Strona 51 z 170

: 11 września 2013, 14:46
autor: deliad
Spoiler!
Z tego co pamiętasz cmentarz w Rotga-kir podlega władzom świeckim miasta (burmistrz), a nie świątynnym. Z kapłanami obcej wiary trudniej byłoby uzyskać zgodę na ekshumację niż z rządzącym miastem burmistrzem.

: 11 września 2013, 15:13
autor: Araven
Spoiler!
Czy ja znam burmistrza osobiście? Jakiej nacji i wiary on jest?

: 11 września 2013, 15:47
autor: deliad
Spoiler!
Nie. Nie znasz burmistrza osobiście. Kwestie pogrzebu załatwiałeś z jego zastępcą, czyli jego córką. Ona jest półorczycą, z klasy średniej, wyznania nie znasz. Bom burmistrza jest na rynku, tak jak i wasza karczma.

: 11 września 2013, 15:56
autor: Araven
Balin wykoncypował, że jak ich sława jako wybawców karczmy i tych co zjawę wypędzili się rozszerzy, uda się do burmistrza z prośbą w sprawie dziadka, a do tego czasu trzeba odpocząć i pogwarzyć z kompanami. Nie były to krasnoludy, ale lepszy rydz niż nic jak na Ochrii ludzie powiadają.

- Postanowił też wypytać przy najbliższej okazji, gości karczmy o burmistrza tego grodu, jaki z niego gospodarz i jakiemu Bogu służy.

: 11 września 2013, 19:04
autor: Dobro
- Nie, nie, nie! Nie uśmiecha mi się kopanie zmarłych, ot co - rzekł gnom zdenerwowanym tonem. - Jeśli ci śpieszno z nim pogadać, polataj sobie ze złotymi monetami w garści w biednej dzielnicy. Zresztą, co takiego dziadunio mógł ci zostawić, hę? - zapytał wyzywająco iluzjonista, patrząc na krasnoluda. - No gadajże!

: 11 września 2013, 19:17
autor: mordimer00
Mordil nie bacząc na innych zabrał dla siebie cały dzban piwa i popijał z niego powoli słuchając innych, na słowa gnoma parsknął śmiechem aż mu piwo nosem wyleciało, kichając i prychając otarł flegmę ze swojej twarzy po czym rzekł:
-A szto felac chto dzadko Balina kopec co?
Południowo gobliński:
Spoiler!
-A szto felac chto dzadko Balina kopec co?
-A co to za różnica kto dziadka Balina wykopie co? Lepiej obcy czy my swoi? Wele zli one me swoje?

: 11 września 2013, 19:18
autor: Araven
Pewnikiem mi coś zapisał cennego i ma to w trumnie w cholewie swego buta, albo to jakaś mapa. Sam nie wiem, ale dziadunio gadał że to cenne. Może da radę pozwolenie od burmistrza załatwić, by trumnę legalnie wydobyć.

: 11 września 2013, 19:21
autor: mordimer00
Mordil nie bacząc na innych zabrał dla siebie cały dzban piwa i popijał z niego powoli słuchając innych, na słowa gnoma parsknął śmiechem aż mu piwo nosem wyleciało, kichając i prychając otarł flegmę ze swojej twarzy po czym rzekł:
-A szto felac chto dzadko Balina kopec co? Wiele inszi ce ma swoje?
Południowo gobliński:
Spoiler!
-A szto felac chto dzadko Balina kopec co? Wiele inszi ce ma swoje?
-A co to za różnica kto dziadka Balina wykopie co? Lepiej obcy czy my swoi?

: 11 września 2013, 19:37
autor: Dobro
- A jak mu z buta wylezie inna zjawa, to co? - drążył dalej zawadiacko gnom, krzyżując ręce na piersi. Tymczasowo musiał zawiesić wychwalanie Pianna sutym posiłkiem i piciem. - Hm. Może wezmę udział w tym podejrzanym procederze, jak podzielimy się wspólnie łupem... - dodał jakby z łaską.

: 11 września 2013, 21:45
autor: Keth
Ja pozwolę sobie na naradę w trybie technicznym. Bazę wypadową na najbliższy miesiąc mamy z głowy (a o ile się nie mylę, tydzień na Orchii ma dziesięć dni, tak?). Nie zapominajmy, że wysłano nas tutaj w konkretnym celu. Huskun wiele gadał nie będzie, bo z wyglądu to głupi goblin i nadmierna ciekawość może wzbudzić czyjeś podejrzenia, ale od czego ma bardziej "człowiekowatych" kompanów?

Po pierwsze, cementujemy reputację proponując karczmarzowi oficjalny obrządek błogosławienia otwarcia lokalu! Przecież Gusłek to pełnoprawny pianicki kleryk! To reklama lepsza niż zniżka dla dziesięciu pierwszych chętnych na nocleg. Co więcej, podczas fetowanej religijnej ceremonii Gusłek może udzielać indywidualnych błogosławieństw (pic na wodę) oraz zbierać intencje modlitewne, oczywiście nie ZA DARMO! Urządzimy w tym przybytku taką sakralną imprezę, że się nawet kapłani Morglitha przechrzczą jak będą jej świadkiem! Co więcej, to doskonała okazja do fabularnego odegrania roli Gusłka, bo chyba w zamierzeniu Namakemono to szczerze oddany swemu kultowi kleryk. Pomyślcie o pedekach do zgarnięcia za gromadzenie grona współwyznawców! (wiem, to takie nieromantyczne, myśleć teraz o pedekach :P ).

Etap drugi to zbieranie informacji (nasz cel priorytetowy). Jakie w mieście są świątynie i jakie mają wpływy? Kto sprawuje władzę świecką i z jakim skutkiem? Co wiadomo o zniszczeniu przybytku morglithianów? Jakie troski nękają obecnie mieszkańców? Wiele da się dowiedzieć w trakcie pianickiej ceremonii w karczmie.

Po ceremonii udamy się oficjalnie do władz świeckich (oczywiście nie Huskun, tylko bardziej "kontaktowi" członkowie drużyny, by na bazie reputacji pogromców duchów zażądać prawa do ekshumacji zwłok dziadunia.

Dalsze propozycje niebawem (ktoś mógłby się w międzyczasie wybrać na spacer, żeby oblukać miasteczko za dnia, może wypatrzymy coś ciekawego).

: 12 września 2013, 05:56
autor: deliad
Pamiętajcie, że możecie swobodnie prowadzić rozmowy także, tutaj https://docs.google.com/document/d/1xY3 ... KEJQ8/edit.

: 13 września 2013, 07:27
autor: mordimer00
Czyli wejście do podziemi mamy zlokalizowane - chyba.
Możemy zejść chociaż trochę i się rozejrzeć, albo iść do miasta i posłuchać co się dzieję, albo poczekać na szumne otwarcie karczmy i może jak nas karczmarz będzie wychwalał to i gobliny uzyskają nieco w oczach mieszkańców?

: 13 września 2013, 08:52
autor: Araven
Barthur, ty jako wielki goblin musisz czasem rozprostować kości, chodź ze mną do miasta popytamy o burmistrza i tutejsze świątynie. Wy popytajcie gości w karczmie, się mi tu nie spić zbytnio. Idziemy Barthur?
Balin ew. z Barthurem realizuje akcję w postaci zbieranie informacji. Tu i ówdzie zarzucimy srebrem, ale bez wielkiej rozrzutności.

-Jakie w mieście są świątynie i jakie mają wpływy?
- Kto sprawuje władzę świecką i z jakim skutkiem? Szczególnie mi chodzi o burmistrza, jego nawyki, w kogo wierzy, jak go ludzie oceniają, jakie ma poparcie w mieście i radzie miejskiej.
Co wiadomo o zniszczeniu przybytku morglithianów?
Jakie troski nękają obecnie mieszkańców?

: 13 września 2013, 13:43
autor: Keth
Zasadniczo to Gusłek powinien wyjść z propozycją odprawienia wielkiego ceremoniału, ale jeśli przez swą wrodzoną skromność będzie się wzbraniał mimo szeptanych na uboczu zachęt Huskuna, zaklinacz weźmie sprawy w własne łapki. Namakemono, daj znać czy potrzebujesz w tej kwestii wsparcia czy sam weźmiesz się za karczmarza?

Raz jeszcze podkreślę, że mając prowadzić w mieście działania szpiegowskie możemy zbudować sobie doskonałą przykrywkę jako świta wędrownego pianickiego kleryka. Im więcej zwrócimy na siebie uwagi w tym kontekście, tym mniej podejrzeń będziemy budzili, a nadto mamy szansę nieźle się dorobić!

Możemy przecież wejść w układ z karczmarzem nakręcając mu porządnie interes - pogromcy duchów otaczani łaskami Piana! Kto normalny (z punktu widzenia goblina) nie kocha Piana? Wszyscy będą nas kochali (poza konkurencją karczmarza)! Swoją drogą, jak się ów nieborak nazywa?

: 13 września 2013, 15:03
autor: deliad
Karczma "Spokojna Przystań", wcześnie rano


Zajadający jajecznicę Gusłek, musiał przyznać, że karczmarz zna się na swojej robocie. Idealne ścięte jajka, obficie przesączone tłuszczykiem z kawałkami przysmażonej wołowiny był wyśmienite. Nadawały przyjemny poślizg dla placków z agawy i uczucie sytości. Do tak tłustego dania pasowałby mocniejszy trunek, ale kapłan Piana skupił się na wytrawnym, białym winem z Olgrionu.

Zanim jeszcze Nieulękli zakończyli śniadać do karczmy wkroczyła niemal wepchnięta rodzina gnomów. Ich ubrania, dobrej jakości, przybrudzone były źdźbłami wyschniętej trawy. Gnomów był sześciu. Najstarszy z nich rozmawiał z karczmarzem ustalając cenę za nocleg. Oprócz niego była jeszcze para wyglądająca na małżeństwo z trójką dzieci. Do uszu Nieulękłych dobiegły słowa karczmarza.

- Jakem Hurgon Matar mówię wam, że karczma jest równie spokojna jak świątynia Bella po przejściu straży miejskiej. Tak, tak - uciszył rozmówcę - wiem co ludziska opowiadają. Ale, z tym już koniec. Ci tam śmiałkowie sprawę łacno załatwili i już tu nic nie straszy. Pozostaną tu jeszcze, na mojej gościnie i pewnikem z chęcią opowiedzą jak to zjawę wypędzili. Pokażę wam pokoje.

Karczmarz ruszył na górę gdzie po chwili rozległy się piski i krzyki. Nim ktokolwiek zdołał pójść i sprawdzić co się dzieje po schodach zszedł Hurgon niosący z trudem pumę.

- Ot niespodziankę w pokoju znalazłem
- zastękał z wysiłku - zaniosę ją z powrotem do piwnicy, bo goście się boją.

Po chwieli wrócił i zapytał co podać, bo ruszana dalsze poszukiwania gości.
Karczmarz wygląda na mocno zajętego, napędzaniem gości do karczmy. Ranek jeszcze wczesny, ale miasto budzi się do życia. Na plac docierają pierwsi straganiarze. Z nieba siąpi deszczy, a niebo zasnute jest ciemnymi chmurami.