Strona 52 z 64

: 06 lutego 2015, 20:34
autor: Keth
Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:15

Napędzany rosnącą desperacją, Clarens przestał w pewnej chwili oglądać się na napastników i runął na kolana obok nieruchomego Erica próbując ocenić stan zdrowia swego przyjaciela. Gonzo zamknął na ułamek chwili oczy spodziewając się, że zdenerwowani do granic możliwości członkowie Wodnych Szczurów nie wytrzymają napięcia i wywalą w tęgie cielsko Białasa swe magazynki.

- Tylko kurwa nic nie kombinuj! - krzyknął ten uliczny gangster, który wcześniej wrzasnął na fiksera - Joe, miej na niego oko!

Człowiek uzbrojony w kałasznikowa mruknął coś pod nosem i stanął opodal klęczącego na betonie Clarensa mierząc mu w plecy.

- Słuchajcie, jestem z telewizji - wtrącił Frank Sutton koncentrując na sobie uwagę większości przybyszów - Pracuję dla NT54. Znam Molly, to ona nakręciła ten reportaż lata temu o sierżancie. Pomagałem jej wtedy przy montażu.

- Nie pamiętam, żebym cię tu wtedy widział - wycedził przez zęby booster z Ingramem - Was też nie pamiętam.

- Sierściuch, co się kurwa dzieje z Wodniakiem?! - jeden ze Szczurów zaglądających do pieniącego się basenu nie wytrzymał i zaklął siarczyście - Czy on umiera?!

- Czy ja wyglądam na lekarza, do kurwy nędzy? - sarknął gangster z Ingramem - Gadajcie, coście mu zrobili, bo przysięgam na matkę, że was kurwa odstrzelę!
Na razie nie strzelają, można chyba kontynuować rozmowę. Clarens bada w tym czasie Erica - jest puls, jest oddech, ale całkowity brak kontaktu.

: 06 lutego 2015, 21:23
autor: Suriel
- Gdzie ta pierdolna strzykawka! Hej! tera wywalę wszystko z torby, zrobię tak że w każdym momencie będziesz mógł mi wsadzić serię w plecy. - wysypuje rzeczy, łapię za strzykawkę i wale witaminki. - Jest w szoku lub comie, nie bardzo mu mogę pomóc... Ale to go przynajmniej podtrzyma żeby nie zszedł.

Realizuję plan z wysypywaniem rzeczy na wyydruk, daję młodemu witaminki. Poprosze o test diagnozy co mu jest i jak pomóc. Szok po spięciu to dosyć popularna przypadłość w tym mieście w XXI wieku.

: 06 lutego 2015, 22:01
autor: Keth
Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:15

Eric znajdował się w stanie głębokiej komy, bo mimo wstrzykniętych mu elektrolitów nadal nie przejawiał chęci do odzyskania świadomości. Clarensa najbardziej martwił nieustający krwotok z nosa i uszu mężczyzny, mogący sugerować jakieś poważne obrażenia wewnątrz czaszki, być może nawet uraz mózgu. Wysypawszy swe instrumenty na betonową posadzkę medyk zgarnął je po chwili z powrotem do torby, niejako przypadkiem zgarniając też spod nóg dwie wydrukowane przed dramatycznym obrotem spraw kartki raportu.

- Już się uspokaja! - krzyknął Szczur, który chwilę wcześniej niepokoił się o stan zdrowia sierżanta Johnsona - Sierściuch, już chyba wszystko z nim w porządku!

Gonzales nie pozwolił sobie nawet na chwilę dekoncentracji, nie zerknął do wnętrza brudnego basenu świdrując w zamian wzrokiem człowieka sprawiającego przywódcę bandy.

- Ten gościu obok mnie jest dziennikarzem z NT54 i łatwo możecie to sprawdzić - oznajmił fikser modląc się jednocześnie w duchu o to, by żaden z boosterów nie odkrył, że Sutton był w istocie stażystą w sekcji meteo, który tylko przez przypadek trafił na strzelaninę w Nortside.

- To się jeszcze zobaczy - rzucił w odpowiedzi człowiek z Ingramem - Najpierw wyciągniecie swoje pukawki, te pochowane też. Położycie je grzecznie pod nogi, a potem się cofniecie. A ty grubasie nic nie kombinuj albo ci Joe przestrzeli łeb!

- Niepotrzebnie się tak wkurzacie - powiedział Frank trzymając przed sobą puste dłonie - Zaraz wam-

Ogłuszający huk wypełnił mroczną przestrzeń pływalni przerywając Suttonowi w połowie zdania. Kompletnie zdezorientowany Gonzo odniósł w mgnieniu oka wrażenie, że eksplodowała cała tylna ściana sali, ale nie zdążył odwrócić w tamtą stronę głowy ciśnięty w powietrze niewiarygodnie silną falą uderzeniową.
Prawdopodobnie wybuchła drukarka... albo sprzęg neuralny Erica...

: 06 lutego 2015, 22:05
autor: 8art
To już napewno nasz zadrutowany na amen przyjaciel :o

Albo koledzy Franka z redakcji w pogoni za newsem dnia :o

: 06 lutego 2015, 22:34
autor: Suriel
- Kogo on nazwał grubasem? - Clarens obracał się właśnie w stronę Gonza z pytaniem, kiedy nagle huk wybuchu rzucił nim na podłogę.

Myśli szybko przemknęły mu przez głowę. Gonza granat był prawdziwy!! Miał go rzucić ale zapomniał o nim i cały czas trzymał go w dłoni. Biedna ręka, biedny Gonzo!

: 07 lutego 2015, 10:36
autor: 8art
Wątek techniczny

Jeśli Gonzo nie straci przytomności, to oczywiście kryje się za osłoną o dużej wytrzymałości balistycznej, skąd będzie ostrzeliwał przeciwnika rakietami ziemia-ziemia... Kurde nie ma takich:o Będzie musiał wystarczyć rewolwer, do osłaniania Clarensa i innych:/

: 08 lutego 2015, 09:44
autor: Keth
Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:16

Nim jeszcze przebrzmiał odgłos przeraźliwego dźwięczenia w uszach, a obaleni na twardy beton ludzie zdołali się z niego podnieść, w ciemnym dotychczas pomieszczeniu pojaśniało od światła dnia. Przez wyrwane ładunkami wybuchowymi wyrwy w ścianie pływalni wtargnęli do środka liczni intruzi, przeskakujący przez pryzmy gruzu i mierzący w biegu do zaskoczonych ofiar z automatów o krótkich lufach. Wszyscy nosili ciemne kombinezony bez oznakowań, uzupełnione o kuloodporne kamizelki i uprzęże taktyczne; wszyscy skrywali twarze pod pełnymi hełmami o przyciemnionych przyłbicach.

Poruszając się z szybkością sugerującą uruchomione generatory adrenaliny albo dopalacze refleksu, napastnicy ruszyli w stronę zdezorientowanych gangsterów i przybyszów z Northside zamierzając zneutralizować ich w pierwszych sekundach ataku.

Tylko jeden Szczur okazał się dość szybki i dość odważny - albo też przesadnie impulsywny i głupi - by odwrócić w stronę obcych swoje Uzi. Leżący na plecach na krawędzi basenu młody człowiek wsadził co prawda palec w obejmę spustu broni, ale już go nie nacisnął. Jeden z napastników strzelił w ruchu, w opinii Eduarda przerażająco nonszalanckim ruchem, posyłając w powietrze jeden pocisk.

Przestrzelona na wysokości czoła głowa Szczura uderzyła z suchym trzaskiem w beton i znieruchomiała w poszerzającej się szybko kałuży krwi, której strumyczki zaczęły ściekać do wnętrza basenu.
Bardzo ważne pytanie na już, od którego zależy dalszy bieg wydarzeń - czy którykolwiek z BG zamierza stawiać w jakiś sposób opór?

: 08 lutego 2015, 10:04
autor: 8art
Gonzo nie zamierzał stawić czynnego oporu bandzie zabójców wspomaganych profesjonalnymi dopalaczami i innym sprzętem. Przezornie trzymał łapy z dala od broni i tylko poprawił wyczes. Mógł co najwyżej biernie zaatakować któregoś cichym pierdnięciem. Wszystko inne mogło się zakończyć jako bohaterska, acz głupia misja samobójcza.

Watek techniczny

Z tego co widze walka nie ma sensu:/

: 08 lutego 2015, 10:06
autor: Suriel
Zwalam się na ziemie przygniatajac torbę pod sobą. Czekam na dalszy rozwój wypadków.
cwanuaki nasze drużynowe solosy jak potrzeba to nim ani jednego ;)

: 08 lutego 2015, 10:41
autor: namakemono
Vega grzecznie podnosi ręce do góry i kładzie je na głowie. Opór byłby głupotą. Po cichu mam nadzieję, że Clarens spróbuje być bohaterem i zmierzy się z panami w kombinezonach. Do dzieła zuchu! :P

: 08 lutego 2015, 10:44
autor: Suriel
nieee, każdy się na nich rzucił, taki tlum przy nich że dam spokój. Nie lubie ciasnoty.

: 08 lutego 2015, 10:51
autor: Keth
Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:17

Trzymani w szachu lufami pistoletów maszynowych, zaskoczeni we wnętrzu pływalni ludzie zostali błyskawicznie pozbawieni broni, przewróceni na plecy i skrępowani plastikowymi samozaciskowymi paskami. Cała pacyfikacja zajęła zaledwie kilkanaście sekund, przeprowadzona z ogromną wprawą i szybkością świadczącą o wysokim poziomie wyszkolenia napastników.

Obserwujący intruzów z poziomu podłogi, James rozpoznał z miejsca ich broń, ale pistolety maszynowe marki Mustang Arms nie pozwalały w żaden sposób powiązać obcych z jakąkolwiek organizacją paramilitarną; tym bardziej, że były to wprowadzone stosunkowo niedawno na rynek modele Ars-5C. Jedno było dla Vegi pewne - ludzie w czarnych pancerzach taktycznych nie mieli nic wspólnego z preferującą niemal wyłącznie uzbrojenie Militechu metropolitalną policją.

Jeden z napastników upewnił się długim spojrzeniem, że wszyscy pojmani więźniowie zostali obezwładnieni, po czym przywołał innego napastnika, trzymającego w dłoni urządzenie przypominające krzyżówkę jakiegoś skanera i kamery telewizyjnej. Panująca w pomieszczeniu cisza zakłócana była jedynie pojękiwaniem niektórych jeńców i chrzęstem deptanego butami gruzu. Vega nie wątpił, że intruzi przez cały czas komunikowali się ze sobą za pomocą wbudowanych w hełmy modułów łączności, ale do uszu więźniów nie dobiegał najmniejszy odgłos ich konwersacji.

Człowiek ze skanerem zaczął omiatać obiektywem urządzenia twarze pojmanych ludzi, poświęcając każdemu zaledwie kilka sekund. W reakcji na niesłyszane sugestie inni napastnicy podnosili skontrolowanych nieszczęśników dzieląc ich na dwie oddzielone od siebie kordonem strażników grupy. Pociągnięty w górę za ramiona Vega dołączył do przestraszonego Clarensa i starającego się zachować waleczną minę Eduarda. Zyskując na chwilę możność dokładniejszego przyjrzenia się napastnikom solo spostrzegł, że wszyscy mieli pewien łączący ich szczegół, na tyle mały, że w pierwszej chwili James po prostu go przeoczył.

Na kołnierzach ich kamizelek znajdował się niewielki symbol w tym samym kolorze, co reszta pancerza: miniaturowa podobizna węża, który z miejsca skojarzył się Vedze z kobrą.

- Coście za jedni, gościu?! - krzyknął skanowany urządzeniem przywódca Szczurów - Czego od nas chcecie, faszystowskie świnie?!
Napastnicy nie wydają żadnego dźwięku, nie próbują z Wami rozmawiać. Po kolei sprawdzają każdego więźnia, w kilkusekundowych odstępach. Jesteście dzieleni na dwie grupki, w bardzo zauważalnym schemacie: ekipa z Northside na lewo, miejscowi gangsterzy na prawo.

: 08 lutego 2015, 10:57
autor: namakemono
Vega skupia się na dalszej obserwacji napastników: pozostałe elementy wyposażenia/uzbrojenia, hierarchia, oznaczenia na mundurach. Poza tym jest wyjątkowo grzeczny.

: 08 lutego 2015, 11:00
autor: 8art
Wiedział, że to ich szukają, a nie Szczurów. Eduardo miał nadzieje tylko na jedno. Że kobra nie jest znakiem Chupacabras, bo dupska fixera i jego kumpli zostaną rozdziewiczone brutalnie. Przełknął ślinę czekając na to co się stanie.

: 08 lutego 2015, 11:16
autor: Keth
Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:18

Po niecałej minucie Clarens, Gonzo i James znaleźli się przy leżącym nieruchomo i zakrwawionym Ericu, ciśnięci ponownie na kolana i tkwiący w bezruchu z przystawionymi do karków lufami.

Frank Sutton przysporzył napastnikom nieco kłopotu, bo po zeskanowaniu twarzy reportera dwaj prowadzący identyfikację mężczyźni znieruchomieli spoglądając na siebie w niemy sposób. Nikt nie usłyszał oczywistej wymiany zdań w komunikatorach hełmów, ale po krótkiej chwili również dziennikarz został przeciągnięty na stronę paczki z Northside.

- Co to za jedni? - wyszeptał Białas, który zerkał cały czas tęsknie ku odrzuconej na bok przez napastników lekarskiej torbie. Pilnujący go strażnik przycisnął w odpowiedzi do karku Clarensu lufę swego Ars-5C, dając tym samym do zrozumienia, że nie życzy sobie żadnej konwersacji pomiędzy więźniami.

- O co nas oskarżacie?! - nie ustępował w krzykach przywódca Szczurów, który w opinii Jamesa wciąż sądził, że ma do czynienia z oddziałem metropolitalnego SWATU - Jeśli nie macie nakazu...

W odpowiedzi na niemy rozkaz, osiem luf automatów rozbłysło w jednej chwili, a osiem zintegrowanych tłumików przeistoczyło odgłosy wystrzałów w ciche puknięcia.

- Jezus Maria! - wrzasnął histerycznym tonem Białas, wpatrzony szeroko otwartymi oczami w ciała zabitych strzałami w głowy Szczurów - Jezus Maria!

Pozostawieni przy życiu więźniowie zostali podniesieni z klęczek silnymi szarpnięciami rąk. Ich strażnicy zaczęli ciągnąć pojmanych jeńców w stronę wyrw w tylnej ścianie pływalni, zmuszając ich do nieporadnego truchtu.
Myślę, że ostatnia scena mimo wszystko wstrząsnęła w jakimś stopniu zahartowanymi ulicznymi zadymiarzami...