Strona 51 z 70

: 07 grudnia 2015, 14:31
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Zgromadzeni w jednej z pracowniczych stołówek, rozbitkowie rozsiedli się na przyśrubowanych do posadzki krzesełkach okrywając ciała kocami i popijając gorącą kawę. Chociaż należący do Samsana załoganci wciąż pozostawali głęboko wstrząśnięci zagładą swego statku, powoli odzyskiwali kolory i trzeźwość umysłu.

- To były czarne grzbietopławy, klnę się na Złotą Rafę! - drugi oficer "Damy" najskładniej opowiedział Bolgowi i jego świcie przebieg feralnego połowu, koncentrując całą swą uwagę na rzadkim gatunku bestii odpowiedzialnej za zatopienie statku - Ich się nie widuje na Głębi Grendela, nigdy nie słyszałem o takim przypadku. Żerują na Bezmiarze Krakenów, Głębia jest dla nich zbyt płytka.

- Migracje różnych gatunków nie zostały dotąd w pełni udokumentowane bądź dowiedzione z naukowego punktu widzenia - odparł opierający się tyłem o jeden ze stolików Erasmus Bolg - Nie można wykluczyć, że z jakiegoś sobie tylko znanego powodu zmieniły terytorium łowieckie.

- To chyba niemożliwe - pokręcił głową drugi oficer "Damy" - Od dwudziestu lat zajmuję się połowami drapieżników, a nigdy wcześniej o czymś takim nie słyszałem. Musimy to zgłosić w Enkaidenie, jak najprędzej. Czarne grzbietopławy na Głębi to śmiertelne zagrożenie dla innych łowiących. Coś musiało je wypłoszyć z Bezmiaru Krakenów, jestem pewien.

- Rozumiem pańskie emocje, ale w tej chwili jesteście całkowicie bezpieczni - Erasmus Bolg uniósł obie dłonie w uspokajającym geście - Przekażemy ostrzeżenie drogą radiową jak tylko technicy naprawią nasz główny komunikator.

- Czyżbyście mieli podobnego pecha jak my? - spytał wycierający ręcznikiem głowę Septimus - Brak łaski Boga-Maszyny?

- Niezidentyfikowany defekt, ale moi techadepci już pracują nad przebłaganiem esencji jaźni Omnimesjasza - odparł nadzorca platformy - Wracając do tematu naszej konwersacji, co mogło spowodować taką niespodziewaną migrację czarnych grzbietopławów?

- Być może ruchy sejsmiczne? - drugi oficer wzruszył w przejawie niezdecydowania ramionami - Albo aktywność przemysłowa w Bezmiarze Krakenów. Mogę zapytać, czym się właściwie tutaj zajmujecie?

- Obawiam się, że nie mogę udzielić wyczerpującej odpowiedzi - Bolg uśmiechnął się przepraszająco - To działalność naukowa, skupiająca się na badaniu właściwości planktonu oraz cech odżywczych różnych gatunków alg. Szczegóły pozostają tajemnicą gildii.

Nadzorca przeniósł spojrzenie na stojącego cierpliwie obok mężczyznę w kombinezonie ochrony, noszącym w olstrze na biodrze ciężki pistolet nieznanego Medei typu.

- Klarson pomoże wam odnaleźć przydzielone na czas pobytu kwatery - powiedział Bolg - Jestem pewien, że niebawem ponownie się spotkamy. Mam zamiar zaprosić osobę rzecznika i jego piękną przyboczną na wspólny posiłek. Nim jednak się na chwilę rozstaniemy, mam jedno pytanie techniczne. Czy przed zatonięciem waszego statku zdołaliście nawiązać łączność z Enkaidenem lub jakąkolwiek inną jednostką na Głębi Grendela czy też tylko z nami? Muszę to wiedzieć, by odwołać ewentualne poszukiwania, które może się właśnie w międzyczasie toczy. To byłoby prawdziwe marnotrawstwo zasobów.
Kierownictwo platformy sprawia bardzo życzliwe wrażenie!

: 07 grudnia 2015, 14:59
autor: Kargan
Życzliwe....chyba dla głuchego i ślepego. Jeśli im powiemy, że tylko oni wiedzą o naszej sytuacji to za godzinę (albo wcześniej) będziemy karmić ryby... no, ale jak mówił wachmistrz Kalita "przed gospodarza nie leź". Septimus jest tu szefem ja mu tylko mogę posłać znaczące i powłóczyste spojrzenie.

: 08 grudnia 2015, 14:16
autor: 8art
Nathanowi nie wypada wypowiadać się za "rzecznika gildii", ale modli się do boga imperatora, aby powiedział, że nadawaliśmy sygnał SOS na paśmie ogólnodostepnym. Tak mogłaby wyglądać rozmowa, gdyby pałeczka została podana regulatorowi:
Septimus spojrzał na Nathana:

- Ty komunikowałeś się przez radio.

- Nadawałem sygnał SOS na paśmie ogólnodostępnym panie. Tak jak nakazują procedury Oficjum Transportowego na Scintilli i do takowych się zastosowałem, jako że nie znam miejscowych wytycznych.
Stawiam, że grzebietopławy wypłynęły na Głębie "wygonione" przez plugawą działalność gildii na stacji "badawczej". Założe się że to tu kopią te wspaniałę artefakty, jakie znaleźliśmy w moim "homeworld". Nieźle. Ciekawe jaki plan ma Septimus, żeby to ukrócić...

: 09 grudnia 2015, 18:24
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Medea znała Septimusa od niecałego miesiąca, obserwowała go jednak bacznie i doszła swego czasu do wniosku, że przywódca komórki jest człowiekiem obdarzonym ogromną inteligencją, doświadczonym w kwestiach pracy wywiadowczej i wyczulonym na ukryte zagrożenia. Słysząc pytanie Erasmusa Bolga zabójczyni z trudem powstrzymała się przed udzieleniem odpowiedzi na własną rękę. Jej podejrzliwy umysł z miejsca dopatrzył się w słowach nadzorcy złowieszczego zamiaru, który nie wieścił dobrze na przyszłość.

Ktoś taki jak Septimus musiał bez trudu przejrzeć fałszywą maskę reprezentanta LaGrando.

- Obawiam się, że jesteście jedynymi, którzy usłyszeli nasze wezwanie - rzecznik Gildii Zarastusa pokiwał smętnie głową, co chwila stykając ze sobą czubkami palce obu dłoni - Mieliśmy szczęście, że w ogóle udało nam się ocalić życie. Nakażę wyprawić w Enkaidenie ceremonialne nabożeństwo w podzięce Bogu-Imperatorowi za ten akt niezwykłej łaski. Swoją drogą, kiedy zamierzacie przewieźć mą osobę do miasta?

- Tak szybko jak tylko pozwolą na to warunki atmosferyczne - odparł Bolg uśmiechając się przepraszająco - Chociaż aura może się wydawać spokojna, zbliża się do nas sztorm. W takiej sytuacji nie mogę ryzykować wypadku przy transporcie. Już wiele przeżyliście, nie trzeba wam kolejnego stresu.

- Pańska uprzejmość nie zostanie zapomniana - Septimus wyciągnął w stronę nadzorcy dłoń, uścisnął ją silnie w wyrazie szczerej podzięki - Jak się w takim razie mają sprawy z łącznością radiową? Jak szybko możecie poinformować mojego skrybę w Enkaidenie o szczęśliwym uratowaniu mej osoby?

- Wierzę, że to kwestia godziny, może dwóch - Bolg wciąż potrząsał prawicą Septimusa, całym sobą wyrażając współczucie dla narażonego na traumatyczne przeżycia obcoświatowca. Śledząca tę konwersację Medea czuła ścinający się w żyłach lód. Wiedziony niezrozumiałymi dla Trix powodami, operator Ordo wybrał najgorszą możliwą linię manipulacji.

- Moi stewardzi zaprowadzą państwa do kabin, gdzie otrzymacie suche ubrania i coś do zjedzenia.
...

: 09 grudnia 2015, 18:51
autor: Kargan
Rozumiem, że mam przy sobie ten skryty nóż ? .... niech to Święta Sabbat...

: 09 grudnia 2015, 21:23
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Uśmiechając się przyjaźnie i pozdrawiając mijanych rozbitków dłonią, otoczony przez skrybów Erasmus Bolg opuścił przemianowaną na doraźny punkt pomocy stołówkę pozostawiając uratowanych z "Damy" ludzi w rękach oficera ochrony Klarsona. Korzystając z okazji Medea posłała swemu zwierzchnikowi ukradkowe spojrzenie, w którym wściekłość mieszała się z brakiem zrozumienia, ale Septimus najzwyczajniej w świecie ją zignorował.

Klarson - wysoki i gładko ogolony mężczyzna o ciemnej skórze - przywołał do siebie kilku noszących podobne uniformy funkcjonariuszy porządkowych. Ci bez zbędnych słów zaczęli zabierać ze stołówki ocalałych z katastrofy marynarzy, odprowadzając ich pojedynczo lub parami do innej części kondygnacji. Sam oficer podszedł do Septimusa i jego przybocznych, skłaniając z szacunkiem głowę.

- Nadzorca Bolg polecił zaprowadzić szanownego pana do apartamentów dla szczególnych gości - oznajmił opanowanym tonem - Razem ze świtą, rzecz jasna.

- Apartamenty dla szczególnych gości? - Septimus poklepał Klarsona poufałym gestem po ramieniu, przechylając jednocześnie z zainteresowaniem głowę.

- Przeznaczone dla gości gildii bawiących u nas z oficjalnymi wizytami - wyjaśnił ciemnoskóry oficer - O stosownym komforcie, którego nie możemy niestety zapewnić załodze waszego statku.

Septimus zaklaskał ukontentowany w dłonie, spoglądając jednocześnie wymownie na swą bijącą się z myślami świtę.

- Wybornie, wspaniale! - oświadczył - Takiego właśnie traktowania oczekiwałem przez wzgląd na swój status. Dobry człowieku, prowadź nas zatem w owe komfortowe progi.

Klarson skłonił się ponownie, ruszył w stronę drzwi przywołując gości do siebie. Dwaj jego ochroniarze dołączyli do pięciu obcoświatowców wyprowadzając ich w uprzejmy sposób na korytarz.
Nadzorca oddał do Waszej dyspozycji komfortowe kwatery! C:V

Medea ma swój ukryty nóż!

: 10 grudnia 2015, 00:29
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Trzej przewodnicy zachowywali pełne dystansu milczenie, eskortując Septimusa i jego świtę do udostępnionych przez Bolga apartamentów. Medea przez cały czas obserwowała ich skrycie, w szczególności trzymającego nad gośćmi pieczę Klarsona, ale strażnicy nie przejawiali żadnej wrogości, a ich pistolety tkwiły w olstrach zabezpieczone paskami chroniącymi broń przed przypadkowym wypadnięciem.

Błyskawiczna wymiana spojrzeń pomiędzy Septimusem i Kazadim omal nie uszła uwadze zabójczyni, dostrzeżona w ostatniej chwili.

- Poczekaj, synu - ojciec spowiednik zatrzymał się znienacka na metalowym pomoście łączącym ze sobą dwa zbudowane z prefabrykatów budynki. Klarson stanął na dźwięk słów duchownego, spojrzał na niego pytająco.

- Pragnę odmówić modlitwę dziękczynną za cudowne ocalenie naszego życia - powiedział konfesor - Macie tutaj kaplicę?

- Mamy, ojcze - przytaknął oficer - Jednakże nadzorca Bolg rozkazał mi odprowadzić was prosto do kwater. Czy wizyta...

- Wizyta w kaplicy absolutnie nie może czekać - Kazadi podniósł nieco głos, piorunując przewodnika pełnym surowości spojrzeniem - Zamierzasz się sprzeciwiać woli przedstawiciela Kościoła?

- Nie, ojcze - na ciemnej twarzy Klarsona pojawił się przelotny grymas niezadowolenia, który niemal natychmiast zniknął - Truko, zaprowadź czcigodnego kapłana do kaplicy i służ mu wszelką pomocą, a potem przyprowadź do nas.

Jeden z ubranych w żółte kombinezony strażników skinął głową na znak przyjęcia rozkazu, po czym poprowadził Kazadiego w kierunku wiodącej na niższą kondygnację platformy klatki schodowej.

- To tamta przybudówka - oficer zrównał się z Septimusem, wskazał mu dłonią położone na wysokości trzeciego piętra mieszkalne zabudowania o przyciemnionych oknach - Pojedziemy windą, proszę tędy.
Kazadi odłączył się od grupy, reszta prawie dotarła na miejsce. Uwaga, za epizod z zatopieniem statku i ewakuacją ornitopterami każdy z Was otrzymuje 20 PD. W niedługim czasie podliczę też wszystkie bieżące punkty, żebyście wiedzieli jaki zapas macie na nowe rozwinięcia!

: 10 grudnia 2015, 14:24
autor: 8art
Plan Septimusa był szalony, ale Nathan widział, że przebiega przewidywanym przez inkwizytora torem. Być może chciał uśpić czujność operatorów Le Grande i skłonić ich tym samym do jakiegoś nieostrożnego ruchu? Być może liczył na to, że jako "zaginieni" będą zmuszeni, do przyjrzenia się z bliska bluźnierczym procederom jakich dopuszczała się gildia w głębi oceanu? Tak czy owak imperator czuwał nad nimi.

Widział dyskretne porozumiewawcze spojrzenia jakie wymienili ze sobą ojciec spowiednik i Septimus. Domyślał się nagła potrzeba modlitwy dziękczynnej nie była dziełem przypadku. Czy Kazadi miał się w mistyczny sposób skontaktować z kimś na Einkandenie?

Nathan szedł spokojnie, powłócząc lekko nogami, spoglądając na wszystko głupawym, dziękczynnym wzrokiem. Wolał aby ochrona postrzegała go jak tępego idiotę, niż byłego regulatora.

I czekał na rozkazy...
Nathan idzie i udaje przygłupa;) w rzeczywostości stara się zapamiętać jak najwięcej: rozkład pomieszczeń, korytarz, dróg ewakuacyjnych, miejsc, gdzoe będzie w razie potrzeby zdobyć broń czy wgląd w kamery przemysłowe

: 10 grudnia 2015, 16:45
autor: Kargan
Medea zastanawiała się tylko jak szybko zdąży dobyć noża. Uznała, że w porównaniu z pistoletem niezbyt szybko. Toaleta. Trzeba pójść do toalety natychmiast jak wejdą
do wspomnianych kwater. Nóż przełożony do rękawa jest zdecydowanie łatwiejszy do wydobycia...

: 10 grudnia 2015, 21:52
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Pełnomorska platforma pełna była zapachów, które w przyjemny sposób kojarzyły się Nathanowi z rodzimym kopcem: woń maszynowego oleju, smarów, przypalonego tłuszczu, starej gumy i chemikaliów, w przypadku stacji uzupełniony o nuty charakterystyczne dla Spectoris, przede wszystkim zapach oceanu. Delektując się tymi woniami regulator nie tracił jednak czujności, przez cały czas obserwując przewodników oraz mijających gości robotników.

Podwójne drzwi windy rozsunęły się z cichym zgrzytem, ukazując oczom wszystkich przestrzeń wystarczającą do pomieszczenia tuzina osób. Wjazd trzy kondygnacje wyżej zajął kilkanaście sekund, pełnych wieloznacznego milczenia. Klarson unikał kontaktu wzrokowego z obcoświatowcami, być może trzymając się co do joty rozkazów albo też unikając grożącego moralną korupcją obcowania z cudzoziemcami reprezentującą odrębny wycinek imperialnej kultury.

Winda zatrzymała się na wyłożonym białymi płytkami korytarzu, pozbawionym okien, oświetlonym jarzeniowymi lampami. Pokonawszy go szybkim krokiem oficer ochrony otworzył drzwi po przeciwnej stronie przejścia i wszedł jako pierwszy do apartamentów dla gości.

Rozległe pomieszczenie umeblowane było w pełen smaku sposób, ciesząc oczy meblami z drogiego drewna, wygodnymi kanapami i zawieszonymi na ścianach obrazami prezentującymi morskie pejzaże. Rząd przyciemnionych okien na zewnętrznej ścianie oferował widok na labirynt platformy i uwijających się na niej robotników.

- Panie Gensh, to goście nadzorcy Bolga - Klarson skinął głową w kierunku stojącego w kącie pomieszczenia mężczyzny. Rodowity Spectorianin nosił wytworną czarną kamizelkę i identyczne w kolorze spodnie, prezentując się na bardzo elegancką modłę właściwą dla służbity wyższego rzędu. Cztery stojące o pół kroku za nim kobiety miały wysoko upięte włosy, a ich damskie wersje stroju były nieco skromniejsze od ubioru Gensha.

- To steward Gensh - Klarson dokończył prezentację spoglądając z ukosa na Septimusa - Zadba o wasze potrzeby. Wszelkie pytania możecie śmiało kierować do niego. Z mojej strony to wszystko, pozostaje mi życzyć udanego pobytu na platformie.

Nie czekając na odpowiedź rzecznika gildii Klarson odwrócił się na pięcie i przywoławszy do siebie drugiego strażnika wsiadł do windy.

- Życzą sobie państwo czegoś do zjedzenia? Może coś do picia, amasec, koniak? - spytał uprzejmie Gensh, lustrując wzrokiem grupę obcoświatowców.
Pełny Wersal!

: 10 grudnia 2015, 23:47
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Nie czekając na życzenia obcoświatowców, dwie odziane na czarno kobiety podniosły z ustawionych pod ścianami stolików srebrne tace, na których stały kryształowe karafki i butelki z markowymi trunkami. Septimus skinął z aprobatą głową na ów widok, rozsiadł się na jednej z kanap. Medea przestąpiła z nogi na nogę, żądna jak najszybszego udania się do toalety, ale nie chcąca wychodzić przed swego zwierzchnika.

- Nadmiar wrażeń sprawił, że umieram z głodu - powiedział rozkładając ręce na oparciu kanapy - Czym możecie uraczyć nasze podniebienia?

- Może ołowiem? - zaproponował ze stoickim spokojem Gensh, biorąc z podstawionej mu pod nos tacy służącej jakiś przysłonięty jedwabną chustką przedmiot. Odbezpieczony z suchym trzaskiem pistolet zaczął mierzyć w czoło Septimusa wielkim cylindrem nakręconego na lufę tłumika.

Wszystkie cztery pomocnice stewarda miały na tacach własną broń, sięgnęły po nią bez wahania. Posrebrzane tace spadły z brzękiem na płytki posadzki, kryształowe karafki i butelki rozbiły się na drobny mak.

- Jeden fałszywy ruch i nie zawahamy się strzelić - ostrzegł wpatrzony w Gensha steward - Moje towarzyszki posiadają doświadczenie w odbieraniu życia, niechaj was nie zmyli ich płeć i wygląd.

- To oburzające i całkowicie sprzeczne... - zaczął z grymasem gniewu Septimus, ale Gensh przerwał mu nieznacznym ruchem lufy broni.

- Zamknij się - sarknął steward - Wypytywaliście o Tronda. Ty w kołnierzu i ta dziewczyna, byliście w departamencie Administratum. Tego samego dnia jacyś obcoświatowcy wdali się w strzelaninę w mieszkaniu ojca Tronda. A teraz przez przypadek wasz statek zatonął na Głębi? Kim jesteście i czemu go szukacie?
Ten w kołnierzu to oczywiście Nathan!

: 11 grudnia 2015, 06:35
autor: Kargan
Jakim cudem wiedzą o wypytywaniu ? Nie zostawiliśmy żadnych świadków :P Muszę do toalety !!!
W gmachu Administratum pozostawiliście całe mnóstwo świadków, jak mniemam... A w habitacie Tronda wywabieni z mieszkań strzelaniną mieszkańcy widzieli obcoświatowców uciekających z miejsca zbrodni. Ktoś, kto ma dostęp do informacji w lokalnym Administratum i kto jednocześnie obserwował starego Tronda najpewniej dodał jeden do jednego...

: 11 grudnia 2015, 19:27
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Medea stężała słysząc słowa uzbrojonego stewarda, w jej głowie pojawił się na nowo mętlik myśli. Stojący z boku Hoster stęknął głucho otwierając z wrażenia usta i wpatrując się w Gensha z wyraźnym przestrachem na obliczu. Jedynie Nathan zachował kamienne oblicze, chociaż nawet on musiał się poczuć zaskoczony tak błyskawicznym zdemaskowaniem fałszywki całej grupy.

- To nieporozumienie, które można wyjaśnić bez przelewu krwi - Septimus wyprostował się ostrożnie na kanapie, zmieniając pozycję powolnymi ruchami nie dającymi stewardowi pretekstu do strzału - Reprezentuję instytucję, która jest zainteresowana udziałami w handlu pewnymi specyficznymi przedmiotami. Zanim przejdę do szczegółów, przez wzgląd na swój status żądam schowania tej nieeleganckiej broni. Wierzę, że jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, prawda?

Gensh tkwił przez chwilę w bezruchu, rozważając propozycję obcoświatowca. Potem przesunął dzierżącą pistolet dłoń w bok i pociągnął bez słowa ostrzeżenia za spust. Broń wystrzeliła z cichym pyknięciem, doskonale wyciszonym przez tłumik.

Hoster Merisier stęknął ponownie, tym razem uderzając w bolesną nutę. Na jego wciąż wilgotnej bluzie, nieco poniżej splotu słonecznego, zaczęła wykwitać ciemnoczerwona plama. Pozbawione znienacka kontroli członki zwiotczały w przeciągu sekundy. Ugodzony wystrzeloną niemal z przystawienia kulą psyker runął na usianą drobinami rozbitego szkła posadzkę.

- Następna zginie ona - Gensh przesunął lufę pistoletu na skroń Medei - Kim naprawdę jesteście i czego tu szukacie? Skąd znacie Tronda? Ilu was jest?

Na twarzy Septimusa pojawił się grymas oczywistego zatrwożenia, wywołanego bezwzględnym i okrutnym zabójstem Hostera. Rzekomy rzecznik Gildii uniósł w górę obie ręce, po części przesłaniając nimi w bezsensowny sposób swe oblicze.

- Kluczem do prawdy jest brakujące ogniwo - wyrzucił z siebie panicznym tonem, ustawicznie zezując na ciało Merisiera - Mamy wszczepione kodowane ogniwa mnemoniczne, artefakty kultu Omnimesjasza! Aby odblokować zdolność prawdomówności, musimy znaleźć się w towarzystwie ostatniego członka grupy, on jest katalizatorem!

- Fałszywy kapłan! - Gensh ściągnął usta w pełnym złości grymasie, skinął głową w stronę jednej z pomocnic - Marissa, idź po niego! Klarson to dureń, nie powinien był zajmować się tą sprawą. Pozwolił rozdzielić grupę zamiast zabrać wszystkich w jedno miejsce!

Ładna kobieta przed trzydziestką, o ciemnej karnacji i zakręconych w loki włosach, schowała pistolet do podniesionej ze stolika torebki i nie wydając z siebie żadnego dźwięku skoczyła w stronę windy.

- Nie wiem, o czym mówisz, lecz jeśli to kolejne oszustwo, umrzecie wszyscy straszną śmiercią - wycedził przez zęby steward, biorąc na cel ponownie Septimusa - Ten człowiek podający się za kapłana, ten... katalizator... dzięki niemu wasze umysły zostaną odblokowane, tak?
Moi drodzy, ciąg dalszy nastąpi, aczkolwiek nie mam nic przeciwko temu, by Kargan i 8ART napisali, co im właśnie zaczęło chodzić po głowach. Opis ostatnich kilkunastu sekund sesji od strony technicznej niebawem. Ciąg dalszy dopiero w sobotę wieczorem, ale myślę, że emocje jeszcze do tego czasu nie opadną! Surielu, bez urazy, wybór ofiary został dokonany drogą losową...

: 11 grudnia 2015, 21:20
autor: Suriel
...:o

: 12 grudnia 2015, 11:53
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Septimus zaczął drżeć na całym ciele, składając dłonie palcami i otwierając szeroko oczy. Spoglądająca na niego Medea nie potrafiła uwierzyć w tak zaskakującą przemianę charakteru zwierzchnika, ale rozsądek przypominał jej jak doskonałym aktorem okazywał się raz za razem Septimus.

- Błagam, nie zabijajcie nas! - wykrztusił mężczyzna spoglądając na Gensha załzawionymi oczami - To ogromne nieporozumienie, ale wszystko da się jeszcze naprawić!

- To się jeszcze okaże - wycedził przez zęby steward. Na jego ciemnym obliczu pojawił się grymas pogardliwego niesmaku - Teraz zamknij się albo skończysz jak ten tam.

Gensh kiwnął głową w stronę ciała Hostera. Septimus załkał niczym złamany na duchu człowiek, splótł dłonie palcami biorąc w mimowolny uścisk noszony na jednym z palców złoty pierścień.

Wyraz jego oczu zmienił się w ułamku chwili; zbyt szybko, by steward zdążył nań zareagować.

Wiązka oślepiającego światła połączyła na sekundę kryształ wprawiony w pierścień oraz pierś Gensha. Steward poleciał do tyłu z rozrzuconymi rękami, upuszczając broń, dymiąc z potwornej rany wypalonej w ubraniu i ciele na głębokość męskiej pięści. Nim jeszcze jego ciało uderzyło o metalowy wspornik sufitu, pierścień zapłonął ponownie, ściśnięty palcami Septimusa wyemitował promień o znacznie mniejszej mocy - który wystarczył do zdezintegrowania głowy jednej z uzbrojonych kobiet. Odór spalonego mięsa i krwi stał się w jednej chwili wręcz nieznośny, dusząc w gardłach i wywołując mdłości.

Dwie zauszniczki Gensha zareagowały natychmiast, dowodząc swymi poczynaniami ogromnego refleksu i morderczego doświadczenia. Obie celowały od dłuższej chwili w swe ofiary, toteż nie czekając pociągnęły za spusty pistoletów wymierzonych w Medeę i Nathana.

Z odległości półtora metra nie mogły nie trafić, a para akolitów pozbawiona była jakiegokolwiek pancerza. Serce Trix zatrzymało się w miejscu porażone spazmem zrodzonym z przeświadczenia o swej śmierci.

Obydwa pistolety szczęknęły jednocześnie, ostrym metalicznym dźwiękiem, który nie poszedł w parze z charakterystycznymi pyknięciami wystrzałów. Na twarzach pomocnic stewarda pojawił się zarys grymasu niedowierzania.

Wciąż nie rozumiejąca tego, co się stało Medea poczuła znienacka, że w pomieszczeniu raptownie spadła temperatura.
Medea, Nathan, to jest ten moment! Jak nie teraz, to nigdy! Wasze życie w Waszych rękach! I tak, ja też nie mam pojęcia, jakim cudem jednocześnie zacięły się obydwa pistolety!