Yuzan pochylił się nad Kazukim, dotykając jedną ręką ziemi, a drugą kierując ku samurajowi. Dłoń Kazukiego nieznacznie zaczęła się poruszać. Kazuki już miał ściągnąć maskę, którą za namową Kuroibana nosił na twarzy podczas rejsu, lecz skorpion powstrzymał go gestem.
To nie jest odpowiedni moment. -wyszeptał.
Nie wszyscy tu obecni są na tyle oświeceni, by to zrozumieć.
W tej samej chwili zdaliście sobie sprawę, jak niecodzienny widok stanowi Wasza siódemka.
Ise zumi o błyszczących oczach i tatuażach, które chwilami wydają się poruszać.
Rosły Hida Kazuki o popelatobiałej skórze, skrywający swą pozbawioną oczu twarz za maską.
Naganori o pociętych rysach i martwych oczach.
Hida Ieyasu, który z każdym dniem wydaje się być obszerniejszy w muskulaturze.
Satoru z rodu Hiruma, który od wieków walczy, by zmazać hańbę utraty rodzinnej prowincji.
Shugenja Lwa, dla którego to Klanu najwyższą wartość stanowi honor.
Wreszcie Skorpion o monie budzącym grozę w całym Cesarstwie.
Siedmiu samurajów o różnych korzeniach, od których lepiej trzymać się z daleka.