Centrum Nipton
Mężczyzna stojący na schodach ratusza położył swe ręce na biodrach, przyjmując pełną władczości pozę. Jego ukryte za ciemnymi szkłami oczy wydawały się przeszywać na wskroś parę pochwyconych z zaskoczenia więźniów.
- To, co tutaj zrobiliśmy będzie przesłaniem dla całej Nevady - powiedział Vulpes - Mieszkańcy tego miasteczka pewni byli, że mogą tuczyć się na każdej okazji, obrastając w grzech i moralne zepsucie. Handlowali z armią RNK, zbiegłymi skazańcami, bandytami z Pustkowi i Legionem Cezara, oferowali tanią wódkę i sprzedajne kobiety każdemu, kto mógł i chciał za to zapłacić.
- Sądzili, że ubiją ze mną świetny interes zwabiając w pułapkę republikańskich żołnierzy i wystawiając ich na rzeź. Miasto zdrajców i kurew! Wpadli we własne sidła, zupełnie tego nieświadomi. Dopiero, gdy moi legioniści ich otoczyli, zdali sobie sprawę, że są w niebezpieczeństwie.
- Myślicie, że próbowali się bronić? Żołnierze RNK walczyli do końca, chociaż nie mieli szans na ocalenie, podobnie jak część skazańców. Ale ludzie, którzy tu mieszkali... nie było w nich cna męstwa.
- Postanowiłem ich edukować, by mieszkańcy tych barbarzyńskich ziem pojęli w końcu, czym jest prawo. Urządziliśmy loterię. Dwa pierwsze losy oznaczały życie i wolność, aczkolwiek tylko jeden pozwolił odejść zwycięzcy o własnych siłach. Ci, którzy zajęli trzecie miejsce poszli w niewolę, ci z czwartego również byli szczęśliwcami. Ścięliśmy ich maczetami, w ratuszu, w sali zgromadzeń. Tych z piątego miejsca spaliliśmy na stosach, razem z burmistrzem, a pozostali trafili na krzyże. Sądzicie, że próbowali się bronić chociaż wtedy, gdy wyciągaliśmy kolejnych z nich, by wymierzyć im lekcję? Nie, wszyscy wierzyli do końca, że to właśnie im przypadnie szczęśliwy los! Słabi zdegenerowani ludzie Zachodu!
- Wy dwoje doznacie wielkiego zaszczytu! Nie tylko odejdziecie stąd z życiem i dobytkiem, na dodatek obdarzę was święta misją. Będziecie szerzyć wśród tutejszych plemion prawdę o potędze Legionu Cezara i losie tych, którzy ośmielą się przeciwstawić Jego woli! Idźcie pomiędzy swoich i opowiadajcie im, co ujrzeliście w Nipton! Jeśli nie ugną kolan i karków, podzielą los tego przeżartego zepsuciem miasteczka!
Vulpes Inculta urwał na dłuższą chwilę, potem zaś przywołał do siebie jednego z legionistów, wyraźnie chcącego coś powiedzieć, ale nie ważącego się przerywać dowódcy.
- Zbliża się jeszcze trzech, panie - powiedział uzbrojony w kałasznikowa mężczyzna w motocyklowym hełmie i skórzanych ochraniaczach na torsie - Mamy ich zabić?
Vulpes zastanowił się na chwilę, potem zaprzeczył kiwnięciem głowy.
- To głosiciele Słowa Cezara, Gabban. Pozwól odejść wszystkim bez szwanku. Reszta, wymarsz. Skończyliśmy swą robotę w tym parszywym miejscu.
Przemowa dobiegła końca...