na naszą korzyść.
Ostatnio zmieniony 30 lipca 2014, 21:14 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 Katesh 608 OR, Langmere
Stryker zawrócił w miejscu konia, ruszył w stronę leżącego wciąż na ziemi Bancrofta zamierzając pochwycić dłoń przyjaciela i wciągnąć go na siodło swego wierzchowca.
Lecz Książę nie zareagował na desperacki okrzyk nadjeżdżającego towarzysza, nieporadnie próbując się okręcić na bok w próbie odczołgania od wciąż niebezpiecznego parobota.
Podejmując w mgnieniu oka decyzję Trzeci ześlizgnął się z końskiego grzbietu i przypadł do Leto łapiąc go za ramię.
- Wstawaj, żwawo! - krzyknął Grzmociciel oglądając się jednocześnie w kierunku Foragera. Poszczękująca metalowymi przekładniami i zaworami machina podnosiła się niezdarnie z ziemi, obalona chwilę wcześniej w jakiś zupełnie niezrozumiały dla Strykera sposób.
- Noga! - wyrzucił z siebie Leto, głosem przechodzącym w pełen bólu wizg. Podążając za jego spojrzeniem, Trzeci ujrzał znienacka wygiętą w całkowicie nienaturalny sposób prawą nogę towarzysza, ewidentnie złamaną poniżej kolana.
- Kurwości! - zaklął Stryker, z trudem dzieląc swą uwagę pomiędzy unieruchomionego Bancrofta i wciąż śmiertelnie groźnego Foragera.
Stryker zawrócił w miejscu konia, ruszył w stronę leżącego wciąż na ziemi Bancrofta zamierzając pochwycić dłoń przyjaciela i wciągnąć go na siodło swego wierzchowca.
Lecz Książę nie zareagował na desperacki okrzyk nadjeżdżającego towarzysza, nieporadnie próbując się okręcić na bok w próbie odczołgania od wciąż niebezpiecznego parobota.
Podejmując w mgnieniu oka decyzję Trzeci ześlizgnął się z końskiego grzbietu i przypadł do Leto łapiąc go za ramię.
- Wstawaj, żwawo! - krzyknął Grzmociciel oglądając się jednocześnie w kierunku Foragera. Poszczękująca metalowymi przekładniami i zaworami machina podnosiła się niezdarnie z ziemi, obalona chwilę wcześniej w jakiś zupełnie niezrozumiały dla Strykera sposób.
- Noga! - wyrzucił z siebie Leto, głosem przechodzącym w pełen bólu wizg. Podążając za jego spojrzeniem, Trzeci ujrzał znienacka wygiętą w całkowicie nienaturalny sposób prawą nogę towarzysza, ewidentnie złamaną poniżej kolana.
- Kurwości! - zaklął Stryker, z trudem dzieląc swą uwagę pomiędzy unieruchomionego Bancrofta i wciąż śmiertelnie groźnego Foragera.
Bartku, jak chcesz ratować Księcia?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 Katesh 608 OR, Langmere
Przy parobocie zaroiło się znienacka od zdesperowanych ludzi chcących za wszelką cenę unieruchomić oszalałą machinę. Niektórzy z nich dosłownie wskoczyli na masywny korpus Foragera, mimo powodowanych zetknięciem z gorącą blachą okrzyków targając za obudowę parowego bojlera w zamiarze wyciągnięcia węglarki parobota.
- Kurwa, parzy! - wrzasnął jakiś krępy mężczyzna w stroju rzemieślnika, szarpiący z całej siły za uchwyt pojemnika na węgiel. Parobot targnął się chcąc najwyraźniej zrzucić intruzów ze swego pancerza i biegnący ku machinie Reynard uświadomił sobie, że konstrukt posiadał zrodzoną z magii samoświadomość i zapewne wiedział, co ludzie zamierzają mu zrobić.
Myśl o tym, że Forager nie jest zwyczajną machiną, a czymś pośrednim pomiędzy konstruktem i inteligentną istotą sprawiła, że skórę Bannistera pokryła gęsia skórka.
Niosący ciężkie wiadra ludzie zaczęli lać wodę do wnętrza otwartego paleniska i w powietrze natychmiast buchnęły wielkie kłęby gorącej pary. Towarzyszące akcji okrzyki bólu jeszcze przybrały na intensywności.
Nadnaturalna poświata rozpalająca wizjery Foragera przygasła nagle, zmętniała dowodząc spadającego poziomu mocy.
- Gaśnie, gaśnie! - krzyknął ktoś inny, z ogromną ulgą w głosie.
Przy parobocie zaroiło się znienacka od zdesperowanych ludzi chcących za wszelką cenę unieruchomić oszalałą machinę. Niektórzy z nich dosłownie wskoczyli na masywny korpus Foragera, mimo powodowanych zetknięciem z gorącą blachą okrzyków targając za obudowę parowego bojlera w zamiarze wyciągnięcia węglarki parobota.
- Kurwa, parzy! - wrzasnął jakiś krępy mężczyzna w stroju rzemieślnika, szarpiący z całej siły za uchwyt pojemnika na węgiel. Parobot targnął się chcąc najwyraźniej zrzucić intruzów ze swego pancerza i biegnący ku machinie Reynard uświadomił sobie, że konstrukt posiadał zrodzoną z magii samoświadomość i zapewne wiedział, co ludzie zamierzają mu zrobić.
Myśl o tym, że Forager nie jest zwyczajną machiną, a czymś pośrednim pomiędzy konstruktem i inteligentną istotą sprawiła, że skórę Bannistera pokryła gęsia skórka.
Niosący ciężkie wiadra ludzie zaczęli lać wodę do wnętrza otwartego paleniska i w powietrze natychmiast buchnęły wielkie kłęby gorącej pary. Towarzyszące akcji okrzyki bólu jeszcze przybrały na intensywności.
Nadnaturalna poświata rozpalająca wizjery Foragera przygasła nagle, zmętniała dowodząc spadającego poziomu mocy.
- Gaśnie, gaśnie! - krzyknął ktoś inny, z ogromną ulgą w głosie.
Parobot, w którym zostaje wygaszone palenisko może działać tylko przez krótką chwilę, po czym przestaje działać. W przypadku modeli cywilnych rezerwy pary są jeszcze mniejsze niż w wojbotach, toteż Forager chyba właśnie został wyłączony z użytku...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 Katesh 608 OR, Langmere
Wrzawa i harmider towarzyszące powaleniu i unieruchomieniu parobota wywabiły na główną ulicę całą bez mała populację górniczego miasteczka. Przyglądający się tłumowi pętających Foragera łańcuchami ludzi i trollaków, Grzmociciele nie potrafili odpędzić się od wspomnień innego zbiegowiska w tym samym miejscu, wywołanego gwałtowną śmiercią Hektora Wrighta.
Gromada gapiów owinęła Foragera grubymi łańcuchami, obciążając mu na dodatek kawałami metalu kończyny i odciągając na kilkanaście metrów wyrwaną z paleniska węglarkę. Bannister powątpiewał co prawda w to, by parobot podniósł się znienacka z zamiarem własnoręcznego wsadzenia zasobnika w odpowiednie miejsce - uniemożliwiała to chociażby ograniczająca możliwości jego chwytaków konstrukcja - ale w końcu strzeżonego Morrow strzegł.
- Widzieliście jak runął?! - zawołał wibrującym od nadmiaru emocji głosem jakiś człowiek - W jednej chwili szedł, a w drugiej obalił się na tę werandę!
- I mojego osła! Zabił mi osła!
- Pewnikiem wspornik łapy nie wytrzymał obciążenia - oznajmił stojący przez parobocie z grymasem podejrzliwości mężczyzna w brązowym kapeluszu - Widać korteks mu nie wytrzymał, takie rzeczy się zdarzają.
- Jaki wspornik, jaki korteks, człowiecze? Gadasz jak jaki uczony w księgach weterynarz! To był zwyczajny osioł, kto mi teraz za niego zapłaci?!
- Cisza! - w powietrzu rozległ się tnący niczym nóż męski głos, dźwięczący znajomą nutą w uszach Grzmocicieli. Szeryf Langmere przepchnął się przez gromadę gapiów z nabitym karabinem w dłoni, spoglądając ze zmarszczonym czołem na nieruchomego Foragera - Co tu się stało i z czyjej winy?
Wrzawa i harmider towarzyszące powaleniu i unieruchomieniu parobota wywabiły na główną ulicę całą bez mała populację górniczego miasteczka. Przyglądający się tłumowi pętających Foragera łańcuchami ludzi i trollaków, Grzmociciele nie potrafili odpędzić się od wspomnień innego zbiegowiska w tym samym miejscu, wywołanego gwałtowną śmiercią Hektora Wrighta.
Gromada gapiów owinęła Foragera grubymi łańcuchami, obciążając mu na dodatek kawałami metalu kończyny i odciągając na kilkanaście metrów wyrwaną z paleniska węglarkę. Bannister powątpiewał co prawda w to, by parobot podniósł się znienacka z zamiarem własnoręcznego wsadzenia zasobnika w odpowiednie miejsce - uniemożliwiała to chociażby ograniczająca możliwości jego chwytaków konstrukcja - ale w końcu strzeżonego Morrow strzegł.
- Widzieliście jak runął?! - zawołał wibrującym od nadmiaru emocji głosem jakiś człowiek - W jednej chwili szedł, a w drugiej obalił się na tę werandę!
- I mojego osła! Zabił mi osła!
- Pewnikiem wspornik łapy nie wytrzymał obciążenia - oznajmił stojący przez parobocie z grymasem podejrzliwości mężczyzna w brązowym kapeluszu - Widać korteks mu nie wytrzymał, takie rzeczy się zdarzają.
- Jaki wspornik, jaki korteks, człowiecze? Gadasz jak jaki uczony w księgach weterynarz! To był zwyczajny osioł, kto mi teraz za niego zapłaci?!
- Cisza! - w powietrzu rozległ się tnący niczym nóż męski głos, dźwięczący znajomą nutą w uszach Grzmocicieli. Szeryf Langmere przepchnął się przez gromadę gapiów z nabitym karabinem w dłoni, spoglądając ze zmarszczonym czołem na nieruchomego Foragera - Co tu się stało i z czyjej winy?
Zjawił się stróż prawa, na dodatek Wasz znajomek!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Przynieś jakieś drzwi, albo coś twardego co może robić za nosze. A żywo! I medyak wołajcie! - Stryker nachylił się nad wykrzywionym w grymasie bólu Leto i spojrzał na jego złamaną nogę: - Spokojnie Książe. Zaraz Cię stąd zabierzemy. Nie chcę Cię martwić przyjacielu, ale dla Ciebie wyprawa do Myrwallu się kończy. Będziesz musiał wrócić do Clockers Cove...
Trzeci profilaktycznie odwrócił się od Szeryfa. Bał się mogą zacząć padać nie do końca wygodne pytania, a tych akurat młodzieniec wolał uniknąć. co innego gdyby w worku z miodem była głowa Fenwicka, wtedy pewnie jako pierwszy gnałby do biura szeryfa.
Trzeci profilaktycznie odwrócił się od Szeryfa. Bał się mogą zacząć padać nie do końca wygodne pytania, a tych akurat młodzieniec wolał uniknąć. co innego gdyby w worku z miodem była głowa Fenwicka, wtedy pewnie jako pierwszy gnałby do biura szeryfa.
[offtopic]kończąc temat tornada - musicie niestety czytając podręcznik wziąść pod uwagę sposób pisania zasad przez PP. Kolosa, turuka oraz wielu innych modeli nie rzucicie bo ich wewnętrzne zasady tego zabraniają. Więc to co dla was wygląda obecnie na OP, jest mitygowane przez inne zasady które mówią po prostu nie. Gdyby np. Ten parobot miał steady to całe tornado jedyne co by zrobiło to przesunelo w tył i zadalo obrażenia. Zamiast skomplikowanych zasad to wiele prostych, tak pisze je PP. [/offtopic]
Widząc, że sytuacja została opanowana staram się obserwować sytuacje ze stróżem prawa z dystansu, nie chce zdradzać przynależności do zakonu póki nie jestem do tego zmuszony
Ostatnio zmieniony 31 lipca 2014, 11:40 przez yaro, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 Katesh 608 OR, Langmere
Podczas gdy szeryf wdał się w ożywioną dyskusję z gromadą górników i miejscowych rzemieślników próbując dojść do tego, czyj właściwie był obalony parobot i dlaczego wpadł w mechaniczny amok, Grzmociciele skupili się wokół półprzytomnego z bólu Księcia. Leto leżał pośrodku ulicy odpędzając od siebie chętnych do pomocy towarzyszy, nie zamierzając widać dopuścić do tego, by którykolwiek z nich dotykał jego złamaną nogę.
- Boli tak, że chyba się zaraz zsikam - wydyszał przez zaciśnięte kurczowo zęby, oblany zimnym potem - Wołajcie jakiegoś medyka, bo mi chyba kość wylazła na wierzch! Na Morrowa, cóż za ból!
- Dajcie medyka! - zakrzyknął ponownie Stryker, przykuwając w końcu uwagę niektórych oglądających Foragera gapiów. Kilka osób zawróciło w stronę leżącego bezradnie Bancrofta, powtarzając jednocześnie wezwanie Trzeciego.
- Cóż się stało temu biedakowi? - zapytał brodaty mężczyzna w kubraku, który przecisnął się chwilę potem przez grupkę Grzmocicieli - Dycha czy jeno zgon mam stwierdzić?
- Ja ci dam zgon, łachmyto! - nie wytrzymał oszalały z bólu Leto, próbując złapać medyka za nogawkę spodni - Kość mi trzasnęła, nie kark!
- Nie baczcie na jego krzyki, drogi panie - wtrącił uspokajającym tonem Stryker - Złamanie pewnikiem od kolana w górę poszło aż do głowy, tedy go na rozumie poszkodowało i stąd taki nieobyczajny. Ale nie lza się obrażać, jeno leczyć.
- To go wpierw przytrzymajcie albo najlepiej ogłuszcie - zasugerował ostrożnym tonem brodaty medyk, nieco się widać Księcia obawiający.
- Wy znowu tutaj? - ponad kucającym przy Leto brodaczem wyrósł znienacka miejscowy szeryf, spoglądający na Grzmocicieli z ułożonym w zgięciu ręki karabinem - Ktoś mi pewnikiem powie, żem jest nazbyt podejrzliwy, jednak nikt nie zaprzeczy, że przy każdej waszej wizycie w moim mieście coś się dzieje i nie jest to nic dobrego. Macie coś wspólnego z tym parobotem?
Podczas gdy szeryf wdał się w ożywioną dyskusję z gromadą górników i miejscowych rzemieślników próbując dojść do tego, czyj właściwie był obalony parobot i dlaczego wpadł w mechaniczny amok, Grzmociciele skupili się wokół półprzytomnego z bólu Księcia. Leto leżał pośrodku ulicy odpędzając od siebie chętnych do pomocy towarzyszy, nie zamierzając widać dopuścić do tego, by którykolwiek z nich dotykał jego złamaną nogę.
- Boli tak, że chyba się zaraz zsikam - wydyszał przez zaciśnięte kurczowo zęby, oblany zimnym potem - Wołajcie jakiegoś medyka, bo mi chyba kość wylazła na wierzch! Na Morrowa, cóż za ból!
- Dajcie medyka! - zakrzyknął ponownie Stryker, przykuwając w końcu uwagę niektórych oglądających Foragera gapiów. Kilka osób zawróciło w stronę leżącego bezradnie Bancrofta, powtarzając jednocześnie wezwanie Trzeciego.
- Cóż się stało temu biedakowi? - zapytał brodaty mężczyzna w kubraku, który przecisnął się chwilę potem przez grupkę Grzmocicieli - Dycha czy jeno zgon mam stwierdzić?
- Ja ci dam zgon, łachmyto! - nie wytrzymał oszalały z bólu Leto, próbując złapać medyka za nogawkę spodni - Kość mi trzasnęła, nie kark!
- Nie baczcie na jego krzyki, drogi panie - wtrącił uspokajającym tonem Stryker - Złamanie pewnikiem od kolana w górę poszło aż do głowy, tedy go na rozumie poszkodowało i stąd taki nieobyczajny. Ale nie lza się obrażać, jeno leczyć.
- To go wpierw przytrzymajcie albo najlepiej ogłuszcie - zasugerował ostrożnym tonem brodaty medyk, nieco się widać Księcia obawiający.
- Wy znowu tutaj? - ponad kucającym przy Leto brodaczem wyrósł znienacka miejscowy szeryf, spoglądający na Grzmocicieli z ułożonym w zgięciu ręki karabinem - Ktoś mi pewnikiem powie, żem jest nazbyt podejrzliwy, jednak nikt nie zaprzeczy, że przy każdej waszej wizycie w moim mieście coś się dzieje i nie jest to nic dobrego. Macie coś wspólnego z tym parobotem?
Zaiste, tylko czekać, aż szeryf Langmere wywiesi na opłotkach Wasze podobizny z zastrzeżeniem "Nie wpuszczać!" 
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Powitać pana szeryfa. Tak mamy coś wspólnego z parobotem, powaliliśmy go na ziemię i pomogli unieszkodliwić nim więcej szkód narobił.
Nie jest nasz, nie znamy jego właściciela, pierwszy raz tego parobota na oczy widzieliśmy, ale pomogliśmy.
My tylko przejazdem panie szeryfie, nasz obecny pracodawca, w odróżnieniu od poprzedniego nader uczciwy jest, tu wskazuję na naszego szefa.
Nie jest nasz, nie znamy jego właściciela, pierwszy raz tego parobota na oczy widzieliśmy, ale pomogliśmy.
My tylko przejazdem panie szeryfie, nasz obecny pracodawca, w odróżnieniu od poprzedniego nader uczciwy jest, tu wskazuję na naszego szefa.
Yaros zmiał w ustach przekleństwo i spojrzał na Reynarda w sposób swiadczący iż jeśli planował premię wypłacić to wiedział na kim zaoszczędzi pare koron...
- Zgadza się szeryfie, to ja wynająłem tych ludzi aby robili za moją eskortę, szukaliśmy tylko strawy i noclegu zanim to metalowe pudło postanowiło roznieść miasto wraz z nami...- splunął w kierunku nieruchomego parobota. - A skoro przy tym jesteśmy to kto odpowiada za to mechaniczne ścierwo, nie po to płacę ciężkie pieniądze za wynajem ludzi aby na najprostszym postoju tracić jednego z nich, uważam iż mnie i mojej świcie należy się zadośćuczynienie za zaistniałą sytuację.
- Zgadza się szeryfie, to ja wynająłem tych ludzi aby robili za moją eskortę, szukaliśmy tylko strawy i noclegu zanim to metalowe pudło postanowiło roznieść miasto wraz z nami...- splunął w kierunku nieruchomego parobota. - A skoro przy tym jesteśmy to kto odpowiada za to mechaniczne ścierwo, nie po to płacę ciężkie pieniądze za wynajem ludzi aby na najprostszym postoju tracić jednego z nich, uważam iż mnie i mojej świcie należy się zadośćuczynienie za zaistniałą sytuację.