Zwróciłem uwagę (w nowym kawałku)na kilka elementów. Niestety - nadal pękają mi gałki oczne przy tańcu elfki i chyba dam sobie z nim spokój.
Cytaty wiadomo skąd:
(..)powiedział tłusty kapłan (..)
Podejrzewam , że po 13 rozdziałach każdy już wie, że kapłan chudzinką nie jest. Dodatkowo
tłusty w kontekście opisu osoby jest zwrotem obraźliwym. Tłusta może być golonka.
Narrator nie lubi otyłego kapłana.
Proszę was: ruszajmy natychmiast biegiem!
To dziwne zdanie jest
z uśmiechem i pokorą zdążył odpowiedzieć paladyn, po czym w dość nietypowy jak na rycerza sposób, skoczył na ścianę.
Przed czym zdążył odpowiedzieć paladyn? Przed biegiem? No i to nieszczęsne skakanie na ścianę w nietypowy dla rycerzy sposób. To jak inne osoby - w typowy sposób - wskakują na ścianę?
(..)krótkiej chwili(..)
Chwila zwykle jest krótka. Masło jest maślane. Dodatkowo w zdaniu atakuje nagły brak przecinków.
(..)kilkoma długimi susami wyminął wszystkich.
Susami po ścianie? Rozumiem, że sadząc magicznie susy nie odkleił się od ściany...
a przecież był w pełnej płytowej, odlewanej zbroi..
AA to pewnie dzięki tej zbroi potrafi zasuwać po ścianach. A może miał klej na bucikach.
Jego okute buty pozostawiły spore dziury na wierzchu marmurowej części ściany, po której poruszał się.
Pomijając kulejącą stylistykę zdania narrator wcześniej już informował czytającego, że rycerz zasuwa po ścianie. Czytelnik nie jest głupi.
Gdy już znacznie wyprzedził innych, (..)
Znowu powtórzenie - przecież dwa zdania wcześniej już ich wymijał!
Choć mocno sapał, odmówił przekazania go tan Imarowi, który to bezsłownie zaproponował
Próbuję sobie to wyobrazić iii nie udało mi się...
Gdyby nie kształty tarcz i wzrost, wyglądaliby jak oddział żelaznych golemów. Tylko tan Imar wyróżniał się zbroją i zachowaniem.
Dlaczego tan Imar wyróżniał się z grupy biegnących defiladowym krokiem? Przewrócił się czy np. wskoczył na sufit?
I co to jest defiladowy krok (w biegu), o którym wspomina wcześniej narrator? I to w zbroi płytowej?
Co chwila spoglądał nad głowę, jakby nie chciał stracić czegoś z oczu
Nad czyją głowę spoglądał tan Imar? Ciekawe jest też to, że nie dowiadujemy się nigdy czego ten bohater nie chciał stracić z oczu.
Kilka metrów przed nimi czarna jednoskrzydłowa brama w lewej ścianie urozmaicała korytarz. Tylko jej rozmiar trochę szokował. Czterometrowej wysokości drzwi z podobnego metalu jak wrota musiały ważyć kilka ton
Te trzy zdania to mistrzostwo świata. Trochę niestylistycznie, trochę bez sensu. Ostanie zdanie jest w ogóle niezrozumiałe.
Generalnie dowiadujemy się że wrota były
rozmiaru szokującego (nowa jednostka miary), bo gdyby były 4 metrowe i to z metalu, to byłyby ciężkie. Dodatkowo narrator najpierw mówi o bramie, po chwili drzwiach, a na końcu wrotach. WTF?
Jak każdy astrolog, także Bóg Gwiazd potrafił znaleźć wszelkie ukryte rzeczy dotyczące tego miejsca. Gdy zauważył, że nic niebezpiecznego im nie grozi , odezwał się
Wiadomo - nie trzeba tłumaczyć co zrobił bóg. Intryguje mnie też o jakie ukryte miejsce może chodzić narratorowi.
Potrzebnych nam będzie do tego 30 ludzi lub 3 prawdziwych gigantów.
Iście boska dokładność pomiaru...
Cała piątka chwyciła za krawędź drzwi i zaczęła ją odciągać
Hmm. Dopiero stali przy szokującej bramie. Próbuję też wyobrazić sobie 5 gości w zbrojach płytowych, z tarczami i mieczami, chwytających (stojąc ramię w ramie) krawędź bramy. Hmm.. Już wiem - utworzyli piramidę (jeden wszedł drugiemu na barki) i otwierają bramo-drzwi szokującego rozmiaru. Dodatkowo za chwile dołącza miniKatan i ,zgodnie ze słowami narratora, otwierają ... wrota.
yyy zgubiłem się.
Wyczuwam silne zachwianie równowagi! –
Pierwsze skojarzenie. W pomieszczeniu nie ma grawitacji! Drugie skojarzenia - w pomieszczeniu jest nierówna podłoga. Trzecie skojarzenie czyja równowaga jest zachwiana bo się potkną... Po chwili dotarło do mnie znaczenie tych słów - związane czysto z rpg.
itp. itd
Ubawiła mnie walka - z wielu powodów. Jednym z nich jest to, że 4 metrowe giganty z 3 metrowymi maczugami (uwielbiam tę dokładność w słowach narratora)- zasięg ciosu jakieś 4-5m zostają pocięci na plastry przez paladynów (powiedzmy 1.8m) walczących jednoręcznymi mieczami (długość ok. 1m) w sumie zasięg ciosu 1,5 m
Rozumiem, że podczas walki, te mieczyki wydłużają się?
Resztę tekstu można zdemolować w podobny sposób, ale nie dałem rady.
Podsumowując : tego tekstu nikt nie przeczytał ze zrozumieniem. Nie został też poddany jakiejkolwiek korekcie poza dodaniem przecinków. Może warto poszukać jakiegoś polonisty?