Strona 52 z 170

: 14 września 2013, 14:09
autor: Araven
Ruszam z Barthurem w miasto, zrealizować zamierzenia z postu 763.

: 14 września 2013, 15:14
autor: deliad
Karczma "Spokojna Przystań", wcześnie rano

Najadłszy się do syta Balin mruknął z ukontentowaniem. Z wolna zaczęła nachodzić go senność. Poprzedni dzień spędzili na hulance, a był niewyspany po uciążliwym treningu u mnichów. Nocą też nie próżnował, ratując nieśmiertelną duszę dziadunia przed zakusami złych morghlithowych mocy. Jednak zadanie było zadaniem i trzeba się za nie zabrać nie zwlekając. Tym bardziej jeżeli doprowadzi ono Balina do burmistrza, który zezwoli na odzyskanie zakopanego wraz dziadkiem spadku. Sama myśl o minach rodziny, gdy dowiedzą się, kto został pełnoprawnym spadkobiercom seniora rodu, dała krasnoludowi ogromny zastrzyk energii.

- Idziemy Barthur! Czas nam pozwiedzać miasto i zasięgnąć języka
- powiedział krasnoludzki kapłan do najtrzeźwiejszego kompana przy stole i ruszył w stronę drzwi.

Tuż za progiem natknął się na karczmarza prowadzącego do "Spokojnej Przystani" grupę rybaków, którzy wrócili z porannego połowu.

Na miejskim rynku, którego centrum ozdabiała marmurowa fontanna, zaczynały gromadzić się kobiety i dzieci z wiadrami i dzbanami. Centrum fontanny zajmowały marmurowe reptilionki z amforami z których wystrzeliwały strumienie wody. Biorąc pod uwagę, że strug wody było tylko dwie, a chętnych wielu, powstała kolejka zaspanych i plotkujących w różnych językach kobiet. Nieopodal fontanny na niewielkim kramie rozstawił się niewysoki półork oferujący świeżo upieczone placki z agawy.

Nieznający miasta Balin postanowił rozpocząć rozpytywanie od sprzedawcy agawy, bo zaczepianie kobiet i dzieci uznał za zbyt podejrzane.

- Dobry człowieku dajno mi tu kilka placków - zaczął Balin - Ładna ta agawa, widać urodzaj w tym roku.

- A gdzie tam Panie! Grad i śnieg latem bije, agawę przetrzebił. Ludziska się głodu bojo - odrzekł skrzekliwie półork podając placeki agawy Balinowi.

- Widać, żeście świątynie Arianny omijali i się zagniewała - zagaił krasnolud, wskazując podbródkiem przybytek Arianny.

- A gdzieżby tam Panie! My Ariannie nigdy nie uchybili i ofiar nie szczędzili ino... ino... ehh, co tam gadać - zająknął się sprzedawca, ale jego wzrok wyraźnie powędrował ku dwumetrowemu płotowi zasłaniającemu zgliszcza świątyni Morglitha.

Balin poniechał rozmowy o zgliszczach, widząc jakie zdenerwowanie wywołało w półorku same spojrzenie w tamtą stronę.

- Co tam się boicie głodu. Burmistrz dobry, spichlerze otworzy -
Balin zaczął naprowadzać rozmowę na burmistrza.

- Dobry, kryształ nie półork. Porządny bo sam zna biedę. Wszak wszyscy wiedzą, że pochodzi z rodziny rybackiej i własnymi siłami się urzędu burmistrza dopracował. Ale, co począć jak go niema. I to mawiają, że zniknął. Choć jego córka mówi, że z ważnymi sprawami do Borowiru pojechał. Żeby załagodzić... - kose spojrzenie znów zahaczyło o płot - .. no sami wiecie co.

- Jak nie burmistrz to kapłani pomogą - zmienił temat Balin - bo jakie tu świątynie macie?

- No mamy - półork zaczął zaginać palce - świątynię Arianny. Wielką świątynię, równie wielkiego, albo i większego, a nawet największego - Katana. Tych tam zgliszcz nie liczę. Mamy też, ale to za miastem Oko Sharami co świeci statkom po nocy i tam na wyspie to nawet jej świętą relikwię - półork zamyślił się i dodał - taką jakąś potężną, że jej święta organizują. Stąd tyle w mieście ludzisk, bo z całego Orkusa Wielkiego się zjeżdżają i święto będą odprawiać.

- No widzicie, nie jest tak źle. Macie burmistrza porządnego i kapłanów. A, burmistrz to jaką świątynię najczęściej odwiedza? Bo, pewnie tamci kapłani to mu w sukurs przyjdą, gdy trzeba będzie ludność przed głodem ratować - zapytał nieco nielogicznie krasnolud, ale może półork wyjawi które bóstwo czci burmistrz.

- No, nie wiem.... Burmistrz to do wszystkich świątyń chodzi, żadnemu bogowi nie uwłaczając. Ino z tego com widział, bo często tu stoję, to chyba najczęściej do świątyni Arianny.

W tym momencie podeszło kilku ludzi pragnących kupić o agawę i starających się stargować cenę.
Balin ma jeszcze jakieś pytania? Odpiszę ci 3 sr za placek z agawy.

: 14 września 2013, 15:20
autor: Dobro
Drayaharus uśmiechnął się od ucha do ucha i wyszedł na zewnątrz karczmy. Stanął na pustych skrzyniach i chrząkając chwilę gardłem, rzucił na skrzynie zaklęcie zmianę kolorów sprawiajac, by te skrzyły się na czerwono i pomarańczowo.

- Hej obywatele Rotan Kir! Dziś specjalna okazja! Piannicki kapłan odprawia ceremonie w karczmie "Spokojna Przystań"! Gwarantujemy atrakcyjne ceny oraz niezapomniane przeżycia!

Gnom poczuł się przez chwilę jakby faktycznie dawał występ swojej iluzjonistycznej sztuki. Przystający co chwilę ludzie rzucali brawa lub wesołe spojrzenia patrząc na migające kolorami skrzynie. Drayaharus poczuł się w obowiązku poinformować nawet zmarłych o gościnie kapłana Pianna w "Spokojnej Przystani".

Nikt się przecież nie spodziewa, że kapłan i jego towarzysze to tak naprawdę tajna grupa operacyjna, prawda? - pomyślał sobie Drayaharus, wygłaszając kolejną przemowę zachęcają ludzi do wejścia do karczmy.
Stoję na zewnątrz i nawołuję ludzi, tak długo, aż ktoś mi przerwie lub aż zobaczę, że przynajmniej 3/4 miejsc jest zajęta.

: 14 września 2013, 15:34
autor: Araven
Dziękuję ci dobry człeku, agawa naprawdę zacna. To my już pójdziemy.
- Następnie zacny Barthurze udamy się do córki burmistrza, cosik ten handlarz gadał, że burmistrz ponoć zaginął.

Idziemy do magistratu, chce pogadać z córka burmistrza, jeśli ona go zastępuje.

: 15 września 2013, 07:29
autor: deliad
Rynek miejski Rotgan - kir, ranek

Pod karczmą "Spokojna Przystań" zgromadził się znaczny tłumek, do którego dołączali kolejni przechodnie. Stojące przy drzwiach skrzynie mieniły się mozaiką krzykliwych, jaskrawych kolorów. Agitujące i namawiające krzyki Drayaharusa, którym wtórowały zaproszenia karczmarza, budziły Rotgan-kir do życia. Imaginers przestawiał i przesuwał zniesione z zaplecza skrzynie tworząc z nich co rusz różne obrazy. Raz był to Gusłek nalewający z dzbana do pucharów złocisty płyn. Innym razem roześmiana dziewoja o nagich ramionach i wydatnym dekolcie.

Gawiedź widząc, że sprytny gnom "artysta" potrafi z "skrzyń puzzli" ułożyć niemal każdy obraz zaczęli wykrzykiwać swoje propozycje.

- Teraz kozę, kozę teraz - wykrzyknął jakiś pucułowaty człowiek o aparycji wieśniaka.

- Dawaj gnomie setnika straży miejskiej ino w sukni. Ha, ha, ha - wykrzyknął szczerbaty, podstarzały, szczurkowaty ork.

Gnom bawił się setnie gromadząc coraz większą grupę roześmianych widzów. Jednak tego typu zabawa nie mogła trwać w nieskończoność, bo zmiana kolorów wymagała zużyci pewnej dawki potencjału magicznego.
Finałowym obrazem był wielki zastawiony suto jadłem i napojami stół, przy którym zasiadali przeszczęśliwi i rozradowani mieszkańcy Rotgan -kir.

- Patrzaj - krzyknął stojący przed karczmą półolbrzym - przecie to ja. Ten z beczką, co wlewa w siebie piwsko - i parsknął niepohamowanym śmiechem.

- A tam to ja, z tym udźcem - krzyknął zdziwiony wieśniak.

W tłumie rozległo się głośnie plaśnięcie.
- O ty chędożnieku! Ja ci dam baby obłapiać - wrzeszczała gruba kobieta wskazując pulchnym paluchem na obraz, gdzie postać, wypisz wymaluj jej mąż, trzymał w ramionach smukłą elfkę.
Zdziwiony mężczyzna pocierał zaczerwieniony policzek i tłumaczył kobiecie.
- Przecie ja tu jestem. Lubawo ja nigdy... nigdy nic...

W tejże chwili chwili karczmarz wdrapał się na skrzynkę i prosił wszystkich do środka, gdzie na każdego spłynie błogosławieństwo Pianna.
Większość rozochoconych widzów ruszył do środka.
Imaginerus zużył 4 PM-y, ale efekt jest większy niż się spodziewał. W karczmie zaroiło się od gości, na szczęście do karczmy już dotarł "personel pomocniczy" - dwie dziewki karczemne i kucharka.

: 15 września 2013, 09:48
autor: namakemono
Szanowni. Nie dostawałem przez kilka ostatnich dni powiadomień o nowych postach w tym temacie, dlatego milczałem. Dodatkowo dziecko mi się rozchorowało (najwyraźniej to tylko przeziębienie, ale krasnal wymaga uwagi więcej niż zwykle), dlatego w najbliższym czasie będę postował raczej skrótowo, ale będę się starał być na bieżąco. To dotyczy wszystkich pbfów w których gram.
Moja propozycja odprawienia ceremoniału już padła, ale w sumie była kierowana egoistycznymi potrzebami napełnienia własnego brzucha i zaćmienia trunkami własnego umysłu. Pomysł z wielką pianicką fetą jest lepszy. Huskun i Drayaharus, udajcie się proszę w miasto i roznieście wieści o tym wielkim wydarzeniu. (Huskun, bo wierny uczeń, a Drayaharus, bo może swoimi kuglarskimi sztuczkami doda zaproszeniu kolorytu). Gusłek zajmie się urobieniem do tego celu gospodarza. Odmaszerować (o ile nie macie nic przeciwko).

: 15 września 2013, 14:29
autor: deliad
Dom burmistrza przy rynku w Rotgan-kir, ranek

W czasie gdy Drayaharus dawał popis sztuk iluzjonistycznych pod "Spokojną Przystanią", Balin ruszył w stronę domu burmistrza. Jak pamiętał dwupiętrowa kamienica o czerwonej dachówce była jednocześnie czymś na kształt ratusza, który znajdował się na parterze i domem burmistrza zajmującym oba piętrach.
Na pierwszym piętrze, nad drzwiami znajdował się szeroki marmurowy balkon z którego burmistrz zwykł przemawiać do mieszkańców portowego miasta.

Balin wspiął się po niskich i szerokich stopniach do dużych dębowych drzwi. Przy drzwiach wisiała czerwona wstęga zakończona metalową kulą. Gdy krasnolud pociągnął za nią kilkukrotnie, usłyszał stłumiony przez drzwi, dźwięk dzwonków.
Przyszło mu długo czekać, tak długo, że zdążył przeanalizować rzeźbienia drzwi. Ich centrum zdobił symbol przypominający herb, w którym ryba krzyżowała się z pękatą sakiewką.
Drzwi uchyliły się bez skrzypnięcia, a za nimi pojawił się półelf w schludnych choć prostych szatach.

- Jestem Tan Balin, chcę rozmawiać z burmistrzem lub jego córką - powiedział, krótko i rzeczowo krasnolud.

- W sprawie prywatnej czy urzędowej?
- zapytał usłużnie półelf.

- W sprawie urzędowej - odparł Balin.

- W takim razie proszę do środka - półelf pokłonił się i puścił szlachcica przodem.

Balin został zaprowadzony do dużego pomieszczenia, gdzie za dębowym biurkiem siedziała młoda przepiękna półorczyca. Krasnolud zdał sobie sprawę, że uroda kobiety łączy w sobie najlepsze cechy obu ras. Gładką delikatną skórę i czerwonorubinowe usta ludzkich kobiet z egzotyczną urodą i gibkością orczyc.

- Tan Balin. W sprawach służbowych - zaanonsował półelf.

Gariella wstał i lekko z gracją dygnęła przed szlachcicem wskazując krzesło dla petentów.
- W czym mogę pomóc Tanie? - zapytał równie urokliwym głosem kobieta.
Jeżeli działa ci googledocs, może sportretujemy tam przeprowadzić rozmową Balina z Gariellą?

: 15 września 2013, 14:33
autor: Araven
Zapodałem na googledocs pierwszy wpis rozmowy z córka burmistrza.

: 15 września 2013, 22:58
autor: Dobro
Drayaharus stwierdził, że wciąż za mało ludzi zeszło się do bezpiecznej przystani, więc zeskoczył ze skrzyń i biorąc je, ruszył do centrum miasta w poszukiwaniu placu targowego.

W końcu, gdy po dłużej chwili odnalazł plac targowy, ustawił skrzynie przy jednym z ruchliwszych wejść. Wspiął się na nie i rozpoczął cały spektakl od nowa, mieniąc skrzynie kolorami i robiąc żarty z przechodniów.
Zużywam do 4 PM. A propo, w jaki sposób mogę je odzyskać? Czy te punkty się jakoś regenerują?

: 16 września 2013, 06:02
autor: deliad
PM można jedynie kupić od innej czarującej postaci, ukraść amulet PM (ale może mieć blokadę), znaleźć amulet PM, "wyssać" z przedmiotu magicznego pozbawionego blokady. Obecnie masz 13 PM. Wasza karczma jest przy placu targowym głównym. Przy bramie widzieliście jeszcze targ rolniczy, a z zasłyszanych rozmów można wywnioskować, że jest jeszcze targ rybny.

: 16 września 2013, 09:13
autor: Keth
Zabrakło mi czasu, by pokusić się o wstawkę fabularną, ale korzystając z okazji Huskun porwie jakiemuś dzieciakowi myckę i zacznie obchodzić zgromadzonych wokół gnoma gapiów zachwalając czarodziejski talent druha i prosząc o datki na godziwy napitek dla tak wybitnego artysty. Jeśli gawiedź sypnie grosiwem, podzielimy się sprawiedliwie (chociaż ostrzegam, że Huskun dość specyficznie postrzega słowo sprawiedliwie).

: 16 września 2013, 13:05
autor: Dobro
Ok w takim razie idę jeszcze na targ rolny razem z Huskinem, i tam dalej agituje za 3 PM. Btw czy w mieście łatwo znaleźć osobę, która mi sprzeda trochę PM, a jak tak to za ile?

: 16 września 2013, 13:11
autor: Keth
Istotna kwestia, którą każdy magik powinien wiedzieć: w sytuacji kryzysowej można czerpać PM z własnego ciała, ale nie za darmo - każdy zużyty punkt oznacza 10 pkt. obrażeń i w krańcowych przypadkach może doprowadzić do śmierci rzucającego zaklęcie.

: 16 września 2013, 14:43
autor: Araven
MG zapodałem na google docs ciąg dalszy rozmowy z córką burmistrza.
- Wracamy z Barthurem do reszty, zobaczyć, czy coś nie spallili...


Balin zapytowuje Barthura, słuchaj no, widziałeś kiedy takiego drugiego wyrośniętego goblina jak Ty ???

: 16 września 2013, 15:04
autor: deliad
Biuro burmistrza Rotgan-kir, ranek

Siadając na krześle krasnolud przeszedł od razu do rzeczy.

- Witaj Pani, jestem Tan Balin, spotkaliśmy się już jak załatwiałem pogrzeb mego dziadunia. Przyszedłem spytać o Twego ojca, ponoć zaginął?Czy to prawda? O jego zaginięciu wspominał sprzedawca agawy, zaraz jak to usłyszałem przyszedłem to wyjaśnić, bo ludzie często plotki rozsiewają. Może mógłbym jakoś pomóc?, o ile pomoc jest oczywiście potrzebna, mam kilku zdolnych kompanów.


- Mój ojciec nie zaginął
- powiedziała Gariella z naciskiem - to tak, jak zauważyłeś zwykłe plotki gawiedzi. Ojciec udał się w podróż do Borokiru, gdzie załatwia ważne dla miasta sprawy. Jednak wielce jestem wdzięczna za oferowaną pomoc. Mam nadzieję, że cię uspokoiłam Tanie.

- Pani, ja i moi kompani mieszkamy w karczmie Hurgona Matara, znaczy w tej co w niej straszyła pewna zjawa, ale się jej pozbyliśmy. Wybacz Pani, że zakłócałem Twój spokój z powodu plotek. Gdyby jednak po jakimś czasie okazało się, że przydałaby się jakaś pomoc z mojej strony, to wiesz gdzie mnie znaleźć. Zostaniemy w tej karczmie, nie mniej jak dwa tygodnie.

- Za chęć pomocy dziękuję w imieniu swoim i burmistrza. Jeżeli wraz z kompanami poradziliście sobie z tą uciążliwą zjawą z karczmy, będę miała na względzie wasze zdolności i jeżeli pojawi się jakieś jeszcze problemy z nieumarłymi, z chęcią wykorzystam waszą propozycję. Obecnie jednak takowych niema.


Pożegnawszy się Balin ruszył z powrotem do karczmy.