Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:14
Clarens skamieniał w pierwszej chwili nie wiedząc za bardzo jak zareagować. Jego spojrzenie zatrzymało się na kilku sylwetkach rozsypujących się po pomieszczeniu pływalni po stronie wejścia, ubranych w rozmaite cywilne ciuchy, ale uzbrojonych w broń automatyczną. Najbliższy basenu ściskał w dłoniach Ingrama, jego towarzysz kałasznikowa.
- Kurwa, nie strzelajcie! - wrzasnął medyk - Jestem lekarzem!
Obcy poruszali się w zwinny sposób, aczkolwiek od razu widać było, że nie przeszli wojskowego ani policyjnego szkolenia. Mierzyli z broni w Clarensa i jego towarzyszy z minami wieszczącymi najgorsze, a ich skórzane kurtki i opaski na włosach żądliły w oczy naszywkami w postaci siedzącego na tylnych łapach szczura.
Eduardo sięgnął do kieszeni zamierzając sięgnąć po jakiś przedmiot mogący ujść od biedy za granat, ale widząc ten ruch człowiek z Ingramem wymierzył z automatu prosto w tors fiksera.
- Nawet kurwa o tym nie myśl! - krzyknął obcy wykrzywiając twarz w złym grymasie - Co zrobiliście Wodniakowi?!
Sierżant Johnson nie ustawał w dzikim tańcu nad i pod powierzchnią wody, najwyraźniej porażony spazmami uszkodzonych receptorów nerwowych. Gonzo podskoczył mimowolnie w miejscu słysząc za plecami huk przewracanego stolika z drukarką.
Eric Temperstone zwalił się z nóg z głośnym łoskotem, przewracając urządzenie i nieruchomiejąc na krawędzi basenu. Krew ciekła wartkimi strużkami z jego nosa i uszu.
- Jezu Chryste, Eric! - wrzasnął z prawdziwą rozpaczą Clarens - On umiera! Muszę mu pomóc, słyszycie?!
Gonzo pojął w jednej chwili grozę słów medyka, ale nie zdołał uczynić ani kroku. Jego oczy zatrzymały się znienacka na srebrzystym neseserze stojącym wciąż na brzegu basenu. Rząd diod widniejących obok gniazda sprzęgu neuralnego zapalił się mocnym światłem, początkowo bursztynowym, potem zielonym. Lampki zaczęły gasnąć jedna po drugiej w jednosekundowych odstępach, póki nie zgasły wszystkie. Fikser odetchnął bezgłośnie na ów widok, a potem skamieniał ponownie.
Jedna dioda, krwiście czerwona, zapłonęła ponownie jasnym blaskiem i już nie zgasła, zaczęła w zamian rytmicznie migać.
Napastników jest sześciu albo siedmiu, sprawiają wrażenie ulicznych gangsterów - w opinii Eduarda to chyba Wodne Szczury. Mają gotową do użytku broń maszynową, więc wywołanie draki w tym momencie może się skończyć jatką. Johnson chyba dostał jakiegoś ataku, zaraz wychlapie całą wodę z basenu. Eric leży i wykrwawia się z nosa i uszu. Na walizce miga czerwona dioda. Coś pominąłem? Chyba nie!