PBF - Góra Szeptów

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 stycznia 2014, 22:05

Uliczka nad jeziorem

Terenówka stałą w miejscu, w którym zwiadowcy widzieli ją ostatni raz, chociaż ktoś zdjął z niej brezentową płachtę. Obejrzawszy wpierw bardzo starannie wszystkie wejścia do domów i zaułki, pamiętny strasznego losu Oczka Rzeźnik upewnił się, że nic na niego przypadkiem nie wyskoczy. Uznawszy okolicę za względnie bezpieczną mężczyzna oparł Enfielda o karoserię wozu i przywołał do siebie ściskającego pistolet Śrubę wskazując palcem na klapkę wlewu paliwa.

Technik odzyskał już nieco pewność siebie, pomimo emocjonalnego wstrząsu spowodowanego nadmiarem wrażeń stając ponownie na nogi. Podstawiwszy pod burtę jeepa metalowy kanister wyszarpnął z pewnym trudem klapkę i wsadził do środka wyciągniętą gdzieś spod kurtki plastikową rurkę, którą następnie zaczął energicznie zasysać.

Rzeźnik pozostawił towarzysza na krótką chwilę samego, zabierając karabin i niemal biegiem rzucając się w stronę zawalonej rupieciami szopki w sąsiedniej ulicy; miejsca ukrycia wymontowanego wcześniej chytrze z wozu akumulatora. Kiedy przytaszczył dźwigany oburącz łup do jeepa, Śruba ocierał właśnie wilgotne od paliwa wargi, z niemałym zadowoleniem spoglądając na ciurkającą poprzez rurkę ciecz. W powietrzu unosił się charakterystyczny ostry zapach paliwa.

- Idzie? - rzucił półgłosem Rzeźnik, opierając jedną stopę i zderzak terenówki i kładąc na siedzenie pasażera ciężki akumulator.

- Chyba widzisz? - odparł retorycznym pytaniem Śruba - Tu są chyba ryby, wiedziałeś o tym? Coś tam pluskało przy brzegu, ale stąd nic nie widać. Może gdybyśmy mieli chwilę, poszlibyśmy zobaczyć?
Akumulator odnaleziony, trwa spuszczanie paliwa...
Ostatnio zmieniony 15 stycznia 2014, 22:10 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 stycznia 2014, 22:12

Poza rybami są jakieś zmutowane drapieżniki. Lepiej nie ryzykować. Ściągamy paliwo i spadamy z akumulatorem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 stycznia 2014, 22:22

Zachodnie peryferia osady

Ciało Blachy sprawiało przerażające wrażenie nawet w bladym świetle księżyca, bo Rzemień nie odważył się na włączenie latarki. Potwornie okaleczone ciało leżało na wznak, częściowo rozczłonkowane wielkokalibrowymi pociskami. Jeśli dowódca patrolu zamierzał wcześniej zabrać zwłoki towarzysza albo przynajmniej zdjąć z nich ochronny strój, po krótkiej chwili przyglądania się zmarłemu definitywnie pomysł ten porzucił.

- Zostawimy go tutaj - powiedział głuchym głosem klękając tuż obok martwego Łowcy i kładąc mu złożone razem palce prawej dłoni na lepkim od krwi ramieniu - Boję się, że te skurwysyny jedzą ludzkie mięso, ale zabierzemy tylko Oczko i Grzywkę, jego nie damy rady. Znalazłeś karabin?

- Tak - odparł sucho Zadzior, samemu z trudem znajdując słowa. Życie w Enklawie było ciężkie i zazwyczaj też boleśnie krótkie, ale mieszkańcy podziemnej bazy zwykli umierać na przewlekłe choroby, a nie od kul. Los, który spotkał Blachę był dla Zadziora kompletnie nowym doświadczeniem i stanowił zarazem przestrogę, że w Nadświecie życie można było postradać w przeciągu jednej sekundy.

Przewiesiwszy sobie przez plecy podniesionego z ziemi Enfielda mężczyzna stanął w cieniu rzucanym przez ścianę najbliższego budynku i spojrzał na pogrążony w ciemnościach nocy zachód, próbując oszacować w myślach tempo, z jakim przemieszczały się pary dalekich jeszcze światełek.

- Myślę, że łatwo nie odpuszczą - powiedział Rzemień dołączywszy do Zadziora z karabinem w dłoni - To jacyś zajadli fanatycy, na dodatek zupełnie ześwirowani. Wszyscy poodcinali sobie powieki i kto wie, co jeszcze porobili...

- To komuniści? Dotarli do Anglii? - zapytał z lekkim drżeniem w głosie Zadzior, od najmłodszych lat uświadamiany o potwornym wynaturzeniu, jakim była w opinii mieszkańców zachodniej cywilizacja koncepcja komunizmu.

- Albo oni albo jakiś zdegenerowany kult kosmitów - odparł Rzemień - Sam nie wiem, co gorsze, ale jedno jest pewne, łatwo się ich nie pozbędziemy. Stracili do tej pory prawie cztery razy więcej ludzi od nas, ale chyba jest ich dużo więcej. Chyba siedzą gdzieś na zachodzie, w głębi wybrzeża. Będą nas szukać, a jeśli znajdą, nie popuszczą. Trzeba zdecydować, co dalej.

- A co możemy zrobić? - w głosie Zadziora pojawiła się wyraźna nuta desperacji - Będziemy walczyć do końca, prawda?

Dowódca patrolu milczał przez dłuższą chwilę, potem zaś przekręcił głowę w stronę towarzysza przyglądając mu się z dziwnym wyrazem twarzy.

- Mędrzec powiedział kiedyś... - zaczął Rzemień, formułując słowa z pewnym zakłopotaniem i niezdecydowaniem - Powiedział, że jeśli stanie się coś naprawdę złego, jeśli Enklawa znajdzie się na krawędzi zagłady... będzie trzeba ponownie wkroczyć na Czerwoną Ścieżkę.

- O Boże... - ręce i kark Zadziora pokryła w jednej chwili gęsia skórka, wywołana momentalnie ostatnimi słowami Rzemienia.

Czerwona Ścieżka; synonim zagłady Ojców-Założycieli i przerażająca legenda, której szczegóły już dawno temu poszły w zapomnienie albo były nader starannie zatajane przez starszyznę...
Broń i amunicja Blachy zabrana, możecie się zwijać!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 stycznia 2014, 22:32

Wzniesienie ponad osadą

Blizna nie odrywała wzroku od kolumny nadjeżdżających intruzów, ustawicznie dokonując w myślach korekty obliczeń związanych z szacowanym czasem przybycia konwoju do osady. Mosina trzymała w zgięciu łokcia, obserwując pojazdy na przemian przez noktowizor i lornetkę.

Odgłosy pnącej się w górę zbocza gromady ludzi zwróciły jej uwagę na wracających z osady towarzyszy, ociekających potem i z trudem łapiących oddech, ale zarazem objuczonych mnóstwem nie do końca rozpoznawalnych w ciemnościach łupów.

- Macie wszystko? - rzuciła niecierpliwie dziewczyna, podnosząc się na nogi i przewieszając taśmę karabinu przez ramię - Poszło gładko?

- Censzko... - wysapał Pała pozwalając sobie na demonstracyjne westchnięcie - Baldzo censzko.

- A to dopiero początek drogi - sarknął Rzemień przyklękając obok ciała Oczka - Rzeźnik, weź Grzywkę, reszta dzieli między sobie cały bagaż. Blizna bierze najmniej i pilnuje tyłów. Napijcie się do syta, żeby nie stawać przez najbliższe dwie godziny. Znikajmy stąd!
Gotowi do definitywnego odwrotu?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 15 stycznia 2014, 22:33

Gotowi!

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 16 stycznia 2014, 06:18

Go go go ! Postaram się w miarę możliwości zacierać ślady. Pójdę jako ostatnia jakąś minutę czy dwie za całą grupą.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 stycznia 2014, 21:36

W górach na północ od jeziora

Zdobyte w osadzie łupy oraz bezwładny ciężar ludzkich ciał sprawiły, że ucieczka poprzez nieprzystępne góry przebiegała w bardzo powolnym tempie, pełna sapania, stękania i zduszonych przekleństw wywierających na Pale szokujące wrażenie, łagodzone kreślonymi przez mutanta na piersi znakami krzyża.

Ze względów bezpieczeństwa Rzemień zabronił wszystkim korzystania z latarek, toteż zwiadowcy musieli dokładać ogromnych starań, by przypadkiem nie skręcić sobie na okruchach skał nogi albo co gorsza rozbić głowę. Kiedy nieboskłon zaczął jaśnieć na wschodnim horyzoncie rysując się coraz większym kontrastem w stosunku do czarnych jak smoła kształtów okolicznych gór, Rzemień polecił urządzić krótki popas pod skalnym zawisem na stromym zboczu jednej z przełęczy. Znużeni ponad wszelką miarę ludzie rzucili niesiony bagaż gdzie popadnie, siadając na plecakach czy kanistrach i pijąc łapczywie z częściowo już opróżnionych bukłaków.

- Do wejścia jeszcze jakieś dwie godziny - mruknął Rzemień układając karabin w poprzek kolan i rozpinając ochronną kamizelkę - Jeśli pójdziemy dalej, dojdziemy tam w świetle słonecznym. Za duże ryzyko.

- Czego ryzyko? - spytał nieco zdezorientowany Śruba, wodzący na poły oczarowanym, na poły strwożonym wzrokiem po stokach najbliższej góry.

- Że wróg dotrze po naszych śladach do Enklawy - odparł cicho Rzemień i ton jego głosu sprawił, że stęsknionym za podziemną bazą zwiadowcom ścierpła znienacka skóra - Nie mogą nas zauważyć przy wchodzeniu do środka.

- Co chcesz zrobić? - odezwał się Zadzior, przyglądający się dotąd w skupieniu kałasznikowowi.

- Znajdziemy jakąś kryjówkę, najlepiej szczelinę w skałach, gdzie da się schować ciała i łupy - odparł Rzemień wpatrując się pozbawionym wyrazu wzrokiem w twarz ułożonej delikatnie na zboczu Grzywki. W bladej poświacie przedświtu widać już było wyraźnie ranę po kuli na karku dziewczyny, przyczynę jej gwałtownej śmierci.

- Schowamy wszystko i oznakujemy miejsce, a potem zaczniemy wykonywać następne rozkazy starszyzny - dokończył Rzemień przeładowując z suchym trzaskiem Enfielda.
Jakieś pytania bądź reakcje?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 stycznia 2014, 21:40

Jakie następne rozkazy starszyzny o czym ty gadasz Rzemień?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 stycznia 2014, 21:45

W górach na północ od jeziora

Idąca w tylnej straży patrolu Blizna czujnie obserwowała przestrzeń za swymi plecami, co kilkanaście minut wstrzymując marsz i nieruchomiejąc w ciemnej kryjówce w oczekiwaniu na pojawienie się śledzącego zwiadowców pościgu.

Wszystko wskazywało na to, że sojusznicy zabitych w osadzie szaleńców nie ruszyli w ślad za wrogiem, bo jedynym niepokojącym sygnałem ich obecności gdzieś na południu były wystrzelone w ciemne jeszcze wówczas niebo dwie czerwone race, które szybko zniknęły za grzbietem górskiego masywu, po którym ludzie Enklawy pół godziny wcześniej zeszli.

Kiedy otaczający dziewczynę świat zaczął coraz szybciej jaśnieć, Blizna przyśpieszyła kroku chcąc dogonić idących daleko w przodzie towarzyszy. Pracujący dotąd nieprzerwanie noktowizor zaczął popiskiwać co chwila sygnalizując postępujące zużycie baterii, toteż snajperka wyłączyła go i schowała urządzenie do podróżnej torby, nie wypuszczając w zamian z dłoni swego Mosina.

Zupełnie obcy jeszcze kilkadziesiąt godzin temu karabin stał się znienacka jej najbliższym i coraz bardziej zaufanym przyjacielem...
Ani śladu pościgu, obcy chyba stracili Wasz trop, ale pewności rzecz jasna mieć nie możecie!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 stycznia 2014, 23:40

W górach na północ od jeziora

Rzemień obejrzał się na Rzeźnika mrużąc lekko oczy pod wpływem coraz silniejszego słonecznego światła.

- Powrót do wioski był pierwszym zadaniem - oznajmił po krótkiej, ale niebywale ciężkiej chwili milczenia - Mieliśmy zabrać wszystkie wartościowe łupy, ukryć je w bezpiecznym miejscu i przejść do następnej fazy misji.

- Następnej fazy? - powtórzył z pewnym niedowierzaniem Zadzior, zapominając w jednej chwili o fascynującej go zdobycznej broni.

- Pójdziemy na zachód, żeby odszukać obozowisko tych ludzi i sprawdzić, czego szukają w naszej okolicy - dokończył wyjaśnienia Rzemień, przez cały czas mówiąc z godnym podziwu opanowaniem i spokojem.
W międzyczasie dołączyła do Was Blizna...

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 17 stycznia 2014, 05:11

Pała zrzucił toboły, po czym zaciskając swe potężne łapska w pięści przybliżył się do Rzemienia.

Ni w ząb nie pojmował o czym ten ostatni gadał, jednak ostatnie wydarzenia gdzieś w zakamarku jego duszy obudziły myśl o tym, że zabijanie- choć grzeszne- jest możliwe.

I że także on, jeśli zechce, będzie do tego zdolny.

A wszystko, co się dzisiaj stało w mniemaniu mutanta Rzemienia było winą! Niegodziwy, żądny krwi pomocnik samego diabła miał chyba zamiar znowu sprowadzić na wszystkich nieszczęście i rozpacz!

...wystarczyło go ubić, ale tak, żeby nikt inny nie widział... o nieeee, bo ukaraliby Pałę.
Potem przekonać innych, że zrobili to obcy. Wtedy ekspedycja z całą pewnością powróciłaby do Enklawy.
I na żadną ekspedycję Pała więcej nie dałby się namówić.

Nigdy.

Jednak myśli o mordowaniu kogokolwiek szybko straciły na sile.

To żłe jeszt.. -wyszeptał Pała kręcąc głową, rozluźnił pięści i z opuszczoną głową przysiadł na gładkiej skale, wpatrzywszy się ze smutną miną w ziemię.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 17 stycznia 2014, 08:29

- Jesteś pewien Rzemień, że z tak uszczuplonymi siłami powinniśmy kontynuować zadanie ? - w głosie Blizny dało się wyraźnie usłyszeć trawiące ją wątpliwości - Jest nas mniej, jesteśmy zmęczeni walką a na dodatek przeciwnik już o nas wie zatem będzie czujny... możemy łatwo wpaść w jakąś zasadzkę.

Blizna obrzuciła Pałę uważnym spojrzeniem i pokręciła głową z rezygnacją.

- Może chociaż powinniśmy się tam udać w okrojonym za to lepiej do tego przygotowanym składzie - głos Blizny wyraźnie sugerował,
że przynajmniej niektórzy z członków grupy powinni raczej wrócić do Enklawy niż uczestniczyć w drugiej części ich misji.
Blizna doświadczyła już reakcji na stres poszczególnych członków grupy i była pewna, że obecność niektórych z nich
będzie przeszkodą a nie wsparciem dla realizacji zadania...

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 17 stycznia 2014, 08:46

- To prawda, przydałby się odpoczynek. Dobrze by było odespać i najeść się przed tą drugą fazą. Choć wcale mi się nie uśmiecha jakakolwiek faza po tej pierwszej. Ale jeśli już mamy to zrobić, to najlepiej w mniejszej grupie. Czym większa, tym większe prawdopodobieństwo wykrycie, tym więcej śladów zostawionych za sobą, tym więcej ewentualnych strat. Kto zatem ma uczestniczyć w tej drugiej fazie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 stycznia 2014, 23:22

W górach na północ od jeziora

Rzemień pokiwał ledwie zauważalnie głową rozważając słowa Blizny i Zadziora, potem napił się z bukłaka wody spozierając z ukosa na zajętego sobą Pałę. Obserwująca cały czas dowódcę Blizna nie potrafiła się wyzbyć wrażenia, że Rzemień czuł się niekomfortowo na samą myśl o udziale w wyprawie mutanta i jeśli jej wrażenie było słuszne, doskonale swego zwierzchnika rozumiała.

- Śruba, Pała, chodźcie bliżej - odezwał się w końcu Rzemień, odkładając na bok karabin i przywołując do siebie obu współziomków. Śruba okręcił się w miejscu od razu, w przeciwieństwie do wyraźnie na wszystkich naburmuszonego i złego o coś cargo - No chodź, bo nie ma czasu na dąsy!

Kiedy obaj mężczyźni przykucnęli obok Rzemienia, Łowca oparł dłoń o ramię technika przeszywając go na wskroś chłodnym spojrzeniem.

- Rozdzielimy siły - oznajmił - Zabieram Zadziora, Bliznę i Rzeźnika na zachód. Wy dwaj wrócicie do Enklawy z łupami. Nie, jeszcze nie skończyłem! Ciąży na was ogromne brzemię, dużo większe od naszego zwiadu. Enklawa potrzebuje tych zasobów, które niesie Pała, potrzebuje desperacko zwłaszcza paliwa i broni. Jeśli zginiemy wszyscy, cała wyprawa pójdzie na marne. Śruba, patrz na mnie! Rozumiesz, co mówię?
Rzemień chyba zaaprobował ideę podziału sił...

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 19 stycznia 2014, 09:46

- Jajajasne Rzemień, rorooozumiem, dotargamy wszystko do domu chodźby nienie wiem co.
No i nie byłbym sobą, gdybym nie odpowiedział na post Kargana, który wzbudził mą lekką irytacje. Chodzi o odpowiedź na mego posta.
Spuśćmy to paliwo, ale w miarę ostrożnie zbliżajmy się do auta, nie wiadomo gdzie jakieś licho siedzi.

Pytanie do Ketha: A to auto to raczej nie jest do odpalenia przez tak utalentowanego Wizarda jakim jest Śruba czy może jednak??

[Kargan]
Śruba skup się Jesteś na wyprawie nowy, ale przeszedłeś całą drogę z Enklawy i powinieneś wiedzieć, że nie da się tam dojechać pojazdem. Co Keth wyjaśnił już kilka(naście) stron wcześniej - próbowaliśmy już tej sztuczki z odpalaniem pojazdu i nie wyszła Wink
Więc skup się i Ty Karganku.
1. Nie wiem gdzie w moim poście wyczytałeś, że Śruba chce odpalić auto, żeby wracać nim do enklawy. Ułatwię Ci zadanie i próbę powtórnego czytania ze zrozumieniem, nie ma w moim poście takiego stwierdzenia. (chęć odpalenia auta, była raczej powodowana namiętnością Śruby do techniki, takie odgrywanie roli, jeśli wiesz co oznacza skrót RPG powinieneś zrozumieć).
2. następnie napisałeś "próbowaliśmy już tej sztuczki z odpalaniem pojazdu" rozumiem że Twoja postać jest wyskilowanym Nerdem czy też Wizardem tylko doskonale się maskuje. Dodatkowo sugerujesz, że nie odczytałem czegoś kilkanaście stron wcześniej a sam, nie wysiliłeś się żeby zrozumieć DWU! zdaniowego posta.
3. Najważniejsze, na końcu mojego posta jest wyraźnie napisane "pytanie do Ketha", nie wiem dlaczego więc odpowiadasz za niego, jeśli chcesz zająć miejsce Ketha wolałbym, żebyśmy zanim to się stanie zagłosowali kto ma prowadzić tą sesje, mimo całej sympatii dla Ciebie wolałbym żeby prowadzącym pozostał Keth.
Ostatnio zmieniony 19 stycznia 2014, 10:16 przez _stone_, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ