PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 września 2014, 21:05

Simpson ruszył w stronę Nipton, ale powstrzymał go John. Bartowi wyraźnie ulżyło, głośno wypuścił powietrze i posłusznie cofnął się do pumktu wyjścia. Ryzykowny rajd aby ostrzec Sue i Neila nie był po drodze Chudzielcowi.

- Nom, trzeba im koniecznie dać znać że jakieś psiogłowe fiuty mogą tam być, ale ja to se myślę, że tam żywego ducha, ten kolo to jakiś czub. Ujebał mnie w rękę, jeszcze mi się jakieś zakażenie wda.

Wątek techniczny

Sorry za zamieszanie z moim postem. Nie doczytałem i byłem w błędnym przeświadczeniu, że Chudzielec też był w dostatecznie bliskiej odległości od miejsca kaźni (całe szczęście, że nie był, jak się okazuje).

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 07 września 2014, 23:35

Centrum Nipton

Sue postanowiła przezornie zignorować pogardę w głosie celującego w jej głowę mężczyzny. Powolnym ruchem Sue opuściła
karabin pozwalając by kolba dotknęła gruntu a potem lekko się schylając wypuściła z skórzany pas nośny pozwalając by karabin
łagodnie i powoli spoczął na ziemi. Ostatnie czego teraz chciała to niespodziewany wystrzał zbyt gwałtownie upuszczonej broni.
Prostując się powoli rozłożyła szeroko ręce pokazując puste dłonie w znanym geście "jestem nieuzbrojona i niegroźna"...

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 08 września 2014, 07:12

Neil odłożył karabin na ziemię i bez strachu spojrzał w stronę człowieka wydającego polecenie. Jego twarz mówiła tylko jedno: "Gdyby nie twoich dwudziestu ludzi, już byś nie żył". Uniósł powoli ręce, będąc gotowym na wykonanie następnych poleceń.
Tak, celowo nie odłożyłem Berett ani noży.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 września 2014, 19:51

Centrum Nipton

Dwaj mężczyźni bez słowa zabrali rzuconą przez więźniów broń, po czym wycofali się poza towarzyszy. Sue zagryzła usta czując się irracjonalnie naga bez swego Springfielda, ale była dość rozsądna, by wiedzieć, że fakt zachowania broni w najmniejszym stopniu by jej sytuacji nie poprawił. Przeciwnicy byli zbyt liczni, by zdołała im przed śmiercią w jakikolwiek sposób zagrozić, przy okazji zaś byli też niebywale brutalni i zdecydowani; doskonale świadczyły o tym dowody licznych okrutnych kaźni, którym poddano straconych mieszkańców Nipton.

- Idźcie w stronę ratusza - polecił mężczyzna mierzący do Sue z rewolweru - Vulpes Inculta na was czeka. Ty, kobieto, okaż mu stosowny szacunek. Spotka cię niezwykły zaszczyt.

Otoczeni przez gotowych użyć w każdej chwili broni obcych, zwiadowcy Strażnika Jacksona ruszyli środkiem ulicy mijając kolejnych ukrzyżowanych brutalnie nieszczęśników oraz strawione ogniem pozostałości tych, którzy miast na krzyż trafili na pryzmy podpalonych opon. Sue coraz silniej zagryzała usta, po części przerażona tym, co wokół siebie widziała, po części zaś walcząca z gotującą się w niej bezsilną wściekłością. Oprawcy Nipton byli członkami Legionu Cezara, Anderson nie miała w tym względzie najmniejszych wątpliwości. Na Przyczółku Mojave miała wiele okazji do obejrzenia propagandowych plakatów RNK i widziani wokół mężczyźni wydawali się żywcem z tych plakatów zdjęci, uosobienie diabolicznych mocy czających się po przeciwnej stronie rzeki Kolorado i dybiących na normalne społeczeństwa zachodniej cywilizacji.
Ktoś chce rozmawiać z Sue i Neillem...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 września 2014, 19:58

Przedmieścia Nipton

Uwolniony wspaniałomyślnie Kajdaniarz zerwał się z ziemi niczym oparzony, skoczył przed siebie uciekając co sił w nogach w głąb Pustkowi Mojave. Zdumiony taką żwawością ruchów chudzielec odprowadził biedaka wzrokiem, po czym wzruszył ramiona i wsadził do ust dłoń ssąc ugryzienie.

- Nie ma wody ani broni, świr jeden - wybełkotał wciąż spoglądając w ślad za zbiegłym skazańcem - Zginie przed świtem, mówię wam. Dureń myśli, że ten pierdolony kawałek papieru w czymś mu pomoże.

- Ciszej bądź i głowę schyl - sarknął John wyjmując ponownie Berettę i upewniając się, że broń jest odbezpieczona - Słyszeliście, co mówił. Ci, którzy załatwili miejscowych ciągle tu są, a Sue i Neill poleźli do miasta. Kucnijcie tutaj, tu nas za bardzo nie widać, kurwa mać. Co robimy?
Oczywiście nie macie pojęcia, co spotkało Waszych towarzyszy, ale jesteście pamiętni ostrzeżenia zwycięzcy loterii.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 września 2014, 22:39

Nieśmiało pragnę napomknąć, że chętnie usłyszałbym jakieś deklaracje ze strony trzech najemników chowających się na przedmieściach Nipton. Zostajecie na miejscu, wycofujecie się, próbujecie pójść śladami Sue i Neilla? Inne koncepcje?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 września 2014, 23:03

Coś długo ich nie ma, ruszamy sprawdzić co jest grane, albo może pójdzie jeden z nas, np. ja a wy mnie ubezpieczajcie, ten świr jest tak wystraszony, ze nie można lekceważyć zagrożenia.
Ruszam sam, wolno, kryjąc się i nasłuchując.

W poście 750 deklarowałem, że idziemy za 2 zaginionych, jakby tak, może za mało zdecydowanie to uczyniłem.
Ostatnio zmieniony 12 września 2014, 21:35 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 12 września 2014, 21:04

Jim nerwowo zaczyna się rozglądać. - Ok stary, oczy dookoła głowy, a Ty ostrożnie idź sprawdzić gdzie są...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 września 2014, 21:59

- Może sami wrócą... - niepewnie wtrącił Chudy, lekko wystraszony słowami wariata o psiogłowych. Już wcześniej nie nie bardzo chciał iść na zwiad i rad wrócił z powrtotem do grupy, zawezwany przez Flangana. Teraz, po deklaracji koleżki "z losem" miał jeszcze mniejszą ochotę szukać laski i kolesia: - Ta świnka ma takie kurwiki w oczach, że jak coś to sobie da radę...

- Weź kurwa przestań Simpson... - uciszył go John, powoli ruszając w stronę zgliszczy. Bart przełknął nerwowo ślinę, spoglądając, to na oddalającego się Johna, to na Jamesa.

- No kurwa chyba mnie zostawicie tu samego? - żałośnie spytał: - Kurwa zaczekajcie na mnie. Przecież nie zostanę tu z tymi wszystkimi szczurokretami, supermutkami i całym zoo. Mówiłem żeby wziąść granaty, to bym rozpierdolił w razie czego tę wichurę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 września 2014, 22:18

Centrum Nipton

Na schodach wiodących do miejskiego ratusza stał mężczyzna w metalowej masce, roztaczający wokół siebie aurę ogromnego autorytetu oraz upiornego szaleństwa. Otoczona przez uzbrojonych i wyraźnie wobec niej wrogich ludzi, Sue Anderson przez długą chwilę nie potrafiła oderwać wzroku od osobliwej ozdoby mężczyzny na schodach.

Była to czapka czy być może raczej hełm, wykonany ze skóry kojota i wciąż zwieńczony zachowanym w całości łbem zwierzęcia, umiejętnie wypreparowanym i szczerzącym na dziewczynę kły. Sue nie miała pojęcia jak ktokolwiek mógł się zmusić do założenia podobnej ozdoby, ale oprawcy Nipton sprawiali wrażenia ludzi balansujących na granicy obłędu i ich deprawacje wcale nie musiały się ograniczać wyłącznie do sadystycznego okrucieństwa.

- Jestem Vulpes Inculta! - mężczyzna na schodach zdawał się przeszywać parę jeńców ukrytymi za przeciwsłonecznymi okularami oczami - Nie dam o wasze imiona, wręcz się ich brzydzę. Jesteście degeneratami, zżartymi do szpiku kości zepsuciem i moralną zgnilizną! Mimo to przeżyjecie, mimo to przeznaczenie obdarzyło was szczęśliwym losem!

Stojąc pomiędzy rozpiętymi na krzyżach konającymi ludźmi, pod wymierzonymi w siebie lufami, drżąca w każdej sekundzie o swe życie Sue nie potrafiła do końca zrozumieć, o czym właściwie mówił ów Vulpes. Jedyne, czego była pewna niezbicie, to świadomość przerażającego faktu, że zbieg okoliczności pchnął ją prosto w łapy Legionu Cezara, barbarzyńskiej i wyzutej z wszelkich ludzkich odruchów hordy barbarzyńców pochodzącej gdzież zza Arizony, od kilku lat próbującej wedrzeć się do Nevady w zamiarze podbicia jej i włączenia do swego państwa.

- Mogliście skończyć jak reszta tych ludzkich śmieci! - Vulpes Inculta wskazał prawą ręką na główną ulicę miasteczka, na ciała zamordowanych brutalnie mieszkańców - Odejdziecie stąd nietknięci, najpierw jednak wysłuchacie tego, co mam wam do powiedzenia! Zostaniecie głosicielami Słowa Cezara!
Można odnieść wrażenie, że przerywanie temu maniakowi jest niebezpieczne, ale może komuś ciśnie się jednak jakaś zaczepka na usta? ;)

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 13 września 2014, 13:07

To co ciśnie się Sue na usta w tej sytuacji zapewniło by jej prawdopodobnie bolesną śmierć. Nie to, żeby Sue bała się śmierci aż tak bardzo, ale może da się z tym poczekać... Sue milczy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 września 2014, 13:42

Przedmieścia Nipton

Przygotowani na wszelką ewentualność, a przy tym szczerze martwiący się o los dwójki zwiadowców, pozostali należący do patrolu mężczyźni zaczęli się ostrożnie skradać w cieniu rzucanym przez osmalone ruiny miasteczka. Ostrzeżenie wyciągnięte niemal przemocą z ust szczęśliwego uczestnika loterii zmroziło wszystkim krew w żyłach, zaś w przypadku chudzielca dosłownie podwoiło jego zwyczajową nerwowość.

W Nipton panowała złowieszcza cisza, przerywana jedynie stukotem drewnianych elementów domostw kołyszących się w podmuchach lekkiego ciepłego wiatru. Miasteczko sprawiało wrażenie opuszczonego, ale powietrze przesycała coraz silniejsza woń zwęglonego mięsa.

- Ale cuchnie - jęknął Bart - Chyba się zrzygam!

John otworzył usta chcąc coś odrzec, ale słowa ugrzęzły mu w ustach na widok pierwszych krzyży i wieńczących je zmaltretowanych ludzkich sylwetek.

- Ja pierdzielę! - nie wytrzymał blondyn ściskając kurczowo swój zdjęty z ramienia myśliwski karabinek - Patrzcie na to!
Idący tropem zwiadu najemnicy natrafili na pierwsze krzyże, ale jeszcze nie znaleźli zaginionych towarzyszy ani wojowników Legionu...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 września 2014, 13:46

Cisza, niektóre z ofiar mogą żyć, nie wiemy czy sprawcy się stąd wynieśli, od teraz pełna czujność i cisza oraz gotowość bojowa.
Nikt nie strzela bez mojego rozkazu, jasne ??? Szukamy naszych.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 września 2014, 15:06

Centrum Nipton

Mężczyzna stojący na schodach ratusza położył swe ręce na biodrach, przyjmując pełną władczości pozę. Jego ukryte za ciemnymi szkłami oczy wydawały się przeszywać na wskroś parę pochwyconych z zaskoczenia więźniów.

- To, co tutaj zrobiliśmy będzie przesłaniem dla całej Nevady - powiedział Vulpes - Mieszkańcy tego miasteczka pewni byli, że mogą tuczyć się na każdej okazji, obrastając w grzech i moralne zepsucie. Handlowali z armią RNK, zbiegłymi skazańcami, bandytami z Pustkowi i Legionem Cezara, oferowali tanią wódkę i sprzedajne kobiety każdemu, kto mógł i chciał za to zapłacić.

- Sądzili, że ubiją ze mną świetny interes zwabiając w pułapkę republikańskich żołnierzy i wystawiając ich na rzeź. Miasto zdrajców i kurew! Wpadli we własne sidła, zupełnie tego nieświadomi. Dopiero, gdy moi legioniści ich otoczyli, zdali sobie sprawę, że są w niebezpieczeństwie.

- Myślicie, że próbowali się bronić? Żołnierze RNK walczyli do końca, chociaż nie mieli szans na ocalenie, podobnie jak część skazańców. Ale ludzie, którzy tu mieszkali... nie było w nich cna męstwa.

- Postanowiłem ich edukować, by mieszkańcy tych barbarzyńskich ziem pojęli w końcu, czym jest prawo. Urządziliśmy loterię. Dwa pierwsze losy oznaczały życie i wolność, aczkolwiek tylko jeden pozwolił odejść zwycięzcy o własnych siłach. Ci, którzy zajęli trzecie miejsce poszli w niewolę, ci z czwartego również byli szczęśliwcami. Ścięliśmy ich maczetami, w ratuszu, w sali zgromadzeń. Tych z piątego miejsca spaliliśmy na stosach, razem z burmistrzem, a pozostali trafili na krzyże. Sądzicie, że próbowali się bronić chociaż wtedy, gdy wyciągaliśmy kolejnych z nich, by wymierzyć im lekcję? Nie, wszyscy wierzyli do końca, że to właśnie im przypadnie szczęśliwy los! Słabi zdegenerowani ludzie Zachodu!

- Wy dwoje doznacie wielkiego zaszczytu! Nie tylko odejdziecie stąd z życiem i dobytkiem, na dodatek obdarzę was święta misją. Będziecie szerzyć wśród tutejszych plemion prawdę o potędze Legionu Cezara i losie tych, którzy ośmielą się przeciwstawić Jego woli! Idźcie pomiędzy swoich i opowiadajcie im, co ujrzeliście w Nipton! Jeśli nie ugną kolan i karków, podzielą los tego przeżartego zepsuciem miasteczka!

Vulpes Inculta urwał na dłuższą chwilę, potem zaś przywołał do siebie jednego z legionistów, wyraźnie chcącego coś powiedzieć, ale nie ważącego się przerywać dowódcy.

- Zbliża się jeszcze trzech, panie - powiedział uzbrojony w kałasznikowa mężczyzna w motocyklowym hełmie i skórzanych ochraniaczach na torsie - Mamy ich zabić?

Vulpes zastanowił się na chwilę, potem zaprzeczył kiwnięciem głowy.

- To głosiciele Słowa Cezara, Gabban. Pozwól odejść wszystkim bez szwanku. Reszta, wymarsz. Skończyliśmy swą robotę w tym parszywym miejscu.
Przemowa dobiegła końca...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 września 2014, 15:56

Przedmieścia Nipton

Uzbrojeni ludzie w skórzanych ochraniaczach i hełmach bądź zasłaniających twarze chustach pojawili się w ułamku sekundy, wyłaniając się zza rogów budynków, zza stert śmieci i ogrodzeń z blachy falistej. Poruszając się w sprężysty i pewny siebie sposób, przemieszczali się z karabinami przyciśniętymi do barków, z pistoletami dzierżonymi w stalowych uściskach.

Trzej zwiadowcy Jacksona skamienieli w jednej chwili, szachując lufami mierzących do nich obcych. Obie strony skamieniały, a otaczająca ich atmosfera momentalnie stężała.

- Kurwa! - wykrztusił po kilku sekundach chudzielec, natychmiast oblany zimnym potem.
Przechwyciła Was czujka Vulpesa!

ODPOWIEDZ